Witam wszystkie forumowiczki, jestem tutaj nowa ![]()
Mam pewien problem (lub nie, dlatego tutaj piszę). Mam 22 lata, jestem z facetem prawie 5 lat. Planujemy wspólnie przyszłośc, kiedy wspominam o zaręczynach mówi, że to kwestia czasu, aczkolwiek rok temu wymówką dla niego były pieniądze, teraz uważa, że potrzebuje do tego właściwej chwili, bo oboje mamy to zapamiętac jako wspaniałą i niepowtarzalną sytuację. Ja studiuję dziennie, on pracuje. Rozmawiamy o wspólnym zamieszkaniu, podchodząc do tematu naprawdę poważnie. To mnie napawa optymizmem. Jednak mój facet zbyt często bywa jak dziecko. Na ostatnim wspólnym urlopie (dodam, że żadnego nie zorganizował on, ogranicza się do sfinansowania tzn. daje mi kasę i mówi rządź się) ani razu nie zrobił nam zakupów, nie zamówił jedzenia, sam nie kupił sobie nawet loda. Przymykam zawsze na to oko, jednak nie znam powodu dlaczego jest tak a nie inaczej. Dodatkowo, facet w towarzystwie mojej rodziny czy też znajomych często nie wie co ma odpowiedziec, jakby natłok ludzi i pytań wprawiał go w zakłopotanie. Dodatkowo, po tylu latach znam jego rodzinę jedynie z opowiadań. Zawsze odsuwa temat ich poznania na bok, albo wręcz mówi, że to ja nie chcę ich poznac i jestem uprzedzona. Kiedyś usłyszałam od niego, że to chłopak ma odwiedzac swoją dziewczynę a nie odwrotnie. Pogląd jak za średniowiecza, myślę, że każdy z nas powinien miec szanse poznania rodziny drugiej połówki. Nie wiem co mam o tym myślec, czy jest to w jakimś sensie jego niedojrzałośc, nie jest gotowy, wstydzi się czy to może tylko moja imaginacja? Parę miesięcy temu, zaraz po urlopie, padły z jego ust nawet słowa, że chyba powinien odejśc, bo z bardziej dojrzałym facetem będzie mi lepiej. Odpowiedziałam, żeby nie gadał głupstw bo to jego przecież kocham, ale wyszedł z mieszkania.
1 2012-08-19 11:59:31 Ostatnio edytowany przez rozana (2012-08-19 13:17:27)
Podobne tematy
Napiszę tylko tyle: jeśli mężczyzna sam z siebie mówi, że z kimś innym będzie Ci lepiej, to zawsze ma rację.
A z czego może wynikac takie zachowanie?
Gdy czasem powstawał jakiś problem z mojej winy, zawsze starałam się w sobie to coś zmienic i zazwyczaj mi to wychodzi. Nigdy nie traktowałam jego niezadowolenia jako powodu do rozstania.
Wszystko wskazuje na to, że ON NIE CHCE Z TOBĄ BYC.
Uwierz i daj sobie spokój.
A może dac temu jeszcze czas? Jest to dla nas pierwszy poważny związek, on nie miał za ciekawego dzieciństwa, rodzice są świeżo po rozwodzie. Wiem, że jest dorosłym facetem, ale czasem widzę po nim że się gubi, potrzebuje żebym wzięła go za rękę i prowadziła dalej.
A może dac temu jeszcze czas? Jest to dla nas pierwszy poważny związek, on nie miał za ciekawego dzieciństwa, rodzice są świeżo po rozwodzie. Wiem, że jest dorosłym facetem, ale czasem widzę po nim że się gubi, potrzebuje żebym wzięła go za rękę i prowadziła dalej.
Tam gdzie ty chcesz, jak dobra mamusia, która zawsze wie, co jest dla dziecka najlepsze?.....
nie jestem specjalistką od związków ale też mam wrażenie po tym co piszesz o nim i jego zachowaniu że on nie ma wobec ciebie i waszej wspólnej przyszłości żadnych poważnych planów z resztą sama byłam w podobnej sytuacji jednak zanim podjęłam decyzje o rozstaniu minęły dwa lata bo miałam nadzieje że w końcu będzie inaczej(chociażby ze względu na naszego syna) a teraz mam tytuł "kur.. i dziw.." bo jestem z kimś innym i do tego jeszcze czekam na sprawę o pozbawienie praw rodzicielskich
A może On po prostu nie jest jeszcze gotowy na zaręczyny (o których Ty napominasz), zapoznawanie się z rodzinami itp. Moze czuje presje z Twojej strony, nie chce Cie zawieść, ale zna Twoje oczekiwania. Nie wiem dlaczego od razu ludzie Ci piszą, ze na pewno Cie nie kocha....Moze nie dojrzał do pewnych zmian, co nie czyni go mniej wartościowym. Młodzi jesteście (zakładając, ze jesteście w przybliżonym wieku), daj mu trochę czasu... Co do jego zachowania, może rzeczywiście jest trochę niezaradny, nieśmiały. Kazdy ma wady, pytanie tylko czy aż tak bardzo Ci one przeszkadzają.
Dokładnie. Może też czasami go po prostu przytłaczasz swoimi uwagami, oczekiwaniami. A w tym wypadku jeśli jest nieśmiały to działa uwsteczniająco a nie pobudzająco. W związku jesteśmy MY a nie JA i moje oczekiwania. I wszyscy ten błąd popełniamy.