Gdy facet pomaga innym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Gdy facet pomaga innym

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 135 ]

1 Ostatnio edytowany przez gosiamalgo (2018-06-08 00:54:47)

Temat: Gdy facet pomaga innym

Jestem w dwuletnim związku. Po około 7 miesiącach zamieszkalismy wspólnie. Ja mam 27, on 35 lat. Przeprpwadzilam się do niego, do innego miasta.
Mój partner lubi pomagać swoim znajomym. Podobno pomagają sobie wzajemnie. Moje potrzeby są spychne na na dalszy plan. Szczególnie przyjaźni się z jedną parą narzeczonych. Których delikatnie mówiąc ja nie lubię.
Sytuacja może wydawać się głupia. Ale mnie wyprowadza z równowagi. Otóż narzeczona tego chłopaka poprosiła mojego partnera by zawiózł ja do lekarza medycyny estetycznej przez kawałek polski, podobno jej narzeczony nie mógł tego dnia się zwolnić z pracy. Więc poprosiła mojego partnera by ja zawiózł. Mój partner bez wahania się zgodził. O czym poinformował mnie z dnia na dzień. Zdenerwowałam się, zaczęliśmy sie kłócić o to. Stwierdziłam, że skoro mają auto to mogą wizytę przełożyć. Mój facet uparł się i pojechał.   Nie odzywał się do mnie przez 6h, twierdził że jechał i nie miał jak pisać, nie zadzwonił nawet. Ja zła też nie dzwoniłam. Pojechał z nią siedział grzecznie w poczekalni. Po czym wrócił, a ja wybuchłam. Bardzo się posprzeczaliśmy.
Gdy ja proszę go o podobna przysługę, zawsze słyszę, żebym znalazła coś bliżej, że nie opłaca się jechać tak daleko itp. A tu zgodził się od razu.
Poklócilismy się strasznie. Nie odzywaliśmy się do siebie przez tydzień. W końcu doszliśmy do wniosku, że będzie ze mną takie rzeczy konsultował. Odpuściłam. Nie minął miesiąc, a ta dziewczyna znów zadzwoniła do mojego partnera czy nie zawiózł by jej na kolejne konsultacje, bo dziwnym trafem jej narzeczony znowu nie może jej zawieźć. Mój nie mówiąc mi od razu się zgodził. Powiedział mi o tym w przeddzień wyjazdu. Znowu się zezlościłam, że nie konsultuje takich spraw ze mną, tym bardziej, że 2 dni wcześniej pytałam go czy nie zawiezie mnie do lekarza, do innego miasta, usłyszałam żebym znalazła kogoś bliżej bo to bez sensu tyle jechać. Znowu wybuchła kłótnia, on znowu pojechał i znowu milczał cała drogę, ja również nic nie pisałam. Gdy wrocil poklocilismy się jeszcze bardziej, zapytałam co czy tak zawsze już będzie ja woził gdzie tylko zechce usłyszałam w odpowiedzi, że on ZAWSZE im pomoże jeśli tylko będzie mógł. Bo oni mu pomogli nie raz. I w czym ja widzę problem. Powiedziałam mu, że ja to muszę prosić i zawsze słyszę jakieś wymówki. I jeszcze nigdy nie zawiózł mnie tam gdzie potrzebowałam. Dowiedziałam się, ze mam nie porownywac jej zabiegu do swojego, bo jej jest powazniejszy, a ja zachowuje sie jak dziecko. On nic z nia nie ma. To jego dobra kolezanka itp. A on nie rozumie o co mi chodzi. I jak stwierdzil, mi tez pomaga wiec o co mi chodzi. To prawda, ale nie az tak jak im. Poklociliśmy się i nie odzywa się do mnie. Napisał jedynie, że chce spokoju. On nie widzi w tym problemu, tylko ja mam problem. A jego znajoma nic do mnie nie ma, za to ja mam do niej. I teraz pytanie, czy to ja przesadzam? Czy on? Jeśli on to jak klarownie mu to wytłumaczyć?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Gdy facet pomaga innym

Przesadzasz.

"A on nie rozumie o co mi chodzi"
On doskonale rozumie o co ci chodzi. Chodzi ci o to, żeby mieć kontrolę.

Trafiłaś na ogarniętego gościa, który widocznie wie, ze świat nie kręci się wokół swojej kobiety. W życiu liczą się relacje z innymi ludzmi, to są jego przyjaciele. Radzę schować szabelkę bo jak dalej będziesz tak nią machać to zostaniesz szybko i słusznie wyautowana z tego związku.

3

Odp: Gdy facet pomaga innym

Hmm, a ja tu trochę rozumiem autorkę. Fakt, wyolbrzymia, ale z drugiej strony jeżeli facet jej mówi, że jej sprawy są mniej ważne niż sprawy koleżanki? To on jest w związku z Autorką czy z koleżanką i na kim powinno mu zależeć bardziej?

Fakt faktem, pytanie drugiej połówki o pozwolenie na odwiezienie koleżanki do lekarza jest słabą opcją, ale nie wyobrażam sobie mieć problemu, znaleźć specjalistę od problemu i usłyszeć "nie zawiozę, bo to za daleko" od faceta, który potrafi kilkaset kilometrów przejechać z koleżanką.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-06-08 09:46:32)

Odp: Gdy facet pomaga innym

Moze nastepnym razem popros narzeczonego przyjaciółki? Facet chyba musi się nudzić, jak mu ktoś ciagle partnerkę obrabia, to pewnie nie odmowi...

5

Odp: Gdy facet pomaga innym

Absolutnie nie chodzi mi o kontrolowanie. On zawsze robi co chce, kiedy chce i jak chce. Już prędzej powiedziałabym że on kontroluje mnie niż ja jego.
Chodzi mi o to, że ja prosze raz, to zostaje zbywane, aż w końcu sama daje sobie radę. I tak za każdym razem, sama muszę radzić sobie ze wszystkim. Nigdy nie poszedł ze mną do lekarza, nigdy nie czekał w poczekalni, nawet gdy miałam poważne badania on miał wolne przez tydzien, bylam tam sama, a po powrocie do domu, uważał że mam mu pomagać skladac meble. Byłam w szoku.
itp. Nigdy nie mówi mi NIE nie zawiozę ciebie. Zawsze słyszę, to za daleko, po co chcesz tam jechać, to bez sensu, za drogo odpuszczam i szukam gdzieś czegoś innego. Albo kombinuje jak by tu inaczej tam dojechać. Wiec moze uważa, że faktycznie nie jest to aż tak ważne dla mnie? A ja po prostu nie lubie się napraszać.
On zawsze może na mnie liczyć.
A tu na dziewczyny widzi mi się, od razu wsiada w auto i za własne pieniądze wiezie ja przez pół polski dwa razy. I przypuszczam, że to nie koniec. Pytałam czy gdybym ja woziła tak mojego przyjaciela bo on ma ochotę powiększyć pośladki, p*nisa. Czy byłoby to ok dla niego, wkurzył się.
Gdyby mi pomagał w takim samym stopniu co im, ba choć w takim stopni co ja jemu, nie mowilabym nic. A tak nie rozumiem go.
Zapytałam to co to za pomoc jeśli oni oczekują ciagle czegoś w zamian. To ten rodzaj narzecznstwa gdzie są ze sobą 10 lat, a ślubu ciagle nie ma.
Ale możliwe że tak to wszystko odebrał.
Czyli co ja powinnam przeprosić? I przy następnej sytuacji gdy ja czegoś potrzebuje radzić sobie sama znowu, albo dobitnie mówić że to jest dla mnie ważne i nie ustępować? Choć z drugiej strony, nie ma obowiązku wozić mnie wszędzie..eh

Reklama

6

Odp: Gdy facet pomaga innym

A ja bardzo dobrze rozumiem autorkę. Moja mama była w związku z takim typem. Na drugi koniec polski leciał kolegom pomagać, a po głupi proszek od bólu głowy nie chciał dla niej pojechać. Rzeczywiście jedyne co działało to proszenie o pomoc innego faceta. Wtedy nagle się im tryb "rycerz" włącza. Tylko ile tak można...

7

Odp: Gdy facet pomaga innym

To nie jest tak, że on mi nie pomaga w ogóle. Pomaga. Chodzi mi o ten konkretny przypadek, o który się poklocilismy już 2 raz. Czy nie przesadziłam? Czy on przesadza?

8 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-06-08 11:15:23)

Odp: Gdy facet pomaga innym

Nie przesadzasz, gość nadaje się co najwyżej do humanitarnego odstrzału. Na dłuższą metę taki typek jest niewytrzymania, a wiem, co mówię, bo mój M. ma trochę podobnie - deklaruje się, że dla mnie  zawsze i wszystko by zrobił, a gdy zdarzy mi się go o coś poprosić, to słyszę długą wypowiedź dlaczego nie może, dlaczego ja nie zorganizuję sobie inaczej pomocy, itd.
Najbardziej przykre jest, że gdy go poznałam ujął mnie swoją bezinteresowności, chęcią pomagania itp. a teraz... sad
Podobnym typem jest mój ojciec, też bez problemu, od razu zgadzał się, by pomóc jakimś tam znajomym, a dla rodziny... problem.

Znajoma może znaleźć innego frajera, albo skorzystać z usług PKP, bus, czy taxi, a twój facet dzień urlopu mógłby przeznaczyć na urlop, a nie na funkcję posługiwacza (i inwestora? czy ona mu zapłaciła za km?).

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

9

Odp: Gdy facet pomaga innym

Ja też rozumiem autorkę. Partner wcześniej zgodził się zawieźć koleżankę, ale powiedział o tym partnerce dopiero dwa dni przed. A nie jest to wyjazd na chwilę, tylko kilka godzin. Poza tym tekst, że koleżanka miała zabieg, a autorka nie ma nic poważnego do załatwienia u lekarza jest prostacki. Twój lekarz za daleko, ale jej wcale nie tak daleko. Dziwna sprawa. Może on czuje, że ma wobec nich dalej dług wdzięczności, ale zadłużenie też może się kiedyś przedawnić. Koleżanka nie była w stanie zagrożenia życia, żeby rzucać wszystko i z nią jechać.
Ja bym zrobiła kiedyś prowokację. Mówię, że jadę do kliniki in vitro/ ginekologa i podwiezie mnie jakiś kolega. Oczywiście kolega do gabinetu jeśli będzie chciał wejść, to wejdzie. Ciekawe jak partner by zareagował smile.

10

Odp: Gdy facet pomaga innym

Dobry pomysł z tym ginekologiem, postaram się wprowadzić to w życie. Tylko muszę odczekać jakiś czas, bo od razu będzie to podejrzane.
Czy panowie mogą się wypowiedzieć na ten temat? Chciałabym poznać i waszą opinię.

11

Odp: Gdy facet pomaga innym

Miałam znajomego, który jest naprawdę bardzo fajnym człowiekiem i zawsze wszystkim pomaga.
Wygląda to w praktyce tak, np. ze jego dziewczyna spędziła samotnie Sylwestra, czekając na niego. Przyszedł o 2.00 w nocy,... bo, jak się tłumaczył, musiał pomagać w przeprowadzce..

Ludzi, którym obiecał pomoc przy przeprowadzce nie zawiódł, ale odbyło się to kosztem jego dziewczyny i jego prywatnego życia, bo z nim zerwała.

12

Odp: Gdy facet pomaga innym
gosiamalgo napisał/a:

To nie jest tak, że on mi nie pomaga w ogóle. Pomaga. Chodzi mi o ten konkretny przypadek, o który się poklocilismy już 2 raz. Czy nie przesadziłam? Czy on przesadza?

Skoro to chodzi o ten konkretny przypadek jedynie - to przesadzasz. Chodzi o dwa zdarzenia, czyż  nie?

Jak dlugo jestescie razem?

13

Odp: Gdy facet pomaga innym
gosiamalgo napisał/a:

To nie jest tak, że on mi nie pomaga w ogóle. Pomaga. Chodzi mi o ten konkretny przypadek, o który się poklocilismy już 2 raz. Czy nie przesadziłam? Czy on przesadza?

Skoro to chodzi o ten konkretny przypadek jedynie - to przesadzasz. Chodzi o dwa zdarzenia, czyż  nie?

Mieszkacie razem 7 miesiecy, w tym czasie twoj chlopak dwa razy zawiózł przyjaciółkę do lekarza. Ty się poczulas zazdrosna i chcialas dostac to samo, nie dostalas i twoja zazdrosc urosła do rangi problemu.

Zdecyduj sie, czy on Ci pomaga (tak jak napisalas w cytowanym poscie) czy ignoruje Twoje potrzeby jak napisalas w innych, czy ignoruje Twoje oczwkiwania zwiazane z tą konkretną sytuacją (transpotrem do lekarza) bo wie, że kieruje Tobą zazdrość a nie rzeczywista potrzeba.

14

Odp: Gdy facet pomaga innym

Gdyby mi kobieta powiedziała, że mam nie zawozić żony przyjaciela do lekarza, to bym na nią spojrzał jak na wariatkę. I nie widzę też powodu, żeby taki wyjazd konsultować z kimkolwiek dwa dni wcześniej - mój samochód, moje paliwo, mój czas.

Co do wizyt u lekarza, to zależy u jakiego - fachowców od medycyny estetycznej jest mało i zdecydowanie nie ma ich w małych ośrodkach. Natomiast ginekolog czy alergolog są nawet w Pcimiu. Więc tak, widziałbym powód, żeby wieźć kogoś 300 km do lekarza od medycyny estetycznej, ale nie widziałbym powodu, żeby wieźć kogoś nawet 50 km do ginekologa.

A poza tym w tym wątku widzę znowu oburzenie, jak facet śmie nie być posłuszny. Kolejne dyrektorki związkowe  big_smile

15

Odp: Gdy facet pomaga innym

To że jesteś zazdrosna i sfrustrowana to ja to rozumiem. Nie jest to fair w stosunku do Ciebie aby on jakąś obca babę woził.

Tyle że z jego perspektywy wygląda to nieco inaczej. Jesteście w prawdzie w związku. Widzicie się na co dzień i atmosfera między wami jest hmm letnia. Czyli coś dla Ciebie zrobi no to zrobi Ty uważasz że jako jego dziewczynie należy się aby to zrobił czyli gdzieś Cie podwiezie i przechodzisz z tym do porządku dziennego i tyle. No może rzucisz suche dzięki. A facet potrzebuje czuć się doceniony potrzebuje pochwał. Zamiast tego dostał od Ciebie roszczenia że byś chciała aby więcej Cie woził nawet gdy sobie zaplanował montowanie mebli.
Z taką narzeczoną kolegi to jest inaczej. Po pierwsze wyrywa się z monotonii gdy jadą to pewnie jest miła atmosfera. Ona nawet jak ma akurat zły dzień to jest dla niego miła bo jest po prostu wdzięczna. Nawet jeśli się tam między nimi nic nie dzieje w sensie erotycznym to facet miło spędza czas na wycieczce i dostaje za to nagrodę w postaci mniej lub bardziej wylewnych podziękowań do tego sam jest im wdzięczny za wcześniejsze rzeczy więc to też jakaś wartość pozytywna że ma okazję się odwdzięczyć. Po całej akcji wraca do domu zadowolony z siebie bo zrobił coś dobrego i wszyscy powinni być szczęśliwi.

Tymczasem w kontaktach z Tobą jak nie awantura to zazdrość. Jak nie zazdrość to pretensje porównywanie generalnie wiele złych emocji. A takie po prostu nie zachęcają do spędzania razem czasu czy pomocy. Do tego on pewnie czuje że musi to czy tamto dla Ciebie zrobić a jak coś człowiek musi zrobić to włącza się mechanizm obronny dużo lepiej jak coś się chce samemu zrobić a nie z musu.
To co możesz zrobić to być po prostu bardziej wdzięczna. Pokazać mu jak bardzo pozytywnie doceniasz jego działania. Przymknąć oko gdy czegoś nie zrobi na czas bo takie ciągłe dopominanie się to droga do donikąd. Np jak on Ci gdzieś pojedzie przywiezie to zrób mu uroczystą kolację a jak chcesz aby Cie zabrał  np do przychodni to zamiast brać go na litość czy z musu po prostu go przekup. Czyli powiedz Misiu jeśli mnie zawieziesz do lekarza to jak wrócimy zrobię Ci pyszne lody:P.

Chwal go pokazuj entuzjazm gdy coś dla Ciebie zrobi niech widzi że jest dla Ciebie ważny że sprawił Ci radość bo on tego poczucia potrzebuje.

Nie zmuszaj go do spowiadania się bo o danym wyjeździe być może sam dowiedział się dzień przed a jeśli wcześniej to może dlatego powiedział tak późno bo po prostu wiedział jak zareagujesz czyli że przez kilka dni będzie w domu kwas.

Jak Ci podaje logiczne argumenty typu że gdzieś za daleko to przyznaj mu rację. Ale dodaj że np nie mogłaś znaleźć nic bliżej i może by Ci pomógł poszukać. Albo spytaj czy jak będzie to w waszym mieście to czy pojedzie z Tobą bo byś chciała aby był przy Tobie bo np się boisz albo krępujesz tam jechać sama.

Wywoływanie w nim zazdrości też pewnie przyniesie efekt ale obawiam się że to będzie krótkotrwałe bo on po prostu taki jest że lubi pomagać bo ma z tego korzyści psychiczne.

16

Odp: Gdy facet pomaga innym
EeeTam napisał/a:

Co do wizyt u lekarza, to zależy u jakiego - fachowców od medycyny estetycznej jest mało i zdecydowanie nie ma ich w małych ośrodkach. Natomiast ginekolog czy alergolog są nawet w Pcimiu. Więc tak, widziałbym powód, żeby wieźć kogoś 300 km do lekarza od medycyny estetycznej, ale nie widziałbym powodu, żeby wieźć kogoś nawet 50 km do ginekologa.

Czyli nie liczy się to, że ktoś jest fachowcem, tylko odległość? Podobno nawet za ginekologiem kobiety migrują, bo wybrały sobie tego lekarza i nie chcą zmienić na innego.

17

Odp: Gdy facet pomaga innym

Ginekologów jest tak wielu, że znalezienie dobrego na miejscu nie jest problemem. A jak ktoś ma zamiar cudować, to niech cuduje na własny rachunek.

18

Odp: Gdy facet pomaga innym

Oczywiscie, ze liczy sie odleglosc, a nie jaki to lekarz. Co ma rodzaj specjalizacji czy fachowosc do transportu?

19 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-06-08 15:54:51)

Odp: Gdy facet pomaga innym

Iceni
Naprawdę nie rozumiesz? To inaczej: jak mi kolega powie, że jedzie 500 km kupić wyjątkowy, zabytkowy motor, to rozumiem. Ale jakby mi powiedział, że jedzie 500 km kupić sobie rzodkiewkę, to uznałbym go za debila.

20 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-06-08 16:06:04)

Odp: Gdy facet pomaga innym
EeeTam napisał/a:

Iceni
Naprawdę nie rozumiesz? To inaczej: jak mi kolega powie, że jedzie 500 km kupić wyjątkowy, zabytkowy motor, to rozumiem. Ale jakby mi powiedział, że jedzie 500 km kupić sobie rzodkiewkę, to uznałbym go za debila.

Naprawde nie rozumiesz? Jak mi kumpel powie, że ma wizyte u lekarza w miescie X, czyli 300km dalej, bo tam akurat przyjmuje, a zalezy mu konkretnie na nim, to oczywiscie, ze zrobie wszystko co mogę, zeby mu w tym pomoc. Ni obchodzi mnie DLACZEGO mu na tym zalezy. (Nie prosi mnie o takie rzeczy codziennie, wiec rozumiem, ze naprawde mu zalezy).
Bo podróż autobusem/pociągiem 300 km trwa kilka godzin. Jak z przesiadka, to jeszcze więcej. Jak lekarz przyjmuje rano, to trzeba jechać w takim wypadku poprzedniego dnia i byc moze wynajac pokoj w hotelu.

Jak to bedzie wizyta u super-ekstra specjalisty nawet światowej klasy, ale 50 km dalej, to mam to w dupie, bo na odleglosc 50 km to sobie moze nawet taksówkę wziac by dojechac na czas i komfortowo.

21 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-06-08 16:09:25)

Odp: Gdy facet pomaga innym

Iceni
Ty już chyba się kłócisz dla samej kłótni - taka sztuka dla sztuki. Ale z jednym masz rację - autorka może sobie wsiąść w taksówkę i sama jechać do lekarza, skoro lokalni jej nie odpowiadają. Bo naprawdę nie trzeba iść do wybitnego specjalisty światowej sławy po receptę czy na zwykłą kontrolę, a nawet nie trzeba z grypą czy anginą.

22

Odp: Gdy facet pomaga innym

Zaraz... ale dlaczego on ją tam wozi raz po raz? Ma faceta i co?
Pomaga? Może są kochankami? Takie F/F.

23

Odp: Gdy facet pomaga innym

Gdzie widzisz, ze ja się kłócę?
To TY mnie zaczepileś.

24

Odp: Gdy facet pomaga innym
Coombs napisał/a:

Zaraz... ale dlaczego on ją tam wozi raz po raz? Ma faceta i co?
Pomaga? Może są kochankami? Takie F/F.

A wiesz, że powinieneś dostać tytuł Stuprocentowej netkobiety - jak nikt na to zasługujesz, jesteś najbardziej kobiecym userem na tym forum big_smile

Iceni napisał/a:

Gdzie widzisz, ze ja się kłócę?
To TY mnie zaczepileś.

Odezwałaś się po moim poście, więc sądziłem, że do mnie. Ale OK, może to było do kao_makao - jeśli odpowiadasz komuś, to warto zaznaczyć komu.

25

Odp: Gdy facet pomaga innym
Coombs napisał/a:

Zaraz... ale dlaczego on ją tam wozi raz po raz? Ma faceta i co?
Pomaga? Może są kochankami? Takie F/F.

Rzeczywiscie, zeby sie dwoje starych przyjaciół bzykneło musi w tym celu jechac przez pol Polski big_smile

A to "raz po raz" to dwa razy w ciagu pol roku big_smile


Dobra... Eot , bo mnie juz te teorie spiskowe zaxzynaja bawic big_smile

26

Odp: Gdy facet pomaga innym

Gdybyś szerzej choć raz otworzył oczy, widziałbyś i rozumiałbyś znacznie więcej...

27 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-06-08 16:26:19)

Odp: Gdy facet pomaga innym

Coombs
Gdybyś czytał wątki, w których się wypowiadasz, to dopiero byś wiele zobaczył i może (choć tu pewien nie jestem) zrozumiał:D

28

Odp: Gdy facet pomaga innym
EeeTam napisał/a:

Coombs
Gdybyś czytał wątki, w których się wypowiadasz, to dopiero byś wiele zobaczył i może (choć tu pewien nie jestem) zrozumiał:D

Czytam. Jak i ten. Że facet wozi kobietę, która swego facia ma, raz po raz po całej Polsce... A dla swej kobiety czasu ani takiego zapału już nie ma...
Widzę, że jesteś jednym z tych "Home Alone"...

29 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-06-08 16:34:23)

Odp: Gdy facet pomaga innym
Coombs napisał/a:

Czytam. Jak i ten. Że facet wozi kobietę, która swego facia ma, raz po raz po całej Polsce...

Rozumiem, ty swoim przyjaciołom mówisz "Won na drzewo" - i pewnie dlatego nie masz przyjaciół.

Coombs napisał/a:

dla swej kobiety czasu ani takiego zapału już nie ma...

Może dlatego, że nie widzi powodu do wożenia jej gdziekolwiek, skoro danego fachowca ma na miejscu?

Coombs napisał/a:

Widzę, że jesteś jednym z tych "Home Alone"...

Po 1. Byłbym zobowiązany, gdybyś wypowiadał się po polsku, a nie dziwacznym łamańcem językowym.
Po 2. Wyobraź sobie, że ludzi traktuję tak, jak oni mnie i nie jestem niczyim podnóżkiem. Wyobraziłeś sobie? Co, horror dla kobiecych szarych komórek? big_smile

30

Odp: Gdy facet pomaga innym
EeeTam napisał/a:
Coombs napisał/a:

Czytam. Jak i ten. Że facet wozi kobietę, która swego facia ma, raz po raz po całej Polsce...

Rozumiem, ty swoim przyjaciołom mówisz "Won na drzewo" - i pewnie dlatego nie masz przyjaciół.

Coombs napisał/a:

dla swej kobiety czasu ani takiego zapału już nie ma...

Może dlatego, że nie widzi powodu do wożenia jej gdziekolwiek, skoro danego fachowca ma na miejscu?

Coombs napisał/a:

Widzę, że jesteś jednym z tych "Home Alone"...

Po 1. Byłbym zobowiązany, gdybyś wypowiadał się po polsku, a nie dziwacznym łamańcem językowym.
Po 2. Wyobraź sobie, że ludzi traktuję tak, jak oni mnie i nie jestem niczyim podnóżkiem. Wyobraziłeś sobie? Co, horror dla kobiecych szarych komórek? big_smile

Musisz być cholernie samotny...

31 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-06-08 16:48:18)

Odp: Gdy facet pomaga innym
Coombs napisał/a:

Musisz być cholernie samotny...

Czyli, poza nietrafionym ad personam, nie masz nic więcej do powiedzenia - to czas zakończyć tę dyskusję i nie robić off topa.

32

Odp: Gdy facet pomaga innym
EeeTam napisał/a:

Gdyby mi kobieta powiedziała, że mam nie zawozić żony przyjaciela do lekarza, to bym na nią spojrzał jak na wariatkę. I nie widzę też powodu, żeby taki wyjazd konsultować z kimkolwiek dwa dni wcześniej - mój samochód, moje paliwo, mój czas.

Co do wizyt u lekarza, to zależy u jakiego - fachowców od medycyny estetycznej jest mało i zdecydowanie nie ma ich w małych ośrodkach. Natomiast ginekolog czy alergolog są nawet w Pcimiu. Więc tak, widziałbym powód, żeby wieźć kogoś 300 km do lekarza od medycyny estetycznej, ale nie widziałbym powodu, żeby wieźć kogoś nawet 50 km do ginekologa.

A poza tym w tym wątku widzę znowu oburzenie, jak facet śmie nie być posłuszny. Kolejne dyrektorki związkowe  big_smile

Lekarzy medycyny estetycznej u mnie w mieście też się znajdzie. To ona znalazła go gdzie indziej i zdecydowała tam jechać z pomocą mojego partnera. Ja również znalazłam takiego specjalistę, którego uważam za najlepszego i również chciałam się tam udać, na co usłyszałam, że powinnam sobie znaleźć kogoś blizej(czyli byle jakiego). I uwierz, ze nawet ginekolodzy dzielą się na lepszych i gorszych. Wiedziałam, że zaraz usłyszę tekst o zazdrości, spokojnie tu jej nie ma.
Jestem w porządku wobec partnera i tego samego oczekuję od niego. I tak gdyby on mi powiedział, że chce bym zawiozla go do picmia 50km dalej rowniez bym to zrobiła, dlaczego nie?
Co do przyjaznej atmosfery w trakcie jazdy, już chyba tak jest, że dla obcych jesteśmy mili. To naturalne. Zawsze gdy mnie zawozi dziękuję mu, nie jestem na bakier z kulturą osobistą. Natomiast nie oczekuje od niego padania mi do nog, za wyrządzoną przeze mnie przysługę, tak uważam, że nie muszę padać mu do nóg gdy on coś zrobi dla mnie.

33

Odp: Gdy facet pomaga innym
Coombs napisał/a:
EeeTam napisał/a:

Coombs
Gdybyś czytał wątki, w których się wypowiadasz, to dopiero byś wiele zobaczył i może (choć tu pewien nie jestem) zrozumiał:D

Czytam. Jak i ten. Że facet wozi kobietę, która swego facia ma, raz po raz po całej Polsce... A dla swej kobiety czasu ani takiego zapału już nie ma...
Widzę, że jesteś jednym z tych "Home Alone"...

Ufam mojemu partnerowi. Romans nie wchodzi w grę.

34

Odp: Gdy facet pomaga innym

niestety reguła jest, ze im ktos jest z kims blizej, tym bardziej z buta go traktuje i uważa, ze moze sobie na wiecej pozwolic
wobec obcych tak to nie działa - wobec partnerow niestety tak

35

Odp: Gdy facet pomaga innym

gosiamalgo, ja także uważam, że nie przesadzasz, tylko co dalej?

gosiamalgo napisał/a:

Nie minął miesiąc, a ta dziewczyna znów zadzwoniła do mojego partnera czy nie zawiózł by jej na kolejne konsultacje, bo dziwnym trafem jej narzeczony znowu nie może jej zawieźć. Mój nie mówiąc mi od razu się zgodził. Powiedział mi o tym w przeddzień wyjazdu. Znowu się zezlościłam, że nie konsultuje takich spraw ze mną, tym bardziej, że 2 dni wcześniej pytałam go czy nie zawiezie mnie do lekarza, do innego miasta, usłyszałam żebym znalazła kogoś bliżej bo to bez sensu tyle jechać. Znowu wybuchła kłótnia, on znowu pojechał i znowu milczał cała drogę, ja również nic nie pisałam.

Jesteś jego dziewczyną, powinnaś więc być na pierwszym miejscu, a tymczasem Ty i Twoje potrzeby (analogiczne do potrzeb przyjaciółki) są dla niego zdecydowanie mniej ważne, wręcz lekceważone.
Mnie także przyszło na myśl, że może on jest jej cichym wielbicielem, do czego oczywiście nie przyzna się.

gosiamalgo napisał/a:

Chodzi mi o to, że ja prosze raz, to zostaje zbywane, aż w końcu sama daje sobie radę. I tak za każdym razem, sama muszę radzić sobie ze wszystkim. Nigdy nie poszedł ze mną do lekarza, nigdy nie czekał w poczekalni, nawet gdy miałam poważne badania on miał wolne przez tydzien, bylam tam sama, a po powrocie do domu, uważał że mam mu pomagać skladac meble. Byłam w szoku.

Dlaczego nie zaproponowałaś mu, żeby zadzwonił po swoją przyjaciółkę?
On nie jest w porządku wobec Ciebie. Zdajesz sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie będą kolejne takie wyjazdy, na których jej narzeczony oszczędza, a Twój chłopak bierze wolne w pracy, kosztem Waszego wspólnego wypoczynku?
Na Twoim miejscu nie robiłabym żadnych pokazówek, żadnych podstępów, to niepoważne. W taki sposób chcesz walczyć o faceta? Zastanów się może, czy w ogóle jest sens walczyć o niego, bo siłą do niczego go nie zmusisz, zakazami, kłótnią. On wie, że nie akceptujesz takiego poświęcenia dla przyjaciólki i ma w nosie Twoje zdanie, a Ty z kolei wiesz, że dla Ciebie nie jest skory do poświęceń, więc co z tym zrobisz?

36 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-06-08 18:44:36)

Odp: Gdy facet pomaga innym
gosiamalgo napisał/a:


Chodzi mi o to, że ja prosze raz, to zostaje zbywane, aż w końcu sama daje sobie radę. I tak za każdym razem, sama muszę radzić sobie ze wszystkim. Nigdy nie poszedł ze mną do lekarza, nigdy nie czekał w poczekalni, nawet gdy miałam poważne badania on miał wolne przez tydzien, bylam tam sama, a po powrocie do domu, uważał że mam mu pomagać skladac meble. Byłam w szoku.

Vs.

gosiamalgo napisał/a:

To nie jest tak, że on mi nie pomaga w ogóle. Pomaga. Chodzi mi o ten konkretny przypadek, o który się poklocilismy już 2 raz. Czy nie przesadziłam? Czy on przesadza?

Zdecyduj się może...

37

Odp: Gdy facet pomaga innym

Ogólnie w drobnych sprawach mi pomaga. Chodzi mi o konkretną sytuację, zawiezienia mnie do lekarza, a zawiezienia kolezanki.

38 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-06-08 18:54:02)

Odp: Gdy facet pomaga innym

Ale bądź uczciwa - Tobie wcale nie chodzi o to, że jej pomaga czy Tobie nie pomaga. Ty po prostu nie lubisz jego przyjaciół i chciałabyś, żeby ta przyjaźń się rozwaliła.

gosiamalgo napisał/a:

Szczególnie przyjaźni się z jedną parą narzeczonych. Których delikatnie mówiąc ja nie lubię.

Posty [ 1 do 38 z 135 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Gdy facet pomaga innym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018