Zacznę od tego, że nie oczekuję odpowiedzi na mój post. Oczywiście nie zabraniam nikomu wyrazić swojego zdania, ale nie po to to piszę. Muszę po prostu zrzucić z siebie ten ciężar, bo za chwilę stracę jakiekolwiek zdanie o sobie i pogrążę się w głębokim dołku.
Jestem osobą, która uwielbia rozmawiać mogłabym godzinami gadać nawet o niczym jakby nic miał jakiś logiczny sens ja będę próbowała go przegadać. Uwielbiam rozmawiać o życiu, o przeżyciach, o doświadczeniu życiowym, o książkach, o przyrodzie, o zwierzętach...o wszystkim! I kiedy tak z kimś rozmawiam (nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów) bardzo się cieszę, że ktoś chce mnie wysłuchać...czasem nawet spotykam kogoś kto ma podobne wrażenia. Mam wtedy poczucie, że nie jestem sama na świecie ze sobą. Nie znam wielu osób, przeprowadziłam się do obcego miasta, do narzeczonego,(wcześniej mieszkałam na wsi zabitej dechami, żeby przypadkiem nikt do niej nie zabłądził,) moje kontakty z pracy się urwały, bo jestem na macierzyńskim. I siedzę w domu jak ten mops i nie mam do kogo gęby otworzyć. Jedyne osoby jakie spotykam to rodzina narzeczonego i te w necie np tu na forum...właściwie tylko tu. Tak właśnie całkowicie anonimowe, zupełnie bez obrazu fizycznego, bez zaangażowania emocjonalnego (choć nie raz usłyszałam tu ciepłe słowa i pomoc)...to właśnie wszystko i tylko tyle zastępuje mi kontakt z ludźmi. Ostatnio nawet jakby porozmawiałam z kimś na gg poznanym tutaj i o zgrozo byłam dla niego zbyt miłą! Stwierdziłam w tej rozmowie, że kiedyś może zaproszę go na ciasto! Wiem postąpiłam jak świnia wobec mojego narzeczonego! Nawet przez głowę nie powinno mi to przejść! Mój kochany przeczytał tę rozmowę (nie mam hasła na gg i nie widzę przeszkód,żeby ją przeczytał) i teraz pewnie mnie nienawidzi! Wyszedł z domu, bo nie może na mnie patrzeć! Pewnie niedługo mnie rzuci, bo kto by chciał taką jak ja?!, co za jego plecami umawia się z kimś innym(cyt." znasz go 15 min a już zapraszasz na kawę"). I nie pomoże tłumaczenie, że nie chciałam źle. Że chciałam być miła dla rozmówcy! Że nigdy bym nie pozwoliła na to żeby sama się spotkać z tym człowiekiem! Nie ma sensu moje tłumaczenie i tak mnie nikt nie zrozumie! Nie powinnam była tak robić i jak narzeczony mnie zostawi to będzie to tylko moja wina! I nie nie panikuje!, on był zdradzony przez byłą, wiec ma prawo nie ufać!
Chcę zmienić swój charakter! Muszę popracować nad sobą i stać się wredną suką, której nikt nie będzie lubił to może wtedy pogrążona w swojej cudownej samotności osiągnę taki spokój, że nikt mi nie zarzuci, że mógłby mnie chcieć poznać. Tak będzie najlepiej dla wszystkich, bo ja nie chcę nikogo ranić!!!
Podobne tematy
2 2012-08-26 14:44:14 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2012-08-26 14:44:58)
Oj tam zbyt miła, po prostu masz większą niż normalnie potrzebę przebywania z ludźmi, bo masz od pewnego czasu bardzo ograniczone kontakty. Chcesz móc z kimś rozmawiać ale nie klikać na gg (co ja sam uważam za głupotę bo tak to można od czasu do czasu i to z ludźmi którymi się znasz) tylko normalnej rozmowy i kontaktu - dlatego kogoś "zaprosiłaś" Narzeczony pewnie odebrał to jako szukanie sobie kogoś na boku i stąd to nieporozumienie, nie przejmuj się
wyjaśnij mu to.