http://www.youtube.com/watch?v=t-XjMD3LeaQ
pewnie dużo osób tutaj oglądało ten film, ale jestem ciekawa komentarzy.
Proszę o komentarze bo ja np wierzę że jest to możliwe i o związek trzeba walczyć, a może ktoś mnie sprowadzi na ziemię??
Podobne tematy
Masz racje ze trzeba walczyc o swoj zwiazek jesli oczywiscie jest on warty tej walki.Lecz musisz sie przygotowac na to ze nie wygrasz a Twoja walka,poswiecenie i czas poszly na marne.
czemu ma pójść na marne? jak będę się starać to napewno zostanie to docenione, bo myślę że jak czegoś naprawdę pragnę to mogę to osiągnąć choć wiem że potrzeba na to czasu
Jesli masz tyle sily i wiary to walcz.Ja walczylem przez pol roku.Przez ta walke stracilem szacunek,wiare,godnosc,honor,zdrowie,prace a i tak przegralem.Nie oznacza to ze w Twoim wypadku bedzie tak samo.Zycze Ci powodzenia i wytrwalosci
Masz racje ze trzeba walczyc o swoj zwiazek jesli oczywiscie jest on warty tej walki.Lecz musisz sie przygotowac na to ze nie wygrasz a Twoja walka,poswiecenie i czas poszly na marne.
Film jest ok,daje do myslenia,niestety to tylko film i jak wiele innych zakonczony heppy endem. Coz zycie nie zawsze daje nam mozliwosc tak fajnego zakonczenia,ale walczyc trzeba.
I nie uwazam ze taka walka,nawet jesli przegramy to pojdzie na marne,Nie. Bo czesto taka walka jest walka o siebie,o lepszego siebie,a jesli to uda nam sie zmienic,cos poprawic i na przyszlosc wyciagniemy madre wnioski,to ta walka nigdy nie pojdzie na marne.
Wiec walczyc zawsze warto,chocby o siebie.
Tylko zeby uratowac zwiazek, to taka chec musi plynac z dwoch stron.
Tak ja to widze.
Pozdrawiam.
Jeżeli nie płynie z obu stron to należy przekonać tą drugą połówkę do zgody. Jedyne w czym widzę problem to w tym kiedy powiedzieć sobie że nie warto i jak to rozpoznać w innych przypadkach należy zacięcie walczyć.
zagubiony12345 napisał/a:Masz racje ze trzeba walczyc o swoj zwiazek jesli oczywiscie jest on warty tej walki.Lecz musisz sie przygotowac na to ze nie wygrasz a Twoja walka,poswiecenie i czas poszly na marne.
Film jest ok,daje do myslenia,niestety to tylko film i jak wiele innych zakonczony heppy endem. Coz zycie nie zawsze daje nam mozliwosc tak fajnego zakonczenia,ale walczyc trzeba.
I nie uwazam ze taka walka,nawet jesli przegramy to pojdzie na marne,Nie. Bo czesto taka walka jest walka o siebie,o lepszego siebie,a jesli to uda nam sie zmienic,cos poprawic i na przyszlosc wyciagniemy madre wnioski,to ta walka nigdy nie pojdzie na marne.
Wiec walczyc zawsze warto,chocby o siebie.
Tylko zeby uratowac zwiazek, to taka chec musi plynac z dwoch stron.
Tak ja to widze.
Pozdrawiam.
Przeczytałam Twoją historię i masz paskudną wadę jak ja, robisz co chcesz wielu rzeczy nie widzisz manewrujesz bo jesteś pewny partnerki, a gdy ją tracisz panikujesz i jesteś gotów zrobić wszystko. Ja bym wybaczyła bo Cię rozumiem, ale Twoja żona jest delikatniejsza i ona krzywdy Ci nie wyrządziła uciekła tam gdzie jej lepiej bo jak prosiła nie słuchałeś wiec dała spokój.
Gdzie przeczytalas moja historie?
Mlody83 napisał/a:zagubiony12345 napisał/a:Masz racje ze trzeba walczyc o swoj zwiazek jesli oczywiscie jest on warty tej walki.Lecz musisz sie przygotowac na to ze nie wygrasz a Twoja walka,poswiecenie i czas poszly na marne.
Film jest ok,daje do myslenia,niestety to tylko film i jak wiele innych zakonczony heppy endem. Coz zycie nie zawsze daje nam mozliwosc tak fajnego zakonczenia,ale walczyc trzeba.
I nie uwazam ze taka walka,nawet jesli przegramy to pojdzie na marne,Nie. Bo czesto taka walka jest walka o siebie,o lepszego siebie,a jesli to uda nam sie zmienic,cos poprawic i na przyszlosc wyciagniemy madre wnioski,to ta walka nigdy nie pojdzie na marne.
Wiec walczyc zawsze warto,chocby o siebie.
Tylko zeby uratowac zwiazek, to taka chec musi plynac z dwoch stron.
Tak ja to widze.
Pozdrawiam.Przeczytałam Twoją historię i masz paskudną wadę jak ja, robisz co chcesz wielu rzeczy nie widzisz manewrujesz bo jesteś pewny partnerki, a gdy ją tracisz panikujesz i jesteś gotów zrobić wszystko. Ja bym wybaczyła bo Cię rozumiem, ale Twoja żona jest delikatniejsza i ona krzywdy Ci nie wyrządziła uciekła tam gdzie jej lepiej bo jak prosiła nie słuchałeś wiec dała spokój.
Nie bardzo rozumie co masz na ,mysli,chyba troche niewlasciwe wnioski wyciagnelas,mozesz jasniej??
Gdzie przeczytalas moja historie?
to co pisałeś na forum to przeczytałam a już się pogubiłam ;p do kogo miał być ten komentarz, ale raczej każdego czytam historie zanim coś odpiszę choć czasem ciężko mi jeszcze się połapać ;p
gosiek24 napisał/a:Mlody83 napisał/a:Film jest ok,daje do myslenia,niestety to tylko film i jak wiele innych zakonczony heppy endem. Coz zycie nie zawsze daje nam mozliwosc tak fajnego zakonczenia,ale walczyc trzeba.
I nie uwazam ze taka walka,nawet jesli przegramy to pojdzie na marne,Nie. Bo czesto taka walka jest walka o siebie,o lepszego siebie,a jesli to uda nam sie zmienic,cos poprawic i na przyszlosc wyciagniemy madre wnioski,to ta walka nigdy nie pojdzie na marne.
Wiec walczyc zawsze warto,chocby o siebie.
Tylko zeby uratowac zwiazek, to taka chec musi plynac z dwoch stron.
Tak ja to widze.
Pozdrawiam.Przeczytałam Twoją historię i masz paskudną wadę jak ja, robisz co chcesz wielu rzeczy nie widzisz manewrujesz bo jesteś pewny partnerki, a gdy ją tracisz panikujesz i jesteś gotów zrobić wszystko. Ja bym wybaczyła bo Cię rozumiem, ale Twoja żona jest delikatniejsza i ona krzywdy Ci nie wyrządziła uciekła tam gdzie jej lepiej bo jak prosiła nie słuchałeś wiec dała spokój.
Nie bardzo rozumie co masz na ,mysli,chyba troche niewlasciwe wnioski wyciagnelas,mozesz jasniej??
tak pogubiłam się ;p, ale ty niewiele napisałeś co zrobiłeś że rozpadło Ci się małżeństwo ![]()
Jesli Twoja odpowiedz byla kierowana do mnie. To jednego czego bylem pewien to slow przysiegi malzenskiej,w te slowa wierzylem i dawaly mi swego rodzaju gwarancje,ze nawet jesli cos pojdzie nie tak to przynajmniej powalczymy.
Niestety ale kadzy interpretuje je pod siebie.
Gosiek wyslalem Tobie e-maila
Do osob ktore film widzialy , warto go obejrzec z zona gdy przechodzimy powazny kryzys ?
Do osob ktore film widzialy , warto go obejrzec z zona gdy przechodzimy powazny kryzys ?
Napewno warto go obejrzec dla siebie,film jest ok,jest kilka madrych stwierdzen,ale to wszystko zalezy od odbiorcy. Na to jak go odbierze Twoja zona ,napewno moze miec wplyw kwestia wiary i podejscia do malzenstwa.
Jesli dwoje ludzi ma tekie samo podejscie do spraw w filmie poruszonych, jak bohaterowie tego filmu ,to moze pomoc.
Ale jesli dla jednej osoby malzenstwo jest swietoscia,sakramentem,sprawa nierozerwalna,a dla drugiej znaczy co innego,to nic ogladanie wspolne nie da.
Np, Wzielam slub koscielny bo Tobie na tym zalezalo.
Mam nadzieje ze wiesz o co mi chodzi.
Jesli Twoja odpowiedz byla kierowana do mnie. To jednego czego bylem pewien to slow przysiegi malzenskiej,w te slowa wierzylem i dawaly mi swego rodzaju gwarancje,ze nawet jesli cos pojdzie nie tak to przynajmniej powalczymy.
Niestety ale kadzy interpretuje je pod siebie.
nie nie ten komentarz nie był do Ciebie,skupiłam się na twoich wpisach i myślę że musisz dokładnie przeanalizować gdzie był błąd, czy cos ty nie tak robiłeś czy ona, potem się upewnić że to "to" i można następnie obmyślać plan działania. (albo jeśli nie wiesz o co chodzi ...? to chodzi o pieniądze - zaczynam myśleć że u mnie tak było)
Ciesze się że w większości są tu mężczyźni
, czyli mogę mieć nadzieje że mężczyznom też zależy i szukają różnych sposobów walki o miłość.
Dajecie mi wiarę że można spotkać jeszcze odpowiedniego faceta albo że ten mój ex nie był zły i może zrozumie.
jestem marzycielką i zawsze co sobie życzyłam z czasem przychodziło( tylko zawsze był problem z facetami że mało czuła jestem ;/)
a po waszych wypowiedziach nabieram pewności że uczucie to niekoniecznie już słabość tylko potężna siła. Ile każdy musiał wycierpieć a jak przeanalizujemy co robiliśmy źle wyciągniemy wnioski to będziemy coraz bliżsi celu czyli drugiej połówki ![]()
co prawda miłość nie ma definicji, ale musimy nauczyć się nią cieszyć w sensie że potrafimy dać komuś coś wartościowego
Gosiek wyslalem Tobie e-maila
Super dziękuję napewno odpiszę bo przez moje rozstanie bardzo dużo analizuję co ja zrobiłam nie tak, a może nawet będę potrafiła pomóc zarażając optymizmem.
Szkoda ze piszecie sobie prywatnie na maila, moze wasze przemyslenia albo optymizm pomogl by wielu innym ludziom na forum.
do miłości nikogo nie zmusisz, a czytając Twoja historie, to naprawdę sie dziwie, ze Ty chcesz nim być
zajmij sie sobą, a nie tym egoista... a moze najzwyczajniej facet nie dorósł, przerasta go Twoja sytuacja... Ale jedno jest pewne - nie jest Ciebie wart.
Duzo zdrowia i prawdziwego mężczyzny i miłości Ci życzę ![]()
Szkoda ze piszecie sobie prywatnie na maila, moze wasze przemyslenia albo optymizm pomogl by wielu innym ludziom na forum.
Czasem lepiej prywatnie napisać lżej jak jedna osoba czyta czasem, Lub aby innych nie nudzić. Ja piszę z facetami aby zrozumieć co robiłam nie tak bo ciągle czułam że to jednak ja robiłam coś nie tak i wydało się
. Polecam więc i prywatne rozmowy. Bardzo chętnie i z Tobą wymienię się poglądami i wiedzą jaka otrzymałam od mądrych facetów z forum.
22 2012-08-22 14:50:10 Ostatnio edytowany przez gosiek24 (2012-08-22 14:55:14)
do miłości nikogo nie zmusisz, a czytając Twoja historie, to naprawdę sie dziwie, ze Ty chcesz nim być
zajmij sie sobą, a nie tym egoista... a moze najzwyczajniej facet nie dorósł, przerasta go Twoja sytuacja... Ale jedno jest pewne - nie jest Ciebie wart.
Duzo zdrowia i prawdziwego mężczyzny i miłości Ci życzę
prawdopodobnie masz rację, ale pisząc z kimś z forum uświadomiłam sobie wiele ważnych rzeczy. Oczywiście to co pisałam jest prawdą tylko nie napisałam też ważnej rzeczy, co było błędami i z mojej strony. Jak pisałam jestem na stanowisku i najmłodsza w bardzo dobrej firmie tylko byłam tak zapatrzona we własne sukcesy że nie potrafiłam docenić co on dla mnie robi i ciągle wymagałam. Nie mówiłam co do niego czuję bo się wstydziłam a o chwaleniu go w jego obecności aby podnieść go na duchu tez nie było mowy. Robiłam z siebie ideała dbałam o wszystko ale nie o najważniejsze czyli aby poczuł co naprawdę czuje i cicho ciągle myślałam że jestem lepsza od niego nieświadomie dołując go i wcale nie wspierając pokazując jaka zdolna jestem i masz mnie rozpieszczać. Moja choroba jest taką pauzą, abym zatrzymała się i zobaczyła co jest najważniejsze. Osiągałam sukces za wszelką cenę (nawet zdrowia bo prawdopodobnie sama spowodowałam ją przepracowując się) w taki sposób dowartościowując się bo tak naprawdę jestem bardzo niepewna siebie i chowałam się pod przykrywką sukcesów.
Oczywiście dziękuję za słowa otuchy - chorobę mam pokochać, a o faceta też trzeba dbać bo tak jak na forum widzę są wartościowi mężczyźni ![]()
Doonna obejrzyj film przeanalizuj swoje postępowanie i mi to pomogło.
http://www.youtube.com/watch?v=z_oasTe39U8
Rozmowa z mężczyzną z forum który już od dłuższego czasu stara się o swoją wybrankę uświadomił mi wiele rzeczy jak może postrzegać facet moje zachowanie... pomogło mi. Naprawdę wiele się nauczyłam zrozumiałam i jest mi dużo lżej. Przesłał mi właśnie ten film i ten filmik który teraz zamiesiłam. Uważam że jak coś się rozumie to łatwiej jest działać może nigdy nie naprawię swojego związku bo może nie warto a może będzie wspaniale jak zmienię swoje zachowanie, ale napewno będę wiedziała już jak układać sobie życie z tym lub innym mężczyzną. Nie nalezy krytykować czegoś czego nie rozumiemy.
Przepiękny film.Tylko w moim przypadku już nie ma czego ratować.
Przepiękny film.Tylko w moim przypadku już nie ma czego ratować.
Nie jestem tego 100% pewna co Ci poradzę, ale śmiem twierdzić że Cię kocha. Mieliście może problem z cieszenia się sobą nie mówię tylko o sexie bo jak szukał przygód poza domem (to skurwiel bo jak można krzywdzić kobietę swojego życia) Jako bardzo młodzi ludzie pobraliście się i nie skorzystaliście z życia, wpadliście odrazu w obowiązki i Ty mimo że ukochana osoba kojarzyłaś mu sie z obowiązkami nie z przyjemnością. Daj sobie czas aby mu wybaczyć i zapomnieć to wszystko co było zacznij nadrabiać to co was minęło czyli rozrywka i szczęście. Macie dorastające córki a one widzą wszystko i na nich się to odbija ze rodzice nie potrafią sie sobą cieszyć. Ubierz się sexy, pomaluj się, zadbaj o siebie. Wyjdźcie na miasto zaszaleć i nie rozmawiajcie o obowiązkach chociaż z kilka razy zaszalej z nim jakby był twoim chłopakiem a nie głową rodziny zacznij z nim jakby romans ale mając się na baczności i nie ulegając mu tylko kokietuj go i śmiej się z tego wszystkiego (oczywiście wszystko z umiarem bo masz obowiązki jako mama i nie możesz pozwolić sie mu okraść)
Potraktuj go jako kochanka swojego podejdź do tego z dystansem i śmiej się zadbaj o siebie bo to też nam kobietom sprawia radość, seks sms, mms z sexy grymasem na Twojej twarzy ;p (kokietuj ale nie pozwól się okraść, kobieta ma wdzięk i czasem lepiej faceta ładnie poprosić niż mu wydrzeć bo jego ego nie pozwoli mu wydrzeć "tego" a konsekwencja jest taka ze sprytnie zyskasz co chcesz)
Fajny filmik ale dla zwiazkow w ktorych sa male problemy i jest mozliwosc ich naprawy.A co do zwiazkow ktore juz sie rozsypaly to ten film nie pomoze niestety taka jest prawda i nie ma co sie oszukiwac.
jak już mówiłam jestem marzycielką i nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych jedynie nie warte uwagi i nic nie dzieje się bez przyczyny.
Z wszystkiego wyciągamy jakieś lekcje. Nie mogę myśleć negatywnie muszę dać czas na zagojenie ran i moich i partnera.
Nikt nie jest idealny, najważniejsze aby być optymistą i zrozumieć innych. Wierzę że jak coś się bardzo chce to można to osiągnąć czasem wysokim kosztem.
U mnie youtube masakra, więc ściągnąłem film i go sobie obejrzę w weekend. A co do ratowanie związków, to sądzę że zawsze warto próbować. Warto, żeby w przypadku niepowodzenia było wiadomo, że się próbowało. Oczywiście powinna być jakaś granica, którą sami wyznaczamy. Tylko gdzie ta granica ?
U mnie youtube masakra, więc ściągnąłem film i go sobie obejrzę w weekend. A co do ratowanie związków, to sądzę że zawsze warto próbować. Warto, żeby w przypadku niepowodzenia było wiadomo, że się próbowało. Oczywiście powinna być jakaś granica, którą sami wyznaczamy. Tylko gdzie ta granica ?
superrrr zgadzam się i tu nasunął mi się nowy temat, a mianowicie "gdzie jest ta granica?" kiedy powinniśmy powiedzieć sobie dość aby nie sfiksować
"Człowiek poznaje siebie naprawdę poznając swoje granice"
Ładny film. I wzruszający. Kogoś może drażnić obecność wiary. Ale przecież mamy wiele religii i jak by je zsumować, to dążą one wszystkie do tego Jedynego. I nawet uprawiający jogę na wyższym poziomie też dążą do kontaktu z Nim. To tyle.
Co do granicy ? W swoim ostatnim związku chyba ją przekroczyłem. 1,5 roku niepewności, frustracji, cierpienia i walki z nadzieją że się ona zmieni. Stanowczo za długo.
klarek - ja miałam podobnie z tą granicą, tylko kilka lat dłużej. Też myślałam że facet się zmieni, walczyłam... aż za długo
Nie można nikogo zmienić, jeśli kochasz tą osobę to za to jaka jest. Jedynie możemy popracować nad sobą i zmieniać taktykę walki.
Walczyć można latami jeśli robi się to nieumiejętnie. Ja walczyłam, ale dopiero niedawno zobaczyłam że moją taktyką jeszcze bardziej go oddalałam od siebie. Zrozumiałam błędy w sobie i zobaczyłam co ja chce i w jaki umiejętny sposób to wywalczyć. Zmieniając siebie zmieniamy własne otoczenie, zmieniając podejście do pewnych ludzi zaczynamy ich rozumieć i być z nimi szczęśliwi albo zaczynamy pojmować że puszczamy kogoś wolno. Jeśli czujemy w środku że to ta czy ten jedyny to trzeba się upewnić czy napewno zrobiliśmy wszystko
Ostatni raz to ciężki przypadek psychiczny. I po prostu ja nie byłem tym, który by ten przypadek wyleczył. Słowa jej rodziców jak i m powiedziałem że już nas nie ma tylko to potwierdziły. Ale pewnie błędy popełniałem. Jednak czasami głową muru się nie przebije.
Ale jak wrócę myślą do rozwodu, to może jest w tym prawda. Walczyliśmy oboje, ale nie było NAS. Było każde z osobna, któremu zależało. Kto wie, może dzisiaj inaczej by się to zakończyło.
Ostatni raz to ciężki przypadek psychiczny. I po prostu ja nie byłem tym, który by ten przypadek wyleczył. Słowa jej rodziców jak i m powiedziałem że już nas nie ma tylko to potwierdziły. Ale pewnie błędy popełniałem. Jednak czasami głową muru się nie przebije.
Ale jak wrócę myślą do rozwodu, to może jest w tym prawda. Walczyliśmy oboje, ale nie było NAS. Było każde z osobna, któremu zależało. Kto wie, może dzisiaj inaczej by się to zakończyło. Sądzę, że w tym przypadku do granicy było jeszcze daleko.
Ostatni raz to ciężki przypadek psychiczny. I po prostu ja nie byłem tym, który by ten przypadek wyleczył. Słowa jej rodziców jak i m powiedziałem że już nas nie ma tylko to potwierdziły. Ale pewnie błędy popełniałem. Jednak czasami głową muru się nie przebije.
Ale jak wrócę myślą do rozwodu, to może jest w tym prawda. Walczyliśmy oboje, ale nie było NAS. Było każde z osobna, któremu zależało. Kto wie, może dzisiaj inaczej by się to zakończyło.
Pisząc tak myślę, że sam wątpiłeś od dawna w ten związek. Gdybyś był pewny że kochasz ją i chcesz z nią być to napewno znalazłbyś sposób, aby naprowadzić ją do zrozumienia co robi nie tak. Ja nigdy nikogo nie byłam tak pewna jak tego ostatniego więc zaczęłam drążyć co jest nie tak i doszłam do "tego", powoli działam, mało jest efektów narazie ale są. Każde rozstanie było okropne, ale po żadnym nie zastanowiłam się tak naprawdę jak mam odzyskać faceta lub co robię nie tak, aż wkońcu "ten ostatni" mnie do tego zmobilizował, a to chyba coś znaczy??
Pisząc tak myślę, że sam wątpiłeś od dawna w ten związek. Gdybyś był pewny że kochasz ją i chcesz z nią być to napewno znalazłbyś sposób, aby naprowadzić ją do zrozumienia co robi nie tak. Ja nigdy nikogo nie byłam tak pewna jak tego ostatniego więc zaczęłam drążyć co jest nie tak i doszłam do "tego", powoli działam, mało jest efektów narazie ale są. Każde rozstanie było okropne, ale po żadnym nie zastanowiłam się tak naprawdę jak mam odzyskać faceta lub co robię nie tak, aż wkońcu "ten ostatni" mnie do tego zmobilizował, a to chyba coś znaczy??
Pewnie wątpiłem, ale przez te 1,5 roku dała mi tyle powodów że chyba tylko bardzo święty by nie wątpił. Co robi nie tak ? Ależ ona wiedziała co robi nie tak
A jednak robiła. Ile razy o tym po ponownym "kryzysie" rozmawialiśmy. Ale jak to powiedziała pewna przyjaciółka i jej mąż: Znacie się 20 lat, bardzo lubicie, świetnie czujecie się ze sobą (sporo razy jak gdzieś bywaliśmy razem to brano nas za parę kiedy nam nawet do głowy to nie przychodziło) i może jednak kiedyś jest wam pisane być razem. Jak kolega powiedział: może to był falstart?
Ale zapamiętam Twoją radę co do postępowania. Jest niezwykle mądra i nawet "starzec" może ją jeszcze wykorzystać
![]()
37 2012-08-29 15:07:46 Ostatnio edytowany przez MsC (2012-08-29 15:11:02)
,,Jesli kochasz pusc wolno- jesli wroci jest Twoje, jesli nie - nigdy Twoje nie bylo".
Do walki potrzebne sa checi obu stron, inaczej taka walka odziera z godnosci, czesto przynosi odwrotny efekt...
Jeszcze niedawno walczyl,ja tez chcialam zeby pokazal, ze jednak mu zalezy...udalo sie wrocic, byly piekne chwile,wydawalo sie ze wszysttko jest na dobrej drodze... po 2mscach oswiadczyl, ze poznal kogos...nie chcial, ale tak wyszlo...pozostaje sie z tym pogodzic..
,,Jesli kochasz pusc wolno- jesli wroci jest Twoje, jesli nie - nigdy Twoje nie bylo".
Do walki potrzebne sa checi obu stron, inaczej taka walka odziera z godnosci, czesto przynosi odwrotny efekt...
Jeszcze niedawno walczyl,ja tez chcialam zeby pokazal, ze jednak mu zalezy...udalo sie wrocic, byly piekne chwile,wydawalo sie ze wszysttko jest na dobrej drodze... po 2mscach oswiadczyl, ze poznal kogos...nie chcial, ale tak wyszlo...pozostaje sie z tym pogodzic..
Nigdy nikt nie należy do nikogo. Obie strony maja być ze sobą bo chcą i nie mogą czuć się więźniami miłości. Jeśli komuś kiedyś zależało tzn że była szansa aby wyszło tylko należy poprawić swoje błędy i zastanowić się pożądnie co było nie tak. Hmmm... a co do godności... to tak... traci się ją walcząc nieumiejętnie.
a co do godności... to tak... traci się ją walcząc nieumiejętnie.
A jakie sa wedlug Ciebie umiejetne sposoby walki?
Też z chęcia bym sie dowiedziala:)
Każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia. W moim przypadku zainteresowałam się prawem przyciągania. zachęcam do zainteresowania się tym. Mogę powiedzieć że są małe efekty
przede wszystkim praca nad sobą co sprawia satysfakcję i daje efekty w walce o ex
Każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia. W moim przypadku zainteresowałam się prawem przyciągania. zachęcam do zainteresowania się tym. Mogę powiedzieć że są małe efekty
![]()
przede wszystkim praca nad sobą co sprawia satysfakcję i daje efekty w walce o ex
Masz u mnie fulla
Spowodowałaś że zacząłem się znowu zastanawiać nad ostatnim związkiem. Minęło co prawda 9 miesięcy, ale znajomość prawie 20 lat, "związek" 1,5 roku. Więc chyba nie tak źle. A te ostatnie sygnały od niej ? Ale faktycznie najpierw trzeba pomyśleć.
ja juz probowalem wszystkiego i nic nie zadzialalo.Co do PP to juz sie wypowiadalem na ten temat i inni tez uwazaja tak jak ja ze PP nie ma sprawic ze ex wroci tylko o odzyskanie siebie a to jest bardzo duza roznica.
gosiek24 napisał/a:Każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia. W moim przypadku zainteresowałam się prawem przyciągania. zachęcam do zainteresowania się tym. Mogę powiedzieć że są małe efekty
![]()
przede wszystkim praca nad sobą co sprawia satysfakcję i daje efekty w walce o exMasz u mnie fulla
Spowodowałaś że zacząłem się znowu zastanawiać nad ostatnim związkiem. Minęło co prawda 9 miesięcy, ale znajomość prawie 20 lat, "związek" 1,5 roku. Więc chyba nie tak źle. A te ostatnie sygnały od niej ? Ale faktycznie najpierw trzeba pomyśleć.
Ciesze się że jest trochę takich optymistów jak ja
nie można się poddawać sama walka nas czegoś uczy i daje nam dużą satysfakcję ![]()
ja juz probowalem wszystkiego i nic nie zadzialalo.Co do PP to juz sie wypowiadalem na ten temat i inni tez uwazaja tak jak ja ze PP nie ma sprawic ze ex wroci tylko o odzyskanie siebie a to jest bardzo duza roznica.
Masz rację jeśli będziesz tak myślał to tak będzie. jeśli będziesz myślał pozytywnie przyciągał pozytywne myśli to i wpadniesz na pomysł jak zrobić coś czego pragniesz. Zacznij zastanawiać się może nad czymś prostszym niż nad ex czyli na przedmiocie martwym np: myśl ze chcesz auto tylko musisz naprawde je chcieć, zastanawiasz się nad nim jakie chcesz przyciągasz do siebie, mnóstwo myśli o tym aucie zaczynają napływać do Ciebie pomysły jak je zdobyć czyli małymi kroczkami idziesz w dobrym kierunku i chodząc nawet po sklepach widząc jakieś reklamy one także jak znaki podsuwają Ci pomysły jak zdobyć te auto. Może lepsza praca i zarobki czyli podniesienie kwalifikacji albo szybka kasa w jakiś inny sposób. Myśli krążą wokół autka szukasz okazji w internecie od znajomych itd.
myślenie o czymś przyciąganie to wpadanie na pomysły jak to zrobić, a przy przyciąganiu ex trzeba się zastanowić nad sobą bo nikt nie chce być ze smutasem z litości albo z ciapą życiową. Każdy chce mieć kogoś wyjątkowego tak jak i ty tez chcesz kogoś takiego a nie prostytutkę z lasu prawda???
46 2012-08-30 06:51:38 Ostatnio edytowany przez gosiek24 (2012-08-30 07:01:15)
ja juz probowalem wszystkiego i nic nie zadzialalo.Co do PP to juz sie wypowiadalem na ten temat i inni tez uwazaja tak jak ja ze PP nie ma sprawic ze ex wroci tylko o odzyskanie siebie a to jest bardzo duza roznica.
i masz teraz dobry przykład ja np wybrałabym Kleryka jako kobieta, nie Ciebie chociaż żadnego z was nie znam, ale z pozytywnym myśleniem można coś osiągnąć a wole być przy zaradnych ludziach.
a wierze ze masz negatywne myśli tylko teraz, więc uwierz w siebie i w "to" że wszystko zależy od Ciebie.
Kiedyś się ze mnie śmiali że marzyłam aby pracować w super firmie bo mamy czasy gdzie ciężko o jakąkolwiek prace, a ja nie mając jeszcze wyższego wykształcenia pracowałam w księgowości teraz jestem dopiero w trakcie robienia mgr i pracuję na stanowisku jestem najmłodsza w firmie nawet handlowców mamy starszych niż ja ;p a ja byłam marzycielką z której się śmiali teraz to mi jest do śmiechu z ich negatywnym myśleniem
Film jak film.
Aczkolwiek uważam,że czasem walka nie ma sensu. Zwłąszcza w sytuacji gdy druga osoba nie chce już być w danym związku, bądź w przemocowych relacjach.
Film jak film.
Aczkolwiek uważam,że czasem walka nie ma sensu. Zwłąszcza w sytuacji gdy druga osoba nie chce już być w danym związku, bądź w przemocowych relacjach.
w jakich sytuacjach ?? czyli należy się pożądnie zastanowić dlaczego? bo ktoś kogoś bił dlaczego ? potrzebuję leczenia albo więzienia? wierzę że nie da się uratować związków tylko wtedy kiedy oboje nie chcą bo znaczy że się nie dobrali bo jedna błaga o powrót choć tak naprawdę boi się samotności a nie że kocha tą drugą osobę. Więc nawet zaczynając walkę trzeba się zastanowić czy ja chcę tej osoby czy tylko boje się samotności bo sobie nie poradze albo presja otoczenia że każdy kogoś ma. Musisz być 100% pewna że chodzi o tą daną osobę.
Mój mąż odszedł po19latach małżeństwa.Był 2 miesiące na poligonie i zakochał się w koleżance.Wrócił obcy nie mój.Jeszcze udawał zabrał mnie i syna nad morze a tydzień póżniej powiedział , że odchodzi .Dzisiaj mija 6 tygodni.Liczę każdy dzień i każdą godzinę bez niego.W dniu w którym odszedł rano mówił , że mnie kocha i oddał swoją obrączkę do naprawy a wieczorem poszedł do niej.Potem wrócił na dwa dni ale stwierdził ,że to silniejsze od niego.Nie urządzałam awantur,płakałam tylko i prosiłam aby o nas walczył.Nie chciał.Ostatnią noc spaliśmy przytuleni a o 6 rano wyszedł z niewielką torbą.Rozmawialiśmy potem jeszcze powiedział ,że tam jest lepiej bo tam nie ma kłopotów tylko ,że jakie my mieliśmy kłopoty [dzieci zdrowe,mamy pracę,niczego nam nie brakowało].Mąż odizolował się od wszystkich rodziny ,znajomych,dzieci.Mamy 2 dzieci,19 i 12 lat.Starszy syn jakoś sobie radzi i czeka kiedy wyjedzie na studia.Młodszy syn już gorzej,tata przez ten czas widział się z nim 2 razy zawsze kiedy obieca mu ,że zadzwoni albo gdzieś go zabierze nie dotrzymuje słowa.Do tego mąż nie przyznaje się do romansu z tą kobietą bo jest jej przełożonym i ma ona wątpliwą reputację bo już wcześniej rozbijała małżeństwa.Opowiada więc w pracy,że uciekł od żony bo była zła.On nie chce mieć kłopotów a co ze mną?zostawił mnie z dziećmi z domem z całą odpowiedzialnością za wszystko.Zniknął z naszego życia i nie chce mieć z nami nic wspólnego .Tak jakby umarł dla nas jednego dnia.Wszędzie są jego przedmioty w szafach wiszą ubrania tylko ,że nie mamy gdzie pójść i zapalić znicza.Obiecywał,że możemy na niego liczyć i że będzie nam pomagał a teraz już o nas zapomniał.Boję się przyszłości,boję się czy skrzywdzi nas jeszcze bardziej[chociaż czy można bardziej?]jak wytłumaczyć dziecku,które płacze i tęskni bo do tej pory było bardzo kochane.Jak uporać się z myślami,że tak mało dla niego znaczyliśmy ,że zostawił nas w jednej chwili dla pierwszej lepszej ,która się nawinęła?czy on kiedyś zrozumie co nam zrobił?Proszę napiszcie ,że będzie lepej.Jak dalej żyć?
Mój mąż odszedł po19latach małżeństwa.Był 2 miesiące na poligonie i zakochał się w koleżance.Wrócił obcy nie mój.Jeszcze udawał zabrał mnie i syna nad morze a tydzień póżniej powiedział , że odchodzi .Dzisiaj mija 6 tygodni.Liczę każdy dzień i każdą godzinę bez niego.W dniu w którym odszedł rano mówił , że mnie kocha i oddał swoją obrączkę do naprawy a wieczorem poszedł do niej.Potem wrócił na dwa dni ale stwierdził ,że to silniejsze od niego.Nie urządzałam awantur,płakałam tylko i prosiłam aby o nas walczył.Nie chciał.Ostatnią noc spaliśmy przytuleni a o 6 rano wyszedł z niewielką torbą.Rozmawialiśmy potem jeszcze powiedział ,że tam jest lepiej bo tam nie ma kłopotów tylko ,że jakie my mieliśmy kłopoty [dzieci zdrowe,mamy pracę,niczego nam nie brakowało].Mąż odizolował się od wszystkich rodziny ,znajomych,dzieci.Mamy 2 dzieci,19 i 12 lat.Starszy syn jakoś sobie radzi i czeka kiedy wyjedzie na studia.Młodszy syn już gorzej,tata przez ten czas widział się z nim 2 razy zawsze kiedy obieca mu ,że zadzwoni albo gdzieś go zabierze nie dotrzymuje słowa.Do tego mąż nie przyznaje się do romansu z tą kobietą bo jest jej przełożonym i ma ona wątpliwą reputację bo już wcześniej rozbijała małżeństwa.Opowiada więc w pracy,że uciekł od żony bo była zła.On nie chce mieć kłopotów a co ze mną?zostawił mnie z dziećmi z domem z całą odpowiedzialnością za wszystko.Zniknął z naszego życia i nie chce mieć z nami nic wspólnego .Tak jakby umarł dla nas jednego dnia.Wszędzie są jego przedmioty w szafach wiszą ubrania tylko ,że nie mamy gdzie pójść i zapalić znicza.Obiecywał,że możemy na niego liczyć i że będzie nam pomagał a teraz już o nas zapomniał.Boję się przyszłości,boję się czy skrzywdzi nas jeszcze bardziej[chociaż czy można bardziej?]jak wytłumaczyć dziecku,które płacze i tęskni bo do tej pory było bardzo kochane.Jak uporać się z myślami,że tak mało dla niego znaczyliśmy ,że zostawił nas w jednej chwili dla pierwszej lepszej ,która się nawinęła?czy on kiedyś zrozumie co nam zrobił?Proszę napiszcie ,że będzie lepej.Jak dalej żyć?
moj Boze...moze sie opamieta ze zrobil glupote i wroci....jakas idiotka namieszala mu w glowie i ma bielmo na oczach...
Koledzy z pracy męża mówią,że ona chiała się tylko dobrze ustawić.Mąż jest 13 lat starszy.Czy się obudzi ? czy warto jeszcze czekać?
Koledzy z pracy męża mówią,że ona chiała się tylko dobrze ustawić.Mąż jest 13 lat starszy.Czy się obudzi ? czy warto jeszcze czekać?
mysle ze warto...zdrada jest straszna rzecza ale jesli kochasz meza i myslisz ze jest szansa na to, ze on sie opamieta to warto walczyc, potrzebna jest na pewno szczera rozmowa o tym co sie zdarzylo i dlaczego. czy wczesniej miedzy Wami bylo wszystko dobrze?
Ja myślałam,że jesteśmy szczęśliwi.Mężowi chyba czegoś brakowało.Powiedział, że chciał nie czuć się jak stary dziad.Kocham go bardzo ale boję się ,że tak go urobiła ,że następna szczera rozmowa z jego strony będzie o rozwodzie,sprzedaży domu itp.boję się wręcz panicznie spotkania z nim bo nie chcę tego usłyszeć.
Ja myślałam,że jesteśmy szczęśliwi.Mężowi chyba czegoś brakowało.Powiedział, że chciał nie czuć się jak stary dziad.Kocham go bardzo ale boję się ,że tak go urobiła ,że następna szczera rozmowa z jego strony będzie o rozwodzie,sprzedaży domu itp.boję się wręcz panicznie spotkania z nim bo nie chcę tego usłyszeć.
nie chcial czuc sie jak stary dziad?ale dlaczego sie tak czul? moze ma jakis kryzys wieku sredniego?ciezko mi sie wypowiadac bo jestem jeszcze bardzo mloda i nie wiem jak to jest byc wiele lat w malzenstwie. Powiedz mu zeby sie otrzasnal, ze nie warto tracic malzenstwa dla jakiejs chwilowej przygody. Trzeba przemowic mu do rozsadku. Jesli bedzie chcial rozwodu - powiedz zeby to przemyslal dokladnie wiele razy, czy warto porzucac tyle lat wspolnego zycia. Zapytaj sie czego mu zabraklo - byc moze da sie to odbudowac?
Spokojnie ... jesteś wartościową kobietą masz 2 wspaniałych dzieci. Mąż coś zrobił nie tak i boi się chyba o tym powiedzieć bo jeśli jest taki milczący. Zastanów się dobrze czy napewno było wszystko w porządku, postaraj się spokojnie pogadać o tym... jeśli nie... to poczekaj aż się opamięta. Napewno bądź uśmiechnięta. Panika, złość itd nic Ci nie da. Nie daj mu rozwodu, albo odrazu siebie zabezpiecz i dzieci. Potrzebujesz zrobić coś dla siebie aby ochłonąć i przemyśleć wszystko dokładnie. Nie staraj sie mu teraz nic wypominać ani brać go na litość. Zadbaj o siebie aby go zainteresować sobą i aby nie patrzył na Ciebie jak na problem tylko jak na piękną zaradną kobietę!!
Wiem że ciężko będzie zrealizować Ci to co piszę, ale uwierz że będzie dobrze i popatrz na siebie i dzieci. Bądź stanowcza w tym czego chcesz, albo przemyśl czy napewno nic złego nie zrobiłaś aby go przeprosić i dać mu czas na przemyślenie. Cokolwiek ma się dziać patrz na siebie i dzieci masz nie być problemem tylko olśniewająca kobietą z 2 dzieci
głowa do góry!!
Mój mąż odszedł po19latach małżeństwa.Był 2 miesiące na poligonie i zakochał się w koleżance.Wrócił obcy nie mój.Jeszcze udawał zabrał mnie i syna nad morze a tydzień póżniej powiedział , że odchodzi .Dzisiaj mija 6 tygodni.Liczę każdy dzień i każdą godzinę bez niego.W dniu w którym odszedł rano mówił , że mnie kocha i oddał swoją obrączkę do naprawy a wieczorem poszedł do niej.Potem wrócił na dwa dni ale stwierdził ,że to silniejsze od niego.Nie urządzałam awantur,płakałam tylko i prosiłam aby o nas walczył.Nie chciał.Ostatnią noc spaliśmy przytuleni a o 6 rano wyszedł z niewielką torbą.Rozmawialiśmy potem jeszcze powiedział ,że tam jest lepiej bo tam nie ma kłopotów tylko ,że jakie my mieliśmy kłopoty [dzieci zdrowe,mamy pracę,niczego nam nie brakowało].Mąż odizolował się od wszystkich rodziny ,znajomych,dzieci.Mamy 2 dzieci,19 i 12 lat.Starszy syn jakoś sobie radzi i czeka kiedy wyjedzie na studia.Młodszy syn już gorzej,tata przez ten czas widział się z nim 2 razy zawsze kiedy obieca mu ,że zadzwoni albo gdzieś go zabierze nie dotrzymuje słowa.Do tego mąż nie przyznaje się do romansu z tą kobietą bo jest jej przełożonym i ma ona wątpliwą reputację bo już wcześniej rozbijała małżeństwa.Opowiada więc w pracy,że uciekł od żony bo była zła.On nie chce mieć kłopotów a co ze mną?zostawił mnie z dziećmi z domem z całą odpowiedzialnością za wszystko.Zniknął z naszego życia i nie chce mieć z nami nic wspólnego .Tak jakby umarł dla nas jednego dnia.Wszędzie są jego przedmioty w szafach wiszą ubrania tylko ,że nie mamy gdzie pójść i zapalić znicza.Obiecywał,że możemy na niego liczyć i że będzie nam pomagał a teraz już o nas zapomniał.Boję się przyszłości,boję się czy skrzywdzi nas jeszcze bardziej[chociaż czy można bardziej?]jak wytłumaczyć dziecku,które płacze i tęskni bo do tej pory było bardzo kochane.Jak uporać się z myślami,że tak mało dla niego znaczyliśmy ,że zostawił nas w jednej chwili dla pierwszej lepszej ,która się nawinęła?czy on kiedyś zrozumie co nam zrobił?Proszę napiszcie ,że będzie lepej.Jak dalej żyć?
Moja ostatnia wypowiedź to rada dla Ciebie
Jesteś wspaniałą kobietą i uwierz w to! dbając o swoje dobre samopoczucie ruszy go. Nie bądź nachalna nie dopytuj nie lataj za nim tylko zapytaj spokojnie czy możecie pogadać jeśli nie to daj mu spokój na jakiś czas. Agresja rodzi agresje a nachalne błaganie zrobi z ciebie błazna i oddali go. Spokój uśmiech i rozwaga
i duuużo wiary, a dzieciom powiedź że tata nie wie co robi i niech same się go spytają to może go tym bardziej ruszy jak będzie musiał się dzieciom tłumaczyć a dzieci cały czas zapewniaj ze je kochasz i razem sobie poradzicie ![]()
[Cokolwiek ma się dziać patrz na siebie i dzieci masz nie być problemem tylko olśniewająca kobietą z 2 dzieci]
Masz rację mąż kiedy rozmawialismy powiedział,że jestesmy dla niego kłopotem bo myśli co teraz zrobić.Masz rację też ,że pewnie nie wszystko było w porządku ale on nic nie mówił a ja się nie domyśliłam.Wysłałam na poligon kochanego człowieka a wrócił obcy .Dopadła nas pewnie rutyna i monotonia życia kiedy zapytałam go dlaczego to zrobił powiedział,że może chciał wszystko zniszczyć.Czy faceci w pewnym wieku tak mają,że nic ich nie obchodzi?powiedział mi ,że ona go rozumie i mówi do niego "nie ważne czego ja chcę ważne czego TY chcesz" a ja go nie rozumiałam kiedy byłam przez te lata przy nim kiedy się uczył i robił karierę?Oczywiście obwiniam się każdego dnia o wszystko,że robiłam źle ,że powinnam inaczej .Gdy idę ulicą wstydzę się patrzeć na ludzi bo mam wrażenie ,że wszyscy myślą ,że to ta co była zła więc mąż ją zostawił dla innej.Czy to kiedyś minie?Już go nie proszę i nie poproszę tyle wiem,że to on musi chcieć.Nie kontaktuję się z nami a my z nim.Może kiedyś zatęskni tylko w którym momencie życia my już będziemy?
PS.JOANNA150 TO RENKO 150 PRZEPRASZAM ZA ZAMIESZANIE ALE TAK SYNUS MNIE ZALOGOWAŁ
zagubiony12345 napisał/a:ja juz probowalem wszystkiego i nic nie zadzialalo.Co do PP to juz sie wypowiadalem na ten temat i inni tez uwazaja tak jak ja ze PP nie ma sprawic ze ex wroci tylko o odzyskanie siebie a to jest bardzo duza roznica.
Masz rację jeśli będziesz tak myślał to tak będzie. jeśli będziesz myślał pozytywnie przyciągał pozytywne myśli to i wpadniesz na pomysł jak zrobić coś czego pragniesz. Zacznij zastanawiać się może nad czymś prostszym niż nad ex czyli na przedmiocie martwym np: myśl ze chcesz auto tylko musisz naprawde je chcieć, zastanawiasz się nad nim jakie chcesz przyciągasz do siebie, mnóstwo myśli o tym aucie zaczynają napływać do Ciebie pomysły jak je zdobyć czyli małymi kroczkami idziesz w dobrym kierunku i chodząc nawet po sklepach widząc jakieś reklamy one także jak znaki podsuwają Ci pomysły jak zdobyć te auto. Może lepsza praca i zarobki czyli podniesienie kwalifikacji albo szybka kasa w jakiś inny sposób. Myśli krążą wokół autka szukasz okazji w internecie od znajomych itd.
myślenie o czymś przyciąganie to wpadanie na pomysły jak to zrobić, a przy przyciąganiu ex trzeba się zastanowić nad sobą bo nikt nie chce być ze smutasem z litości albo z ciapą życiową. Każdy chce mieć kogoś wyjątkowego tak jak i ty tez chcesz kogoś takiego a nie prostytutkę z lasu prawda???
Gosiuja bardzo dobrze znam PP Przeczytalem bardzo duzo ksiazek na ten temat i wiem jak to dziala.Uwierz mi ze czesto stosuje to prawo i nie raz juz mi sie sprawdzilo ze przyciagnalem to czego chcialem.
Co do odzyskania ex to jest cos takiego jak wlasna wola.Teraz powiedz czy chcialabys aby ex wrocil bo Ty zastosowalas PP czy dlatego ze On tego chcial.Nie wiem czy ogladalas film sekret ale tam jest fragment na ten temat.
Co do drugiego Twojego wpisu to nie boje sie samotnosci,mimo tego co zrobila mi zona to chcialbym Ja odzyskac poniewaz bardzo Ja kocham.Przeczytalas moja historie i przyznam Tobie racje ze moja walka o zone byla z gory przesadzona na porazke nie powinienem walczyc o malzenstwo w sposob ktory walczylem.Teraz napewno postapil bym inaczej.
Od kwietnia moje myslenie i postepowanie bardzo sie zmienilo.Odzyskalem swoja godnosc.Jestem teraz wesolym i optymistycznie patrzacym w przyszlosc facetem.Z zona nie utrzymuje kontaktu a jesli juz to tylko sms w sprawie dzieci nic poza tym.To jednak w zadnym stopniu nie przyblizylo mnie do odzyskania zony.Ona jest z innym i ja nic na to nie poradze.Moge latamimyslec i wierzyc w to ze wroci ale to jest tylko strata czasu poniewaz Ona mnie nie kocha tylko jego i nie moge Jej zmusic aby pokochala mnie znowu.Takie jest zycie i nie zawsze mozemy miec to co chcemy.
[Cokolwiek ma się dziać patrz na siebie i dzieci masz nie być problemem tylko olśniewająca kobietą z 2 dzieci]
Masz rację mąż kiedy rozmawialismy powiedział,że jestesmy dla niego kłopotem bo myśli co teraz zrobić.Masz rację też ,że pewnie nie wszystko było w porządku ale on nic nie mówił a ja się nie domyśliłam.Wysłałam na poligon kochanego człowieka a wrócił obcy .Dopadła nas pewnie rutyna i monotonia życia kiedy zapytałam go dlaczego to zrobił powiedział,że może chciał wszystko zniszczyć.Czy faceci w pewnym wieku tak mają,że nic ich nie obchodzi?powiedział mi ,że ona go rozumie i mówi do niego "nie ważne czego ja chcę ważne czego TY chcesz" a ja go nie rozumiałam kiedy byłam przez te lata przy nim kiedy się uczył i robił karierę?Oczywiście obwiniam się każdego dnia o wszystko,że robiłam źle ,że powinnam inaczej .Gdy idę ulicą wstydzę się patrzeć na ludzi bo mam wrażenie ,że wszyscy myślą ,że to ta co była zła więc mąż ją zostawił dla innej.Czy to kiedyś minie?Już go nie proszę i nie poproszę tyle wiem,że to on musi chcieć.Nie kontaktuję się z nami a my z nim.Może kiedyś zatęskni tylko w którym momencie życia my już będziemy?
Nie no też nie możesz obwiniać się za wszystko ! popełniłaś może jakieś błędy ale nie zniszczyłaś małżeństwa! nie wolno Ci spuszczać głowy! Ty jesteś tą co walczy o dzieci i związek on stchórzył wycofując się do kobiety co nie ma swojego zdania że liczy się on nie ja!
Jak można pozwolić robić z siebie niewolnice ?? Ty jesteś już lepsza jeśli tak nie robiłaś bo liczy się to co Ty chcesz dzieci i mąż kompromisy, uległość za uległość (coś za coś) nie wolno Ci się obwiniać za wszystko ani poddać sie jak ona. Popełniłaś błędy to pomyśl co było nie tak i napraw ale nie rób z siebie niewolnicy i winnej za zło całego małżeństwa. Ciebie wybrał i z Tobą ma dzieci bo Ty miałaś charakter i byłaś zaradna więc wróć do tamtej postawy z lekką korektą
gosiek24 napisał/a:zagubiony12345 napisał/a:ja juz probowalem wszystkiego i nic nie zadzialalo.Co do PP to juz sie wypowiadalem na ten temat i inni tez uwazaja tak jak ja ze PP nie ma sprawic ze ex wroci tylko o odzyskanie siebie a to jest bardzo duza roznica.
Masz rację jeśli będziesz tak myślał to tak będzie. jeśli będziesz myślał pozytywnie przyciągał pozytywne myśli to i wpadniesz na pomysł jak zrobić coś czego pragniesz. Zacznij zastanawiać się może nad czymś prostszym niż nad ex czyli na przedmiocie martwym np: myśl ze chcesz auto tylko musisz naprawde je chcieć, zastanawiasz się nad nim jakie chcesz przyciągasz do siebie, mnóstwo myśli o tym aucie zaczynają napływać do Ciebie pomysły jak je zdobyć czyli małymi kroczkami idziesz w dobrym kierunku i chodząc nawet po sklepach widząc jakieś reklamy one także jak znaki podsuwają Ci pomysły jak zdobyć te auto. Może lepsza praca i zarobki czyli podniesienie kwalifikacji albo szybka kasa w jakiś inny sposób. Myśli krążą wokół autka szukasz okazji w internecie od znajomych itd.
myślenie o czymś przyciąganie to wpadanie na pomysły jak to zrobić, a przy przyciąganiu ex trzeba się zastanowić nad sobą bo nikt nie chce być ze smutasem z litości albo z ciapą życiową. Każdy chce mieć kogoś wyjątkowego tak jak i ty tez chcesz kogoś takiego a nie prostytutkę z lasu prawda???Gosiuja bardzo dobrze znam PP Przeczytalem bardzo duzo ksiazek na ten temat i wiem jak to dziala.Uwierz mi ze czesto stosuje to prawo i nie raz juz mi sie sprawdzilo ze przyciagnalem to czego chcialem.
Co do odzyskania ex to jest cos takiego jak wlasna wola.Teraz powiedz czy chcialabys aby ex wrocil bo Ty zastosowalas PP czy dlatego ze On tego chcial.Nie wiem czy ogladalas film sekret ale tam jest fragment na ten temat.Co do drugiego Twojego wpisu to nie boje sie samotnosci,mimo tego co zrobila mi zona to chcialbym Ja odzyskac poniewaz bardzo Ja kocham.Przeczytalas moja historie i przyznam Tobie racje ze moja walka o zone byla z gory przesadzona na porazke nie powinienem walczyc o malzenstwo w sposob ktory walczylem.Teraz napewno postapil bym inaczej.
Od kwietnia moje myslenie i postepowanie bardzo sie zmienilo.Odzyskalem swoja godnosc.Jestem teraz wesolym i optymistycznie patrzacym w przyszlosc facetem.Z zona nie utrzymuje kontaktu a jesli juz to tylko sms w sprawie dzieci nic poza tym.To jednak w zadnym stopniu nie przyblizylo mnie do odzyskania zony.Ona jest z innym i ja nic na to nie poradze.Moge latamimyslec i wierzyc w to ze wroci ale to jest tylko strata czasu poniewaz Ona mnie nie kocha tylko jego i nie moge Jej zmusic aby pokochala mnie znowu.Takie jest zycie i nie zawsze mozemy miec to co chcemy.
jeśli zapoznałeś się z sekretem i rozumiesz go... to nadal nie rozumiem twojego pesymistycznego podejścia, może nie zastanowiłeś się tak naprawdę nad tym. Nie jest też określony czas i okoliczności powrotu ex. Tym bardziej nie przekonuje mnie to że niby jesteś optymistą teraz bo piszesz jak pesymista.
wolną wole ma każdy i ja robię wszystko aby go zainteresować sobą ponownie, a nie zmusić go. Chcę do niego wrócić bo darzę go uczuciem i dzięki temu rozstaniu wiele zrozumiałam i doceniłam go. Czy napewno przekonam exa do powrotu to nie wiem, ale nie spocznę dopóki nie zastosuję wszystkiego.
Z Tobą to może być tak ze teraz tak naprawdę powoli osiągasz wewnętrzny spokój a żona zechce wrócić do rodziny "odremontowanej" rodziny tylko musisz naprawdę chcieć ![]()
zagubiony12345 napisał/a:gosiek24 napisał/a:Masz rację jeśli będziesz tak myślał to tak będzie. jeśli będziesz myślał pozytywnie przyciągał pozytywne myśli to i wpadniesz na pomysł jak zrobić coś czego pragniesz. Zacznij zastanawiać się może nad czymś prostszym niż nad ex czyli na przedmiocie martwym np: myśl ze chcesz auto tylko musisz naprawde je chcieć, zastanawiasz się nad nim jakie chcesz przyciągasz do siebie, mnóstwo myśli o tym aucie zaczynają napływać do Ciebie pomysły jak je zdobyć czyli małymi kroczkami idziesz w dobrym kierunku i chodząc nawet po sklepach widząc jakieś reklamy one także jak znaki podsuwają Ci pomysły jak zdobyć te auto. Może lepsza praca i zarobki czyli podniesienie kwalifikacji albo szybka kasa w jakiś inny sposób. Myśli krążą wokół autka szukasz okazji w internecie od znajomych itd.
myślenie o czymś przyciąganie to wpadanie na pomysły jak to zrobić, a przy przyciąganiu ex trzeba się zastanowić nad sobą bo nikt nie chce być ze smutasem z litości albo z ciapą życiową. Każdy chce mieć kogoś wyjątkowego tak jak i ty tez chcesz kogoś takiego a nie prostytutkę z lasu prawda???Gosiuja bardzo dobrze znam PP Przeczytalem bardzo duzo ksiazek na ten temat i wiem jak to dziala.Uwierz mi ze czesto stosuje to prawo i nie raz juz mi sie sprawdzilo ze przyciagnalem to czego chcialem.
Co do odzyskania ex to jest cos takiego jak wlasna wola.Teraz powiedz czy chcialabys aby ex wrocil bo Ty zastosowalas PP czy dlatego ze On tego chcial.Nie wiem czy ogladalas film sekret ale tam jest fragment na ten temat.Co do drugiego Twojego wpisu to nie boje sie samotnosci,mimo tego co zrobila mi zona to chcialbym Ja odzyskac poniewaz bardzo Ja kocham.Przeczytalas moja historie i przyznam Tobie racje ze moja walka o zone byla z gory przesadzona na porazke nie powinienem walczyc o malzenstwo w sposob ktory walczylem.Teraz napewno postapil bym inaczej.
Od kwietnia moje myslenie i postepowanie bardzo sie zmienilo.Odzyskalem swoja godnosc.Jestem teraz wesolym i optymistycznie patrzacym w przyszlosc facetem.Z zona nie utrzymuje kontaktu a jesli juz to tylko sms w sprawie dzieci nic poza tym.To jednak w zadnym stopniu nie przyblizylo mnie do odzyskania zony.Ona jest z innym i ja nic na to nie poradze.Moge latamimyslec i wierzyc w to ze wroci ale to jest tylko strata czasu poniewaz Ona mnie nie kocha tylko jego i nie moge Jej zmusic aby pokochala mnie znowu.Takie jest zycie i nie zawsze mozemy miec to co chcemy.jeśli zapoznałeś się z sekretem i rozumiesz go... to nadal nie rozumiem twojego pesymistycznego podejścia, może nie zastanowiłeś się tak naprawdę nad tym. Nie jest też określony czas i okoliczności powrotu ex. Tym bardziej nie przekonuje mnie to że niby jesteś optymistą teraz bo piszesz jak pesymista.
wolną wole ma każdy i ja robię wszystko aby go zainteresować sobą ponownie, a nie zmusić go. Chcę do niego wrócić bo darzę go uczuciem i dzięki temu rozstaniu wiele zrozumiałam i doceniłam go. Czy napewno przekonam exa do powrotu to nie wiem, ale nie spocznę dopóki nie zastosuję wszystkiego.
Z Tobą to może być tak ze teraz tak naprawdę powoli osiągasz wewnętrzny spokój a żona zechce wrócić do rodziny "odremontowanej" rodziny tylko musisz naprawdę chcieć
Gosiu ja naprawde jestem teraz optymista ale tez zaczalem myslec realnie.Rozumiem sekret i PP bardzo dobrze.Od wielu lat sie tym interesuje a ostatnio nawet bardziej.Podam Tobie przyklad z PP jaki mi sie sprawdzil.
Bylem po rozpadzie mojego prawie 7 letniego zwiazku.Na poczatku bylo trudno mi sie z tym pogodzic ale pozniej pomyslalemsobie ze widocznie tak musialo byc.Chcialem poznacdziewczyne i sie zakochac z wzajemnoscia.Codziennie przed snem myslalem i wizualizowalem ze jade samochodem i dojezdzam do przystanku na ktorym stoi dziewczyna ktora mnie zatrzymuje.Podworze Ja do domu.W trakcie jazdy rozmawiamy i umawiamy sie na spotkanie.Po kilku spotkaniach zakochujemy sie w sobie i zostajemy para.I tak sie stalo.W ten sposob poznalem swoja zone.To jest dowod na to ze PP dziala i ja w to wierze.
Mozna zastosowac PP zeby znalezc milosc,miec dobra prace,byc bogatym itp ale nie rozumiem jak mozna odzyskac ex korzystajac z tego prawa.
Zeby PP zadzialalo to musisz w to wierzyc,musisz myslec o tym czego chcesz,musisz tego pragnac,musisz wizualizowac,musisz to czuc.Wtedy to naprawde dziala.Jesli chcialbym zastosowac to w odzyskaniu ex to musialbym ciagle o niej myslec itp a mam watpliwosci ze w tym przypadku jest to stosowne i ze zadziala.
Podoba mi sie Twoje ostatnie zdanie i uwierz ze ja naprawde chcialbym aby moja zona wrocila.Ale jak to sprawic skoro ona jest z innym?Jak uratowac malzenstwo skoro za ponad miesiac bedzie sprawa rozwodowa?
Jesli jest na tym forum ktos kto zastosowal PP i odzyskal ex to niech napisze wtedy moze i ja uwierze ze jest to mozliwe.
Można ratowac zwiazek ale czy to ma sens? Czy warto jest ratowac cos czego nie jestesmy pewni?
Nie dać jej rozwodu i powiedzieć jak się ją kocha.
;p trzeba wierzyć, czuć, wyobrażać to sobie to czemu w sprawie żony tak nie robisz??? ;p nie macie rozwodu nie wiesz jak jej się układa z tym nowym. Zastanowiłeś sie co mogłeś zrobić dla tego małżeństwa? ja mam wrażenie ze chciałeś zapomnieć i niech samo się zrobi więc i tak się stało. Za jakiś czas ja Ci napiszę że ex do mnie wrócił i przeprosił za wszystko i naprawił co z jego strony było nie tak ![]()
Gosiek i Zagubiony. Nie za duża dawka optymizmu i "pesymizmu" ?
Tak mi się skojarzyło z tym amerykańskim optymizmem. Tylko czemu tam tylu ludzi chodzi do psychiatrów, psychologów, na terapie ?