Nie wiem od czego zacząć.Żyć mi sie już nie chce.Od 4lat źle zaczęło się dziać w moim małżeństwie,teraz juz jest strasznie.Podejrzewam męża o zdrady.Do tego zdarza się się że mąż psychicznie się znęca,mówiąc żebym się wynosiła z domu.Niestety mieszkam u niego i nie mam dokąd iść.Chciałbym założyć sprawe o rozwód z orzeczeniem winy,ale dopóki jestem u niego to boję się podjąć jakichkolwiek działań,bo mnie psychicznie wykończy.Sam powiedział że po rozwodzie tak mi umili życie,że sama się stąd wyniosę .Mamy jednego syna.Nie mam szans aby wygrać sprawe z orzeczeniem winy bo nie stać mnie na adwokata,a sama jestem zbyt słaba psychicznie.Czuję się nikim.Chyba dłużej tego nie wytrzymam.Co to za życie w ciągłym strachu i tak naprawde jestem sama z tym wszystkim.Błagam o poradę.
Podobne tematy
Witaj,
Poczytaj trochę w wątkach "Kobiet kochających za bardzo", oraz "Mój wymarzony rozwód"...
Tam jest wiele Babeczek w podobnej sytuacji do Twojej i które są kilka kroków dalej...
A co z rodziną ? Czemu nie przeprowadzisz się do nich, nie zwrócisz się o pomoc w takiej sprawie ?
Walcz kobieto !!
Pokaż mu że jesteś silna !! On wie, że teraz jesteś załamana, ale płacz jak on nie widzi a przy nim pokaż mu że go się nie boisz !!
A jak dojrzie do tego, że podniesie na Ciebie rękę powiedz mu, że pójdziesz z dowodami na policję !!
Bądź silna i pokaż że nie poddasz się i nie wyrzuci Cie !!
Jak mówi powiedzenie " z rodziną dobrze wychodzi sie na zdjeciu". Moja matka przez 3 lata nie odzywała sie do mnie bo chciałam sie wprowadzic do niej.Teraz niby rozmawiamy ,ale nigdy nie rzuciła propozycji że przyjmie mnie do siebie lub pomoże,choć wie jaka mam sytuację.Ona ma faceta z którym mieszka i tak było prawie całe życie.Tak sie kiedys zastanawiałam po co ona miała dzieci?????A poza tym każdy żyje własnym życiem i nikogo tak naprawde nie obchodza czyjeś problemy.