nbm napisał/a:Miałem auto importowane z Ameryki, pseudoznawcy odradzali mi jego zakup, bo silnik duży, bo awaryjny, bo problem z częściami. Nic z tych rzeczy się nie sprawdziło. Wymiana jedynie części eksploatacyjnych, jeśli serwis nie miał danej na stanie, to po kilku dniach przylatywała samolotem zza oceanu bądź z Europy kurierem.
Nie mówiłem nic o awaryjności. Jeżeli coś jest prymitywne, to nie powinno się psuć, pod warunkiem że jest dobrze wykonane.
nbm napisał/a:Sztywny most czy nie, kogo to obchodzi. Jeśli potrafi opanować taki samochód to dobrze. Jeśli nie, to niech ma na uwadze zdrowie i życie innych uczestników ruchu. Popatrz ile młodych rozbija swoje BMW 
Zwłaszcza że w Mustangu jest już pewnie ESP, po prostu z czystej złośliwości stwierdzam że to jest relikt techniki którą można by uznać za przestarzałą już dawno temu. A skąd ta złośliwość? Uważam że przechwalanie się drogimi przedmiotami jest niewłaściwe, zwłaszcza w kraju takim jak PL. A sztywny most sam mam w samochodzie.
nbm napisał/a:Równie dobrze ludzkość mogłaby stosować silniki parowe. 60-80 KM to może być wystarczające w samochodzie miejskim.
Jak już wspominałem, silniki o takich mocach stosowano kiedyś nagminnie w samochodach rodzinnych. Natomiast fakt faktem, motoryzacja nieco przesadziła, bo kiedyś Passat ważył tyle co samochód miejski.
nbm napisał/a:Mieszkam w górach i niestety często, bo praktycznie cały rok, nie ma nic gorszego jak kierowca z centralnej bądź północnej części kraju. Delikatny zakręt, hamulce, prędkość 15 km/h i tak w kółko - nic tylko powoduje zagrożenie w ruchu. No i dochodzimy do sytuacji w której trzeba wyprzedzić całe to towarzystwo. Pierdziawką nie ma szans.
To potwierdza moją tezę że ludzie są źle szkoleni. Pomijając to że większość ludzi nie jeździ po górach, jeździłem 50 konną "pierdziawką" przez kilka tygodni po Bieszczadach, wyszkoliłem się dobrze więc byłem w stanie po tych górach jeździć bezpiecznie i dosyć szybko. Faktycznie, inni kierowcy stanowili pewien problem, ale tylko raz miałem naprawdę problem, bo przez całe 5 minut musiałem wlec się za kolumną autobusu i dwóch ciężarówek jadących pod górę.
nbm napisał/a:Większa moc + moment i jesteśmy z przodu. 150-200 KM to w zupełności wystarczająca moc, mając na uwadze także Nm.
I potem skutek jest taki że część ludzi wpada na drzewo albo w budynek zanim w ogóle zauważą że już powinni przestać przyspieszać.
nbm napisał/a:awaryjne europejskie cuda techniki
Mam silnik który uchodzi za dość awaryjny, tyle że taki sprzed 20 lat. Cały z aluminium, dwa wałki, 4 zawory cylinder. Pomimo że na ówczesne standardy, nie był wykonany ze zbyt dobrego stopu, z jego niezawodności jestem zadowolony.
nbm napisał/a:Co do silników i ich pojemności. Jeździłem wieloma autami, począwszy od silników VAG zwykłe i turbo, Toyot, Fordów itd, kończywszy na amerykańskim V8 w Chryslerze czy V8 Ferrari i V12 BMW - dwa ostatnie ponad 500 KM. Doszedłem do wniosku, że najlepiej jeździ mi się dużą pojemnością i wolnossącym, to po co mam na siłę pchać się w awaryjne europejskie cuda techniki?
Przywilej bogatego człowieka który może sobie pozwolić na to, co jest mu niepotrzebne.
modzia napisał/a:Co będzie z zimą jeszcze nie wiem, nie wykluczam, że samochód przezimuje w garażu.
Jeżeli ma ESP to będzie się nim jeździć podobnie jak każdym innym samochodem. Moim zdaniem takim samochodem właśnie powinno jeździć się w zimie, tam gdzie są warunki, na wyłączonej elektronice. Ślizgawka daje wyczucie i wiele uczy a auta tylnonapędowe są dobrze zbalansowane i łatwiej je zmusić do zmiany kierunku. Co nie zmienia faktu że zapanowanie nad sporym, 1,5 tonowym autem o mocy 200KM może nie być łatwe.