Zwracam się do Was, Drogie Forumowiczki i Drodzy Forumowicze (o ile zaglądają do tego działu
) z dość kłopotliwą sprawą, dotyczącą przysłanego zaproszenia na ślub...
Jakieś 2 tygodnie temu koleżanka z pracy wysłała na naszą wspólną firmową skrzynkę maila z zaproszeniem na swój ślub i przyjęcie weselne (które tego dnia wypadało równo za miesiąc). Jako, że pracuję w tej firmie od początku roku (relatywnie krótko, w porównaniu do innych współpracowników, którzy znają się około 5-6 lat), nie wiem jak mam zareagować na tego typu zaproszenie.
Ważną informacją jest to, że mieszkam w Czechach, a tutaj tradycje weselne są zupełnie inne. Wygląda to tak, że najpierw około 12 jest ślub cywilny, na który przychodzą wszyscy zaproszeni (chyba nie ma podziału na zaproszenia tylko na ślub lub na ślub+wesele, zawsze osoby zaproszone uczestniczą we wszystkim). Czesi nie mają w zwyczaju zapraszać dalekich cioć i wujów czy też nigdy nie widzianych kuzynów, za to zapraszają ludzi, z którymi są blisko lub się przyjaźnią - stąd połowa gości to znajomi.
Po ceremonii ślubnej para młoda je obiad z rodziną, a znajomi gdzieś razem idą na ekhm.. spacer, piwo lub lunch. Po tym uroczystym obiedzie dołączają znajomi i wtedy zaczyna się część zabawowa, gdzie się raczej pije i tańczy, a nie siedzi przy stole i napycha schabowym.
To dość istotna informacja, bo może po części wyjaśnia tak rażącą nieformalność wysłanego zaproszenia....
Szczerze mówiąc nie chcę tam iść, ponieważ czuję, że nie znam tej dziewczyny na tyle, żeby w tego typu uroczystości uczestniczyć - już wolałabym, żeby wydrukowała zaproszenia na biurowym A4 i osobiście zdecydowała kto ma iść, a kto nie. Poza tym czasem słyszę, jak w biurze dziewczyny mówią o przygotowaniach do wieczorku panieńskiego, na które ta koleżanka je zaprosiła - mnie nic o tym nie wspomniała. Tak na marginesie nie jest to dla mnie szczególnie zaskakujące, bo od samego początku czuję swoją "inność" przez to, że jestem z innego kraju (temat na osobny wątek..). Na pewno wyobrażacie sobie, że nie jest to miłe, gdy dziewczyny siedzące dookoła opowiadają o tym, co wspólnie kupią na wesele itp, w zasadzie mnie nawet nie pytając czy przyjdę (bo przecież teoretycznie mogłabym się z nimi zrzucić na prezent "od firmowych kolegów"). W zasadzie to nieoficjalnie wiadomo, że raczej się nie pojawię, natomiast pewnie należałoby to w jakiś sposób zakomunikować tej koleżance - aby była jasność.... I tu kolejny problem, polegający na braku jakiejkolwiek okazji do rozmowy poza biurem i uszami innych osób (przeklęty open office).
Dziewczyny, co byście zrobiły w tak nietypowej sytuacji? To wysłane zaproszenie to jest w zasadzie link do utworzonej strony internetowej, gdzie jest treść zaproszenia, wszystkie informacje, jakieś fotki ze śmiesznej sesji zdjęciowej oraz prośba o potwierdzenie przybycia...
Może mam jej po prostu odpisać?
byłoby dziwne zważywszy, że siedzi kilka metrów ode mnie...