Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi. 
Gdybym na co dzień mogła rozmawiac z takimi osobami jak Wy ...? Marzenia.
Na początku chciałam wyjaśnic nieporozumienie związane z wątkiem "Homoseksualisci" . Tutaj chodziło na pierwszym miejscu o wypowiedz sierpniowej i to o Niej pisałam ktoś, a nie o Wielokropku.
Przepraszam ,jeśli kogoś uraziłam, również sierpniową .
Tak, to prawda tamten wątek skłonił mnie do założenia tego tematu.
Owszem na forum mam niejeden autorytet. To prawda ,że jest to Wielokropek.... Żyworódka i kilka innych osób.
Nie jest łatwe zrównanie tych osób w jedno , bo jednak każda z tych osób jest inna.
Wielokropku, dzięki za troskę, płakac mi się chce ,jak słyszę ,że ktoś się o mnie martwi.
Nie mam Ci za złe ,że masz jakieś inne zdanie na dany temat.
Moja chęc bycia osobą zewnątrzsterowną nie zawsze wypływa z chęci, czasami nie mam wyjścia.
Choc fakt czasem mogłabym odpuścic , nie wiem czemu wciąż biorę wszystko na siebie. To chciałabym zmienic.
Podziwiam Twoją determinację, bo Ty jesteś właśnie autorytetem sama dla siebie.
To prawda ,że podczas spotkań z psychoterapeutą nie było miejsca na przedstawianie prywatnych jej poglądów, niech tak zostanie.
Catwoman, jakoś nie mogę się od tego odbic i czasem czuję się jak dziecko i wolę wtedy miec ten autorytet ,który mnie poprowadzi.
Nie wiem ,czy ktoś widzi we mnie autorytet, ale w pracy mam taką sytuację,że ciągle ktoś mnie o coś prosi (głównie pieniądze). Najlepszy kontakt mam właśnie z osobami starszymi od siebie. Właśnie w pracy często niektórzy zwierzają mi się. Czasem mnie to nawet śmieszy, choc nie okazuję tego. Z tego co mi opowiadaja wyciągam wnioski ,że głupota ludzka czasem nie zna granic. Staram się coś doradzic, ale czasem się nie da.
Nie pozwalam już nikomu na wykorzystanie mnie w jakikolwiek sposób , wszystko ok, ale w pewnych granicach.
Co do Kościoła to przecież fakt, że jest wspólnotą która ma swojego Boga. I faktem jest ,że ta wspólnota w naszych czasach robi się chora. Wszędzie tylko jest mowa o kasie . Tutaj nie ma miejsca dla Boga. Tak naprawdę Kościól stał się tylko jednostką na równi niemal z innymi urzędami . I to jest chore.
Zgadza się,że sam Bóg jest doskonały, ale wszelkie próby powiązania z Nim jednostek , już nie zdają egzaminu.
Artemida, nie wiem dlaczego np opinia ,że zebra jest biała w czarne paski dla innych jest wręcz odwrotna.
Nie wiem, dlaczego jakiś rzeczywisty system wartości, dla innych jest niczym.
Nie wiem, też dlaczego niektórzy wymyślają sobie swój własny system wartości tak ,aby uśpic własne sumienie. Czy wtedy na pewno jest lepiej , bo to czego nie chcemy przyjąc do siebie w nas śpi?
Czy rzeczywiście lepiej polegac w danym momencie na sobie, jeśli nasza wiedza nie jest pewna.
Mam w sobie ten wewnętrzny głos , czasem o coś pytam ,choc z góry i tak wiem jak postąpię.
Wiem,że świat nie jest sprawiedliwy i wiem,że nie wszyscy ludzie są dobrzy. To akurat wiem za dobrze.
Chciałabym słuchac tylko siebie, ale tego się boję.
Klarek, wszystko jest do zrealizowania, ale potrzeba czasu.
Jeśli chodzi o kupno czegoś to zastanawiam się nad tym czasem z tysiąc razy, co wybrac,dlatego np mój mąż nie chodzi ze mną na zakupy .
Anemonne ,dzięki ,że się odezwałaś 
Zgadzam się z tym co napisałaś. Ale ja mam z tym problem,że każdą osoba ,która okaże mi jakieś ciepłe uczucia staje się dla mnie autorytetem , wręcz ideałem. A potem nagle wszystko mi się wali , bo dowiaduję się właśnie,że ta osoba ma błędne rozumowanie jakichś spraw , negatywne podejście do tego co dla mnie jest jakąś wartością.
Właśnie w taki sposób wyidealizowałam własnego ojca ,którego mało pamiętam. Ciężko mi o tym pisac ,że to nie prawda. Kiedyś znalazłam list mojej ciotki do mojej matki, w którym padło wiele złych słów na temat mojego ojca. Byłam w szoku i wcale mi się to nie mieści w głowie, choc wiem,że to prawda. Ale ja nie chcę o tym słyszec, ja nie chcę tego wiedziec. Zawsze będę go kochac.
Racja , nie da się stawiac sobie za autorytet psychologa. Przecież ja jej w ogóle nie znam. Okazała mi uczucia i to mi wystarczyło.
Wiem ,że jest sama . Wiem co myśli w moich sprawach. Wiem, jak okazuje uczucia.
Nie wiem, jak postępuje w życiu. Nie wiem, czy gdybym znała ją osobiście to nadal ten autorytet byłby w niej. Czy któregoś dnia znowu nie doznałabym zawodu.
Ale bardzo ją cenię ,szanuje i ciężko mi jest wyrzucic ją z mojego życia.
Żyworódko,pominęłam koleżankę , bo o tym nie chcę już pamiętac. To mój najgorszy błąd, jaki popełniłam w życiu. Bardzo tego żałuję.
To osoba bardzo przypominająca moją matkę. Ten sam charakter , podobne słowa i ciągła walka o jakieś uczucia.
Wina leżała po środku . Jestem szczęśliwa,że mam to już za sobą.
Słowa "Homoseksualizm to nie jest coś normalnego" są sprzeczne z moimi poglądami. Na 100 % to nie wiem , czy rzeczywiście od urodzenia mamy swoją orientację ,czy kształtuje się w nas w wyniku różnych doświadczeń. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedziec na to pytanie.
Idealizowanie ludzi utrudnia mi życie, bo wciąż doznaję potem rozczarowania.
Choc tak naprawdę mało było tych osób ,które mnie znają tak dogłębnie.
Można ufac i wierzyc samemu sobie.
Można stworzyc swój własny system wartości, ale to jest bardzo trudne polegac tylko na sobie.
Czuję się w tym malutka.
Choc słyszę swój wewnętrzny głos to lepiej jest poczuc ,że ktoś też za tym stoi. Czuję taką wewnętrzną blokadę.
Dośc tego , ja i tak któregoś dnia to pokonam..., ale to jest silne.
Pozdrawiam