Witajcie,
Sama nie wiem komu mogę się zwierzyć wiec najprostszą metodą jest internet gdzie jest sie anonimowym a klawiatura wszystko przyjmie.
Zaczne po krótce od tego jak go poznałam. Bo skoro otwarłam tu watek to wiadomo,że chodzi o faceta ..:)
Poznaliśmy się około 2,5 roku temu nasza znajomość od samego początku kierowała się w strone czegoś poważniejszego. Przynajmniej ja tak czułam , byłam długo sama , moje serce i umysł był wolny i otwarty na coś nowego kiedy ON sie pojawił.
Z jego strony było troche inaczej był po 5 letnim związku ze wzlotami i upadkami , który skończył się kilka miesięcy zanim mnie poznał.
Po pewnym czasie stwierdziliśmy ,że poznaliśmy się w złym momencie. Jego nie dokońca zamniety rozdział z poprzednia dziewczyną i jakaś słabość która nadal miał do niej oraz dokładająca do tego kilka groszy odległość miedzy naszymi miastami spowodowała,że po niecałym roku rozpadło sie to z hukiem. Były łzy wyrzuty z mojej strony ,że dla niego była to odskocznia a dla mnie coś ważnego.
W tedy powiedziałam mu,że go kocham . Wmawiając sobie ,że chciałam dodać tej ostatniej rozmowie nieco dramatyzmu ,żeby bardziej w niego uderzyło to jak mnie potraktował ... Ale jak to zwykle bywa oszukiwałam się.
Minął pół roku zaczeliśmy mieć z nowu sporadyczny kontakt ze sobą , po pewnym czasie spotkaliśmy sie , cos znowu zaiskrzyło tylko że ja już byłam silniejsza i odporniejsza na jego urok. Nawiązał się miedzy nami znowu romans. Czułam ekscytacje , poniewaz jest to facet ktory zyje chwila , z nia na dzien bez planów bez problemów ... Czułam się przy nim jak 1 na świecie...
Mogłabym jeszcze przytoczyć kilka tego typu sytuacji kiedy spotykaliśmy się przez 1-2ms po czym urywałam to z róznych powodów.Następnie była cisza miesiac , dwa i on znowu odzywał się...A sytuacja powtarzała się ....
I tak też było miesiac temu , nie miałam z nim kontaktu od maja. Urwałam to w momencie kiedy dowiedziałam się ,że sypiał jeszcze z innymi kobietami mając jednocześnie romans ze mną. Wiem ,że nie moge mu zabraniac ale czułam się oszukana , wykorzystana...
Napisał wyleczyłaś się już ze mnie? ... i tak się zaczeło . Pozniej był wspolny weekend jeden drugi , wyjazd z jego znajomymi. Seks , pocałunki , jego objęcia w nocy kiedy zasypiałam ... czułam się bezpiecznie ...
Nie wspominałam o 1 kwestii.. kiedy poznaliśmy się na początku naszej znajomości ON poprosił mnie o sprawdzenie poczty e-mailowej.Na jego niekorzyść zapomniał pózniej zmienić hasła ... Miałam dostep do jego poczty przez te całe 2,5roku... Czytałam e-maile z róznymi kobietami ktore poznawał na targach i w pracy... i czułam się jak jedna z wielu ...
To był tez 1 z powodów zrywania naszej znajomosci kiedy coś się "odradzało" czytajac wiadomosci do innych a jednoczesnie umawiajac sie ze mna na weekend....
W ta sobote miało byc podobnie bylismy umowieni na impreze . Spedzal noc w moim miescie w hotelu , zaprosil mnie na papierosa a pozniej mielismy isc do klubu....
Dlugo myslalam nad tym co zrobic . Cos we mnie peklo. Poszłam do tego hotelu . I powiedzialam mu prosto w twarz ze od momentu kiedy prawie 3 lata temu powiedzialam Ci ze Cie kocham nic sie nie zmienilo , dusilam to w sobie ale nadal to czuje. Jestem zazdrosna o te wszystkie kobiety ktore poznajesz kiedy opowiadasz mi o ich atutach o tym jak zabrales ja w miejsce gdzie bylismy razem...
Zastanawiasz sie skad wiem o tym ze spotykales sie z A....? powiem Ci jedno : zmien hasło do poczty....
i wyszłam.
wybiegł za mną zaczął mnie szarpać wyzywać od wariatek ,że przez ten cały czas go kontrolowałam czytałam jego poczte tyle czasu...
ze to nienormalne ... ze mnie nie wypusci ... ze mam tu zostac... szarpałam się z nim i uciekłam do windy.
dzwonił pozniej ze jestem wyrachowana ze w taki sposob to rozegralam . ze urywa ta znajomosc z taka chora kobieta jak ja.. napisałam mu ze on nie rozumie tego co to znaczy kochac i ze niech mnie teraz oleje i znienawidzi bedzie mi prosciej o nim zapomniec....
napisał mi ze mam ostatnia szanse to odwrocic i ze gdyby bylo tak ze jestem mu obojetna nie prosil by mnie zebym wrocila do hotelu...
ze nie jest w sumie az taki zly ...
po godzinie kiedy nie odpowiadalam odpisal ze idzie w miasto ... zapomniec,,,
do tej pory cisza. zmienil haslo na poczcie.
Powiedzialam mu to zeby nim potrzasnac zeby cos w nim obudzic ,,, nie wiem miałam nadzieje ze sie ocknie i powie Ja tez ja tez Cos czuje ... sama nie wiem . mam ochote mu wykrzyczec ze pomimo tego co sie miedzy nami dzialo przez ten czas nie jest mi obojetny ze chce z nim byc. ale jego sygnaly wobec mojej osoby jakie wysyłał były czesto sprzeczne.
i tu moje pytanie.
zapomniec /czekac/ czy walczyc?