Cześć, witam wszystkich bardzo serdecznie nazywam się Angelika i jestem tu nowa!
Mam wielki problem z chłopakiem. Nie jesteśmy ze sobą już dwa miesiące, a wcześniej byliśmy 2 lata. W naszym związku nie było nigdy czegoś takiego jak spotkanie się codziennie, bo on raczej jest typem człowieka, który aż tak bardzo tego nie potrzebuje - ja natomiast jestem przeciwieństwem. On jest dla mnie jak narkotyk, nie umiem mu się oprzeć, nie umiem sobie odpuścić. Te dwa lata może i nie były aż takie cudowne (bo wiadomo kłótnie i takie inne), ale przyznam szczerze, że przed każdym spotkaniem, ZAWSZE się denerwowałam i jak głupia uśmiechałam, że w końcu go zobaczę.
Opowiem wam troszkę o nim. Jest typem człowieka, który jak już mówiłam nie potrzebuje się codziennie widywać. Przede mną miał wiele, ale co z tego, jeżeli najdłużej był z dziewczyną miesiąc - więc już widać, że nie potrafi mieć dziewczyny, przez te dwa lata się tego nie nauczył. Wolał spotykać się z kolegami, okej ja rozumiem - przyjaciele od dziecka, a ja go raz tak bardzo zraniłam (prawie zdradziłam), że mi nie ufał. Udało mi się zdobyć jego zaufanie po raz kolejny. Czasami między nami było tak cudownie, a czasami sami wiecie.. Nigdy nie podniósł na mnie ręki, nigdy nie zdarzyło mu się mnie wyzwać. Spotykaliśmy się raz, może dwa w tygodniu na trochę.. On uwielbia spać, czasami mam wrażenie, że to jego hobby. Zamiast się ze mną spotkać to zazwyczaj spał bo był zmęczony.. Dość dziwny związek, bo sama zdaje sobie z tego sprawę, że tylko ja walczyłam i byłam w nim obecna. Jego tłumaczeniem zazwyczaj było to, że on nie wie co ma robić, nie wie, jak sie zachować, jak ma się starać.. Czasami potrafił być taki romantyczny, normalnie nosił mnie na rękach, byłam jego oczkiem w głowie, a czasami miał mnie gdzieś.. Jak baba podczas okresu!
Co do naszego rozstania, to zostawił mnie bez wytłumaczenia dlaczego. Powiedział, że tego nie zrozumiem. Normalne - ja go napadałam (pisałam, dzwoniłam, zachodziłam) bo chciałam żeby wrócił. Ostatnio nawet się odezwał z nowego numeru, bo jak widać zmienił go, żebym się nie odzywała, chciał się spotkać, mówił, że mnie kocha, że tęskni, że robi coś wbrew mózgowi, ale już nie wytrzymuje. Do spotkania nie doszło, bo spał. Kolejnego dnia tak samo - potem sama odpuściłam, nie odpisywałam, nic. 3 dni temu w nocy się odezwał, że przyjedzie oddać mi moje rzeczy i chce swoje. Ja oczywiście mówię do niego, że nie jest mi łatwo się żegnać,bo go kocham. On natomiast powiedział, że nie potrzebuje przebywać w moim towarzystwie, aczkolwiek kiedy mnie dłużej nie ma to jest mu bardzo ciężko i chce żebym była.
O co mu chodzi w ogóle.. NIKT GO NIE POTRAFI ZROZUMIEĆ, dosłownie NIKT. Nie wiem co mam robić, chce być z nim, ale nie rozumiem co ja takiego mu zrobiłam, że od tak mnie zostawił i pisze do mnie, robi mi nadzieję, a potem znowu jest to samo..
Dziewczyny pomóżcie !
Podobne tematy
Daj spokój... poszukaj sobie normalnego faceta i zacznij akceptować i kochać siebie. Nie musisz się uganiać za facetami. To oni mają się starać! Piszesz "nie podniósł na mnie ręki", jakby to miał być jego plus.... proszę Cię, to jest oczywiste, że facet nie może podnieść ręki na kobietę! To za mało, żeby ocenić go jako OK. Przestań się uganiać za facetami, zadbaj o siebie - a pojawi się taki, któremu zacznie zależeć. Dopóki Ty będziesz pokazywała, że "nie możesz żyć bez feceta" - dopóty żaden nie będzie o Ciebie zabiegał.
trzymaj się ciepło piękna kobieto ![]()
Droga paryżanko!
Wiem, nie powinnam się za nim uganiać, ale go kocham. Dwa lata to długo i to nie ja odpuściłam sobie ten związek tylko on, więc boli 2razy mocniej.
Dwa lata to jeszcze nie jest tak długo. Tm bardziej, że ani się często nie widywaliście, ani mam wrażenie jakoś aktywnie tego czasu nie spędzaliście razem.
Daj sobie z nim spokój bo szkoda nerwów, przynajmniej mi się tak wydaje, 2 lata to nie jest aż tak strasznie dużo.
Powodzenia życzę ![]()