Cześć dziewczyny.
Piszę bo mam taki mały problem i nie wiem co zrobić. Od niedawna jestem mężatką. Do tej pory było wszystko w porządku ale teraz dostrzegam dużą różnicę. Wydaje mi się, że mojemu mężowi już na mnie nie zależy. Kiedyś mogliśmy spędzić cały dzień razem milcząc i było ok a teraz mój mąż mówi że nie lubi być ze mną sam, nie kochamy się już sporo, nie przytula mnie, nie całuje....
Poradźcie mi jak mam sprawdzić czy mu jeszcze w ogóle na mnie zależy???
Podobne tematy
Co to znaczy sprawdzić?? Papierek lakmusowy?
Powiedz mu o swoich obawach. Powiedz ze masz wrażenie ze oddalacie się od siebie. Powiedz. Ze tego nie chcesz. Ze go bardzo kochasz. Ze chcesz być blisko niego. I chcesz otwartości.
Bez żalow bez obwiniania...
Miłości nie da się sprawdzić. Trzeba ja czuć:))
Sprawdzić to chyba nie takie proste. Postawiłabym na szczerą rozmowę z nim, wiem jak ciężko jest do mężczyzn dotrzeć, ale mimo wszystko bym z nim porozmawiała. Zapytała dlaczego jest teraz taki wobec Ciebie, może ma sam jakieś problemy, które go myślami odciągają od zastanowienia się nad jego postępowaniem. Powiedziałabym, że boli mnie to iż nie jest jak kiedyś, że nie poświęca Ci już tyle uwagi, że potrzebujesz jego bliskości. "Kiedyś mogliśmy spędzić cały dzień razem milcząc i było ok"- a może on miał taki charakter? może nie jest typem człowieka wylewnego, lubi czasem pobyć "sam ze sobą". Spróbuj z nim porozmawiać moja szczera rada, postarajcie się spędzać ze sobą więcej czasu, może gdzieś razem wyjdźcie, a jak macie chęć spędzić czas ze sobą może przygotuj miłą kolację. Pokaż mu, że Tobie zależy dalej na Waszym małżeństwie, może codzienny stres, problemy powodują, że oddalacie się od siebie. Ale jeżeli się kochacie i to naprawdę jest miłość to wszystko się uda. Trzymam za Was kciuki. Pozdrawiam
)
4 2012-08-24 08:44:52 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-08-24 08:47:04)
Ja bym po prostu postawiła sprawę jasno. Zapytała czemu tak jest, czemu tak czuje. Dałabym nawet jakiś czas (kilka dni) na przemyślenie i pozbieranie myśli. Powiedziała, że jeśli tak się źle ze mną czuje to nie ma sensu, że ty nie chcesz takiego związku.
Brak konkretnej odpowiedzi też powinien być sygnałem, że to nie ma sensu.
Ale... Bo oczywiście jak zawsze jest jakieś ale...
Jesteście małżeństwem niedługo. Czy wcześniej mieszkaliście ze sobą?
Małżeństwa, które przed ślubem nie mieszkały razem, często przeżywają kryzys, bo nagle dostrzegają wszystkie wady małżonka.
A może Twój mąż boi się rutyny, może poczuł, że takie siedzenie w domu powoduje, że czuje się jak emeryt. Może warto powiedzieć, że to że jesteście małżeństwem wcale nie oznacza, że musicie być nierozłączni i jeśli potrzebuje pobyć sam, to tylko wystarczy powiedzieć.
Dlatego bardzo ważne jest, aby ze sobą rozmawiać.
Mieszkaliśmy sporo czasu razem przed ślubem. Rozmowa nic nie pomaga, bo gdy staram się z nim porozmawiać to twierdzi że jest wszystko w porządku i że się czepiam. Jak chcę gdzieś go zaprosić na jakieś romantyczne wyjście to od razu jest pytanie " kogo bierzemy ze sobą" bo jak twierdzi jest zwierzęciem stadnym... Z tego co piszecie próbowałam i kolacji i rozmowy i ja się do niego przytulałam, pierwsza podchodziłam to potrafił nakrzyczeć, że chodzę za nim i już naprawdę nie wiem co jest nie tak, bo ma dużo swobody w naszym związku. Przy ostatniej kłótni powiedział mi że jestem tutaj po to by zajmować się domem i nim. Może faktycznie tylko po to jestem mu potrzebna???
Nie jest na pewno tak jak mówisz, co że niby jesteś od niego gorsza ??? Kto powiedział że kobieta ma siedzieć w garach sprzatać cale dnie i tylko czekać aż mężuś wróci z pracy, żeby go obsłużyć. Nie daj sobą manipulować i nie daj się podporządkowywać. Widzę, że Twój mąz ma bardzooo egoistyczne podejście do sytuacji, skoro nie boli go to, że żona tak o niego zabiega. Ja bym się dobrze nad tym zastanowiła. Skoro już są takie problemy przy krótkim stażu małżeńskim to co będzie dalej?
Co najgorsze to chyba tak jest jak mówisz, bo ostatnio powiedział mi że wszystko do czego doszłam to dzięki niemu. A twierdzi tak dlatego, że miałam ciężką sytuację w domu, ojciec pił i bił i po prostu uciekałam z domu, byłam biedna i mój mąż chyba dlatego uważa że powinnam być mu wdzięczna. Próbowałam z nim rozmawiać nawet w taki sposób, że ja potrzebuję żeby okazywał mi czułość bo w dzieciństwie nigdy tego nie doświadczyłam, to wtedy mi krótko odpowiada no przecież Cie kocham. I już sama nie wiem co robić, nie chcę odchodzić od niego bo go kocham. Poradźcie mi coś, błagam....
To wiesz co zrób? Ty również go olej. Nie chodź na nim, ignoruj, nie gotuj mu, wychodź z domu przed jego powrotem z pracy, nie przytulaj się, a zwłaszcza wtedy kiedy jemu się zachce. Za jakiś czas to zauważy. no chyba, że mu nie zależy na waszym małżeństwie.....
Ja też osiągnęłam wszystko przy mężu, ale nigdy, powtarzam NIGDY nie usłyszałam od niego, że powinnam być mu wdzięczna.
pamiętaj miej swoją godność!! Nie jesteś jego własnością, którą sobie zdobył przez założenie obrączki na palec. Masz prawo do własnego zdania i wyjaśnień. Mam wrażenie, że tak Cię właśnie traktuję w stylu " byłaś taka a taka a ja Cię wybawiłem". Nie daj się w to wciągać bo zostaniesz emocjonalnym wrakiem. Przykro mi, że masz taką sytuację.
Chyba tak zrobię, że narazie dam sobie spokój i niech to wszystko samo się dalej toczy....
Ma ktoś jeszcze jakiś inny pomysł???
Wyjedź do rodziców, do rodziny. Powiedz mężowi, że kiedy chcesz z nim porozmawiać On widzi tylko siebie. Bo tak jest! Jak może Ci mówić, że wszystko dzięki niemu?! Ok, niech będzie ale po co Ci to wypomina. Przecież jesteście małżeństwem, jednością! Zapytaj czy On naprawdę tego nie rozumie i wyjedź odpocząć i przemyśleć wszystko. Zostaw go z myślami, może wreszcie zauważy, że może wiele stracić.
Sama już nie wiem co mam robic.....
14 2012-08-24 17:27:14 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-08-24 17:27:57)
Nie zależy.
To strasznie przykre, ale patrz na zachowanie. Słowa to za mało. Czyny, czyny i jeszcze raz czyny. Mężczyzna, któremu zależy na Kobiecie nie rani jej, nie ignoruje, troszczy się o jej dobre samopoczucie.
Może można jeszcze coś uratować, ale nie tak, jak robiłaś to dotąd (jak widzisz nie zadziałało).
Ja bym zapytała wprost, czy chce się rozwieść. Ex po takim pytaniu kiedyś otrzeźwiał; jakiś czas było znacznie lepiej, po czym znów za jakiś czas się popsuło... Ostatecznie się rozwiodłam.
Zastanów się, czy chcesz być z nim. Nie jest jedynym mężczyzną na świecie. Jeśli po roku małżeństwa nie chce już dbać o Ciebie, po co o to walczyć? Nie lepiej dać mu dojrzewać w samotności? Albo niech sobie znajdzie Kobietę, której takie traktowanie odpowiada.
Co najgorsze to chyba tak jest jak mówisz, bo ostatnio powiedział mi że wszystko do czego doszłam to dzięki niemu. A twierdzi tak dlatego, że miałam ciężką sytuację w domu, ojciec pił i bił i po prostu uciekałam z domu, byłam biedna i mój mąż chyba dlatego uważa że powinnam być mu wdzięczna.
Ale cóż on takiego zrobił??? Jeśli się kogoś kocha, naprawdę kocha, to chce się dla niego jak najlepiej, pomaga się i nie oczekuje za to wdzięczności.
Czy potrafisz opisać jak wyglądają relacje pomiędzy jego rodzicami? Czy przypadkiem on właśnie nie przenosi ich na Wasz grunt?
Być może równocześnie mąż nagle zdał sobie sprawę, że małżeństwo go przerasta, być może poczuł tak duży ciężar odpowiedzialności, że nie potrafi sobie z nim poradzić, niemniej nie potrafi o tym mówić wprost, więc podświadomie obwiniając Cię o to, co obecnie stało się jego udziałem, po prostu się od Ciebie odsuwa. Ja tego oczywiście nie wiem, ale zakładam, że to może być przyczyną Waszych obecnych relacji.
czytając jedynie temat Twojego postu nasuwa mi się jedno!! po co sprawdzać czy mu na Tobie zależy?? sam fakt, ze jesteście małżeństwem powinien o tym świadczyć.. bo po co ślub skoro by mu nie zależało??
ale po ślubie trochę się zmienia.. wiem to po sobie.. przed było suuuper (nie twierdzę, ze teraz tak nie jest
) wspólne wyjazdy, wszystko na spontana.. a teraz najchętniej S siedział by całymi dniami w domu ![]()
więc może daj mu na początek ochłonąć, oswoić się z nową sytuacją.. jesteście po ślubie nie długo.. małżonkowie muszą sie dotrzeć (nawet jeśli wcześniej ze sobą mieszkali)
powodzenia ![]()