Czy macie czasem tak, że odnosicie smutne wrażenie, ze wszystko co dobre już było? Mam na mysli związki. Ja mam 24 lata i jednocześnie wrażenie, ze nigdy juz nie pokocham. Tak zwyczajnie, prawdziwie. Ze wszystko co wyjątkowe przezylam juz w swoim zwiazku, który zakonczył się niestety klapą. Boję się, ze z nikim nie będę już robiła tylu wspolnych rzeczy, ze nie bedzie juz chwil dla nas wyjątkowych, nadawania wyjątkowego znaczenia zwykłym rzeczom, dzielenia wspolnych pasji, bo wszystko to juz przerobiłam ze swoim ex. Teraz kazda taka rzecz bedzie tylko przywolywać wspomnienia. Boje się porównywania, itp. Miała tak któraś kiedyś i życie Was miło zaskoczyło? A moze ktoś ma tak na dzień dzisiejszy?
Podobne tematy
2 2012-09-15 20:03:28 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-09-15 20:06:21)
ja mialam,a czasem mam do tej pory. Tylko ze nie mysle ze nie spotka mnie nic lepszego niz ex, ale ze zwyczajnie nie nwiem czy spotkam milosc zycia. Bardzo dlugo cierpialam po tym jak chlopak nie chcial juz byc ze mna. Teraz zaczynam stawac na nogi,naprawiam swoje zycie, siebie i czasem mam nadzieje ze moze jednak usmiechnie sie do mnie szczescie, ze jeszcze poczuje co to prawdziwa milosc. A nieraz watpie w milosc, w prawdziwe uczucia, jak zresztą gdy wszystko co wydawalo sie takie prawdziwe nagle z dnia na dzien minelo? Poki co nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze uwierze. Moze to przyjdzie z czasem? Wielu ludzi mowi ze nie wyobrazalo sobie wczesniej zycia po rozstaniu z ex i tego ze moga byc szczesliwi, a obecnie maja wspanialych partnerow i jest im lepiej, ze dopiero poznali co to milosc. Wiec glowa do gory moze sie szczescie usmiechnie. Ale tego trzeba tez chciec a nie zyc przeszloscią:)
Oj tak. Tak właśnie mam teraz. Myślę , że wszystko już było to co fajne i jak sobie wspominam to naprawde było kiedyś fajnie
Nie sądzę żeby się już coś zmieniło . Bardzo odczuwam to że mam 34 lata. Bardzo mi ciężko z tym. Mam wrażenie że już wszystko się skończyło i chociaż się nie poddaje to i tak nic z tego nie wychodzi
a mnie się wydaje, że potrzeba czasu by o ex zapomnieć. Najgorszy błąd jaki robią kobiety? Zamykają się na nowe znajomości. Jak poznajecie kogoś nie warto od razu myśleć " a może to ten" kurcze kobiety, jesteście młode całe życie przed Wami!
Rozstaliście się? Trudno. Może i lepiej, że tak się stało.
Cieszcie się chwilą, życiem !! A nie przez pół życia będziecie wspominać ex faceta..
Ja akurat nie piszę o żadnym ex i nie o to mi chodzi. Moi ex to żaden problem
nawet ich już nie pamietam
. Ogólnie chodzi o to że wsystko fajne co miało mnie spotkać to juz mineło. czuję sie staro
Ogólnie chodzi o to że wsystko fajne co miało mnie spotkać to juz mineło. czuję sie staro
Oj ja też tak myślę ostatnio... chociaż dodaję do tego, że przez mój pośpiech do zamążpójścia tych fajnych rzeczy nie było znowu aż tak wiele.....
Mając 20 lat ma się przed sobą swoje najlepsze lata... tysiące możliwości... mając 31 (jak w moim przypadku) czy powiedzmy 30+ ma się inne możliwości... koleżanki w większości mają rodziny... a jak się długo było w związku, który miał trwać do śmierci... cóż... nawet nie wiedziałabym jak się zabrać do szukania "tego właściwego"... praca, dom, dzieci... czasami zastanawiam się jak to się dziej że niektórym udaje się w takiej sytuacji kogoś znaleźć.... jak one to robią....
taka monotonia życia nic sie nie dzieje nowego taki sam schemat dnia . I myśl ,ze tak juz będzie do końca .
oleo24 no coś Ty?????
jeszcze ćwiartki wieku nie przeżyłaś jeżeli mówimy o toaście 100 lat.
Wszystko co przeżywasz jest Twoim doświadczeniem na przyszłość, tylko wyciągnij wnioski.
Nie na jednym facecie świat się kończy.
Głowa do góry
Ja po rozstaniu z moim ex myślałam podobnie, nie sądziłam że jeszcze cokolwiek mnie spotka i nawet nie starałam się by coś lepszego mnie spotkało. Ale życie mnie miło zaskoczyło :-) Dzisiaj jestem szczęśliwa i mimo, że na początku związku porównywałam wszystko z tym co było z ex to po czasie uzmysłowiłam sobie że jest to nowy związek czyli nowa szansa na szczęście i takie porównywanie nie ma najmniejszego sensu. Teraz już nawet nie wspominam mojego ex...
Pozdrawiam ![]()
Ja mam jeszcze męża, nie wiem, miesiąc, może dwa, może trzy.
Ale wiem już, że to, co chciałam uratować, chyba nie ma sensu.
I wiem, że to już ostatni facet w moim życiu, bo tak chcę i już.
Nie ma co wdawać się w dyskusję dlaczego.
Ale oczywiście coś we mnie umiera, kiedy pomyślę, że już z nikim i nigdy nie będzie takiej bliskości.
Że to już tak do końca... Dlatego szukam jakiegoś celu w życiu.
Mogę się realizować na milion różnych sposobów, niekoniecznie jako żona i matka.
No i szukam tych sposobów:)
Bellatrix... plany planami ale życie pisuje własne scenariusze... myślę, że wiele osób w takiej sytuacji robi pewne założenia...że nie zaufa... nie pokocha... a potem to i tak i tak na nich spada... i analogicznie...wiele osób od razu chce kogoś znaleźć a nie znajduje.
Bellatrix... plany planami ale życie pisuje własne scenariusze... myślę, że wiele osób w takiej sytuacji robi pewne założenia...że nie zaufa... nie pokocha... a potem to i tak i tak na nich spada... i analogicznie...wiele osób od razu chce kogoś znaleźć a nie znajduje.
To nawet nie jest kwestia braku zaufania...
Nie chcę już nikogo skazywać na siebie? mam parę wad:)
A może była to miłość, jak tylko raz może się zdarzyć?
A może chcę pozostać wierna swoim ideałom?
Nie wiem. Nie twierdzę, że to już tak będzie i koniec kropka. Na tę chwilę założenie mam takie i liczę się z tym, że zostanę samotna do grobowej deski:)
Będę dobrą ciocią i już:)