netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

samotność w związku, flirt z innym

6 odpowiedzi5 481 wyświetleńzałożony przez judytka 999, 05.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » samotność w związku, flirt z innym

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: samotność w związku, flirt z innym

Witam, piszę ponieważ kolejny raz znalazłam się na życiowym zakręcie,ale może po kolei. Jestem mężatką z ośmioletnim stażem, mamy dwójkę dzieci i niestety coraz częściej nie możemy się dogadać. Mój M potrafi mieć do mnie pretensje dosłownie o wszystko a najbardziej o to, że źle wychowuję dzieci i że za mało zarabiam, mam tego dość, rozmowy nie pomagają bo kończą się moim płaczem a potem jest jeszcze gorzej bo mówi że tylko ryczeć potrafię. Na chwilę jest dobrze a potem wszystko zaczyna się od początku. Do tego jego zachowanie powoduje, że mam niską samoocenę i czuję się niekochana i nieatrakcyjna, kiedyś flirtowałam na jego oczach z moim znajomym to w ogóle nie zareagował, a ja chciałabym żeby był o mnie choć odrobinę zazdrosny, żeby mi dał odczuć ,że mu na mnie zależy,że się mu podobam a tu nic. Teraz pojawił się ktoś kto mógłby dla mnie coś znaczyć i zastanawiam się jak daleko mogę się posunąć w tym flircie. nie czekam na rady ale na wasze wpisy,czy też przeżywacie takie rozterki, że w jednym tygodniu świata poza M nie widzicie a potem przychodzą momenty,że chętnie umówiłybyście się z innym,  przynajmniej dla swojej satysfakcji, czekam na Wasze wpisy i serdecznie pozdrawiam wszystkie mężatki, które chciałyby spróbować czegoś innego ale rozsądek bierze górę :-)

2

Odp: samotność w związku, flirt z innym

W pełni Cie rozumiem, w moim małżeństwie chociaż z mniejszym stażem jest podobnie. Wkurza mnie to że jak facet czuje że już Kobieta jest jego,  przestaju mu zależeć, przestaje być czuły, zwracac na nie które rzeczy uwagę. Nie rozumie tego że kobieta przez cały czas musi czuc się Kochana, jak również to że ma w nim wsparcie. Własnie z tego powodu coraz częściej pojawiają się myśli a dlaczego nei sprobować, skoro innemu sie podobam, skoro inny na mnei patrzy jak na kobietę a nie kucharke, sprzątaczke i nianke ? a dlaczego mu nie udowodnić że jestem wiecej warta ???

3

Odp: samotność w związku, flirt z innym

Czy naprawdę żeby udowodnić ile jest się wartym trzeba się pakować w romans/flirt?
Naprawdę nie ma innych sposobów?

4

Odp: samotność w związku, flirt z innym

mój facet też nie okazuje zazdrości ale wiem że kocha i mnie i dzieci, też nie prawi mi codziennie komplementów ale ja tego nie wymagam bo życie codzienne nie jest usłane różami ale żeby z kimś flirtowac dla podniesienia własnej samooceny to bez przesady...są inne możliwości niż flirt...a może ty też nie latasz dookoła niego jak nastolatka?

5

Odp: samotność w związku, flirt z innym

Judytka, mi się pierwsze pytanie do Ciebie nasuwa takie: Ile masz lat?

6 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2012-09-13 00:52:23)

Odp: samotność w związku, flirt z innym

witam judytko smile moze tutaj znajdzie sie odrobina zrozumienia dla upadlego aniolka wink
ja nie jestem mezatka ale w zwiazku ktory trwa ponad 6 lat ... mieszkam z partnerem, gotujemy,pracujemy,jezdzimy na wakacje ,prawie wszystko jak w malzenstwie, tylko ze dzieci i slubu nie planujemy tzn moze tak ; ja chcialm 2lata temu podjac decyzje o malzenstwie i dzieciach, wyjasnilam partnerowi czego oczekuje,ze jestem gotowa na zalozenie rodziny, przedstawilam plan ,ale legl w gruzach ,on nie chcial isc ze mna dalej, krzyczal ze nie chce slubu,zebym dala jemu spokuj i tak to sie ciagnie bo jestem slaba by isc dalej na przod sama. Pozatym kiedy chce odejsc i juz jestem gotowa na podjecie decyzji ten mi nie pozwala,chce bysmy sprobowali jeszcze raz, ze sie zmieni wszystko...Tyle klotni i przeplakanych nocy o to by zrozumil co jest dla mnie wazne, czekalm 4 lata i patrzylam z boku by on dokonczyl to co wazne dla niego (nie mielismy wyjsc towarzyskich na wszystkie imprezy do "swoich" znajomych chodzialm sama bo ten wiekszosci nie chcial poznac, liczyla sie tylko kasa by odkladac jak najwiecej )  ... (jestesmy za granica) ... nie wiem moze skoro jestem z nim powinnam sie  zaintereoswac nieruchomosciami ale jakos nie czuje powolania do tego by siedziec w tym rynku i miec parcie na posaiadanie kilku mieszkan, wolalabym miec jedno porzadnie wykonczone ( o czym mu stale powtarzam), i wtedy pomyslec nad kupnem drugiego by wynajmowac by bylo latwiej ( moze wtedy bym bardziej sie zaangarzowala), ale moj partenr nie zamierza remontowac na 6+ chociaz by jednego mieszkania by zamieszkac w nim ,bo on sam nie wie co by tu robic  ...no i po wielu latach takiego bytowania i wyklocania sie ,nie mam ochoty juz byc zona,nie wiem czy chce z nim dzieci i byc z nim. Moze jest dobrym czlowiekiem ale brakuje mi wyjscia do znajomych ( o czym zostalo jemu to powiedziane) ,ze powinnismy czesciej kogos odwiedzic ,ale on wiekszosci moich osob nie lubi sad ,kazdego obraza i wyzywa ze ta to k***a bo sypia z facetami a ma  dzieci, zas inna znajoma za duzo gada i uwaza ze we wszystkim ma racje ... nikt mu nie odpowiada ale zas do jego znajomych tez nie chodzimy bo on mowi ze nie ma nikogo gdzie bysy mogli pujsc ...dobrze ze mamy parke sasiadow z ktorymi sie zakumplowal i czasami pujdziemy do nich.

Tyle klotni i placzu bylo ze obojetnoscia zabil to wszystko i stawianiem na pieniadz. Drazni mnie kiedy sie pyta ile odlozylam w tym miesiacu albo wogule od naszego przyjazdu za granice ,ze ja nigdy bym nie miala tyle co on (chodzi tutaj o te mieszkania). Nie jestem rozrzutna ale kiedy mam na cos ochote to sobie kupuje nie mam limitu na tydzien a on jak powie sobie ze wyda 20f to tak jest i ani pensa wiecej, ja nie potrafie sie ograniczyc,odkladam ale zyje,moze nie mialabym mieszkania w rok ale za to w 3-4 lata ale wiem ze bym tez przezyla fajnie chwile wink co mu tlumacze.
Czasami moze jak bym odeszla pokazalbym jemu ze jestem samodzielna,portfel mamy osobno ,co tydzien jest wybieranie z konta jego wypalty by nie pomylily sie ...rok temu pragnelam dziecka a slubu najbardziej bo myslam ze to nas zjedna, uwspolni portfel ,scali bo przeciez juz nie mogl by wybrac swojej czesci to juz by bylo wspolne i wspolnie trzeba bylo by gospodaowac wink... ale zmienilam zdanie, nagle wstapila we mnie obojetnosc ,doslowana, jestesmy razem ale nie wiem co czuje... jak bym sie wypalila ... jest moim przyjacleme, szanuje jego ale nie wiem czy che byc z nim do konca zycia , pozatym klocimy sie, on che bym byla jego, ale nie planujemy dalej slubu ,dalej jak by stanie w miejscu "jak by klotnia o cos byla o niczym dla niego ,ja o temacie slubu ,rodziny,urzadzeniu mieszkania..."  on ze jemu zalezy ,ze chce slubu i rodziny ale z czasem znowu przychodzi codziennosc ,uklada sie sa sloneczne dni ale zycie rodzinne stoi w miejscu... z tym ze jak pisalam zobojetnialam a moja glowe zaprzata zupenie ktos inny, czekam tylko az moj wyjdzie do pracy by pisac, meilowac,smsmowac ... czuje sie nie fair bo szanuje chlopaka ale nie czuje spójnosci i nie wiem czy ja chce, sama zaczelam stawiac bariery, wyliczac,rozliczac, typu moje twoje, jestes mi winnien "złotówke" ... a kiedy pyta o to czy bede jego zona mowie wprost "nie" ! ( i tak zawsze jak mi sie zachce zakladac rodzinke to on nie chce ,a jak jemu sie zachce to ja nie chce !!)

Boje sie ze moze dojsc do romansu a w zasadzie juz doszlo sad takiego wirtualnego, na poczatku sobie mowilam nie !!!- bronilam sie ale chlopak zjawil sie w tak dobrym momencie ( kryzys mojeg zwazku), ze to pisanie zaczelo sie poglebiec ,nawet jak przerwalam na miesiac powracalam a teraz ... partner jest mily,cieply ( choc dalej zycie osobne,chce plnowac dziecko) ..ale ja nie chce, pyta czy zostane jego zona (ale ja odpowiadam nie !!) , bo mysle o tamtym i wiem ze jak sie spotkamy dojdzie do romansu ,nagotowalm sobie bigosu !!!
wiem ze z tamtym bedzie tylko to przygoda a tutaj mam staly zwazek... ostatnio jak pisalam z cyber kochankiem zapytal w prost " czy chce sie z nim p***yc" - mialm metlik w glowie, bo przeciez w seskie nie mam problemow, tylko w zyciu codziennosci, ja szukam faceta na cale zycie nie kochanka ...ale przeciez juz uprawialam seks pisemnie, ciagle go wabie, kusze, na poczatku byla to zabawa ale nie wiedzialm w ktorym momencie jua skonczyc !! Zabrnelam bardzo daleko w tym a teraz nie wiem jak sie wycofac, bo napisalm cyber chlopakowi ze Tak chce tego ... choc nie wiem co mna kierowalo sad czuje sie brudna !!! a wczesniej czy puzniej dojdzie do spotkania bo sie znamy, poznalismy sie u mojej siostry ,zamienilismy kilka slow, ale spojrzenia byly ostre i zawstydzajace... puzniej zaprosil  mnie na fb i zaczol pisac sam ... wie ze mam faceta ,zna moja sytuacje itd ... nie wiem jak sie w to wpakowalam czuje ze jestem skonczona kretynka !!! Z drugiej strony kazdy ma za soba jakas przygode, uniesienie, romans ... ja sie bornilam 6 lat bo juz wczesniej czulam ze sie duzsze w zwiazku ze pozadam innych facetow na ulicy ale sie bronilam ze cos ze mna nie tak ... bylam wierna az do tej chwili ! ( co prawda jescze wirtualnej ...)
Ja w wieku 19 lat marzylam o idelanym zwiazku ,moj obecny byl dla mnie jak ksiaze z bajki gdyby nie jego parcie na pieniadz (i mimo ze troche przystopwal i czesciej gdzies nawet na wakacje polecimy i wyjdziemy) ...to robil tak to wszystko perfidnie i  uparcie,nie ustepowal nawet jak go blagalam i plakalam ... ze o prosze co sie ze mna stalo !!! A byl dla mnie idealem ,tak bardzo sie dogadywalismy ,jak bratnia dusza, a teraz kazda jego uwaga wywoluje agresje u mnie. Zawsze tego typu kobiety byly idiotkami  dla mnie,jak one moga wogule zdradzac a teraz wiem do czego zaniedbana kobieta i wyklocaja sie o wszystko jest zdolna !!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » samotność w związku, flirt z innym

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026