Byliście kiedys u wrózki ?
Czy cos się Wam sprawdziło co Wam powiedziała?
Podobne tematy
Nie byłam, ale przez wiele lat przejeżdżałam koło muru, na którym był napis: "Rząd kłamie, kościół kłamie... wróżka prawdę ci powie".
Ja bym uwierzyła w to, co wywróży ![]()
Ja byłam. Narazie nic się nie sprawdziło. Ale moim koleżanka tak. I skozystalam z tego wróżę całego. To był facet ale ponoć bardzo dobry
Hmm mojej koleżance parę rzeczy się posprawdzalo. Ale ogólnie miałam dobre karty.
Wyszło ze jestem pustelnikiem. 2 razy polecę samolotem i podejmę decyzje bardzo ważna życiowa. Hmm... Ze z partnerem będę miała dziecko , czekają nas tance. A moje życiowe niespodzianki to woda i Włochy. Praca związana coś z koniem i ze ogólnie będę dobrze rządzić i zajmować się domem
Byłem raz no i cóż ... czarne chmury ponoć przede mną i nade mną ... zawsze lubiłem tego typu wyzwania życiowe "pod górkę"
Tylko coś się sprawdzać za bardzo nie chce albo ja za bardzo uparty jestem
Moja mama za życia ponad 15 lat była wróżką, więc..
Niektóre wróżby sprawdzały się, inne nie. Ja sama nigdy z tego nie korzystałam, nie wierzyłam. Dodatkowo połączenie chiromancji, czy tam numerologii czasami dawały fajne i dziwne fakty, ale nie wiem, czy była to kwestia przypadku, czy raczej tego - iż wróżka to pewien rodzaj psychologa.
Byłem raz no i cóż ... czarne chmury ponoć przede mną i nade mną ... zawsze lubiłem tego typu wyzwania życiowe "pod górkę"
Tylko coś się sprawdzać za bardzo nie chce albo ja za bardzo uparty jestem
"Nie narzekaj, że masz pod górę, skoro zmierzasz na szczyt".
Na problemy i rzeczy trudne do zrobienia wolę patrzeć w ten sposób - nie zawsze się udaje, ale to powiedzenie trochę mi pomaga. ![]()
Co do wróżek - nigdy nie byłam, ale chciałabym kiedyś się udać. Z ciekawości.
Ale za to wkręcałam kiedyś pół kolonii, że jestem wróżką. Co ja wymyślałam z tych kart...
Jak mi kiedyś kasy zabraknie, to powrócę do tej profesji, całkiem wdzięczna.
Czasami lucyder trzeba powturzyc wrozenie u kogoś innego. A co Ci powrozyl ? Jakaś śmierć ,bliskiej osoby, brak pracy własnej rodziny. Mojej kolezanki znajomej wrozka calkiembinne zycie wywrozyla co ma do teraz. Dziewczyna przerazona. Ma sie rozejsc z mezem . beda dlugi inny partner mąż ma się stoczyć. I jedna rzecz: zza światów jej rodzice byli w kartach. Miała zrzec się majątku Ze ja o to prosza by oddać bratu swoją część. Więc karty mają cosvw sobie. Tylko trzeba umieć je czytać i interpretować dobrze.
A skoro już obcym mowa może jakaś symbolika kart co oznacza ja. Np koń. Czy praca związanych koniem to chodzić mozebo zwierzęta czy o jakąś siłę przywódcze?
Karta Włochy to wyjazd do Włoch? Woda ?
Więc karty mają cosvw sobie. Tylko trzeba umieć je czytać i interpretować dobrze.
XXI wiek, a ludzie wciąż wierzą we wróżki... Ich zajęcie polega na tym, że stosując odpowiednie techniki manipulacji i perswazji potrafią wcisnąć ludziom największą głupotę. Wszystko da się zinterpretować w sposób, który nam odpowiada
Dlatego nigdy nie mówią konkretami, jeśli nie są pewne jakiejś informacji. Zajrzyjcie w obojętny horoskop czy przepowiednie- każdy znak zodiaku można powiązać z własną sytuacją w jakimkolwiek aspekcie. Podświadomie też, kierujemy nasze działania do takiego punktu wyjścia, żeby wszystko się zgadzało z przepowiednią- aby uniknąć dysonansu poznawczego, czyli niezgodnych ze sobą informacji. Jako zaspokojenie ciekawości czy żartobliwa rozrywka- nie ma w tym nic złego, natomiast jeśli ktoś zacznie traktować te rady poważnie, to może stać się to niebezpieczne. Życzę dużo dystansu i rozsądku ![]()
tragikomedio ,oczywiscie ze traktuję to z dystansem tylko wyciągjąc karty ( bo sama wyciagalam swoje i dotykalam a niektre wrozki rozkladaja samodzielnie)
I wylosowałam coś co było na rzeczy.
W kartach zawsze jest czy ktoś z kim będzie czy jesteś zdradzany, czy skłócony.
Obca osoba nic o tobie nie wie a potrafi z kart odczytać aspekty życia.
Owszem że to manipulacja ale czy politycy nami nie manipulują , media ?
ci ludzie dopiero mają gadane i wywierają wplyw na społeczeństwo ,tez radze podchodzic z dystansem to co podaja nam w iadomosciach.
Jak potrafiła zmanipulowac cała Poslkę Kasia z Sosnowaca i śmierć Madzi ![]()
no cóż zależy w co chcesz wierzyć ![]()
szkoda że bogactwa mi nie wywróżono
łatwiej było by mi uwierzyć w sukces.
Jakimi kartami wam wróżono i na jakich zasadach ,ciekawy temat , może ktoś więcej się coś wypowie ![]()
A tak swoją drogą wpływ na podświadomość i naprowadzanie myśli ku dobremu uważam za słuszną sprawę ! ![]()
Każdy jeden psycholog manipuluje naszymi myślami za pomocą terapi
Byliście kiedys u wrózki ?
Czy cos się Wam sprawdziło co Wam powiedziała?
Ja w swoim życiu dwa razy skorzystałem z usług wróżki... albo raczej z wróżbity i nie mam tutaj na myśli słynnego wróżbity Macieja ![]()
2 albo 3 lata temu wróżbita mi powiedział, że za 3-4 miesiące znajdę miłość swojego życia co oczywiście nie wypaliło po dzień dzisiejszy.
Drugi raz (już inny wróżbita) zrobił dla mnie specjalny filmik ponieważ korzystałem z usługi e-wróżbity
Ogólnie to co mi mówił w tym filmiku sprawiło, że kilka razy się głośno zaśmiałem bo nie mogłem słuchać tych bzdur ale może jakieś 30% z całości się sprawdzało, reszta to bzdurny dodatek.
12 2016-01-02 17:41:55 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-01-02 17:44:59)
To że wróżby się nie sprawdzają wynika raczej z faktu że obce osoby (czyli wróżbici) nie znają dokładnej sytuacji człowieka który do nich przychodzi. Ja przyznam się że sama stawiam karty (sobie samej) i odkąd robię to SAMA w 97% się sprawdza, a pozostałych 3% odpowiedzi zwyczajnie nie rozumiem. Przeważnie nie stawiam obcym osobom, bo zdaję sobie sprawę że mogłabym komuś namieszać. Stworzenie poprawnej, trafnej interpretacji nie jest wbrew pozorom takie łatwe. Rozumiem że ludzie się do tego zrażają, bo po prostu tego typu rzeczy są w pewien sposób ośmieszane np. przez ludzi którzy sprawdzają/eksperymentują z tym myśląc że po przeczytaniu krótkiej książeczki na temat tarota, już się na nim znają, i przez prostacko sformułowane, naiwne opisy w niektórych pseudoezo gazetkach, ale wiedzcie że to jest dokładnie taka sama sytuacja jakby zrażać się do medycyny na podstawie złych diagnoz. Tak samo jak lekarz mimo duzej wiedzy często stawia błędne diagnozy, tak samo wróżka. Ja zdaje się na siebie, i wychodzi prawda, a są to takie rzeczy czasami o których wiem, bo dla eksperymentu pytam często co ja myślę o danym zjawisku/osobie, jakie mam choroby (potwierdzone badaniami, zgadza się).
Inna ważna kwestia, jest natomiast taka, że faktycznie ktoś może sobie tym zaszkodzić.
To że wróżby się nie sprawdzają wynika raczej z faktu że obce osoby (czyli wróżbici) nie znają dokładnej sytuacji człowieka który do nich przychodzi. Ja przyznam się że sama stawiam karty (sobie samej) i odkąd robię to SAMA w 97% się sprawdza, a pozostałych 3% odpowiedzi zwyczajnie nie rozumiem. Przeważnie nie stawiam obcym osobom, bo zdaję sobie sprawę że mogłabym komuś namieszać. Stworzenie poprawnej, trafnej interpretacji nie jest wbrew pozorom takie łatwe. Rozumiem że ludzie się do tego zrażają, bo po prostu tego typu rzeczy są w pewien sposób ośmieszane np. przez ludzi którzy sprawdzają/eksperymentują z tym myśląc że po przeczytaniu krótkiej książeczki na temat tarota, już się na nim znają, i przez prostacko sformułowane, naiwne opisy w niektórych pseudoezo gazetkach, ale wiedzcie że to jest dokładnie taka sama sytuacja jakby zrażać się do medycyny na podstawie złych diagnoz. Tak samo jak lekarz mimo duzej wiedzy często stawia błędne diagnozy, tak samo wróżka. Ja zdaje się na siebie, i wychodzi prawda, a są to takie rzeczy czasami o których wiem, bo dla eksperymentu pytam często co ja myślę o danym zjawisku/osobie, jakie mam choroby (potwierdzone badaniami, zgadza się).
Inna ważna kwestia, jest natomiast taka, że faktycznie ktoś może sobie tym zaszkodzić.
Co sądzisz, Lilly, o pytaniach o czas w tarocie? Z tego co czytałam dla tarota czas nie jest liniowy. Jak Ty sobie radzisz z tą kwestią?
Inna sprawa to, że tarot pokazuje nam z reguły możliwość, ewentualność... Czyli jeśli coś na bank nie jest niemożliwe. To trochę mało.. Gdy się wróży, chce się raczej konkretów. Co o tym sądzisz?
14 2016-01-03 18:35:09 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-01-03 18:36:20)
Co sądzisz, Lilly, o pytaniach o czas w tarocie? Z tego co czytałam dla tarota czas nie jest liniowy. Jak Ty sobie radzisz z tą kwestią?
Inna sprawa to, że tarot pokazuje nam z reguły możliwość, ewentualność... Czyli jeśli coś na bank nie jest niemożliwe. To trochę mało.. Gdy się wróży, chce się raczej konkretów. Co o tym sądzisz?
1.Poruszyłeś bardzo ciekawą kwestię z tym czasem, ale ja niestety jestem początkująca, i nie chciałabym wprowadzać dezinformacji. Jeszcze kilka miesięcy temu wróżyły mi osoby trzecie. Na razie zajmuje się prostszymi rzeczami, które chcę ogarnąć bardzo dokładnie. Napiszę tylko o tym co słyszałam - ludzie jakoś nie są zgodni co do tego jak ma sie sprawa z czasem, ja podejrzewam że da się odczytać z kart czas, na jakiej zasadzie może to działać?(ALE uwaga proszę nie sugerować się do końca moim zdaniem, bo jeśli o czas chodzi na razie się nie znam, i będą to tylko moje podejrzenia, najprawdopodobniej NIEPRAWIDŁOWE). Do znaków zodiaku jest przyporządkowane zazwyczaj po kilka róznych kart, a do znaków konkretne miesiące np. wodnik zaczyna się na końcu stycznia, i kończy pod koniec lutego, więc jeśli wypadłyby karty przyporządkowane wodnikowi możnaby powiedzieć mniej wiecej że dane wydarzenie miało miejsce/będzie miało miejsce w tym okresie. Nie jest chyba jednak takie proste, poza tym niektórzy twierdzą właśnie że nie się, ale jak jeszcze wróżyła mi pewna osoba, a nie ja sama, to określiła całkiem trafnie czas wydarzeń.
NAJLEPIEJ chyba pytać czy dana rzecz zdarzy się do x czasu (np. do 3 miesięcy, do 2 dni, do 5 lat itd.) Wtedy otrzymamy jasną odpowiedź.
Interesujące wydaje mi się sprawdzanie przyszłości świata, Polski, ale na razie skupiałam się na swoim życiu raczej.
2. Tarot pokazuje najbardziej prawdopodobną opcję. Jeśli na coś prawie że nie ma szansy, albo istnieje bardzo mała to np. wyciągając na 7 kart tylko jedna będzie dawała leciutką nadzieję, a reszta bardzo jednoznacznie zaprzeczy. Z tymi konkretami to jest tak, że to pytanie troszeczkę zahacza o to czy całkowicie wszystko jest już ustalone, czy może tylko niektóre elementy, moim zdaniem nie wszystko, człowiek ma pewne przeznaczenie (czyli coś co musi się zdarzyć), ale reszta zależy już od wielu czynników, w tymjego samego/jego wyborów/starań. Można próbować sprawdzać bardzo dokładnie dociągając do bardziej ogólnych kart pomocnicze-wyjaśniające. Najlepiej najpierw spytać kart czy coś jest dla mnie możliwe, a gdy odpowiedź będzie twierdząca, zapytać - jak mam to zrobić/jak tego dokonać?/co mam uczynić aby stało się, to a to? bo jak najbardziej można pytać kart o rady.
W kartach pojęcie czasu wygląda mniej więcej tak:
Zadając pytanie - czy będę mężatką przed 30'stką możesz uzyskać odpowiedź twierdzącą, bądź przeczącą - ale nie powinno zadawać się tego pytania jeżeli okres pomiędzy spełnieniem pytania a teraźniejszością jest niewielki.
Druga sprawa - jeżeli zadasz pytanie: "czy w tym roku zajdę w ciążę?", to tak czy siak karty odpowiedzą, jednakże wtedy dla nich rok nie jest dla nas rokiem, tylko może to zdarzyć się nawet 15 lat później.
Więc ogólnie pytania na podstawie czasu są dość mylnie odbierane. Coś w stylu "czy będę bogata", "czy będę miał zdrowe dzieci" - to są pytania łatwe do przeanalizowania przez karty.
Niestety lilly25 mylisz się. Jak napisałam pytania oparte na czasie są najmniej sprawdzalne, potwierdzane. Także - w zamyśle tarota - odpowiadając komuś (osobie postronnej) na pytanie, trzeba od niego wziąć jakby "zapłatę". Może to być cokolwiek - pieniądze, czekolada. To taka jakby "danina", czy nawet "ofiara". Wynika to z faktu, iż odkrywając karty traci się cząstkę swojej energii, która bardzo powoli się odnawia.
Jak mówiłam miałam matkę wróżkę, stąd to wiem.
Witam Ja nie tyle byłam u wróżki,co spotkałam kobietę najzwyczajniej ubraną,będącą na spacerze z psem. Ja byłam na spacerze z córeczką w wózku. To bylo jakieś 17 lat temu. Kobieta sama do mnie podeszła i poprosiła abym jej podała dłoń. Potem powiedziała mi,że za kilka lat urodze druga córkę (zaśmiałam się w duchu,bo lekarz mi powiedział,że już nie będę mogła mieć więcej dzieci),a potem wyjadę w 2013 roku z miasta daleko na drugi koniec Polski. I stało się. Po 4 latach urodziłam druga córkę i kilka lat temu byłam zmuszona przeprowadzić się z jednego miasta do innego. Nie wiem jak to zrobiła,ale wierzę,że cos w tym jest...:)