Witam serdecznie wszystkich i bardzo proszę o poradę co o tym myśleć.
Z żoną poznaliśmy się 3 lata temu, po roku się pobraliśmy. Niestety poza kilkoma dłuższymi przerwami pracowałem wyjazdowo w cyklach 2 tyg w domu a 6 na wyjeździe.
Tak więc od dwóch lat jesteśmy małżeństwem, od około roku żona założyła własną firmę ale że słabo szło nawiązała współpracę z małym biurem projektowym.
Mniej więcej od początku roku zaprzestała zażywać antykoncepcję, bo chcieliśmy mieć dziecko. Sex odbywał się w prezerwatywie. Od około 3 miesięcy już bez prezerwatywy ale wychodziłem na koniec. Oczywiście oboje już byliśmy zgodni z tym że jak coś wyjdzie z tego to ok. Ale około miesiąc temu odkryłem że żona jest z kimś zaangażowana w romans - kolega z pracy. Odkryłem to kiedy pisała do niego że już tęskni za nim i to po kilku godzinach od wyjścia z pracy. Ja byłem wtedy poza granicami kraju. Jednak zadzwoniłem do niej i powiedziałem, że wiem o wszystkim że czytałem sobie jej emaile. Początkowa zaprzeczała ale w miarę jak recytowałem ich korespondencję zaczęła krzyczeć i twierdzić że jej nie kocham, że wolę pracę i kolegów. To nie prawda, bo ją kocham a nie pracę. Po kilku burzliwych dniach sytuacja się unormowała ( ona twierdziła że mnie nie zdradziła ) Następnie wyrwałem się z pracy po około tygodniu po cichu na weekend do domu do niej. Wtedy było super, lepiej i czulej niż zazwyczaj. Pomyślałem sobie, że nastąpiła zgoda i raz na zawsze nie będzie się wplątywała w romanse bo wie jak bolesne jest to potem dla wszystkich. Podczas seksu kiedy byłem blisko spytałem się czy teraz już skończyć w niej (tak aby doszło do zapłodnienia z myślą o dziecku ) stwierdziła że tak abym to zrobił i zrobiłem. Następnie wróciłem do pracy na 3 tygodnie i następnie zjechałem na dłuższe wolne do Polski. Z naszych weekendowych starań nic nie wyszło ( bo to było kilka dni przed okresem) Po moim powrocie już przy każdej okazji kończyłem w niej, sama wiedziała co robimy i chciała tego a czas był dobry bo wg kalendarza powinno dojść do zapłodnienia. Po jednym ze stosunków rozpłakała się i szlochała jeszcze długo. Mówiła że to nic tylko ze wzruszenia. Ale mnie to zaniepokoiło, pomyślałem że może ma jakieś wyrzuty sumienia że może mnie wcześniej zdradziła jednak ? W każdym bądź razie po około 12 dniach od mojego powrotu stwierdziła że lepiej jeśli się rozejdziemy. !!! Wyprowadziłem się od niej i wyjechałem od niej z miasta. Teraz mam składać pozew o rozwód, niby to oczywiste ALE odkryłem, że żona już 3 mies wcześniej studiowała internet jak poprawić sprawność seksualną faceta po 60ce oraz jak go pieścić i takie tam tematy podobne . My z żoną mamy 36 lat a jej kochanek 63 lata ! i chyba ma problemy z potencją. Teraz pytanie do Was, czy ona znosiła moje towarzystwo abym tylko ją skutecznie zapłodnił ? A może kłamała i powróciła do antykoncepcji ? Kiedy odchodziłem to wspomniałem jej, że wczoraj jeszcze się kochaliśmy i co jeśli będziesz w ciąży ?? odparła, że to nie mój problem, że nawet jeśli będzie to nic ode mnie nie chce i nie będzie chciała. A może ona chce mieć dziecko ale wychowywać je sama albo z nim ? możliwe że nie będzie w ciąży wtedy nie ma problemu ale jeśli będzie to ona nawet mi o tym nie zamierza powiedzieć . Dziwne bardzo - co mam teraz zrobić czy składać pozew o rozwód czy jak. Z góry dziękuję za odpowiedzi