Witam zawsze bylem nieśmiały, zakomleksiony co skutecznie uniemożliwiało kontakty damsko meskie Ale udało sie poznałem cudowną kobiete pokochalem ją, jest moją pierwszą jedyną. Problem w tym że porównuje sie do jej byłych, wyobrażam co razem robili... to mnie jeszcze bardziej frustruje i negatywnie wpływa na zbliżenia Im bardziej sie staram (byc lepszy od tamtych) tym bardziej mi nie wychodzi... i czuje sie beznadziejnym kochankiem. Pomocy
Podobne tematy
....a wynika to tylko z tego, ze jak piszesz: masz kompleksy i niską samoocenę.
Ty to Ty i to Ciebie wybrała, nie ich ![]()
I z tej nieśmiałości, z powodu kompleksów stanąłeś do ogłoszonego przez siebie konkursu na najlepszego kochanka. Kiedy ogłosisz rozstrzygnięcie tego wyścigu? Bo on, cały czas, trwa wyłącznie w Twojej głowie.
I odpowiedz sobie na pytanie, czemu rozpoczynasz te swoje porównania. Dla lepszego samopoczucia? Dla pewności siebie? By skończył się związek?
Witam zawsze bylem nieśmiały, zakomleksiony co skutecznie uniemożliwiało kontakty damsko meskie Ale udało sie poznałem cudowną kobiete pokochalem ją, jest moją pierwszą jedyną. Problem w tym że porównuje sie do jej byłych, wyobrażam co razem robili... to mnie jeszcze bardziej frustruje i negatywnie wpływa na zbliżenia Im bardziej sie staram (byc lepszy od tamtych) tym bardziej mi nie wychodzi... i czuje sie beznadziejnym kochankiem. Pomocy
Wychowany w katolickiej rodzinie? Jeżeli ona nic nie mówi o nich to przestań się przejmować. Skoro ona jest z Tobą to znaczy, że jesteś lepszy od jej byłych. Jesteś najlepszy.
Wybrała mnie, ale może to z tamtymi miala bardziej udany seks? A tego mi nie powie Oglosilem konkurs i zwycięzca mam byc ja, przyznaje chore... ale nie jestem narcyzem ani ortodoksyjnym katolikiem. Mysle sobie czasem że moze Ona mnie nie szanuje bo bylem prawiczkiem, ma mnie za ciamajde.
To ją zapytaj
I zapytaj czemu z Tobą jest.
To ją zapytaj
I zapytaj czemu z Tobą jest.
Do tego trzeba zaufania. Zaufania, że odpowiedź będzie szczerą.
Wybrała mnie, ale może to z tamtymi miala bardziej udany seks? A tego mi nie powie Oglosilem konkurs i zwycięzca mam byc ja, przyznaje chore... ale nie jestem narcyzem ani ortodoksyjnym katolikiem. Mysle sobie czasem że moze Ona mnie nie szanuje bo bylem prawiczkiem, ma mnie za ciamajde.
A czy nie możesz zakończyć swoich dociekań stwierdzeniem "Jestem dla niej najlepszy". Chyba, że kręci Cię takie umartwianie się nad sobą. Niektórym ludziom dobrze z taką postawą. Jednak jek będziesz siebie uważał za nieudacznika to w oczach innych też będziesz. Przeprogramuj swoje myślenie.
Wiem, że osobie zakompleksionej trudno jest uwierzyć, że ktoś ją może kochac, że komuś się może podobać, jednak ta kobieta PO COŚ z Tobą kolego jest- a jeśli nie jesteś nieprzyzwocie bogaty, to myślę, ze jej intencje są całkowicie szczere:)
Jednak jek będziesz siebie uważał za nieudacznika to w oczach innych też będziesz. Przeprogramuj swoje myślenie.
TAK TO WŁAŚNIE DZIAŁA!
Oczywiscie ze jej ufam ale w temacie seksu pewnie wyczuwa jak jak sie stresuje to i oszczędza mi bolesnej szczerosci ''jestes kiepski, gorszy'' A może seks już nie jest dla niej tak ważny, temu wystarczam...
Może nie jest i co z tego?? Chyba dobrze, że nie kieruje się w zyciu i w wyborze partnerów seksem.
ps. ile masz lat?
Nie lepiej byś, zamiast prowadzenia monologów we własnej głowie i rozwijania spiskowej teorii dziejów, pogadał ze swoją partnerką o swoich obawach, przypuszczeniach, podejrzeniach?
Oczywiscie ze jej ufam ale w temacie seksu pewnie wyczuwa jak jak sie stresuje to i oszczędza mi bolesnej szczerosci ''jestes kiepski, gorszy'' A może seks już nie jest dla niej tak ważny, temu wystarczam...
Ja też sądzę, że seks z Tobą jest kiepski skoro w trakcie myślisz tylko o tym czy jesteś lepszy od swoich poprzedników.
Ja na pewno nie zamierzam Cię tu pocieszać. Bo i tak to nic nie da.
Tak jak ci przedmówca napisał: Jeśli sam dla siebie nie będziesz wartościowy, dla nikogo nie będziesz.
Czyli w najgorszym wypadku mam sie pogodzić ze moj wygląd, seksualnosc nie jest moim atutem? Ciekawe czy Wy tak potrafilibyście Mam 27 lat, to wazne? to cos zmienia?
Nie stary, ten związek upadnie. Sam go zniszczysz swoim nastawieniem....
tego sie wlasnie boje, temu pytam Was doświadczonych... co ze mną nie tak?
współczuję tej twojej dziewczynie,bo wiem że z czasem zaczną sie wypominania jej byłych,ciągłe porównywania itd
,powiem ci szczerze że jest to wkurzające i męczące na dłuższą metę,dlatego dzisiaj juz wiem że obecnym partnerom nie mówi sie niczego o byłych!!!
Masz niską samoocenę i brak wiary w siebie. Uważasz się za człowieka bezwartościowego. Zacznij myśleć pozytywnie i powtarzaj sobie, że jesteś najlepszy i wszystko możesz. Zamiast myśleć działaj.
To nic nie da. Jak komuś się takie myślenie raz załączy to może co najwyżej odpalić świeczki na grobie swojego związku.
Ważne że pyta, że podzielił się tym problemem! Zatem jest szansa.
No ale to tylko nastawienie do samego siebie, widocznie ktoś Ci kiedyś powiedział (rodzice?) że jesteś bezwartościowy i w to uwierzyłeś.
No dobra! Co jest z w twoim wyglądzie nie tak jak powinno -- penis powinien sięgać minimum do punktu G, czyli 6-7cm, a jeśli ma 10cm, to już normalnie można się kochać. Pewnie nie jesteś inwalidą (masz ręce, nogi, głowę, itd). Golisz się, nie jesteś grubasem, nie śmierdzisz, nie wali od Ciebie perfumami i dezodorantami. Jesteś ostrzyżony, masz czyste paznokcie. Jeśli masz ręce szorstkie od roboty, to trzeba je zrobić gładkimi. Ogólnie jesteś zdrowy. Co jeszcze może się twojej kobiecie nie podobać? Wiesz... nikt nie wygląda jak Clint Eastwood, bo Clint Eastwood jest tylko jeden. Nikt nie jest tak doskonały jak gwiazdy porno, bo Ci mają 100 wizażystów. Zatem jeśli masz problemy z wyglądem? Może nie masz problemów w wyglądem, wyglądasz po prostu normalnie?
A ta twoja dziewczyna, to jest jakaś modelka, gwiazda filmowa za którą wszyscy latają, czy wygląda tak samo normalnie jak Ty?
Spójrzmy teraz na seks. Dlaczego jesteś z siebie niezadowolony? Zaliczyłeś klapę? Każdemu się zdarza z różnych powodów. Najgorsze są psychiczne i z tymi najtrudniej sobie poradzić. Nie zaliczyłeś klapy -- to już jest dobrze, bo najgorszy problem do rozwiązania masz za sobą, bo nie wkręcasz się w spiralę "Ona myśli, że jest źle", więc nie ma super-erekcji, więc "Ona na pewno myśli, że się mi nie podoba", więc nie ma erekcji w ogóle. A ona myśli "Dlaczego nie ma erekcji? Co ja robię źle...", albo "Na pewno mu się nie podobam...". Nie wiem jak z takimi problemami sobie radzić -- seksuolog powinien pomóc.
A co to znaczy, że ktoś jest dobry w łóżku? Że mocno kocha i "zalicza wszsytkie dziury", a ona jęczy nieprzytomna? Tak myślisz? Nieprawda. Seks jest dobry, jeśli kochankowie oboje są zadowoleni. Pytanie jak to zrobić...
Wydaje się, że jeśli oboje dostaną orgazmu, to będą zadowoleni. Jeśli ona się masturbuje, to znaczy że sama wszystko potrafi, więc Ty tylko się dołączysz się z pieszczotami. Jaki by orgazm nie był, to ona będzie zadowolona. Potem Ty w nią wejdź i zrób to dla własnej przyjemności. Ona będzie zadowolona, że było Ci dobrze. W ten sposób oboje będziecie szczęsliwi.
Po paru latach doświadczenia problemy znikną. Ty poznasz jej ciało, ona twoje, będziecie się rozumieć bez gadania. Możesz się dokształcić -- poczytaj "jak zrobić dobrą minetę", poradniki w sieci, pooglądaj cipki w sieci, zobacz jak się pieści. Nawet nie musisz mieć erekcji jak ją pieścisz, byle twojej dziewczynie było dobrze.
Możesz nawet pornole z redtuba oglądać, o ile masz na tyle obycia w seksie, że nie spowodują one szkód w twojej psychice. Jak przeglądniesz kilkaset pornoli, to dojdziesz do wniosku, że wszyscy robią to prawie tak samo, więc poprzedni chłopcy twojej dziewczyny robili to tak samo, czyli ty też możesz robić równie dobrze. Ale tak jak mówię -- skorzystanie z pornografii jest ryzykowne.
Ja Jej niczego nie wypominam, podzieliłem sie z Wami jakie mysli chodza mi po glowie i pytam jak z nimi walczyć by nie palić świeczek na grobie swojego związku Nie wierzę że tylko mnie dopadło uczucie zazdrosci wstecznej, że wszyscy jestescie tutaj dowartosciowani, doświadczeni, idealni? tylko ja jestem dziwny? Kompleksy mam od dziecinstwa, nigdy w siebie nie wierzyłem. Jakies fobie skutecznie uniemożliwiają mi szczęśliwe zycie bez porównań...
Nie tylko Ty masz takie myśli. Ma je wiele osób. Na tym forum jest też sporo takich tematów napisanych przez osoby w różnym wieku, różnej płci, o różnorodnym życiowym doświadczeniu. Tyle, że my Ci nie powiemy jak się tych myśli pozbyć. To musisz zrobić Ty sam. My Ci co najwyżej możemy powiedzieć, że te myśli są głupie, bez sensu i do niczego dobrego nie prowadzą. Ale walczyć z nimi możesz tylko Ty, na swój sposób.
Ze swojej strony powiem Ci, że nie ma czegoś takiego jak "najlepszy kochanek". Seks na wysokim poziomie w wykonaniu różnych facetów jest różny, ale nie da się powiedzieć, który był lepszy. Dobry kochanek wczuwa się w potrzeby partnerki, ale też dąży do tego, żeby jemu było jak najlepiej. Jeśli cały czas w łóżku rozmyślasz o jej byłych i, czy jesteś od nich gorszy to na pewno nigdy nie będziesz dobrym kochankiem. Więc zacznij myśleć o właściwych rzeczach w łóżku ![]()
Ja Jej niczego nie wypominam, podzieliłem sie z Wami jakie mysli chodza mi po glowie i pytam jak z nimi walczyć by nie palić świeczek na grobie swojego związku Nie wierzę że tylko mnie dopadło uczucie zazdrosci wstecznej, że wszyscy jestescie tutaj dowartosciowani, doświadczeni, idealni?
Szczerze mówiąc to nie - nigdy tego nie miałem. Czemu? Bo sam żyłem aktywnie. Zaliczyłem różne przygody i różne "wtopy". Wychodzę z założenia, że przeszłość jest przeszłością i jaka by ona nie była to właśnie ta przeszłość spowodowała, że w pewnym momencie moja droga życia, jak i droga mojej partnerki się skrzyżowały. To nasze doświadczenia nas ukształtowały i spowodowały, że tak się sobie podobamy. Po co zatem rozliczać się wzajemnie z przeszłości jeśli są to wszystko zamknięte sprawy?
Sekretem tutaj jest niskie poczucie własnej wartości. Faceci pewni siebie z reguły nie mają problemów z przeszłością partnerki. Więc chyba właśnie od tego trzeba zacząć...
I ja sie podpinam pod moich Przedmówców:)
W końcu kochankowie odeszli, ich już nie ma, a Ty jesteś- i to z jakiegoś powodu ona nie wybrała ich ale Ciebie:)
Dla kogoś kto żył ''aktywnie'' to faktycznie wręcz smieszny problem. Pewność siebie odziedziczona w genach czy wynikiem tych licznych przygód? dowodów podobania sie? Gdybym ja miał przeszłość też nie bylo by problemu? Wychodzi na to że glupio kalkuluje, czuje sie gorszy, urażone ego? bo ona nie ma powodów do zazdrosci... Sam robie sobie, nam krzywdę, bez sensu... Jedynie pocieszajace że mam tego swiadomość, czy to wystarczy?
Słuchaj, to nie bierze sie znikąd i psycholog by Ci to ładnie wyjaśnił ![]()
A moze ona ci mówi jak beznadziejny jestes?
tego sie wlasnie boje, temu pytam Was doświadczonych... co ze mną nie tak?
Dla mnie, na miejscu Twojej kobiety, zupełnie nie tak byłoby to, że się ze mną NIE kochasz, NIE pieścisz, NIE okazujesz uczuć ani zaangażowania. Rozumiem, że nie uprawiasz seksu sportowo (?), więc powinieneś zacząć traktować bliskość cielesną ze swoja partnerką jako AKT MIŁOSNY, w trakcie którego ONA CI SIĘ ODDAJE CAŁA i Ty jej; jako synteza Waszej cielesności, a NIE ZAWODY. Gdyby jej zależało na wielkich wywijasach łóżkowych, to nie brałaby 27-letniego prawiczka - to jest ewidentnym znakiem na to, że jeśli jesteś jakoś nieporadny, to jej to NIE INTERESUJE.
Kochaj się z nią, odkrywaj jej ciało, reakcje, pieść, liż, ssij; bądź tu i teraz z nią!
Możesz też pytac co lubi, czego od Ciebie oczekuje, czego by chciała. No facet...
Chciało by sie dodać: gdzie ci mężczyźni... ?
tylko już nie śmiej się z mojego wieku pierwszej inicjacji, to też kompleks. Problem chyba tylko w mojej chorej glowie.
Problem chyba tylko w mojej chorej glowie.
I doszlismy do konsensusu ![]()
Przykład? zeby jeszcze bardziej zobrazować Czytam jak yoghurt077 chwali sie doświadczeniem i myślę: nie no to jest koles z jajami, nie to co ja, on lepszy...
35 2012-08-30 21:49:37 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-30 21:53:19)
Idź do psychologa. wiesz ...jest takie prawdziwe ,aż za prawdziwe powiedzenie:
"Jesteś biedny i nieszczęśliwy nie dlatego, że Bóg tak chciał, ale dlatego, że ojciec ci tak powiedział". (Henry Ford)
36 2012-08-30 22:07:59 Ostatnio edytowany przez dziwny02 (2012-08-30 22:30:18)
Dzieki wszystkim za opinie, pomoc
37 2012-08-30 22:42:05 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-08-30 22:44:40)
Przykład? zeby jeszcze bardziej zobrazować Czytam jak yoghurt077 chwali sie doświadczeniem i myślę: nie no to jest koles z jajami, nie to co ja, on lepszy...
Pierdoły gadasz stary. Nie ma w tym temacie lepszy - gorszy. Po prostu moim sposobem na kompleksy było uzewnętrznienie się z nimi. Niektórzy się zamykają w sobie, a ja tak sobie z nimi poradziłem. Bo jeśli ja będę w stanie się z nich śmiać, to nikt mnie nie skrzywdzi. A przy okazji okazało się, że mam wybujałe ego i wiele moich problemów było wyssanych z palca.
Pół roku temu zakończyłem niemal 7letni związek z moją narzeczoną. Ciężko się na mnie odbił. Oj naprawdę bardzo ciężko, co niektóre z tutejszych forumowiczek, z którymi mailowałem prywatnie, są w stanie to potwierdzić. Mimo wszystko poznałem kilka nowych osób (różnej płci), odświeżyłem stare znajomości. Dużo rozmawiałem, seks również się pojawił. Ale pojawiły się również sytuacje pod tytułem spanie z kobietą w jednym łóżku bez akcentów erotycznych. I wiesz co dało mi więcej siły i pewności siebie? No właśnie nie seks, ale to wspólne spanie i wzajemne przytulanie. Bo seks to można uprawiać zawsze i wszędzie i niemal z każdym. Ale nie każdy czuje się w twoim towarzystwie na tyle pewnie, spokojnie i bezpiecznie, aby spać z tobą w jednej pościeli i wtulać się w ciebie szukając ukojenia.....
A wiesz co jest najlepsze? Kiedy czujesz jak ona się przy tobie uspokaja. Jak jej oddech zrównuje się z twoim, jak jej serce zaczyna bić w rytm twojego serca. I czujesz wtedy jak twoja siła i spokój czynią cuda z drugą osobą. Czujesz jak się w ciebie wtula pragnąć przylgnąć do ciebie każdym kawałkiem swojego ciała. Jak zaciąga się twoim zapachem. Jak odbiera cię wszystkimi zmysłami. Jeden ruch dłonią i czujesz jak jej serce zaczyna bić szybciej. Jak przytulisz mocniej i pocałujesz w czoło - zwalnia. To jest prawdziwe piękno bycia z kobietą. Nie seks jako taki....ten jest tylko dodatkiem i uzupełnieniem....wisienką na torcie.
Jak Ty to przecudownie ująłeś! ![]()
Prawda? Zakochać sie w Yoghurcie można ![]()
Ladnie to napisałes, to ja chyba mam wypaczony obraz bliskości damsko męskiej, dla mnie seks to jak egzamin ktory musze zdac, nie potrafie smiac sie z własnej nieporadnosci, zero dystansu do siebie a to że ona miala innych wzmaga jeszcze bardziej strach przed porazką. Poznajemy swoje ciala, ale ja jestem niecierpliwy, boje sie że ze mnie zrezygnuje...
Naprawdę zachęcam cię do wizyty i pracy z psychologiem .
z psychologiem czy seksuologiem? Naprawde jest aż tak zle? sam sobie z tym nie poradze? samo nie przejdzie?
Zapytam tak.
Skoro Twoja partnerka zdecydowała się na związek z Tobą MIMO braku doświadczenia seksualnego (Twojego), to czemu ma ona zrezygnować z tegoż związku w momencie, gdy tego doświadczenia nabierasz?
Związek nie jest żadnym egzaminem, nikt w związku nie jest egzaminatorem, nie ma klasówek, zaliczeń, wpisów do indeksu, ocen.
Spokoju życzę.
Masz dwa wyjścia. Pierwsze wyjście, to zaakceptować fakt, że nikt nie spada z kosmosu, że każdy ma jakąś przeszłość i doświadczenie w związkach i dotyczy to różnych kwestii, nie tylko seksualnych. Przecież skoro wybrała Ciebie i jest z Tobą a tamtych kolesi już nie ma, to jest w Tobie coś wartościowego a o nich już dawno zapomniała i nie liczą się.
Drugie wyjście, zrezygnuj z tego związku i znajdź sobie taką, dla której będziesz pierwszym partnerem seksulanym i nie będziesz myslał, ze ktoś był lepszy.
To nie katar!
Psychologa proponowałabym na początek, ale mądrego- chyba że chcesz od razu do seksuologa, to jak najbardziej!
Po prostu podejrzewam, jestem wręcz pewna, że ta blokada pochodzi z Twojego dzieciństwa i może mieć takie podłoże, że nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.
To wcale nie musi być długa terapia!
Drugie wyjscie odpada Logicznie rzecz biorąc to faktycznie nie zostawiła mnie wiedząc że gwiazdą porno nie jestem A ja moge sie dokształcac byle by głowa na to pozwoliła Nie wiem czy to o dzieciństwo chodzi, właściwie to już dzieki Wam mam lekką terapie
Sam robie sobie, nam krzywdę, bez sensu... Jedynie pocieszajace że mam tego swiadomość, czy to wystarczy?
Na początek na pewno
upewniaj się co jakis czas czy dobrze cos tam robisz, czy jej odpowiada jakas pozycja czy to jak robisz jej minetkę, piescisz itp - na pewno przez to się dowartosciujesz ![]()
48 2012-08-31 01:05:53 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-08-31 01:09:01)
dla mnie seks to jak egzamin ktory musze zdac
Echh... a twoja dziewczyna lubi jak ją tulisz, dotykasz, głaszczesz? Lubi to? Tulicie się? I jest fajnie? A na golasa jeszcze fajniej? To trzeba małymi kroczkami zaczynać. Seks to nie egzamin, wyścigi, to nie czynność. To spędzanie ze sobą czasu, pieszczenie się nawzajem, dawanie sobie przyjemności. Nic pod przymusem, musi być dużo czasu.
No i zastanów się... czy do przytulenia kogoś trzeba mieć doświadczenie? Czy jeśli jedna dziewczyna Cię przytuli, a potem druga, to powiesz, że tamta była lepsza od tej, bo zrobiła to mocniej, a tamta słabiej, a ta dała rękę tutaj, a nie tam...? Bez sensu. Seks to nie sama technika. Fajnie jest drażnić się erotycznie aż do orgazmu, ale seks to coś znacznie więcej... to bliskość, uczucia, przyjemność.
Albo gdyby dziewczyna Cię po głowie pogłaskała z miłością, to czy powiesz, że powinna inaczej rękę prowadzić? Bez sensu. Będzie Ci przyjemnie, że to ona, że cię głaska, że jest blisko.
Rozumiem, że w głowie jesteś niedowartościowany i źle o sobie myślisz. Ale skoro masz dziewczynę, a ona jest z tobą to pewnie uznała, że jesteś facetem w sam raz dla niej i jest jej z Tobą przyjemnie. Możesz tez zorganizować takie warunki, żeby nie było dążenia do seksu -- możecie się razem kąpać, oglądać filmy będąc na golasa... a dobry seks może przyjdzie sam z czasem.
Być może to zbyt prywatne pytanie, ale jeśli uprawiacie seks to co jest źle? Ona nie ma orgazmu? Ty nie masz erekcji? Nie cieszy Was to? Nie jesteś pewien, czy jest zadowolona? Skąd wiesz, że jest źle? Może ona jest zadowolona, a Ty się męczysz myślami?
Wstydze sie do tego przyznać, bo to tak jak bym przyznawał sie do ''największej mezczyzny ułomnosci'' Nie ma orgazmu i mysle ze kompletnie nie jest ze mnie zadowolona Ona mowi że to przyjdzie z czasem, ze musimy poznać sie w łóżku, zebym sie nie stresowal, że sama bliskość jest wazna samo całowanie przytulanie głaskanie, to ze jestesmy razem A ja odbieram to jak pocieszanie nieporadnego chlopczyka, zaniżenie wymagań do beznadziejnego partnera.
50 2012-08-31 07:29:27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-08-31 07:30:53)
Najpoważniejszą sprawą, moim zdaniem, jest Twój brak zaufania do swej partnerki, Twoje "wiem lepiej od niej, co ona myśli", Twoja nadinterpretacja, u podłoża których są Twoje kompleksy. Dzięki swym kompleksom, dzięki swej nieufności, dzięki swemu despotyzmowi (tak, wiem, wynika on z lęku), nie zwracasz uwagi na to, co w związku najważniejszym, na bliskość dwojga osób. Dla Ciebie najważniejszą rzeczą, mimo odmiennego zdania partnerki i nas tutaj na forum, jest Twa sprawność seksualna. To na niej jesteś skoncentrowany. Nic innego dla Ciebie się nie liczy.
Współczuję Twej partnerce.
Współczuję jej nie Twych, jeszcze nie najlepszych, umiejętności życia seksualnego, ale Twego zapatrzenia się w siebie.
Moim zdaniem, długa praca przed Tobą.
I to, znowu, praca nie na temat seksu (choć trening czyni mistrza), ale na temat poczucia własnej wartości, budowania zaufania do bliskiej osoby, akceptacji siebie samego.
51 2012-08-31 08:10:20 Ostatnio edytowany przez dziwny02 (2012-08-31 08:27:27)
''zapatrzenia w siebie''? przecież zależy mi by jej bylo ze mną dobrze a przy okazji ja też czuł sie spełniony I może tak to wyglada że tylko na ''tym'' spełnieniu za bardzo sie skupiam, że seks a dokładniej kompleksy seksualne rzuciły mi sie na mózg Ale dlaczego sie boje? bo bardzo mi na niej zalezy... Zadreczam sie czy to nie przez moje cialo, ze nie działam na nią... i jeszcze te ciagle porownania. Boje sie że sam tego nie pokonam
Pozostanę przy swoim zdaniu.
Wstydze sie do tego przyznać, bo to tak jak bym przyznawał sie do ''największej mezczyzny ułomnosci'' Nie ma orgazmu i mysle ze kompletnie nie jest ze mnie zadowolona Ona mowi że to przyjdzie z czasem, ze musimy poznać sie w łóżku, zebym sie nie stresowal, że sama bliskość jest wazna samo całowanie przytulanie głaskanie, to ze jestesmy razem A ja odbieram to jak pocieszanie nieporadnego chlopczyka, zaniżenie wymagań do beznadziejnego partnera.
Skoro twierdzisz, że ona ma większe doświadczenie w sprawach seksu to do cholery słuchaj co mówi. Ona ma rację a Ty za duźo pornoli oglądasz.
i jeszcze te ciagle porownania. Boje sie że sam tego nie pokonam
a to ona Cię porównuje z byłymi?
Po napisaniu przeze mnie odpowiedzi na Twój post dopisałeś te zdania:
(...)Zadreczam sie czy to nie przez moje cialo, ze nie działam na nią... i jeszcze te ciagle porownania. Boje sie że sam tego nie pokonam
Jest to kolejny argument na potwierdzenie mej opinii.
56 2012-08-31 10:11:36 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-08-31 10:22:02)
Jak Ty to przecudownie ująłeś!
Koleżanka zaprosiła mnie wczoraj na kolację i wino (sporo wina
). Było bardzo fajnie, a takie klimaty mnie nakręcają (w sensie weny do pisania) ![]()
Prawda? Zakochać sie w Yoghurcie można
Oj już bez przesady - nie miałyście nigdy takiej sytuacji, o której pisałem? ![]()
Najpoważniejszą sprawą, moim zdaniem, jest Twój brak zaufania do swej partnerki, Twoje "wiem lepiej od niej, co ona myśli", Twoja nadinterpretacja, u podłoża których są Twoje kompleksy. Dzięki swym kompleksom, dzięki swej nieufności, dzięki swemu despotyzmowi (tak, wiem, wynika on z lęku), nie zwracasz uwagi na to, co w związku najważniejszym, na bliskość dwojga osób. Dla Ciebie najważniejszą rzeczą, mimo odmiennego zdania partnerki i nas tutaj na forum, jest Twa sprawność seksualna. To na niej jesteś skoncentrowany. Nic innego dla Ciebie się nie liczy.
Współczuję Twej partnerce.
Współczuję jej nie Twych, jeszcze nie najlepszych, umiejętności życia seksualnego, ale Twego zapatrzenia się w siebie.Moim zdaniem, długa praca przed Tobą.
I to, znowu, praca nie na temat seksu (choć trening czyni mistrza), ale na temat poczucia własnej wartości, budowania zaufania do bliskiej osoby, akceptacji siebie samego.
I ja się pod tym podpiszę.
57 2012-08-31 11:13:19 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-08-31 11:47:31)
Wstydze sie do tego przyznać, bo to tak jak bym przyznawał sie
Jesteś anonimowy. Jak będizesz przed nami ukrywał konkrety to nic z tych naszych rozmów nie wyjdzie. Mówisz o wyglądzie, jakiś kompleksach, a tymczasem boli Cię, że nie ma orgazmu, bo gdyby miała to byłaby zadowolona. Tak myślisz?
do ''największej mezczyzny ułomnosci'' Nie ma orgazmu i ja mysle ze kompletnie nie jest ze mnie zadowolona
To są twoje dwa błędy. Zakładasz, że musi mieć orgazm i Ty myślisz, że nie jest zadowolona. Zapamiętaj: nie musi mieć orgazmu, aby była zadowolona. Zresztą mówi Ci to wprost:
Ona mowi że to przyjdzie z czasem, ze musimy poznać sie w łóżku, zebym sie nie stresowal, że sama bliskość jest wazna samo całowanie przytulanie głaskanie, to ze jestesmy razem
A ja odbieram to jak pocieszanie nieporadnego chlopczyka, zaniżenie wymagań do beznadziejnego partnera.
To tak jakbyś powiedział, że ktoś ma wymagania co do przytulenia się. Ja tego po prostu nie rozumiem. Myślisz, że ona chciałaby mieć orgazm, a tylko Cię pociesza w ten sposób? Jeśli ona była mokra, Ty miałeś orgazm, a na końcu robisz smutną minę, to psujesz zabawę. Seks to nie tylko orgazm, ale to co było przed nim, jak również po nim.
Poza tym przyłóż się trochę do nauki -- na przykład poczytaj o doświadczonych parach, gdzie kobieta nie ma orgazmu. Takich wątków jest mnóstwo na forum. Zobacz co kobiety piszą, co myślą.
Jak tak Was czytam zaraz sam zacznę współczuć swojej dziewczynie... Ale chcecie mi wmówić że orgazm w seksie nie ma znaczenia? skoro pełno takich tematów, wiec jest to traktowane w kategorii problemu. A ja gdy wyobrażam sobie że pewnie wczesniej takich problemów nie miała... czuje sie po prostu beznadziejny i sam siebie porównuje. Niby jak cieszyc sie seksem, gdy orgazm mam tylko ja ?
Myślę, że to ci przyjdzie wraz z doświadczeniem. Jak nie z tą partnerką, to z następną. W seksie to nie orgazm jest najważniejszy, ale przede wszystkim dobra zabawa. Wiele razy kochałem się z kobietą i wiele razy zdarzyło mi się nie dojść. A to mnie skurcz jakiś złapał, a to ją, a to jakąś głupawke żeśmy złapali, a to byłem lekko znieczulony alkoholem i mając gumkę na sobie bodźce były dla mnie zbyt słabe. Czy to znaczy, że było do bani? Ależ skąd - zabawa i tak była przednia ![]()
W seksie orgazm jest bardzo ważny. Oboje powini mieć orgazm. Dojście do orgazmu zależy od Was oboje. Skoro jest taka doświadczona, to mogłaby się w twoich ramionach zrelaksować i sama sobie zrobić dobrze. Z czasem dojdziecie do perfekcji, seks będzie przyjemonością.
Teraz seks traktujecie jako dojście do orgazmu. Złe podejście. Zresztą sama Ci powiedziała, że potrzebujecie czasu.
Nie wiesz czy miała z poprzednimi partnerami orgazmy. Odnoszę wrażenie, że sam to wymyśliłeś, bo mało konkretnie piszesz.
(...) A ja gdy wyobrażam sobie że pewnie wczesniej takich problemów nie miała... czuje sie poprostu beznadziejny i sam siebie porównuje. (...)
Chcesz stworzyć udany związek?
To przestań.
Przestań wyobrażać sobie różne rzeczy, przestać różne scenariusze wymyślać.
Zejdź na Ziemię i skontaktuj się z rzeczywistością. Skonfrontuj swoje wyobrażenia z faktami.
I odpowiedz sobie, czemu tak chętnie bujasz w oparach wyobraźni, i czemu tak niechętnie reagujesz na życzliwe podpowiedzi innych, niezainteresowanych, więc obiektywnych, osób.
62 2012-08-31 18:41:39 Ostatnio edytowany przez dziwny02 (2012-08-31 18:46:57)
yoghurt007 czyli sam przyznajesz jednak że doswiadczenie ma znaczenie. Czemu jak Cię czytam mam wrażenie że sie chwalisz? Sam22 ... akurat tego na pewno nie wymyśliłem, powiedziała mi to, co prawda nie tak dosłownie ale powiedziała. Ja naprawde bardzo dziekuje za Wasze wypowiedzi, są mi pomocne, udowadniacie że glupio mysle...
Tak! Doświadczenie jest bardzo ważne. Orgazm jest bardzo ważny.
Ale jak nie ma doświadczenia, ani nie ma orgazmu, to seks może być super-odlotowy! Pieszczoty, przyjemność, dwa ciała. Każdy dorastający dzieciak o tym marzy.
Czemu jak Cię czytam mam wrażenie że sie chwalisz?
Z tego samego powodu, dla którego zżera cię zazdrość o przeszłość swojej partnerki: jesteś niedowartościowany i masz kompleksy. Nie piszę tutaj nie wiadomo jakich opowieści. Ot zwykłe rzeczy, które zdecydowana większość ludzi przerabiała.
Doświadczenie ma znaczenie jedynie w twoim podejściu do pewnych spraw. Z każdą kobietą jest natomiast inaczej. Jedną doprowadzisz do wielokrotnego orgazmu w kilka minut, a z inną nic nie osiągniesz mimo, ze wespniesz się na szczyt swoich możliwości. Tak to po prostu już jest.
''zdecydowana większość przerabiała'' ale nie ja, wiec znow czuje sie gorszy