Witam,
kończę się nerwowo i psychicznie i muszę się podzielić tym z kimś w tym przypadku z wami. Proszę o wyrozumiałość.
Sprawa wygląda tak byłem z dziewczyną 4 lata ona 18 ja miałem 20 lat. Nasz związek jak każdy miewał te lepsze chwile i te trudniejsze. Dodam, że jestem osoba, która potrafi postawic na jedna karte, ale suma sumarum bardzo łatwo przebaczającza. Moja była dziewczyna jest dość charakterna, szybko sie poddaja i podlapuje czesto czyjes zdanie ale ma bdb serce i kocham ja bardzo;/
Jakieś 5 miesiace temu zaczeło się miedzy nami kiepsko ukladać nie mogliśmy sie "dogadać" poprostu ja staralem sie zeby bylo wszystko ok, ale po tych 4 latach staran nie wytrzymalem. Chciałem sprawdzić czy wyciagnie do mnie reke czy bedzie chciała porozmawiac naprawic to...
Jak się okazuje ona z reszta ja zwykle wolala uciec od problemu. Juz wtedy smsowala z znajomym znajomych z innego miasta. Gość starszy odemnie o 3 lata z wlasna fima itp itd. Przez to ze razem mieszkalismy a ona nie miala gdzie sie przeprowadzic, przez miesiac jeszcze u mnie mieszkala, ale unikalismy sie ja nie swiadom sytuacji liczacy ze cos zrozumie i w koncu pogadamy a ona myslaca o nowym "koledze"... Pozniej wyprowadzila sie nie biorac wszystkich rzeczy.
Przepraszam ze was, ale nigdy dobry z polskiego nie bylem i moze to troche chaotycznie wszystko co pisze wygladac. Licze ze jakos przez to przebrniecie.
Mieszkala u babci ktora aktualnie wyjechala na 3 miesiace do innego miasta. I spotykla sie w tym czasie z tym "kolega". Ja na poczatku otrzasnowszy sie tą wyprowadzka probowalem o nia walczyc, ale nie bylo sensu nic do niej nie trafialo. Po roznych lekturach postanowilem urwac kontakt co bylo mega trudne. Niestety po takim czasie mielismy kilka wspolnych zobowiazan i ona sie ze mna kontaktowala w ich sprawie. Byly to krótkie rozmowy lub sms. Ktore sie pojawialy mnie wiecej raz w tygodniu. Napisalem, zeby przyjechala zeby to ostatecznie zakonczyc i zeby zabrala wszystkie swoje rzeczy. To bylo jakis tydzien temu przyjechala i chciala ze mna rozmawiac o nas i jak ja to widze, czy chce i na jakich warunkach - podszedlem do tego z dystansem. Ale znowu cos do niej poczolem. Po tej rozmowie pojechala do siostry(byla umowiana) ale przyjechala do mnie na noc - tylko sie przytulalismy i spalismy jak kiedys. To mnie zlamalo znowu sie wszystko we mnie odezwalo i chialem z nia byc. Na nastepny dzien rano nie zabierajac rzeczy pojechala do siebie(do babci do mieszkania) i jak sadze spotkala sie z nim. Liczylem ze zakonczy z nim zwiazek i sprobujemy jeszcze raz. Po 2 dziach(jak twierdzila miala prace) przyjechala po rzeczy, a on czekal w aucie. Powiedzial ze nie moze mu tego zrobic ze do mnie cos czuje ale poprostu nie moze sie zdecydowac. Stwierdzila ze nie bedzie mi robila kociołu w glowie. Ale po rozmowie poczulem sie jak kiedys ona sie usmiechala jak kiedys bylem bardzo szczesliwy calowalismy sie. Obiecala ze z nim zerwie wieczorem przed jego wyjazdem z miasta i na nastepny dzien(dzisiaj) przyjedzie do mnie. Przez caly dzien nie moglem sie dodzwonic okazalo sie ze nie wyjechal, odpisywala tylko na smsy.. pisal ze gosc jest zalamany placze i nie moze go tak zostawic. Napisalem ze do niej przyjade i wszystko wyjasnie na to ona poprosila zebym jej zaufal i ze sie zobaczymy wieczorem po jej pracy. Piszac to jestem po spotkaniu z nia(bylem w jej pracy nie wytrzymalem- mielismy 15min) powiedziala mi ze wszystko przemyslal ze do tej samej rzeki sie nie wchodzi ze przeprasza ze mnie tak potraktowala ze ona dalej nie wie czego chce ale powinna dac sobie i temu "koledze" szanse ....
Widze ze jest pod jego wplywem ze nie wie czego sama chce, mowi ze do mnie cos czuje ale nie chce mnie w ten sposob traktowac, ze chce sprobowac z tym gosciem i mnie da wreszcie spokoj. Tylko ze po tym wszystkim ja jestem wrakiem czlowieka nie potrafie bez niej funkcjonowac ten wczorajszy dzien kiedy juz do siebie wrocilismy byl dla mnie najszczesliwszym dniem od nie pamietnych czasów... Co tu robic jak z nia rozmawiac bedziemy sie widziec po jej pracy o 6 rano ;/
Wiem o co jej chodzi dlaczego sie tak na mnie wyzywa i dlaczego nie chce ze mna byc?
Wybaczcie mi za chaos wypowiedzi i natlok mysli, ale nie wiem co to bedzie....
Podobne tematy
Nie wnikaj czemu - nie ma to sensu. Słabe charaktery niestety tak mają, że kręcą, kłamią i wymyślają bajki, bo same nie wiedzą czego chcą.
Po prostu każ jej zabrać resztę swoich gratów i niech zmyka z twojego życia. Wyjdzie ci to jedynie na zdrowie.
Ale o to chodzi ze ja tez jestem slabay jak nie slabszy.... nie moge tak mam chore mysli.... ;/
Kobiety dlaczego tak robicie? ;(((((((((
Równie dobrze można zapytać: faceci - czemu sami to sobie robicie?
Jeśli kochasz, to puść i jeśli nie wróci to znaczy, że nigdy Twoja nie była.
Jest dorosłą i wolną kobietą. Ma prawo do życia, które sobie wybierze.
;/