Mnie osobiście trądzik w takiej wersji nie dotknął, ale miałem inne problemy skórne, z którymi dosyć łatwo uporałem się naturalnymi metodami. Generalnie poleciłbym spróbować przerzucić się na naturalne metody pielęgnacji ciała - zrezygnować z tych wszystkich komercyjnych mydeł i szamponów, a w zamian tego zastosować orzechy piorące, zioła, sodę oczyszczoną, czy ocet jabłkowy. Ja od kiedy pamiętam miałem problem z suchą i wrażliwą skórą głowy, włosy myłem codzienne, bo szybko się przetłuszczały, do tego używałem jeszcze kosmetyków typu lakier. Okazało się, że odrzucając chemiczne specyfiki, kwestia, z którą borykałem się latami, odeszła w niepamięć w zaledwie tydzień. Jest cała masa stron w internecie o naturalnej pielęgnacji ciała i włosów - polecam poszperać i sobie popróbować. Można się naprawdę zdziwić.
Od siebie polecę na pewno orzechy piorące, osobiście używam ich od jakichś 2 tygodni w wersji sproszkowanej (większość produktów dostępnych na rynku to łupiny, z których robi się wywar - dosyć czasochłonne, a i efekt podobno gorszy niż w przypadku proszku) - rozrabiam 3 czubate łyżeczki z odrobiną wrzątku i mam naturalne mydło i szampon w jednym. Jest zupełnie inne uczucie niż w przypadku mydła - skóra jest gładka i przede wszystkim dobrze nawilżona, a nie przesuszona, jak po mydle. Dodatkowo do ciała stosuję raz na jakiś czas kąpiel w wywarze ziołowym z sodą oczyszczoną i kilkoma kroplami octu jabłkowego (tego BIO). Jako alternatywa - na wsiach popularna swego czasu była kąpiel w zsiadłym mleku, ale nic na ten temat więcej nie powiem, bo nie stosowałem. Nie wiem, jak w przypadku trądziku różowatego, ale ja używam regularnie roztworu woda + ocet jabłkowy w formie toniku na najbardziej zanieczyszczone miejsca (zaskórniaki, pryszcze itp.) i bardzo pomaga. Podobne działanie zaobserwowałem też stosując wywar z korzenia lukrecji, zresztą w teorii zarówno ów ocet jak i lukrecja są zalecane na podobne dolegliwości tj. przetłuszczanie się skóry, czy płukanka do włosów w celu uzyskania ich "sypkości" i łatwego rozczesywania. Z kolei na nawilżenie skóry dobry jest np. korzeń łopianu. Z tym, że każdy ma inną cerę i oczywiście nie wszystko, co pomaga mi, musi pomóc wam. Ni mniej ni więcej myślę, że spróbować nie zaszkodzi.
Jest także jedna, podobno bardzo skuteczna metoda, ale dosyć ekstremalna - picie własnego moczu. Nigdy nie próbowałem i nie zamierzam, ale znajoma się do tego posunęła, bo miała właśnie olbrzymie problemy z trądzikiem i nie żałuje. Coś w tym musi być, bo niejednokrotnie słyszałem o właściwościach zdrowotnych i pielęgnacyjnych moczu, nawet kiedyś oglądałem jakiś dokument o naturalnym leku na raka (o niejakim doktorze Burzyńskim, powinien być na YT) i o ile mnie pamięć nie zawodzi, wspomniany dr Burzyński zastosował w tej swojej metodzie jakieś związki pochodzące bodajże z końskiego moczu, ale mogę się mylić, bo dawno to oglądałem.
Poza tym oczywiście dochodzi kwestia odżywiania - jak bardzo dbacie o ten aspekt życia? Na pewno na miejscu osób z dużymi problemami skórnymi zastanowiłbym się nad zastosowaniem jakiejś kuracji warzywnej (w rodzinie stosowali takową autorstwa jakiejś Dąbrowskiej, czy jak jej tam i są bardzo zadowoleni z efektów, początki są podobno bardzo ciężkie, ale za to świetnie oczyszcza organizm) i przerzuciłbym się z ziemniaków na kasze (jaglaną lub gryczaną). O słodyczach, czy smażonych potrawach chyba nie muszę wspominać. Poza tym jeszcze jeden ciekawy patent pomocniczy w detoksykacji organizmu - płukanie jamy ustnej olejem słonecznikowym tłoczonym na zimno (koniecznie na czczo i przez min. 20 minut), po czym wypłukanie roztworem wody z solą. Stosuję od kilku lat codziennie po wstaniu z łóżka. Pomaga w oczyszczeniu cery i przy okazji zębów 
Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu ten mój wywód się Wam na coś przyda. Pozdrawiam.