Mam problem, około roku temu poznałam takiego jednego kolegę. Było spoko kolegowaliśmy się i tak dalej, a dopóki nie zdałam sobie sprawy że strasznie mi się podoba. Ale to nie koniec świata co nie? Starałam się nie zwracać ma to uwagi. Ale ostatnio zdałam sobie sprawę i jestem tego pewna, że go kocham i to naprawdę. Wnerwia mnie cholernie jak nikt inny, ale żyć bez niego nie potrafię. Jakiś czas temu zerwałam z nim kontakt dla kogoś innego ale wtedy zrozumiałam jak bardzo mi go brakuje. Codziennie sprawdzałam czy był na fb, jego nowe posty. Wytrzymałam chyba z miesiąc no góra półtora. Teraz jak znowu mamy kontakt to wyznałam mu że mi się podoba a potem że jestem w nim zakochana, a on na to: "To miłe i wcale nie brzmi idiotycznie". I skąd ja mam wiedzieć na czym stoję?
Kilka uwag.
Możesz bez kolegi, w którym się zakochałaś, żyć. Jeśli jednak nie zmienisz swego myślenia, to jesteś na drodze do bycia bluszczem.
Nie. Nie wyznałaś mu miłości, tylko stwierdziłaś, że jesteś w nim zakochana. Między zakochaniem a miłością droga dość daleka.
Skąd masz wiedzieć "na czym stoisz"? Zapytaj go, to najprostszy sposób uzyskania informacji. W znakomitej większość mężczyźni są odporni na manipulacje (tu: wyznanie o Twym zakochaniu, by on, niezapytany, powiedział "Ja także").
Ja wiem że to zabrzmi śmiesznie ale ja naprawdę go kocham. To nie jest jakieś tam szkolne, szczeniackie zauroczenie. On jest dla mnie najważniejszy w życiu. I raczej o tym nie wiem. Nie wie jak bardzo go potrzebuję i jak bardzo jest dla mnie ważny. A ja nie chciałam absolutnie go zmanipulować. Po prostu w trakcie rozmowy coś powiedziałam a on zaczął zgłębiać pewien szczegół no i musiałam mu powiedzieć. Sądziłam, że jak ktoś ci wyznaje że cię kocha lub coś w tym guście to ta druga strona jakoś reaguje, mówi czy czuje to samo czy nie, a on tylko "to miłe". Odpowiedź ni w pięć ni w dziesięć.
On zareagował. Rzecz w tym, że nie takiej reakcji oczekiwałaś. Chcąc znać 'stan jego uczuć', zapytaj wprost.
Potrzebujesz go? No właśnie... .
Wielu ludzi myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa: jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam braki. Humanistyczni psychologowie nazywają to miłością braku, gdzie drugi człowiek ma nam dać to, czego nie mamy.
Nie w takim sensie go potrzebuję. Poza tym niby jak mam spytać o jego uczucia?? Nie chcę wyjść na desperatkę ani idiotkę
Jak zapytać? Wprost. Moim zdaniem to, że ktoś pyta druga osobę o to czy odwzajemnia jego uczucia nie oznacza ani tego, że jest desperatem, ani tego, że jest idiotą. Możesz też nie pytać, tylko snuć marzenia z wami w rolach głównych i żyć w niepewności. Niektórzy wolą to od poznania rzeczywistości.
Im dłużej o tym myślę to dochodzę do wniosku że nie potrzebnie mu mówiłam mu o tym. Bo jeśli on nie odwzajemnia tych uczuć i mi to powie, to zrobi się dziwnie między nami i będzie niezręcznie rozmawiać. A nawet jeśli odwzajemnia tonie jestem pewna w 100% czy potrafiłabym go uszczęśliwić. Nigdy nie byłam w żadnym związku.
8 2016-11-13 18:18:46 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-11-13 18:20:12)
I tak jest z wyobrażaniem sobie: "Jak ja..., to on..., że ja..., gdy on... ." Obłęd.
Im dłużej o tym myślę to dochodzę do wniosku że nie potrzebnie mu mówiłam mu o tym. Bo jeśli on nie odwzajemnia tych uczuć (...)
I to, wyżej, nazwałam manipulację.
Po prostu nie chcę żeby się zrobiło dziwnie między nami jak okaże się że nie odwzajemnia uczuć. Nie chcę go stracić.
10 2016-11-13 18:33:32 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-11-13 18:33:42)
To, czy po jego negatywnej odpowiedzi "zrobi się" dziwnie czy nie, zależy tylko od Twej reakcji, od tego, jak Ty po tej odpowiedzi będziesz traktowała jego, co dalej będziesz sobie wyobrażała. Przecież już usłyszałaś (usłyszałaś?)
To miłe i wcale nie brzmi idiotycznie
Mówiąc te słowa zna swe uczucia wobec Ciebie i dla niego sytuacja nie jest dziwna.
Przy takiej odpowiedzi jest wiele spekulacji. Bo albo odwzajemnia albo po prostu mu schlebiam i nic poza tym.
Kobieto! Wejdź pod lodowaty prysznic.
Ja po prostu jestem na to za głupia
Są dwie możliwości: albo jesteś z tych, które zamiast wiedzieć wolą snuć wyobrażenia z rzeczywistością niewiele związane, albo jesteś trollem. W obu wypadkach moja obecność w tym wątku jest zbędna.
Nie jestem trollem tylko największym w świecie tchórzem. Po prostu się boję.
Doskonale rozumiem Twój brak odwagi. Myślę jednak, że powinnaś z Nim porozmawiać, gdyż w przeciwnym razie nie będziesz miała pewności. Ja wiem, że możesz bać się nie tylko rozpoczęcia rozmowy, ale i jego odpowiedzi, jednak to chyba jedyne rozwiązanie. Jak się przełamiesz, będziesz wiedziała na czym stoisz.
Szkoda tylko że to ja muszę wciąż wychodzić z inicjatywą i wciąż zmagać się z tyloma sprzecznymi uczuciami
Ot,masz raczej fascynacje nim,ale czy miłość... trudno powiedzieć.A Ty pewnie myślałaś skoro mu wyznasz ,to rzuci się na Ciebie.A tu lipa...Facet przyjął ,to do wiadomości ,ale po Twoich słowach nie czuje strzały amora .Możesz czekać na jego następny ruch lub poprostu przejmij inicjatywę i okaże się wtedy szybko ,czy gość ma ochotę odwzajemnić uczucia.
Nie liczyłam na to że rzuci się na mnie czy na cokolwiek innego w tym guście. Powiedziałam bo tak jakoś wyszło. Zanim to wyznałam przez 20 min. w pracy zamiast się skupić na robocie myślałam czy powiedzieć i jak powiedzieć. Jedyne czego oczekuję to szczerej odpowiedzi od niego. Potem będę się zastanawiać i pluć sobie w brodę że wgl to powiedziałam.