Znalazłem się na tym forum ,gdyż zasadniczo płeć męska nie wzmaga się z tego typu dylematami :) .Trochę się rozpisze,ale diabeł tkwi w szczegółach. Otóż sprawa zaczeła się jakieś 2 lata temu.Po przyjęciu pracownika do pracy,odtrzymałem zapytanie czy istniałaby możliwość regulowania z wynagrodzenia alimentów na dziecko pozostające w Polsce(oczywiście sprawa wymagała założenia polskiego konta,i wymiany ? na PLN).Z racji tego ,że nie miałem moźliwości zaznajomienia się z orzecznictwem polskiego sądu ,co do wysokości świadczenia,to też przyjąłem za prawdziwe oświadczenie wnioskodawcy.Wraz z upływem czasu nasza znajomość z pracownikiem zaczeła przybierać na sile,aż w końcu staliśmy się prawie jak przyjaciele(był to bardzo oddany i sumienny człowiek-jesli chodzi o obowiązki służbowe-nie wliczając to krótkotrwałe wpadki). Niestety ani razu więcej nie wspomniał o swojej córce,a ja też nie widziałem sensu wypytywać o życie prywatne.Córkę poznałem jakieś 4 miesiące temu ,gdy przyjechała na pogrzeb taty do D.Rozmowa była dość krótka,aczkolwiek treściwa( wspomnę o ważnym fakcie,że-ku memu ogromnemu zaskoczeniu-usiadła mi na kolanach i się przytuliła-jestem kawalerem ,a poczułem się jakbym był ojcem).Oczywiście musiała wrócić do Pl(matka została w domu) do swoich obowiązków szkolnych.Około 2 miesiące temu,gdy akurat byłem na odwiedzinach na Śląsku ,odtrzymałem wiadomośc na komunikatora o treści "Czy istniałaby możliwość spotkania w najbliższym czasie?" .Wymieniliśmy się kontaktami(jak e-mail,gg etc.).Poznałem jej sytuacje finansową i prawdziwe oblicze taty(jakże czlowiek potrafi być inny dla przyjaciół ,a dla rodziny).W chwili obecnej utrzymujemy ze sobą kontakt na co dzień,zaplanowaliśmy już wydatki na najbliższy okres( w związku z rozpoczynającym się nowym rokiem szkolnym -chodzi do technikum).Gdy napisałem sms do jej mamy ,w odpowiedz była bardzo zwięzłą "Dziekuję za wszystko co robi Pan dla córki.Pozdrawiam serdecznie".Jej mama pracuje w Pl za 1500PLN/mies.Co ciekawe tej Pani ,nie przeszkadza ,że jej córka we wrześniu wyjeżdża ze mna i swoja przyjaciółką do Austrii-jedziemy nogi trenować w Alpach.Odbiegłem trochę od tematu ;/ .Sęk w tym,że mimo iż znamy się tak krótko Ania mnie szanuje i mówi ,że zawsze chciała mieć starszego brata.Aż mi się robi nie zręcznie,bo nigdy nie miałem siostry(mam starszego brata) i nie mam pojęcia jak się zachowywać .Co ciekawsze ona już jest prawie dorosła kobietą ,a rozmawia ze mną jakbym nie był facetem .Nawet jak się zapytałem,nie boisz się ze mną jechać do A-a ona na to: wogóle cie o nic nie podejrzewam .Poradzcie ,bo czuję się jak pierwszoklasista,jak zachować się w stosunku do jej mamy, jakie mieć podejście do Ani .
Podobne tematy
Nie rozumiem problemu. Skoro lubisz ją, pomagasz, to chyba traktujesz jak przyjaciółę?
No chyba, że Ci się podoba...?
3 2012-08-16 20:05:27 Ostatnio edytowany przez szczypta_cynamonu (2012-08-16 20:06:05)
Ciekawa sytuacja, jeszcze się z taką nie spotkałam. Ale szczerze mówiąc jeśli ona nie widzi w Tobie faceta w sensie seksualnym i Ty też nie widzisz jej w tych kategoriach, to myślę że nie ma przeciwwskazań dla takiej przyjaźni. Fakt, że ten kolega prezentował swojej rodzinie inne oblicze (rozumiem że nie za ciekawe), a także fakt że nie ma ona starszego rodzeństwa, mógł wpłynąć na to, że nigdy w swoim życiu nie miała takiej prawdziwej "ojcowskiej figury", kogoś silnego, na kim można polegać, obroni, zapewni bezpieczeństwo i szuka tego w Tobie.
Jeśli mówi, że traktuje Cię jak starszego brata, to raczej nie ma niebezpieczeństwa, że nagle zacznie Cię podrywać (chociaż z dziewczynami nigdy nie wiadomo), a skoro matka się nie sprzeciwia to najwyraźniej też ma zaufanie do tej relacji.
Dziewczyna szuka w tobie wsparcia. Na dzień dzisiejszy może nic do Ciebie nie czuje, albo sie podkochuje, tego nie można jednoznacznie ocenić.
Za to matka, ona tutaj nie tyle mnie zaskoczyła, co po prostu wiem jak ona myśli. W takiej sytuacji każda matka chce zadbać o bezpieczeństwo swojego dziecka. Nie mówię, że będzie Was swatać,a le tak mi się wydaje, że nie miała by nic przeciwko.
Pisze troche na podstawie swoich doświadczeń. Mnie też mama wychowywała sama (odkąd miałam 12 lat). Teraz często mówi "chciałabym, żebyś się już zaręczyła, wzięła ślub, byłabym spokojniejsza, że masz kogoś, jak mnie zabraknie".
Nie mówię, że tak jest na 100% w tej sytuacji, ale normalnie chyba, matka miałaby obiekcje jezeli chodzi o takie eskapady, z dorosłym mężczyzną, którego sie ledwo zna.
Problem polega na tym ,że ja nie miałem możliwości poznania tej Pani.Wiem tylko ,że w chwili obecnej mieszka z drugim mężem,który również jest tzw Samcem Alfa i ponadto bardzo "kocha" swoją żonę -dlatego nieodstępuje ją na krok .Jest tak wspaniały,że nawet nie chce zabierać pracy innym;] .Inaczej mówiąc jest śmierdzącym leniem,. A czy my sobie się podobamy , Tak -ale nie pod względem fizycznym .Fascynuję nas swoje podejście do życia,szczerość oraz szacunek dla pieniędzy
.Czy ona się we mnie podkochuje,ciężko to stwierdzić ,ja sądze ,że raczej nie.Powiem więcej ,o swoich rówieśnikach mówi,że są prymitywni pod względem uczuć.W ciągu krótkiego swojego życia została już dwa razy skrzywdzona i ośmieszona przed innymi.Ponoć ma uraz psychiczny do chłopców
-więc stanowię wyjątek
No i czy to wszystko nie wpłynie negatywnie na jej psychikę .Bo skoro zauważy ,że można żyć bez partnera(weźmie przykład ze mnie-akurat nie potrafię pogodzić życia zawodowego z prywatnym,dlatego rozpadł się mój związek(nie małżeństwo)) i człowiek radzi sobie ,co więcej ma teoretycznie więcej czasu dla siebie(w praktyce poświęca się pracy ).To może to skutkować tym,że zostanie starą panną .Czy tego nie będzie miała kiedyś mi za złe ![]()
Nie wydaje mi sie, ze jej w czyms zaszkodzisz. Przeciez nie patrzy na Ciebie jak na jedyny wzorzec do nasladowania chyba? Jezeli szanujesz, chcesz pomoc to wszystko jest w porzadku. Ona w koncu pozna na pewno jakiegos faceta bardziej w jej wieku, zakocha sie i tak dalej.
Jedyna lampka mi sie tylko zapala, jezeli ona sie podkochuje w Tobie. Nastolatki tak czesto maja. W takim przypadku miej sie bardzo na bacznosci i badz stanowczy. Zadne gierki i tam takie. Przyjazn, tak. Przygody lozkowe, nie.
Ponoć ma uraz psychiczny do chłopców -więc stanowię wyjątek
Nie jesteś wyjątkiem, bo nie jesteś chłopcem tylko dorosłym facetem;) i moim zdaniem to na pewno je imponuje, tez to, że taki dorosły, poważny facet chce się z nią przyjaźnić.
tak czy siak bądź dla niej miły, kumpluj się z nią, ale tak jak napisano powyżej nie romansuj z nią. Jeżeli ma coś z tego być to lepiej, żeby ona troszkę dorosła;)
Dziękuje wszystkim za opinie.No ja mam taką nadzieje ,bo za wzorzec to ja się nie nadaje.Do łóżka -hmm ciekawe-zasadniczo przydałby się ktoś kto by mnie tam zaciągnał
,zdarza mi się usypiać w pozycji siedzącej.A tak poważnie-to ona jest za młoda na takie zabawy.Ja chciałbym żeby wyrosła na kogoś świadomego swoich wartości oraz zdobyła ugruntowaną pozycję na rynku pracy.A do tego potrzeba poświęcenia ,ale nie dla wychowywania dzieci w wieku nastu lat ,tylko pogłębiania swoich zainteresowań i wiedzy.Pań do towarzystwa w D nie brakuje ,w Pl chyba też chyba podaż jest na zadowalającym poziomie
.ps.Już mi proszę tam tych lat nie dodawać ,ja się czuje jakbym ciągle miał naście(np 2x15
)
to ona jest za młoda na takie zabawy
Mylisz się.
Uważaj na nią.
Nie żartuję. Znam mężczyznę, który zakochał się w młodej słodkiej kobiecie. Gdy miała pewność, że jej nie zostawi, pokazała swoje prawdziwe oblicze. Sądy oczywiście wierzą jej. A on płaci, płaci i pewnie długo jeszcze będzie płacił za naiwność.
Krzysiek82BRD napisał/a:to ona jest za młoda na takie zabawy
Mylisz się.
Uważaj na nią.
Nie żartuję. Znam mężczyznę, który zakochał się w młodej słodkiej kobiecie. Gdy miała pewność, że jej nie zostawi, pokazała swoje prawdziwe oblicze. Sądy oczywiście wierzą jej. A on płaci, płaci i pewnie długo jeszcze będzie płacił za naiwność.
Oczywiście nie należy uogólniać, ale fakt faktem, dziewczyna w wieku 17 lat wcale nie jest za młoda;) czasami dziewczyny w tym wieku są bardziej przebiegłe niż nie jedna 30stka;)
ja mysle ze nie swiadomie ona szuka w Tobie partnera kogos z kim czulaby sie bezpiecznie, 12 lat roznicy to nie wiele, wiem cos o tym. moj partner jest starszy ode mnie o 9 lat wiec 3 lata w te czy w tamte to juz zaden problem. zwiazalam sie z nim gdy mialam 20 lat a on 29 jestesmy ze soba 3 lata, na poczatku byla fascynacja chec poznania , imponowal mi starszy , doswiadczony a po pewnym czasie zostalismy para i tak jak wczesniej napisalam jestesmy juz 3 lata minie w poniedzialek , wiec nie wiem jak Ty ale ona moze czuc sie bezpiecznie obok Ciebie bo jestes starszy , jesli nie chcesz wiazac sie z kims nie chcesz robic nadzieji powiedz jej wprost.
Na szczęście nie miałem okazji spotkać kogoś,kto miał złe plany wobec mojej osoby,więc ciężko mi stwierdzić ( a nawet odrzucam taką myśl) ,iż Ania ma złe intencje wobec mojej osoby(rozstanie z partnerką było spowodowane tym,że nie poświęcałem jej odpowiednio dużo czasu-Ania zna temat ,więc chyba jest świadoma,że się nie zmienię).Dziękuje ci "Cisowianka",bo to naprawdę buduje człowieka,że taka różnica wieku może być do przyjęcia.Wszak nie sądzę ,a żeby sprawy zaszły aż tak daleko.Ale chciałbym jej choć trochę wynagrodzić cierpienie przez jakie przechodziła( wciąż jej dom, nie jest dla niej schronieniem).Z drugiej strony pragnę,żeby się rozwijała,zdobywała doświadczenie,pogłębiała swoją wiedzę(mam utrudniony kontakt z ludźmi,którzy myślą zbyt liniowo-typu przynieś,zanieś ,pozamiataj).Zawsze mówi mi ,że o tej godzinie będzie wychodzić z koleżankami(choć dzieli nas dystans ok1200km) i gdzie były itp -czuje się trochę jakbym pracował dla wywiadu
.
ja coś czuje że coś z tego będzie
w następnym wątku będzie napisane ZAKOCHALIŚMY SIĘ W SOBIE
i fajnie by było.
No uważaj, bo ja miałam 16 lat, a narzeczony 28 jak zaczęliśmy się spotykac, a ślub za 2 tyg.;)
No uważaj, bo ja miałam 16 lat, a narzeczony 28 jak zaczęliśmy się spotykac, a ślub za 2 tyg.;)
jak to moja mama mówi psy na lata się nie kłucą , mama jest młodsza od taty o 8 lat a ja o 9 , nie daleko pada jablko od jabłoni.
Nie no ,u mnie nie może nic dziać się z przypadku.Więc tego typu niespodzianki ,są niemożliwe do realizacji.Poza tym co do wszelkiego rodzaju związków formalnych jestem bardzo ostrożny-jedno to doświadczenie ,a druga sprawa ,to już niejednego takie "prawdziwe" uczucie zniszczyło.Pomagać ,motywować -a nie wyręczać .Jak kto się stało ,że od przyjaźni w ciągu raptem paru dni już stoję przy ołtarzu haha ![]()
Dziękuje wszystkim za opinie.No ja mam taką nadzieje ,bo za wzorzec to ja się nie nadaje.Do łóżka -hmm ciekawe-zasadniczo przydałby się ktoś kto by mnie tam zaciągnał
,zdarza mi się usypiać w pozycji siedzącej.A tak poważnie-to ona jest za młoda na takie zabawy.Ja chciałbym żeby wyrosła na kogoś świadomego swoich wartości oraz zdobyła ugruntowaną pozycję na rynku pracy.A do tego potrzeba poświęcenia ,ale nie dla wychowywania dzieci w wieku nastu lat ,tylko pogłębiania swoich zainteresowań i wiedzy.Pań do towarzystwa w D nie brakuje ,w Pl chyba też chyba podaż jest na zadowalającym poziomie
.ps.Już mi proszę tam tych lat nie dodawać ,ja się czuje jakbym ciągle miał naście(np 2x15
)
Widzę, że dobry z Ciebie człowiek. Inny na Twoim miejscu mógłby wykorzystać sytuację i zaciągnął by młodą dziewczynę do "łóżka". Tobie natomiast zależy aby wyrosła na wartościową kobietę...
Natomiast różnicy wieku... Nie ma w tym nic złego. Nie było by również nic złego w tym gdybyście się w sobie zakochali ![]()
Pozdrawiam.