Witam. Jestem nowa na forum mam mala nadzieje ze tu znajde jakas dobra porade. Jestem z chlopakiem 5 lat. Jest on ode mnie starszy o 10 lat i mamy rocznego synka. Moj problem polega na tym , ze nie moge na niego liczyc. Gdy go o cos prosze zawsze zostawia to na pozniej a z czasem i tak nic z tym nie robi. Sama robie wszystko w domu od sprzatania do wyrzucania smieci i robie to wszystko pilnujac dziecko bo jak to on mowi on nie jest nianka zeby sie nim zajmowac. Ostatnio byla nawet sytuacja ze musialam go ze soba wziac do lekarza bo mu sie nie chcialo malym zajmowac. Jakis czas temu znalazl nowa prace gdy tylko z niej przychodzi ma wielkie pretensje ze obiad nie taki ze dziecko chce do niego na rece i ze placze. Rozumiem ze moze byc zmeczony ale zauwazylam, ze on jest zmeczony tylko wtedy gdy ma z nami gdzies jechac bo jak kolega zaproponuje mu wyjazd na ryby to jest w pelni sil. Ostatnio byla glupia sytuacja zaproponowal mojej kolezance ze zawiezie ja na impreze a kilka godzin wczesniej gdy ja go poprosilam aby pojechal ze mna do sklepu powiedzial ze nie chce mu sie i ze nie ma kasy aby sobie obiezdzac. Bardzo czesto sie klocimy najczesciej wlasnie spedzanie czasu razem bo mi zalezy zeby nasze dziecko spedzalo czas z obojgiem rodzicow a on twierdzi ze to aby pojsc na spacer z dzieckiem to jest moj obowiazek. Ja traktuje to jak przyjemnosc moge sie z malym pobawic spedzic milo czas. A gdy mowie mu, ze zle robi ze tylko dziecko na tym cierpi to on mi odpowiada, ze mam sie odp...dolic i ze on ma lepsze zajecia. Jest jeszcze kwestia slubu. Za rok bierzemy slub ale gdy tylko zaczynam ten temat ze trzeba cos zalatwic on od razu na mnie wrzeszczy ze sa wazniejsze rzeczy np. To, ze on chce zaczac hodowac golabki. Nie mam juz sily. Nie wiem co zrobic moze wy mi cos poradzicie.
1 2012-09-14 09:17:38 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-09-15 00:31:52)
Podobne tematy
Dlaczego jesteś z mężczyzną, który nie kocha ani Ciebie, ani Waszego wspólnego dziecka?
Przemyśl czy potrzebny Ci taki gbur na całe życie ? Po co Ci ten ślub?Czemu nie chce mu się zająć waszym wspólnym synem ?
Straszny leń ! Powinien Ci pomóc na tyle na ile umie,a zając się własnym dzieckiem powinien się nauczyć !
Nie daj z siebie zrobić popychadła domowego ! Pogadaj z nim , postaw jakieś warunki,a jak dalej będzie wrzeszczał to się spakuj !
Pamiętaj o jednym że facet po ślubie jak się zmieni to tylko na gorsze,jak teraz tak Cię traktuje to co będzie potem?
Zakładając że to co piszesz to w 100% prawda to o ślubie nie myśl. Czy od początku on taki był ? Bo jeśli tak, to gdzie ty miałaś oczy ? A jeśli nie, to ogarnij myśli, przestań myśleć JA, tylko pomyśl spokojnie co się wam przydarzyło. Co się dzieje że stał się taki obojętny i chamowaty.
Jak wyglądają wasze rozmowy ? Jak je zaczynasz ? Co i jak mówisz ? Jakim tonem ? Przemyśl to. Też może mieć znaczenie dla jego reakcji.
Jest póki co jak jest. Zaproponuj mu wspólną terapię. Zawsze warto spróbować. A jak dalej on swoje, to kop w d...., występuj o alimenty i arrivederci Roma.
6 2012-09-14 14:41:41 Ostatnio edytowany przez silent_gnostic (2012-09-14 14:42:15)
Dlaczego jesteś z mężczyzną, który nie kocha ani Ciebie, ani Waszego wspólnego dziecka?
O to samo chciałam zapytać
Dlaczego jesteś z mężczyzną, który nie kocha ani Ciebie, ani Waszego wspólnego dziecka?
Odpowiada Ci bycie nieszanowana, niekochana, niechciana? Myslisz, ze dziecko będzie w takim domu czuc sie szczesliwe i bezpieczne?
nie wszystko jest takie proste,zostaw go i tyle.moze nie ma gdzie isc z dzieckiem moze nie ma jej kto pomoc wskazac drogi?a moze poprostu jest tak slepo zakochana
Powiedz mu jak się czujesz, spokojnie, bez nerwów i zobacz, jak zareaguje. Jeśli się nie przejmie, to ja bym się poważnie zastanowiła nad odejściem.
nie wszystko jest takie proste,zostaw go i tyle.moze nie ma gdzie isc z dzieckiem moze nie ma jej kto pomoc wskazac drogi?a moze poprostu jest tak slepo zakochana
wg. mnie to akurat najmniej istotne, ponieważ póki nie zdecyduje czego chce i tak nic nie zrobi. Nie ma gdzie póść i nie ma kto jej pomóc? A rodzina? A domy samotnej matki? Alimenty?
Po prostu trzeba walczyc o siebie, dziecko i swoje zycie, a wymówki "jak ja sobie dam rade?" odstawic na bok, bo życie niestety polem róz nie jest
Mieszkamy w moim mieszkaniu. Kocham go... 5 lat robi swoje. Mam mala nadzieje ze on sie zmieni. Tak myslalam do teraz:(
Kochana, a dlaczego liczysz, ze on sie zmieni? Jakie sa podstawy tej Twojej nadziei?
Mieszkamy w moim mieszkaniu. Kocham go... 5 lat robi swoje. Mam mala nadzieje ze on sie zmieni. Tak myslalam do teraz:(
Zmieni się wyłącznie wtedy jeśli MU się ZECHCE.
Wielkim plusem jest to, że mieszkasz u siebie a nie u niego.
Jeśli na dokładkę nie jesteś na jego utrzymaniu, to możesz spokojnie zażądać zrewidowania warunków waszego wspólnego życia. Skoro i tak sobie musisz radzić sama ze wszystkim, nic (w tej dziedzinie) się nie zmieni jeżeli zażądasz jego wyprowadzki.
Może to nim wstrząśnie na tyle by otworzył oczy. Bo wybacz, ale nie trzeba być niańką by zajmować się SWOIM WŁASNYM DZIECKIEM. Nie żyjemy w średniowieczu i NIE MUSISZ się na to godzić. Pertraktuj a jak nie pomoże - nie odpuszczaj. Powodzenia