Witajcie. Mam już swój trudny temat w innym dziale.
Ale czytając podobne wątki niestety zauważam i moją samotność.
Parę słów o mnie. 40-stka świeżo ukończona. Życie układam sobie na nowo, dzieci brak. Wolny i ...samotny.
Banderasem nie jestem, ale wielu kobietom mogę się podobać.
Dbam o siebie. Nie palę i nie piję - no może okazjonalnie ![]()
Kilka lat temu miałem grono przyjaciół. Ale albo się porozjeżdżali po świecie - albo ja już przestałem do nich pasować.
Życie zawodowe też nie pomagało.
Ale aby nie wyglądało to jak oferta.....:).... to wychodzę z propozycja utworzenia czegoś takiego jak trójmiejski dział ludzi samotnych. Chcących się spotkać, pogadać. Wyjść i nie siedzieć w czterech ścianach. W kumpelskiej-przyjacielskiej atmosferze
Wiem, że z pewnością początkowo może się to spotkać z ciepłym przyjęciem, a z czasem pewnie emocje opadną i równie dobrze może z tego nic nie wyjść.
Ale nie pooddawajmy się.
Chciałbym abyśmy - ludzie z Trójmiasta - jakoś się tu zorganizowali. Może wspólnymi siłami przestaniemy być samotni.
Spodziewam się, ze z podobnym problemem spotkało się wielu z Was.
Parokrotnie wyszedłem między ludzi, ale samodzielne wizyty w pubach raczej nie bawią.
A jak Wy sobie radzicie z samotnością?