Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lusiek1981 (2012-08-09 23:23:27)

Temat: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Użalam się nad sobą? Nie mogę przestać płakać. Niby mam przyjaciół ale wszyscy mają żony, mężów, dzieci. Mają z kim spędzać czas. A ja? Boję się wyjść, boję się poznawać ludzi. Boję się, że znowu ktoś mnie zrani.
Od kilku lat ciągle jestem porzucana. Nie wiem co robię źle. Przyjaciele mówią mi, że wszystko ze mną ok, że jestem fajną, normalną dziewczyną. Zaczynam wbijać sobie do głowy, że jednak nie.
Niedawno zakończyłam trzyletni mega chory związek. Oparty na kłamstwie więc nauczyłam się nieufności, lęku, że milczenie oznacza najgorsze. Zdziczałam bo co wieczór siedziałam w domu czekając na niego zamiast gdzieś wychodzić. Wróci czy nie wróci. Odezwie się czy nie odezwie. Gdy mówiłam że chce się ruszyć to słyszałam, że on się boi, że zobaczę jak fajnie może być mi bez niego. A przecież tak mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie. A ja przecież nie wyobrażałam sobie życia bez niego. To był mężczyzna moich marzeń. I nie mówię o wyglądzie. Tylko, że wykończył mnie psychicznie. W końcu pękłam i wyjechałam sama. Ale wróciłam do niego. Po kilku tygodniach pękłam znowu i się wyprowadziłam. Wpadłam w totalny dół. Przyjaciele zaczęli mnie pilnować żebym sobie czegoś nie zrobiła. W końcu jeden człowiek kopnął mnie w tyłek i kazał zrobić coś dla siebie. A przecież zawsze marzyłam o motocyklu. Jeszcze tego samego dnia zapisałam się na kurs. W międzyczasie poznałam kogoś. Kogoś kto też był kiedyś bardzo zraniony więc wie jak to boli i nie chce tego więcej. Konkretny, zdecydowany facet. Godziny rozmów przez telefon i z dnia na dzień wyszłam z mojego załamania. Zaczęłam się uśmiechać. Odmieniłam się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale jednak bałam się zaufać. Miał do mnie o to żal. Bo przecież wrzuciłam go do jednego worka ze wszystkimi którzy mnie ranią. No racja. Więc zamknęłam oczy i postanowiłam zacząć od nowa. Wyciągnęłam na dłoni moje jeszcze trochę posiniaczone serce. I było cudnie.. Normalnie, wiedziałam, że mogę uwierzyć. Chciał żebyśmy zamieszkali razem. Dla mnie to jednak było za wcześnie więc wynajęłam sobie pokój żeby być bliżej ale jednak powoli się poznawać. I nagle wszystko runęło. Po miesiącu. Wiem, co znaczy miesiąc, przecież to tak krótko.. Ale ja zdążyłam się zakochać. Bez logicznego wytłumaczenia. Bo źle, że zwracałam się do niego czule, że zamieszkam z kimś obcym, że wszystko tak szybko. A na koniec, że on nie jest gotowy na związek. Takie rzeczy mówi się dziewczynie którą chce się spławić. Tylko czemu to ciągle ja? Czy to grzech się starać? Mam udawać zołzę przy której trzeba skakać. Mi zależy, nie udaję, nie oszukuję, staram się a i tak jest źle.
Najbrzydsza nie jestem, w miarę ogarnięta (wiem co to młotek i jak naprawić kontakt ale szpilki i sukienki też posiadam), potrafię logicznie myśleć, nie czepiam się, nie strzelam fochów. A jeśli już to tylko w żartach i po dwóch minutach mi przechodzi.
Więc czemu jest tak jak jest? Nie mam 20 lat i brakuje mi bliskiego człowieka, do którego będę mogła się przytulić, uwierzyć, zaufać bezgranicznie... Tracę poczucie własnej wartości. Momentami jakbym go już nie miała. Udaję, że jest w miarę ok żeby bliscy się nie martwili. Ale w środku jestem kompletnym wrakiem..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Cześć , doskonale Cię rozumiem. Ja też jestem szczera i dostaję przez to po tyłku.


Co do tej sytuacji. Ten drugi facet przynajmniej pozwolił Ci zapomnieć o tym poprzednim, przynajmniej tyle dobrego. Czy ta sytuacja jest świeża? Może się mu jeszcze odmieni?

3

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Pozwolił mi zapomnieć. Pokazał, że może być normalnie i nie muszę się bać każdego dnia. A jednak w niedługim czasie udowodnił, że nie powinnam zaufać. Tak, sprawa jest świeża. Niestety wiem, że mu się nie odmieni. I wpadłam w jeszcze większy dół niż byłam. Całkowicie przestałam wierzyć w siebie. Cieszyłam się tym związkiem jak dziecko. Wspólne gotowanie, czytanie książek na dywanie..
Jak teraz zaufać komuś innemu? Lęk przed kolejnym zranieniem jest zbyt wielki. Wiem, że muszę odczekać. Wiem, że czas leczy rany. Rany może i tak ale świadomości tak wiele razy zawiedzionego zaufania nic nie zmieni. I najgorsze jest ignorowanie. Napisałam do niego maila (nie mogłam zadzwonić bo mi się głos łamał, spotkać się też nie chciałam bo bym wybuchła płaczem). Więc napisałam, że nie rozumiem itp. Jakaś reakcja? Zero. A ja nie zasłużyłam na to.
Najbardziej boli mgliste wytłumaczenie. Nie można normalnie? Przepraszam ale poznałem kogoś innego, przepraszam ale oczekuje czegoś innego od kobiety. A nie wywoływanie poczucia winy, że wszystko przeze mnie, że to ja się zaangażowałam. Jak miałam 20 lat nie mogłam się doczekać trzydziestki i tej stabilizacji, normalności. Bo przecież to już dojrzali ludzie. Guzik prawda. Wtedy było łatwiej.
Nie mam już siły. Dlaczego nie można po prostu kochać i być kochanym? Bez gierek, udawania.. Szczerze.

4

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Niestety....jak ktoś ma miękkie dobre serce to musi mieć twardą i nieczułą pupę.


Nie martw się, nie załamuj, nie dołuj. Próbuj dalej, aż trafisz smile

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

5

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

"zaufać bezgranicznie"... ładnie napisane... a realne?

Najważniejsza rada? Patrzy się na czyny a nie słowa...

jak myślisz, co spowodowało jego odsunięcie się od Ciebie? nikt nie robi tak bez jakiegoś powodu

6

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Każdy dostaje po dupie- to nieodłączna czesc naszego zycia, ale ty wydajesz mi sie typowa Kobieta Bluszczem, nie umiesz funkcjonowac bez mezczyzny- swoje szczescie , poczucie wartosci uzalezniasz od faceta do tego podporządkowujesz sie im (sama napisałaś , ze nie strzelasz fochów- a czasem trzeba, np wtedy gdy cos nam nie pasuje), przechodzisz z zwiazku do zwiazku bez głębszej analizy,, tego co w poprzednim było żle, jakie popełniłas błedy i co nie grało, wchodzisz w nowy zwiazek od razu angażujesz sie na maksa i nie zastanawiasz sie czy ten zwiazek ma szanse na przetrwanie, ważne  zeby był, żebyś była u boku faceta.
Za szybko sie angazujesz a taki zwiazek jaki opisałaś "kochac i byc kochanym tak po prostu" wierz mi- marzenie kazdej z nas.

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

7

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

NiobeXXX, to ja też jestem kobietą bluszczem. A Lusiek1981 to nie wiadomo, przecież nie chciałą od razu zamieszkać z tym człowiekiem, aż tak się na niego nie rzuciła.

Czyli teraz mieszkasz blisko tego faceta? Nie za ciekawie, bo możesz go spotykać.


Tak poza tym to ja też jestem około 30tki, też myślałam że mi się życie do tego czasu ułoży, notorycznie myślę o tym, szczególnie  w nocy i jestem nieźle przerażona co dalej.

8

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Moja rada, absolutnie nie szukaj na siłę, w ogóle nie szukaj. Zajmij sie sobą, odpocznij ,nabierz dystansu do siebie ale nie tego negatywnego. Rozmyślanie na okrągło co poszło nie tak rani tylko duszę. Zobaczysz że po pewnym czasie ten wymarzony sam się znajdzie, nie przegapisz go, jak będziesz gotowa na związek to samo do Ciebie dotrze. Najważniejsze- nie spiesz się.

9

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

zgadzam sie w pelni z NiobeXXX! wiem , ze musi Cie bardzo bolec ta cala sytuacja i przykro mi ze cierpisz , ale posluchaj rady kolezanki bo jest dobra. ewidentnie widac ze chcesz robic wszystko dobrze tak by nie mial do Ciebie o nic pretensji , niestety w tym wypadku to tylko iluzja ze jest to dobre, bo by cos bylo dobre musisz byc szczera nawet jesli Ci cos nie pasuje , a nie sadze ze wszystko bylo cacy , w koncu kazdy jest inny i nie ma co sie obawiac ze moze nam sie cos nie spodobac. i nie uwazaj ze musisz cos zrobic (ponad Twoje sily ) by ktos z Toba byl . po prostu badz soba. i nie szukaj teraz kolejnego zwiazku , tylko wlasnie popracuj nad tym by czuc sie dobrze sama ze soba . nie po to mowi sie ze by stowrzyc zwiazek potrzeba dwoch "pelnych" ludzi - czyli ludzi dojrzalych , czyli miedzy innymi ze nie umrzesz jesli nie bedziesz miala faceta +dodatkowo bedziesz jasno potrafila komunikowac co Ci nie pasuje i czego oczekujesz. bo skoro mialas oczekiwania do powaznego zwiazku to czemu najpierw bardzo dobrze nie przyjzalas sie mezczyznie ktory sie pojawil w Twoim zyciu . co z tego ze na poczatku okazywal Ci uczucie itd to nie swiadczy o tym ze od razu mamy ufac bezgranicznie , ze "wow wreszcie ktos nas pokochal" i oddawac swoje serce!Ty je oddalas za szybko i teraz cierpisz. nastepnym razem musisz po prostu nie angazowac sie tak szybko a stopniowo najpierw zobaczyc czy ten zwiazek ma szanse. to ze wtedy na chwile facet sprawil ze Ci wszystko przeszlo jak sama napisalas to uwazam ze teraz nie czekaj znowu az to facet sprawi ze poczujesz sie lepiej a wes sprawy w swoje rece i sama zawalcz o to bys poczula sie lepiej ! pozdrawiam !

10

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

modzia7, nie wiem jaki był powód, przeanalizowałam wszystko. Nie twierdzę, że nie zrobiłam czegoś złego ale po prostu nie jestem w stanie tego  wychwycić. Może fakt, że nie zgodziłam się posłusznie na wspólne mieszkanie tylko postawiłam na swoim. Przyjaciele mi tłumaczą, że niektórzy mężczyźni boją się konkretnych kobiet, Takich, które wiedzą czego chcą. Ale to są przyjaciele, nie są obiektywni.

NiobeXXX, umiem funkcjonować bez mężczyzny. Zauważ, że byłam bardzo zdystansowana na początku o co S. miał do mnie mały żal. A ja chciałam powoli. Nie strzelam fochów, po co? Dla mnie to dziecinada. Obrażanie się o byle co. Wolę wyraźnie powiedzieć, że to i to mi nie pasuje, nie odpowiada. Ewentualnie ustalić, że dziś zrobimy tak a następnym razem inaczej. Fochy dla zasady? Nie, dziękuję. I nie wyobrażam sobie żeby mój facet też tak robił. Obrażanie się jest drogą donikąd.
Poprzedni związek analizowałam na wszystkie strony. Dużo bardziej skomplikowane niż się wydaje. Ostatnio zapytałam mojego byłego co jest ze mną nie tak. Powiedział mi, że dla niego jestem ideałem kobiety i absolutnym spełnieniem marzeń. I wiem, że tak jest. Ale niestety jest jeszcze wiele innych sytuacji i problemów, które spowodowały całą lawinę złych wydarzeń.
To źle, że się zaangażowałam? Spowodował, że zaczęłam się uśmiechać, nie bałam się każdego dnia. Lubiliśmy te same rzeczy, mieliśmy bardzo podobne poglądy na świat. Każde z nas było, a raczej wydawało się być konkretne i wiedzieliśmy czego szukamy. Czy powinnam to odrzucić tylko dlatego, że nie minęły przepisowe 3 miesiące od rozstania? Po jakim czasie można się związać z kimś innym? Ja akurat spotkałam odpowiadającego mi człowieka wcześniej niż później. I to nie ja zaczęłam gadanie o wspólnym mieszkaniu, małżeństwie, dzieciach, opowiadaniu rodzicom naszego planu dnia.. Więc nie wiem kto pierwszy się zaangażował. Albo tylko sprawiał takie wrażenie.

Anjes83 masz rację, nie rzuciłam się, dystansowałam. To on mnie w pewnym stopniu zmobilizował do otwarcia, do ponownego zaufania. Na szczęście nie mieszkam na tyle blisko żebyśmy się spotykali. Chyba nie zniosłabym tego.

Aleksandra33, nie szukam. Teraz niestety niepewność i nieufność biorą górę. Może się coś trafi. Jak ślepej kurze ziarno. smile

11

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Wiec wychodzi na to, ze ten facet najpierw robił wszystko byc mu zaufała i mocno zaangazowała sie- skoro były gadki o ślubie i dzieciach , potem sie rozmyślił i odpuścił sobie??
Nie bardzo to rozumiem......tak jakby wyczuł to co chesz miec , na jakis czas dostroił sie do tych fal a kiedy mu sie znudziło zmnieił pasmo nadawania.

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

12

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Nie rozumiem tylko po co. Nie chcę myśleć, że to koleś, który mści się na kobietach za to, że kilka lat temu ktoś go mocno zranił.

I wcale się do niego nie dostosowywałam. Nie jestem małolatką, która będzie udawać kogoś innego. Nie da się udawać zawsze. Wychodzę z założenia, że lepiej od razu być szczerym i mówić otwarcie co się lubi a czego nie. Niepotrzebne mi rozczarowania i teksty w stylu "a kiedyś to byłaś taka, a ty kiedyś robiłeś to". What you see is what you get.

13

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Lusiek1981 napisał/a:

I wcale się do niego nie dostosowywałam. Nie jestem małolatką, która będzie udawać kogoś innego. Nie da się udawać zawsze. Wychodzę z założenia, że lepiej od razu być szczerym i mówić otwarcie co się lubi a czego nie. Niepotrzebne mi rozczarowania i teksty w stylu "a kiedyś to byłaś taka, a ty kiedyś robiłeś to". What you see is what you get.

Nie napisałasm, ze to ty sie dostosowałąs tylko on.

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

14

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

oj przepraszam, to tak z rozpędu. Była to odpowiedź na post 11Kasik1990.

Może rzeczywiście przestraszył się konkretnej kobiety, która nie skacze z kwiatka na kwiatek tylko jak już inwestuje w jakiś związek to z myślą o dalszej przyszłości a nie o wakacyjnym romansie. Bo ja w ogóle taka poważna się zrobiłam. smile Kiedyś miałam podobną sytuację. Po paru latach jego przyjaciel powiedział mi w przypływie szczerości, że M. się wystraszył. Bo wszyscy jego znajomi mnie bardzo polubili, po 3 tygodniach przypadkiem wylądowaliśmy u jego rodziców na rodzinnym obiedzie. Podejrzewam, że tata zaczął cisnąć. A trzydziestoletni wtedy chłopak niekoniecznie miał ochotę na zakładanie rodziny. Ja z resztą też nie. Wtedy cieszyłam się życiem. No ale konkretna jestem od zawsze. I tak to już ze mną jest... Rodzice widzą synową więc facet się wycofuje.

15

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

No fakt, przeszłaś swoje, mam nadzieje ze niedługo spotkasz kogoś ważnego i na cale zycie!! Choc wiem ze nie jest to latwe! Ja jestem z facetem juz 9 lat i nie jestesmy po slubie, miezkamy razem ale wydaje mi sie ze przeszlam z nim strasznie duzo!!! I psychicznie tez!!! Tak jak ty! Chcialam z nim byc za wszelka cene a teraz czuje sie samotna w tym zwiazku, przyjaciolki odfrunely  a on nie widzi problemu w tym ze chce z nim spedzic czas jesli go ma, bo mam wrazenie ze jestem na ostatnim miejscu, jesli ma wolne to wychodzi do chlopalow, mecze, silownia itp. A ja moge wyjsc wczesniej z nim ewentualnie na zakupy bo potem bedzie zajety i nie ma czasu a ja siedze w domu, sama. Wiec nie wiem co jest lepsze Kochana. Ja czasem mysle ze wolalabym byc sama lub szukac kogos innego kto bedzie o mnie walczyl, zabieral mnie w miejsce gdzie jeszcze nie bylam lub poprostu na romantyczna kolacje. Ale nie wiem sama co robic??
Wiec moze lepiej nie skupiaj sie na tym bylym zwiazku lecz zajmij sie soba i szukaj kogos nowego, lepszego. Powodzonka zycze z calego serca:)

16

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
anjess83 napisał/a:

Tak poza tym to ja też jestem około 30tki, też myślałam że mi się życie do tego czasu ułoży, notorycznie myślę o tym, szczególnie  w nocy i jestem nieźle przerażona co dalej.

Uwazasz, ze po 30-dziestce zycia juz nie mozna sobie ułożyc??
Sądzisz, ze gdy przekroczysz  ten jak to nazwywam Rubikon i the end, finito, kaput wszystko juz bedzie za toba i pozostanie ci tylko hodowanie kotów i odmawianie zdrowasiek ???
Nie rozumiem takiego podejscia, naprawde.
Poza tym co rozumiesz przez zwrot "ułożyć sobie życie" - ułozone zycie  mozna miec tylko z facetem przy boku lub u boku faceta - zaleznie od charakteru, ze osoby samotne nie maja ułożonego zycia??
Wybacz nieco napastliwy tekst ale staram sie zwlaczać takie zabobony.

Kwestia 2 - czy to, ze zamartwiasz sie i cały czas wałkujesz to w głowie wpływa pozytwnie na rozwiazanie twojego problemu- szczerze watpie, w ten sposób mozna sie tylko bardziej zapetlic, to nie jest konstruktywne myslenie.

PS. Przez zarywanie nocy i spedzanie ich na matrwieniu sie sprzyja to powstawaniu zmarszczek- co rzadnej kobiecie nie pomoze wiec nie rób tego- teraz jeszcze zmarszczek nie masz ale po co przyspieszac ich pojawainie sie??

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

17

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

No to Kochana jechałyśmy na takim samym wózku. Myślałaś żeby zacząć robić coś dla siebie? Skoro i tak siedzisz sama w domu... Może facet się otrząśnie jak zobaczy, że nie siedzisz w kapciach i czekasz aż Pan i Władca łaskawie wróci. Ja poszłam na kurs motocyklowy, jak otworzą już basen to w końcu nauczę się pływać i zrobię sobie kursik nurkowy. A co... Tam też są ludzie. Nie nastawiam się na nową miłość. Ale kto wie... Póki co muszę się podnieść. Cholernie ciężko ale MUSZĘ. Pewnie, że chciałabym mieć kogoś bliskiego komu mogłabym opowiedzieć o każdym postępie w nauce jazdy itp. Ok, mam brata. I będę go wykorzystywać.
Przepraszam, że się tak mądrzę ale szlag mnie trafia gdy uświadamiam sobie, że jest więcej takich gamoni, którzy mając super dziewczyny wolą cały czas spędzać z kolegami, na siłowni itp. Kiedy koledzy to koledzy a kiedy ukochana to ukochana.
Jak jesteś z wawy to ja bardzo chętnie się wyciągnę z Tobą gdzieś. Kto powiedział, że dwie dziewczyny nie mogą pójść razem do kina, na masaż, a nawet do knajpy.

18

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Lusiek1981 napisał/a:

Przepraszam, że się tak mądrzę ale szlag mnie trafia gdy uświadamiam sobie, że jest więcej takich gamoni, którzy mając super dziewczyny wolą cały czas spędzać z kolegami, na siłowni itp. Kiedy koledzy to koledzy a kiedy ukochana to ukochana.

Trafiłas w sedno- dajemy im szanse ale oni jej nie wykorzystuja, albo im sie nie chce albo nie umieja i juz.
Masz fajny plan- zajmij sie sobą ,to zawsze dobra inwestycja, nie szukaj winy za te zwiazki w sobie (bo wszystkie mamy skłonnosc ku temu), ale staraj sie bardziej kontrolowac emocje- wszystko nas uczy , jestesmy madrzejsze.

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

19

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

A ja to rozumiem. Dla mnie ułożenie sobie życia to rodzina, ukochany facet, nasze dzieci. I tak, chciałabym żeby już tak było. Świat po 30 się nie kończy ale raczej trudniej o wolnego mężczyznę. I nie mówię, że nie ma. Wiem, że są. Tylko jakoś się chowają, jakby przyzwyczajeni do swojej niezależności, tego, że skarpetki są dokładnie tam gdzie rzucą. Albo wręcz odwrotnie, w swoich mieszkaniach mają jak w pudełeczku i nie dopuść Boże jakiejś kobiety, której długie włosy trzeba będzie wyciągać z wanny. smile

Jedni chcą mieć rodzinę, inni chcą żyć pełnią życia i cieszyć się chwilą. Każdy sam wybiera. Ja i Anjes chcemy stabilizacji. Tak przynajmniej zrozumiałam. Co nie znaczy dres, skarpety i przetłuszczone włosy bo przecież mam już męża. Dla mnie jest to radość każdego dnia z ukochanym człowiekiem, przeżywanie z nim przygód, gubienie się w górach w czasie burzy....

20

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

No ja sama nie wiem co mam robic, wszyscy dookoła maja juz dzieci lub sa w ciazy, tez chciałabym juz miec dziecko ale brakuje mi tak naprawde odrobiny szaleństwa i swobody a przyjaciółki sa albo zajete albo nie chodzą nigdzie na drinka bez chlopaka bo potem podobno maja jakies zgrzyty:/ (a wczesniej balowaly ile wlezie za ich plecami) oj, muszę coś wymyślić bo mnie trafi. Jak narazie nie odzywam sie z chlopakiem bo juz mam dostyc mowienia o swoich potrzebach bycia razem kiedy nic do niego nie trafia. Ale nie wiem jaka taktyke mam obrac skoro mowienie, nie odzywanie sie nie dziala. Wydaje mi sie ze zadzialalby tylko odpoczynek od siebie. Najlepiej sie docenia to co sie stracilo...
Lusiek - czy ta propozycja byla do mnie?:)Niestety mieszkam 100km od Wawy ale bardzo chetnie wybralabym sie z Toba, mialybysmy o czym gadac:) hehe!

21

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Podobno te jedyne miłości przechodzą koło nas i nawet ich nie zauważamy. Ale szukanie na siłę to też nic dobrego. Mam wrażenie że musisz się zmusić do bycia przez jakiś czas twardą dla facetów. Najpierw trzeba dojść do jakiej takiej równowagi, spowodować aby te przeżycia, myśli nie zginęły ale stały się tylko zwykłym elementem życia i myślenia. Ładnie sobie zaplanowałaś co chcesz robić i zacznij to robić. Może coś jeszcze ? A facetów, jako potencjalnych partnerów, to na razie goń.

22

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Co znaczy być twardą? Przecież mężczyźni boją się stanowczych kobiet.

Czy to dobry pomysł wyjechać samej np. na weekend i zostawić faceta z kolegami. Niech się nimi nacieszy i zobaczy jak to jest wracać do pustego mieszkania...
Jeśli to jest dobry pomysł to można jechać powiedzmy nad morze. Albo gdzieś do spa.
Jednak wszystko zależy też od człowieka. Jeden może się obrazić na śmierć, drugiemu włączy się czerwona lampka i może zastanowi się nad sobą.
Tak czy siak, Lola gdybyś chciała to ja chętnie się gdzieś wybiorę. smile

23

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Lusiek1981 napisał/a:

Co znaczy być twardą? Przecież mężczyźni boją się stanowczych kobiet.

Czy to dobry pomysł wyjechać samej np. na weekend i zostawić faceta z kolegami. Niech się nimi nacieszy i zobaczy jak to jest wracać do pustego mieszkania...
Jeśli to jest dobry pomysł to można jechać powiedzmy nad morze. Albo gdzieś do spa.
Jednak wszystko zależy też od człowieka. Jeden może się obrazić na śmierć, drugiemu włączy się czerwona lampka i może zastanowi się nad sobą.
Tak czy siak, Lola gdybyś chciała to ja chętnie się gdzieś wybiorę. smile

świetny pomysł, Ty i lola pojedziecie sobie na wakacje i pozwolicie sobie na bezpruderyjne szaleństwo.
no i zrobicie sobie dzieciaka.
to po co tacy faceci jak ja z wysokim libido? jestesmy na wymarciu.

życzę miłej zabawy we dwójkę wink

24

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

A może odpoczniemy? Rzeczywiście, w dzisiejszych czasach to szaleństwo. smile

Dlaczego dzieciaka? Od razu dwójka. Jeden dla mnie, drugi dla Loli. Niech będzie po równo.

Problem jest taki, że nie o faceta z wysokim libido tu chodzi. Na wymarciu to raczej są mężczyźni sensowni i konkretni, którzy wiedzą kiedy być twardym a kiedy się wzruszyć. A do tego wszystkiego szanują kobietę i jej uczucia.

25

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

No zgadzam sie z Toba Lusiek w 100%! Dlaczego dzieciaka?? Bo presja otoczenia czy jak szalec to na całego z byle kim? Wiadomo ze nie o to tu chodzi, tylko facet musi tez zwrócić uwagę na swa kobietę, otoczyć ja czasem uczuciem i poczuciem iż jest najważniejszą w jego zyciu i problemy np. z brakiem zaufania odchodza w dal. NIe mowie ze codziennie tak słodko bo to sie tez nudzi. Ja nie wiem jak mowic żebyście zrozumieli (mężczyźni).
A co do wyjazdow to bylam kilka miesiecy temu na weekend w spa z kumpela i szczerze moze troche podziałało ale bardziej na to ze był zazdrosny bo bylysmy w łaźni gdzie jest sie tylko w płótnach okrytym i była obraza ze jej!
I co dalej?

26

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

I co dalej? Może jakiś mężczyzna by się wypowiedział jak zadziałaś na takiego człowieka..

Rozumiem, że próby szczerej, normalnej rozmowy nie przynoszą efektów. Ale takiej na maksa szczerej, bez fochów, pretensji i obrażania się. Tylko powiedzieć co Cię boli, czego Ci brakuje itp.

Nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto woli kolegów ode mnie. Miałam tak kiedyś. Najpierw koledzy, imprezy, hobby, szkoła, mama i na szarym końcu ja. Lojalnie uprzedzałam, że to nie może tak być i że jeśli coś się nie zmieni to odejdę. No i odeszłam. Dopiero wtedy się zaczął lament i płacz. Wracałam z pracy a na moim stole wielki bukiet czerwonych róż, na łóżku rozsypane płatki i ja, wróg publiczny nr 1 w mojej rodzinie. Bo przecież Pan Doskonały był ulubieńcem wszystkich. Niestety nikt nie widział moich łez noc w noc. A był moją pierwsza, prawdziwą miłością. Na szczęście poznałam kogoś kto mi pokazał jak chcę być traktowana, czego oczekuję od mężczyzny. Nauczył mnie bardzo wiele. I do końca życia będę mu za to wdzięczna.
Ale, broń Boże, nie namawiam Cię do tego samego. Osobiście próbowałabym rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Mężczyzna nie zrozumie subtelnych aluzji.

27

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Lusiek widzę ze pocieszamy sie nawzajem, to Ty napisałaś a ja Ci się wcielam, przepraszam:)
Moja najblizsza przyjaciolka wciaz narzekała, ze nie może nikogo znaleźć, i rzeczywiście  nie mogla, wciąż ja pocieszałam, nie jest brzydka , wysoka, szczupla, mówiłam ciagle rób make up, wychodź do ludzi, na imprezę ale wiadomo ze jest ciezko o normalnego chłopaka, byla załamana. Po tylu próbach i 2 nie udanych związkach znalazła wreszcie swego ukochanego, gdzie? W pracy! Na szczęście nie maja ze soba do czynienia w codziennych kontaktach ale wciaz sie widuja i ona czeka na jakies deklaracje a jemu niestety sie nie spieszy:/ nie chce podejmowac tej decyzji tak szybko i narazie nie jest zainteresowany zalozeniem rodziny. Przestała sie przejmować pytaniami rodziny: kiedy bedzie slub, dziecko itd. i porostu czeka znając swojego pecha, czeka i przestała naciskać. Zobaczymy co bedzie dalej ale jestem dobrej mysli bo chciałabym zeby juz sie jej ułożyło:) Mam nadzieje Lusiek ze i Tobie sie trafi i może masz tego typu prace gdzie mozesz znaleźć i spotkac czasem jakiegos przystojniaka???:)
A powiedz jeszcze przez kogo sie tak "obudziłaś" pisząc :"W końcu jeden człowiek kopnął mnie w tyłek i kazał zrobić coś dla siebie." czy to był ktoś bliski??czy przypadkowa osoba? Pytam bo jestem ciekawa czy to najbliżsi maja wpływ na nasze zachowanie czy ktos obcy:)?

28 Ostatnio edytowany przez Korki (2012-08-12 12:28:21)

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

hmmm, ja też jestem facetem, (cóż nikt tego nie zauważył, ale trudno)

no dobrze, poradzę wam co zrobić żeby zdobyć każdego faceta o jakim pragniecie, bez wyjatku, najlepsza metoda która działa praktycznie w 100% przypadków, bez względu na wasz wyglad, wiek i charakter, wszyscy moi koledzy to potwierdzaja. I jak wam powiem, to wtedy kopniecie mnie w przysłowiowa "d..ę" he he...

a później piszecie że nie ma normalnych facetów którzy was szanuja, którym można zaufać itp itd etc.

ciekawe że tu na forum nie ma czegoś takiego jak wdzięczność, przyjaźn, zaufanie pomiędzy przeciwnymi płciami. idealne miejsce na parowanie sie lesbijek! wink

29

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Korki napisał/a:

hmmm, ja też jestem facetem, (cóż nikt tego nie zauważył, ale trudno)

no dobrze, poradzę wam co zrobić żeby zdobyć każdego faceta o jakim pragniecie, bez wyjatku, najlepsza metoda która działa praktycznie w 100% przypadków, bez względu na wasz wyglad, wiek i charakter, wszyscy moi koledzy to potwierdzaja. I jak wam powiem, to wtedy kopniecie mnie w przysłowiowa "d..ę" he he...

a później piszecie że nie ma normalnych facetów którzy was szanuja, którym można zaufać itp itd etc.

ciekawe że tu na forum nie ma czegoś takiego jak wdzięczność, przyjaźn, zaufanie pomiędzy przeciwnymi płciami. idealne miejsce na parowanie sie lesbijek! wink

Cos mi sie wydaje kolego , ze ty szybko zarobisz bana.
Nie wierze być miał magiczny sposób podrywania kazzdego chłopa na tej planecie, ale juz po w/w poscie wierze, ze masz niesamowity dryg do obrażania kobiet a my ty nie potrzebujemy kolejnego rozgoryczonego itp, itd, ect.....
Mądrosc swą obwieszczaj gdzieś indziej.

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

30

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Lusiek1981 napisał/a:

Na wymarciu to raczej są mężczyźni sensowni i konkretni, którzy wiedzą kiedy być twardym a kiedy się wzruszyć. A do tego wszystkiego szanują kobietę i jej uczucia.

Po usłyszeniu takiego tekstu każdy normalny facet kierując się instynktem samozachowawczym czym prędzej się oddali bo wie w co może wdepnąć. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że w dzisiejszych czasach kobiety nadal produkują takie sentencje.

Ave, Caesar, morituri te salutant

Gott mit Uns!!!

31

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Glock napisał/a:
Lusiek1981 napisał/a:

Na wymarciu to raczej są mężczyźni sensowni i konkretni, którzy wiedzą kiedy być twardym a kiedy się wzruszyć. A do tego wszystkiego szanują kobietę i jej uczucia.

Po usłyszeniu takiego tekstu każdy normalny facet kierując się instynktem samozachowawczym czym prędzej się oddali bo wie w co może wdepnąć. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że w dzisiejszych czasach kobiety nadal produkują takie sentencje.

Taa jak z ust mezczyzny słysze słowa empatyczna, gospodarna, oszczedna i troskliwa tez mam ochote wiac , bo mam wrazenie, ze facet opisje swojaj matke  wiec szuka klona matki.
Mnie wystarczy, ze facet bedzie szanował kobiety- to jest najważniejsze- a propos listy Lusiek, bo jakoś tego szacunku trudno jest dopatrzec sie. Oczywiście każdy deklaruje, że BARDZO SZANUJE WSZYSTKIE KOBIETY ale wkrótce sam sie odkrywa.
Tego , kurcze najbardziej mi brakuje.
Nie musi byc silny, ani tawdry, ani opiekuńczy ani dominujacy- sama mam raczej dosc silny charakter i lubie sie rządzic.

Ale interesuje mnie inna sprawa- co was mezczyzn nie przeraża (tzn, wiem, ze przeraza was wiele ale od czego nie bedziecie wiac?
Podziel sie swoim zdaniem- naprawde zaciekawiło mnie to smile czekam na przemyslane odpowiedzi, bo z pewnoscia przetestuje na płci przeciwnej.

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

32

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
NiobeXXX napisał/a:

Ale interesuje mnie inna sprawa- co was mezczyzn nie przeraża (tzn, wiem, ze przeraza was wiele ale od czego nie bedziecie wiac?
Podziel sie swoim zdaniem- naprawde zaciekawiło mnie to smile czekam na przemyslane odpowiedzi, bo z pewnoscia przetestuje na płci przeciwnej.

Mogę mówić tylko za siebie to po pierwsze. Pomijamy sferę fizyczną bo to oczywista oczywistość, że chemia musi być i basta. Dla mnie kobieta musi być przede wszystkim człowiekiem - partnerem do rozmowy, seksu, życia i przebijania się nieustannie do przodu. Kimś kto w najczarniejszej godzinie nie odwróci się plecami i nie pójdzie na łatwiznę tylko splunie losowi w pysk. A poza tym powinna być tajemnicza a co za tym idzie nie narzucająca się, muszę wiedzieć że beze mnie poradziłaby sobie co najmniej tak dobrze jak ze mną - nie tolerowałbym 'związku' z wygody, zależności etc. Cenię sobie asertywność i własne zdanie. Elegancja i szyk to sprawa bezdyskusyjna. Musi mieć jakąś pasję lub hobby. To chyba te najważniejsze 'wabiki' na mnie. Moja Żona taka jest i kocham Ją pomimo nie przeliczalnej masy iście kobiecych przywar, które doprowadzają mnie na skraj furii i szaleństwa wink

Ave, Caesar, morituri te salutant

Gott mit Uns!!!

33

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
lolaP napisał/a:

Lusiek widzę ze pocieszamy sie nawzajem, to Ty napisałaś a ja Ci się wcielam, przepraszam:)
Moja najblizsza przyjaciolka wciaz narzekała, ze nie może nikogo znaleźć, i rzeczywiście  nie mogla, wciąż ja pocieszałam, nie jest brzydka , wysoka, szczupla, mówiłam ciagle rób make up, wychodź do ludzi, na imprezę ale wiadomo ze jest ciezko o normalnego chłopaka, byla załamana. Po tylu próbach i 2 nie udanych związkach znalazła wreszcie swego ukochanego, gdzie? W pracy! Na szczęście nie maja ze soba do czynienia w codziennych kontaktach ale wciaz sie widuja i ona czeka na jakies deklaracje a jemu niestety sie nie spieszy:/ nie chce podejmowac tej decyzji tak szybko i narazie nie jest zainteresowany zalozeniem rodziny. Przestała sie przejmować pytaniami rodziny: kiedy bedzie slub, dziecko itd. i porostu czeka znając swojego pecha, czeka i przestała naciskać. Zobaczymy co bedzie dalej ale jestem dobrej mysli bo chciałabym zeby juz sie jej ułożyło:) Mam nadzieje Lusiek ze i Tobie sie trafi i może masz tego typu prace gdzie mozesz znaleźć i spotkac czasem jakiegos przystojniaka???:)
A powiedz jeszcze przez kogo sie tak "obudziłaś" pisząc :"W końcu jeden człowiek kopnął mnie w tyłek i kazał zrobić coś dla siebie." czy to był ktoś bliski??czy przypadkowa osoba? Pytam bo jestem ciekawa czy to najbliżsi maja wpływ na nasze zachowanie czy ktos obcy:)?

Nigdzie się nie wcięłaś. smile Trzymam kciuki za przyjaciółkę. W pracy raczej nikogo nie spotkam. I postanowiłam nie szukać, nie czekać. Chociaż smutno nie mieć się do kogo przytulić. Zaraz polecą na mnie gromy.. Wyjaśniam, że nie szukam na siłę, żeby zgadzała się sztuka.

Kto mnie kopną w tyłek? Mój przyjaciel (z którym pracuję biurko w biurko) ma bardzo dobrego kolegę z dawnych czasów. M. czasem wpadnie do nas do biura (znamy się od jakichś 3 lat). Wiecznie uśmiechnięty, wiecznie pozytywny. Chociaż okropnie spóźnialski i niedotrzymujący słowa. Ale urokiem załatwia wszystko. I nie wiem w jak kiepskim humorze bym nie była, on swoim uśmiechem rozbroi mnie w pięć sekund. Gdy byłam kompletnie załamana, nie mogłam pracować tylko non stop leciały mi łzy a mój przyjaciel już nie wiedział co zrobić, po prostu do niego zadzwonił i powiedział że musi natychmiast przyjechać i mu pomóc coś ze mną zrobić. M. przyjechał, wyciągnął mnie na obiad i powiedział "Dziewczyno, rusz się. Czas zrobić coś dla siebie. o czym zawsze marzyłaś? O motocyklu, więc idź na kurs. Będziemy razem jeździć". Kiedy ja zaczęłam biadolić, że nie mam siły, że nie potrafię, że jestem całkowicie zdruzgotana bo mi się życie zawaliło na głowę (przecież odszedł ode mnie mężczyzna, z którym miałam się zestarzeć) M. powiedział, że widocznie tak miało być, że Szef na górze ma inny plan dla mnie.
I powiedział "wyobraź sobie, że masz piękny samochód, najpiękniejszy, najszybszy. cudo techniki. I jedziesz w góry, krętą drogą. Jesteś już prawie u celu i nagle brakuje ci paliwa. Wysiadasz wściekła i mówisz: Panie Boże dlaczego teraz zabrakło mi tego paliwa? Przecież jestem już tak blisko, ale za daleko żeby dotrzeć pieszo... Jednak zostawiasz samochód i idziesz do miasta, do którego chciałaś dotrzeć. A za zakrętem okazało się, że kończy się droga i jest przepaść w którą z pewnością byś wpadła." Czasem dzieją się rzeczy, które w danym momencie wydają się nam końcem świata ale okazuje się, że ratują nam życie.
Chociaż ja aktualnie miałam dwa zakręty, jeden bo drugim, to staram się wierzyć, że z jakiegoś powodu to się dzieje.

A odpowiadajac krótko na Twoje pytanie: w moim przypadku rodzina i przyjaciele powtarzali mi "dobrze, ze tak się stało, nie byłabyś szczęśliwa". I nieświadomie pakowali mnie w jeszcze większe przygnębienie. Rozstałam się z człowiekiem, który był dla mnie całym światem, którego kocham ponad życie i mam cholernie złamane serce a oni mi mówią dobrze, że tak się stało. Jedynie M. nie pytał o nic tylko kazał się wziąć w garść i coś ze sobą zrobić. Reszta ograniczała się do gadania. A mi ostatnie co było potrzebne to wysłuchiwanie kazań.

34

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Glock napisał/a:
Lusiek1981 napisał/a:

Na wymarciu to raczej są mężczyźni sensowni i konkretni, którzy wiedzą kiedy być twardym a kiedy się wzruszyć. A do tego wszystkiego szanują kobietę i jej uczucia.

Po usłyszeniu takiego tekstu każdy normalny facet kierując się instynktem samozachowawczym czym prędzej się oddali bo wie w co może wdepnąć. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że w dzisiejszych czasach kobiety nadal produkują takie sentencje.

A jak ma zareagować kobieta, która słyszy tekst, że mężczyźni z wysokim libido są na wymarciu? Na taki tekst można odpowiedzieć już tylko w jeden sposób.
Poza tym nie sądzę żeby którakolwiek kobieta powiedziała coś takiego jakiemukolwiek facetowi. Normalny czy nie i tak by dorobił sobie do tego historię i znalazł pięćdziesiąte dno.

Powiedz proszę, w co może wdepnąć facet wiążący się z kobietą, która oczekuje od niego bycia konkretnym, zdecydowanym i przede wszystkim żeby ją szanował? Oczywiście zakładamy cały czas, że kobieta tak samo będzie szanowała jego uczucia.

35

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
Glock napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

Ale interesuje mnie inna sprawa- co was mezczyzn nie przeraża (tzn, wiem, ze przeraza was wiele ale od czego nie bedziecie wiac?
Podziel sie swoim zdaniem- naprawde zaciekawiło mnie to smile czekam na przemyslane odpowiedzi, bo z pewnoscia przetestuje na płci przeciwnej.

Mogę mówić tylko za siebie to po pierwsze. Pomijamy sferę fizyczną bo to oczywista oczywistość, że chemia musi być i basta. Dla mnie kobieta musi być przede wszystkim człowiekiem - partnerem do rozmowy, seksu, życia i przebijania się nieustannie do przodu. Kimś kto w najczarniejszej godzinie nie odwróci się plecami i nie pójdzie na łatwiznę tylko splunie losowi w pysk. A poza tym powinna być tajemnicza a co za tym idzie nie narzucająca się, muszę wiedzieć że beze mnie poradziłaby sobie co najmniej tak dobrze jak ze mną - nie tolerowałbym 'związku' z wygody, zależności etc. Cenię sobie asertywność i własne zdanie. Elegancja i szyk to sprawa bezdyskusyjna. Musi mieć jakąś pasję lub hobby. To chyba te najważniejsze 'wabiki' na mnie. Moja Żona taka jest i kocham Ją pomimo nie przeliczalnej masy iście kobiecych przywar, które doprowadzają mnie na skraj furii i szaleństwa wink

Przeczytałam- pieknie napisane, tyle ze ja mam nieco inne doświadczenia w kwestii samorealizacji kobiet, wybrałam taki zawód, który wymaga ciągłego dokształcania sie i w tej chwili jestem w trakcie doktoratu i specjalizacji.
Moimi wadami mozną załadowac TIR-a ale z pewnoscia nie ide w zyciu na łatwizne a teraz do meritum- do niedawna kazdy poznany facet, gdy usłyszał co robie  mówił "świetnie , popieram samodoskonalenie sie, rozwój ....." itp, itd, ect.... wszystko w ten sam deseń, ale potem chcieli bezwarunkowej uwagi, mój czas poświecomy jemu- smski, telefoniki, pogaduszki (to nic, ze jestem w trakcie wykładu lub ważnego dosw i zajeta) jesli nie wykonywałam w/w czynnosci obrażanie sie, strzelanie focha, niesmiertelny tekst "praca jest dla ciebie wazniejsz odemnie" itp, itd, ect....
Pragne równiez nadmienic, ze zawsze znalazłam czas by z nim porozmaiwac, podzielic sie wrażeniami z dnia i wysłuchac jego bolączek- zwykle to byo wiecozrem, bo wtedy miałamczas tyle ze on nie, bo meczyk, kumple, piwko..... i wymówki jaka ze mnie zimna karierowiczka( ja i karierowiczka- nie znał mnie).\, nie rozumiał, ze moge byc tak zmeczona by nie iec ochoty na wyjscie.
Teraz jestem w zwiazku z chłopakiem, który równiez sporo pracuje ale zawsze wieczorem gadamy chcoby przez gg, rozumiem ze jest zestresowany, zmeczony.

Wiec Glock albo nalezysz to tego wąskiego grona facetów do którego nalezy mój obecny, lub napisałes to co chciałam przeczytac- wybieram 1 opcje smile smile .

Powstaje. Jestem bardzo spokojny. Niechaj mijają miesiące i lata niczego mi już nie odbiorą, niczego już odebrać nie mogą. Tak bardzo jestem sam, tak niewyczekujący, iż mogę wyglądać bez trwogi.
E.M. Remarque

36

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
NiobeXXX napisał/a:

Cos mi sie wydaje kolego , ze ty szybko zarobisz bana.
Nie wierze być miał magiczny sposób podrywania kazzdego chłopa na tej planecie, ale juz po w/w poscie wierze, ze masz niesamowity dryg do obrażania kobiet a my ty nie potrzebujemy kolejnego rozgoryczonego itp, itd, ect.....
Mądrosc swą obwieszczaj gdzieś indziej.

no ja już rad żadnych nie mam, chyba że odzyskam gdzieś zagubiona wiarę w odwzajemnienie i życzliwość kobiet. dlaczego tak myślę?:

ostatnio na czacie dałem się złapać takiej jednej która szukała pomocy kogoś kto zna się na komputerach. chodziło jej o to że wykasowała filmik na profilu swojej siostry youtube i nie umiała go z powrotem tam umieścić, co miało spowodować wściekłość jej siostry. miałem 1 godzinę na przeprowadzenie akcji. cóż, jak naiwny pedzio postanowiłem pomóc niewiaście. dostałem od niej hasła do profilu, sciagnałem filmik z chomikuj (zapłaciłem za kod sms, ale mniejsza o te 2zł) i umiesciłem go tam. po całej akcji spytałem czy chociaż dowiem się jak ona się nazywa. usłyszałem odpowiedź TYPOWa DLa 99% dziewczyn na tym globie: "niestety ci nie powiem bo wszystkim facetom chodzi tylko o seks" (!)

jeśli pytałybyście mnie o jakakolwiek radę to zakładacie zapewne że to byłaby porada za free, skoro wszystkm facetom chodzi tylko o seks.

nie wiem czy rozumie tutaj ktokolwiek mój wywód, jako forumowiczowy frustrat postaram sie z tym pogodzić, że nikt nie rozumie smile

37

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?
NiobeXXX napisał/a:

Przeczytałam- pieknie napisane, tyle ze ja mam nieco inne doświadczenia w kwestii samorealizacji kobiet, wybrałam taki zawód, który wymaga ciągłego dokształcania sie i w tej chwili jestem w trakcie doktoratu i specjalizacji.
Moimi wadami mozną załadowac TIR-a ale z pewnoscia nie ide w zyciu na łatwizne a teraz do meritum- do niedawna kazdy poznany facet, gdy usłyszał co robie  mówił "świetnie , popieram samodoskonalenie sie, rozwój ....." itp, itd, ect.... wszystko w ten sam deseń, ale potem chcieli bezwarunkowej uwagi, mój czas poświecomy jemu- smski, telefoniki, pogaduszki (to nic, ze jestem w trakcie wykładu lub ważnego dosw i zajeta) jesli nie wykonywałam w/w czynnosci obrażanie sie, strzelanie focha, niesmiertelny tekst "praca jest dla ciebie wazniejsz odemnie" itp, itd, ect....
Pragne równiez nadmienic, ze zawsze znalazłam czas by z nim porozmaiwac, podzielic sie wrażeniami z dnia i wysłuchac jego bolączek- zwykle to byo wiecozrem, bo wtedy miałamczas tyle ze on nie, bo meczyk, kumple, piwko..... i wymówki jaka ze mnie zimna karierowiczka( ja i karierowiczka- nie znał mnie).\, nie rozumiał, ze moge byc tak zmeczona by nie iec ochoty na wyjscie.
Teraz jestem w zwiazku z chłopakiem, który równiez sporo pracuje ale zawsze wieczorem gadamy chcoby przez gg, rozumiem ze jest zestresowany, zmeczony.

Wiec Glock albo nalezysz to tego wąskiego grona facetów do którego nalezy mój obecny, lub napisałes to co chciałam przeczytac- wybieram 1 opcje smile smile .

Moja Żona jest internistą z "dwójką" a teraz kończy nadspecjalizację z diabetologi więc wiem co to znaczy być K.O., i nie mieć ochoty na nic a tu jeszcze mąż i synek w domu. W życiu trzeba sobie pomagać i od czasu do czasu schować dumę do kieszeni i robić za dwóch - to wszystko i tak zostaje zwrócone z nawiązką w przyszłości.
Po tym co napisałaś wnioskuję, że zaliczasz się do tych kobiet dla których warto się mocno starać, żeby potem razem się z tego cieszyć.

Ave, Caesar, morituri te salutant

Gott mit Uns!!!

38

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Doskonale rozumiem problem wewnętrznego rozbicia i totalnego braku zaufania. Swoje przeszłam w związkach, teraz jestem sama i mam wrażenie, że nie ma na tym świecie odpowiedniej dla mnie osoby. Poza tym, po tym co przeszłam nie wiem jak miałabym na nowo zaufać i być taka na luzie w tym związku. Facet musiałby być chyba aniołem, żeby ze mną wytrzymać, przynajmniej na początku...

39

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Chyba jednak trzeba dać sobie czas, wzmocnić siebie samą oraz zastanowić się czemu tak się dzieje, że lgniemy do kogoś kto okaże nam nadzieję na miłość, czemu tak bardzo chcemy związku, jakie mężczyzna ma uzupełnić w nas "braki".
Wiem, że to jest wszystko trudne, zwłaszcza przy 30stce uznać, że bycie w związku nie jest dla nas aż takie ważne.
Sama się zmagam z tym jak ułożyć siebie na nowo, nie mając ciśnienia takiego na tzw ułożenia życia, nie snuć fantazji jak zna się kogoś krótko..

Miałam podobnie, też facet mówił że że chce czegoś poważnego,  ze chce mieć dzieci, żonę- a za parę miesięcy zauważyłam wycofkę i że nie jest gotowy na zaangażowanie się.

40

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

To ja zapytam- ile jeszcze razy ktoś najpierw bedzie sie ze mną spotykał, wkręcał że on nie jest taki jak wszyscy a potem zerwie znajomość bez słowa i będzie udawał że mnie nie zna? ech..

41

Odp: Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Czuję się podobnie jak Ty. Tak jak tu ktoś napisał: "Jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą pupę". Ja jestem zdecydowanie za miękka i dobra. sad

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Ile jeszcze razy ktoś skopie mi serce?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021