Niedawno zaczęłam nową prace. Spodobał mi się tam jeden chłopak ( Michał ) . Dość szybko mi przeszło gdy okazało się jaki z niego babiarz . Koleżanki z pracy zaczęły zapraszać mnie na piwo , bardzo mnie namawiały. To wzbudziło mój niepokój. Zawsze odmawiałam ( nie lubię piwa i nie jestem zbyt towarzyska). Po jakimś czasie przestały ale Tomek ( kolega Michała ) zaczął to robić. Proponował grupowego grilla, grupowe wyjście do klubu. Zawsze odmawiałam. Nie wiedziałam wtedy co się święci. Któregoś dnia spytał czy pójdziemy na piwo po pracy ( początkowo myślałam, że w większym gronie ale okazało się, że tylko we 2 ). Zgodziłam się dla świętego spokoju, skończyły mi się już wymówki. Chciałam odbębnić to spotkanie i mieć już spokój. Poszłam tam jak na spotkanie z kolegą ( bo tak go wtedy traktowałam ) , nic więcej. Nie było tragedii ale sukcesem też bym tego nie nazwała. Wypił jedno piwo i zaczął się niby przypadkiem przysuwać do mnie. Wtedy dotarło do mnie, że on chyba coś "do mnie ma". Po 2 dniach spotkaliśmy się w pracy. Widziałam w jego oczach, że ucieszył się na mój widok, ja na jego też ale potem....było tylko gorzej i gorzej. Chodził jakiś naburmuszony i udawał, że mnie nie zauważa więc ja też go olewałam. Przez ponad tydzień totalnie mnie ignorował, jakbym nie istniała, " zabawiał" się w tym czasie z inną dziewczyną ( naszą koleżanką z pracy). Łaskotał ją przy byle okazji, żartował z nią, chodził za nią krok w krok. Moja znajoma sądzi, że robił to, żeby wzbudzić we mnie zazdrość ale ja wiem, że to nieprawda. Robił to bo chciał. Nie przeszkadzało mi to, cieszyłam się, że dobrze się bawią. Z czasem zaczęło mi się to wydawać strasznie żałosne bo ona ma 19 lat a on 28 i od dawna z nikim nie był więc pewnie chciał sobie trochę pomacać kobiecego ciała , skoro miał okazje. Po tygodniu wzajemnej ignorancji zaczęło strasznie mnie to męczyć. On też zmiękł bo widziałam, że próbuje podejść i zagadywać ale zawsze w ostatniej chwili rezygnował. I znów chodził naburmuszony. Któregoś dnia przez przypadek musieliśmy wracać tym samym autobusem. Całą drogę rozmawialiśmy. Wiedział, że mam szanse na staż w innym miejscu i rozważam skorzystanie z tej szansy. Namawiał mnie, żebym została. W głosie słyszałam, że mu na tym zależy. Następnego dnia było odrobinę lepiej ale potem znów zaczęło się dąsanie i robienie zgorzkniałych min. Od czasu do czasu próbuje podejść i zagadać ale ponieważ ja zawsze wtedy udaję, że jestem zajęta lub robię minę jakbym chciała powiedzieć : nie podchodź, nie chce mi się z tobą gadać, więc rezygnuje. Strasznie mnie już to wszystko męczy. Mam dosyć tej sytuacji tak bardzo, że skręca mnie w żołądku gdy pomyśle, że jutro muszę iść do pracy i on też może tam być. Kiedyś cieszyłam się na tą myśl a teraz jest mi niedobrze. Nie wiem o co mu chodzi bo jednego dnia pyta groźnym tonem czy nie za często przychodzę do pracy ( tak jakby przeszkadzało mu to, że tu jestem) a po kilku dniach namawia mnie, żebym nie szła na staż i została tutaj, potem znów robi na mój widok zgorzkniałe miny, potem mnie głaszcze po plecach, potem znów się dąsa i tak w kółko. Szczerze mówiąc to nie mam wielkiego doświadczenia w relacjach damsko-męskich bo nigdy nie miałam dużego powodzenia u facetów. Jestem nieśmiała i trudno mi mówić o uczuciach więc nie spytam go wprost czego ode mnie chce. Nie chce wyjść na idiotkę. Jeszcze kilka dni temu chciałam się pogodzić ale teraz..... Rozważam odejście z pracy. Nie wiem co mam zrobić. Kiedyś może przeszła mi przez głowę myśl, że mogłabym się z nim związać ( choć przyszłości w tym nie widziałam ) ale teraz już nie chce bo on jest typem faceta z jakim nie chcę się wiązać ( pali; lubi się upić w wolną sobotę; poprzestał na liceum i nie zamierza kontynuować nauki; nie śpieszy mu się z wyprowadzeniem od rodziców bo kto by mu prał, sprzątał i gotował; prace ma marną). Niestety tylko takich przyciągam. Nie obchodzi mnie czy się zakochał czy tylko zauroczył ( podobno facetom bardzo często się to zdarza ). Mam to gdzieś. Chce tylko, żeby było normalnie, tak jak kiedyś. Ale nie wiem czy to możliwe a jeśli tak to co powinnam zrobić ? Praca w takiej atmosferze będzie męczarnią ! Powinnam odejść ?
Pomocy !