Witam was kochane netkobietki... Powiem wam, że mam poważny problem...
Pracuję w sądzie od 7-30 do 15-30, studiuję zaocznie (co drugi weekend)
Chcę podjąć się dodatkowej pracy.
Nastąpił w moim portfelu kryzys (opłaciłam studia, oc do zapłacenia, spłata kredytu samochodowego, inne opłaty a gdzie jeszcze inne wydatki ) mieszkam z rodzicami całe szczęście, bo bym chyba nie dala rady , zwłaszcza dziś jak dostałam informacje o niezapłaconym mandacie zkm-autobusowym z 2006 r. z naliczonymi odsetkami. Zmieniłam miejsce zamieszkania i wezwania przychodziły na zły adres i mam do zapłaty 500 zł... no przecież ja jestem załamana...tyle opłat i jeszcze to....
Dlatego też zastanawiam się nad dodatkową pracą. Przejrzałam kilka ofert, dużo ogloszeń jest jako telemarketer albo kelnerka / barmanka...miałam doświadczenie w tym zakresie i zastanawiam się czy nie podjąć takiej pracy, ale wiadomo nie dość, że praca to jeszcze nocami na dyskotece... nie wiem czy dam rade ![]()
Powiedzcie co ja powinnam zrobić? Pewnie mojemu Ł. tez się nie spodoba ze będę kelnerką czy barmanką na dyskotekach... Będę miała mniej czasu dla niego, ale co innego zrobić... Rodzice i tak mi dużo pomagają a ja muszę jakoś z tego dołka sama wyjść. Na pewno będzie musiał to zrozumieć zwłaszcza że kilka razy w miesiącu on jest bramkarzem na dyskotece. A to mi też nie odpowiada do konca:) chociaż kilka miesiecy może pociagnę co... jak myslicie??
a może jest któraś z was z trojmiasta i ma ofertę pracy dodatkowej, dorywczej... cokolwiek!
pozdrawiam ![]()