Niedawno poznałam chłopaka, niestety sytuacja sprzed roku powtórzyła się. Kiedy to po jednej z imprez poznałam chłopaka, zaangażowałam się, ale jemu niestety na mnie nie zależało. W bardzo chamski sposób mi to zakomunikował, wręcz uciekł i już więcej się do mnie nie odezwał. Ja jeszcze próbowałam szukać z nim kontaktu, nie siłę starałam się jego do siebie przekonać, ale on pozostał niewzruszony. Było dużo alkoholu, picie w samotności, zaniżona samoocena i życzenie w sylwestra, żeby ten rok był inny i żebym w końcu kogoś poznała. Dodam,że mam 24 lata i nigdy nie byłam w poważnym związku. Raczej przelotne znajomości, ja nic nie czułam. Raczej nie było chemii, a na siłę nie chce nikogo uszczęśliwiać
I znowu ta sama sytuacja, znowu źle odczytałam sygnały od chłopaka, Myślałam może jest nieśmiały, więc mu wyznałam, że mi na nim zależy, że bym chciałam spróbować, a on brutalnie sprowadził mnie na Ziemię. Czułam się upokorzona, najgorzej, że codziennie go widuje oprócz weekendów. Wiem, że jeszcze tylko 3 tygodnie ( bo razem jesteśmy na kursie), ale i tak boli. Czemu ja nie mogę nikogo znaleźć, czemu każdy chłopak mnie odrzuca boliii strasznie. Koleżanki są w związkach, a ja wiecznie sama. Już nawet nie mam siły płakać. Myślę, że ten stan się nigdy nie zmieni i nie zasługuję na nikogo. Nikt nie będzie w stanie mnie pokochać, odwzajemnić moich uczuć. Tak prawie szukam na siłę, ale jest we mnie ogromna potrzeba miłości, wsparcia BOLI GDY KTOŚ KOGO "KOCHASZ" cię nie chce... Jak tam wasze doświadczenia z nieodwzajemnioną miłością??? Czekam
Podobne tematy
Myślę ze sama próbujesz zdobywać facetów i to jest Twój problem. Pozwól im zdobywać siebie. Nie narzucaj się, bo to nigdy nie działa dobrze.