Witam chciałabym na początku wszystkich gorąco pozdrowić.Mam na imię Anna mam 36 lat i od jakiegoś czasu próbuję zrozumieć mojego męża.Podam przykład tzn.mam wrażenie,że musi się wyszaleć.....Jak delikatnie zwróciłam uwagę,to zapytał czy jestem zazdrosna?Owszem na początku było super a potem byłam zazdrosna bo tańczył ze wszystkimi kobietami na weselu a ja siedziałam przy stole.Bawił się przy tym wspaniale a ja czułam się jak nikomu niepotrzebna.Mąż miał zawsze naturę zdobywcy jak każdy facet,zawsze mi to przeszkadzało ale ja też chciałabym poczuć się zdobywana.Na początku jest zawsze super a potem przychodzą obowiązki tzn.praca,dom,dzieci,kredyty,codzienne życie.
Powiedzcie mi w jaki sposób szczególnie można na siebie zwrócić uwagę ? Podkreślam,że niczego mi nie brakuje jeśli chodzi o wygląd ale zaliczam się do nieśmiałych kobiet i być może to nie pozwala mi zrozumieć mojego męża?!Może najwyższy czas na zmiany?POZDRAWIAM ANNA.
Podobne tematy
Hej. Hmmm......trudno zrozumieć facetów. Może własnie Twoja nieśmiałość jest dla niego inna. A bawiąc się na weselu no tańczy z kobietami innego charakteru.... Ale zapewne kocha Cie
Może powinnaś troche wyluzować i być bardziej smiała...a co najważniejsze to powiedz mu o swoich obawach.Bo facetom trzeba mówić wszystko wprost bo inaczej nie zrozumieją.
Jak dla mnie to brak pewności siebie. Przestań się zastanawiać tylko bądź sobą ![]()
tańczył ze wszystkimi kobietami na weselu a ja siedziałam przy stole
A co stało na przeszkodzie, żebyś wstała od tego stołu i z nim (lub innymi gośćmi weselnymi) potańczyła? Taniec (o ile mówimy o zwykłym tańcu, a nie obmacywankach) to nic zdrożnego, przecież Ty również możesz to robić. Twój mąż ma się nie bawić na weselu, bo Ty nie chcesz się bawić?
Annasuparmama napisał/a:tańczył ze wszystkimi kobietami na weselu a ja siedziałam przy stole
A co stało na przeszkodzie, żebyś wstała od tego stołu i z nim (lub innymi gośćmi weselnymi) potańczyła? Taniec (o ile mówimy o zwykłym tańcu, a nie obmacywankach) to nic zdrożnego, przecież Ty również możesz to robić. Twój mąż ma się nie bawić na weselu, bo Ty nie chcesz się bawić?
Jestem tego samego zdania.
Nie wiem co stoi właśnie na przeszkodzie,żebyś wstała od tego stołu i bawiła się z innymi.
Jeśli chodzi o mnie i mojego męża to jest tak,ze jak jesteśmy na jakimś weselu, czy załóżmy na sylwestrze to tak naprawdę razem zatańczymy kilka razy .
Mój facet też jest taki ,że zawsze obtańczy wszystkie ciotki, czy inne kobiety bez względu na to czy ja zna ,czy nie, a ze mną jest podobnie.
Bawimy się ze wszystkimi. Też jestem trochę nieśmiała,ale jak się wszyscy bawią , to czemu by nie dołączyc np do pierwszego lepszego kółeczka.
Nikt z nas potem nie robi żadnych konfliktów z tego powodu.
Anna znasz chyba swojego męża , nie wiem czy daje Ci on jakieś na prawdę powody do zazdrości?
Przecież nie musi byc cały czas przyklejony do Ciebie.
6 2012-08-09 11:16:03 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2012-08-09 11:20:29)
Zazdrosnym nie ma co być, chyba że chcesz być zazdrosna o to że on się potrafi tak bawić a Ty nie, a to nie jest zbyt dobry punkt wyjścia bo pachnie zaczątkami jakiejś niezdrowej rywalizacji jak się zaczniesz nad tym bardziej zastanawiać i w tym za mocno pogrążać - to ma być przede wszystkim rozrywka, jak tego nie lubisz to nie baw się w to.
Nastepnym razem najpierw się odpicuj elegancko i tak zeby po prostu wyglądać atrakcyjnie. Podkreśł swoje walory ale bez przesady
Potem przyłącz się do rozmowy z ludzmi przy stoliku (wliczając facetów), a potem albo daj się do tańca zaprosić jednemu z nich, albo przyłąćz się do jakiegoś kółka na parkiecie, czy nawet sama potańcz na boku - raczej na pewno, szczególnie jak impreza się rozkręci, jakiś gość podejdzie i się trochę "przyklei"
- kobiety mają trochę łatwiej w tej kwestii niż my.
Annasuparmama napisał/a:tańczył ze wszystkimi kobietami na weselu a ja siedziałam przy stole
A co stało na przeszkodzie, żebyś wstała od tego stołu i z nim (lub innymi gośćmi weselnymi) potańczyła? Taniec (o ile mówimy o zwykłym tańcu, a nie obmacywankach) to nic zdrożnego, przecież Ty również możesz to robić. Twój mąż ma się nie bawić na weselu, bo Ty nie chcesz się bawić?
Na przeszkodzie stała pewnie nieśmiałość. Myślę, że autorce chodziło o to, że mąż się nią nie interesował tylko tańczył z innymi. Taniec z innymi jest jak najbardziej ok, pod warunkiem, że mąż się czasem zainteresuje i z żoną raz na jakiś czas zatańczy.
Rozumiem Cię doskonale Annasuparmama , ponieważ ostatnio również byłam z moim lubym na weselu i miał dokładnie takie samo zachowanie (podejście do mnie) jak Twój mąż.
Chętnie będę obserwowała ten post, gdyż nie ukrywam mam bardzo podobny problem.
Też jestem osoba nieśmiało dlatego wiem co czujesz. Myśl, że jeśli chcesz zwrócić uwagę swojego męża może zrób coś szalonego, coś czego by się nie spodziewał, może coś co przypomni wam wasze początki związku i wielkiej miłości.
Zazdrość to naturalne uczucie, czasem miło patrzeć jak ktoś jest właśnie zazdrosny, bo widać jak wtedy zalezy tej drugiej osobie ![]()
ale nie można przesadzić.
witam, faceci są mało domyślni, może powinnaś otwarcie i spokojnie mu zwrócić uwagę na to że razem przyszliście na tą imprezie i chciała byś żeby poświęcił tobie kilka minut tańca. wiadomo powinien tak sam z siebie ciebie poprosić o taniec, a ty powinnaś mimo wszystko bawić się dobrze z innymi gośćmi... pozdrawiam serdecznie
Szczera,spokojna rozmowa jest zawsze potrzebna,gdy coś nie gra. Jednak mimo tego czasami partner nie może zrozumieć swoją partnerkę.
Sądzę,że autorka pośród wszystkich tych kobiet,z którymi bawi się mąż, chce się czuć dla niego najważniejsza i najpiękniejsza. Natomiast jeśli on nie zwraca na nią uwagi to nic dziwnego,że autorce jest z tym źle. Rozumiem,że na weselu trzeba się dobrze bawić,ale skoro przyszło się na nie z partnerką/partnerem to należałoby zadbać o tę bliską osobę.
Na wdzięczne pytanie męża o to, czy jesteś zazdrosna, odpowiedz: odrobinę, ale raczej chodzi mi o to, że chcę zarezerwować sobie u ciebie co 3 taniec. resztę możesz przetańczyć z kim chcesz. Ale nie jest to miłe, kiedy całkowicie mnie ignorujesz.
Dzien dobry,
Wydaje mi sie, ze tak naprawde to chodzi tutaj o rozbienie sobie wzajemnie miejsca na istnienie i dowartosciowanie.
Sprecyzuje moje mysli : Otoz, zauwazylam, ze w parach bardzo nie zadkie sa takie sytuacje, gdzie jedno super sie bawi, a drugie jest smutne. Tak jakgby wspolna dobra zabawa i samopoczucie idealnej symbiozy byly czasami niemozliwe. A najczesciej obserwuje sie takie zjawiska wlasnie na imprezach, czyli jak sa inni. Ale oczywiscie to nie jest problem wszystkich par! Ja opisuje te niektore.
To fajnie byc w swietle i podobac sie lub byc uwaznie sluchanym i podziwianym. Kazdy poszukuje jakiejs okazji, ktora moze sprawic, ze codziennosc stanie sie ciekawsza.
Jednakze tutaj w tym twoim przykladzie, odczuwam lekkie napiecie w swerze narcysyzmu. W kazdym badz razie to ty jestes tutaj dla mnie, punktem skoncentrowania.
Przeciez wesele to ma byc dobra chwila dla kazdego, przeciez to super okazja na pogadanie ze znajomymi, z rodzina, na wypicie "malutkiego", no i na tance!
Musialo cos sie stac w twoim wnetrzu wczesniej, bo przeciez inaczej cieszylabys sie z tego, ze twoj maz tak dobrze sie bawi i obtancowuje wszystkie mozliwe kobitki. To przeciez tylko chwila na zabawe tak? Zazdrosc ale o co? Ze on sie super bawi, a ty siedzisz w koncie? Moze ten fakt, ze on tryskal energia, wesoloscia i czyms tak bardzo spontanicznym spowodowalo, ze sama sie troche odizolowalas. Jego silna strona, prawdopodobnie, z tego co zrozumialam to wlasnie umiejetnosc zwracania na siebie uwagi przez prowadzenie gry uwodziciela. A kazda babka to lubi, nawet te, ktore sie obruszaja.
Ty natomiast, od razu siebie wydzisz w swietle mniej jasnym, mniej ciekawym, i piszesz od razu, ze jestes niesmiala. Tak, ale mam wrazenie, ze te odczucia takie wlasnie rodza sie tylko jak porownujesz sie do twojego meza! A to porownanie jest sielniejsze od ciebie, bo prawdopodobnie dotyka cie to w twoim narcysyzmie i dlatego cie to boli.
Masz przeciez twoja osobowosc, twoje atuty kobiece, ktore powoduja ze jestes ciekawa, wiec chodzi tylko o to by odwazyc sie na ten krok, ktory od czasu do czasu nie bedzie zmierzony z twoim mezem.
Mysle, ze w naturze sa prawa takie jak: przyciagania i odpychania, jak fale morskie. Mezczyzni sa paradoksalni, i trzeba uwazac na to, ze uwielbiaja zdobywac kobiety, ale w zyciu codziennym lubia jednak oprzec sie na spokojnej, zrownowazonej zonie.
Wszystko zalezy od wolnosci umyslowej, tak mysle. Pytanie wiec takie do ciebie : Czy masz pretensje do meza tylko o ta sytuacje na weselu? Czy ogolnie zauwazylas, ze nawet w zyciu codziennym on jest bardziej narcystyczny od ciebie i cie troche dominuje?
Czy to odczucie niesmialosci bardzo ci przeszkadza? Czy myslisz, ze twoj maz moglby nieswiadomie szukac takich sytuacji by wzbudzic w tobie zazdrosc i przez to byc pewnym, ze go kochasz? Czy byla juz jakas sytuacja, gdzie to ty "zapomnialas" o mezu, bo tak bylo ci dobrze z innymi ludzmi lub, po prostu sama dobrze czulas sie ze soba?
Jakie sa twoje pasje? Co lubisz robic w wolnym czasie? Co sprawia ci przyjemnosc tylko dla ciebie?
Nie wiem, moze warto sie nad takimi sprawami zastanowic, bo jestes mloda, on tez i prawdopodobnie ty potrzebujesz sie troche inaczej ustosunkowac do siebie samej a dzieki temu do twojego zwiazku malzenskiego.
Goraco pozdrawiam
Leszczynek
13 2012-08-24 20:24:49 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-08-24 20:28:22)
Witaj Anno. ![]()
(...)Mąż miał zawsze naturę zdobywcy jak każdy facet, zawsze mi to przeszkadzało ale ja też chciałabym poczuć się zdobywana. Na początku jest zawsze super a potem przychodzą obowiązki tzn. praca,dom,dzieci,kredyty,codzienne życie.(...)
(...) Podkreślam,że niczego mi nie brakuje jeśli chodzi o wygląd (...)
Anno, ja rozumiem Twoją wypowiedź tak, że już przed wyjściem za mąż zauważyłaś, iż jest to człowiek lubiący się zabawić tzw. dusza towarzystwa, ale nie koniecznie z Tobą.
Jeszcze na początku starał się, ale w miarę upływu lat życia w małżeństwie, coraz mniej okazuje Ci zainteresowania, chociaż jesteś kobietą atrakcyjną. Bardzo go kochasz i bardzo potrzebujesz z jego strony adoracji i okazywania Ci uczucia, a przede wszystkim wyróżnienia Ciebie jako żony, gdy przebywacie w towarzystwie.
To zrozumiałe, że jakaś hierarchia wartości musi być zachowana!
Podam przykład tzn.mam wrażenie,że musi się wyszaleć.....Jak delikatnie zwróciłam uwagę,to zapytał czy jestem zazdrosna?Owszem na początku było super a potem byłam zazdrosna bo tańczył ze wszystkimi kobietami na weselu a ja siedziałam przy stole. Bawił się przy tym wspaniale a ja czułam się jak nikomu niepotrzebna.
Myślę, że ten przykład z jego zachowaniem na weselu, to tylko taki epizod z Waszego życia, a podobnych sytuacji zdarzało się więcej, w których czułaś się w towarzystwie nieswojo, bo mąż coraz bardziej zachowuje się jak ?bawi-damek?.
Są tego typu mężczyźni - mężowie/partnerzy, którzy traktują swoje żony jak te od zlewozmywaka i od kuchni, a swoje ego poprawiają, asystując innym kobietom w towarzystwie. Żona do różańca, a obce kobietki do tańca, a należałoby je traktować jako do tańca i do różańca (żony).
Na wesele byliście oboje zaproszeni, poszliście razem i razem wyszliście z wesela (tak myślę?). Ale między wejściem, a wyjściem było wiele godzin czasu, które, że tak powiem spędziliście raczej osobno. Mąż znakomicie się bawił i to nie w kółeczku, tylko obtańcowując panie.
Z pewnością panie były zachwycone, że są proszone do tańca. A przyjmując, że nie były same, to co w tym czasie robił ich partner?
Poszedł na papieroska, albo popijał z innymi biesiadnikami, szczęśliwy, że jego kobieta się bawi i ma chwilę dla siebie? A powinien na zasadzie wzajemności poprosić do tańca ANNĘ, widząc że siedzi sama przy stole.
Naprawdę, nie rozumiem, dlaczego ANNIE miała pozostać zabawa tylko w kółeczku.
Anno, moim zdaniem masz uzasadniony żal do męża i nie jesteś, ani przewrażliwiona, ani tym bardziej o skłonnościach narcystycznych. Po prostu nie umiesz znaleźć się w sytuacji, gdy Twój mąż zachowuje się tak, jakby był bez osoby towarzyszącej/żony.
Przede wszystkim powinien zadbać o to, żebyś się dobrze Ty bawiła. Skoro Ciebie nikt nie prosił do tańca, to vice versa i bawicie się razem. Tym bardziej, że jak sama o sobie mówisz, jesteś osoba nieśmiałą, a jego zachowanie jeszcze bardziej Cię deprymuje.
To nie Ty, masz zrozumieć męża, ale on Ciebie i zastanowić się nad swoim zachowaniem.
Jak widzisz, Twój problem nie jest odosobniony, bo i Olena ma podobny.
Dziewczęta, porozmawiajcie ze swoimi mężczyznami, jak bardzo czujecie się przez nich odrzucone w towarzystwie.
Powodzenia.
Pozdrawiam Was serdecznie. ![]()
Osobiście wyznaję zasadę, że jeśli para - nieważne czy to małżeństwo, znajomi, czy kobieta i mężczyzna będący dopiero na etapie zauroczenia - razem wychodzi na imprezę, to razem powinna też się bawić i razem z niej wrócić. Oczywiście nie chodzi tu o sztywne trzymanie się partnera, żeby nie powiedzieć uwieszenie się na nim, bo to również byłoby nienormalne, ale o poczucie się za tę drugą osobę w pewien sposób odpowiedzialnym. Impreza ma to do siebie, że są na niej też inni ludzie, nie zakładamy więc na oczy klapek, nie robimy z siebie dzikusów, bo skoro są, to dlaczego nie wymieszać się i razem nie pobawić, ale zawsze tak, aby partner nie poczuł się odepchnięty, nieważny, niepotrzebny. Jednym słowem ważne, aby znaleźć w tym jakiś złoty środek.
Uważam zresztą, że podejście ,,grunt, że ja się super bawię, a jeśli ona nie, to to jest jej problem" jest zwyczajnie niegrzeczne, bo naturalne powinno być, aby w takiej sytuacji nieco się kobietą-partnerką zaopiekować, a jeśli trzeba, to nawet wcześniej wyjść i odprowadzić ją bezpiecznie do domu. I tego zwyczajnie wymaga kultura.
Uważam zresztą, że podejście ,,grunt, że ja się super bawię, a jeśli ona nie, to to jest jej problem" jest zwyczajnie niegrzeczne, bo naturalne powinno być, aby w takiej sytuacji nieco się kobietą-partnerką zaopiekować, a jeśli trzeba, to nawet wcześniej wyjść i odprowadzić ją bezpiecznie do domu. I tego zwyczajnie wymaga kultura.
Zgoda, zresztą jeśli jedna z osób w parze ma takie podejście to trudno nazwac ich parą i właściwie to nie wiadomo po co razem przyszli.
Równie dobrze, ta osoba mogłaby iśc sama i świetnie by się bawiła.
Do przeczytania dobra książka, " Dlaczego mężczyźni kochają zołzy", zacznijmy najpierw same siebie szanować i mówić sobie,że jesteśmy wartościowe, a będzie o wiele lepiej. O! i nie użalać się nad sobą bo to najgorsze. Trzeba się cenić! Pozytywne myślenie i pierś do przodu! Jeśli ktoś ma chęć na e-book,proszę o info.
17 2012-08-25 12:50:36 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-08-25 17:25:54)
Witam. ![]()
Zgoda, zresztą jeśli jedna z osób w parze ma takie podejście to trudno nazwac ich parą i właściwie to nie wiadomo po co razem przyszli.
Strzałko, zauważ, że omawiany problem dotyczy właśnie par - osób będących z sobą w związkach.
Zaproszenie na imprezy dotyczy ich obojga, zatem idą razem. Ale każde z nich inaczej pojmuje zachowanie się na imprezie jako pary.
Gdy tak zachowa się facet - jak mąż ANNIE, czy partner OLENY - ale, z którym kobieta nie jest w bliskiej relacji (mąż, narzeczony, chłopak) tylko to jej znajomy/kolega, a tylko przypadek jakiś sprawił, że poszli razem, to z pewnością nie odczuje tak boleśnie tej jego ignorancji. Chociaż na pewno będzie jej bardzo przykro z tego powodu i zaliczy taką imprezę do nieudanych, a na drugi raz raczej nie przyjmie od niego zaproszenia.
Jednakże tu chodzi o zachowanie bliskiej osoby. Takie zachowanie partnera na imprezie, rzutuje później na ich wzajemne relacje w związku, bo jest powodem kłótni, wywołuje niesnaski. Partner jest cały heppy, zarzuty kobiety traktuje jako nieuzasadnioną zazdrość, bo przecież jej nie zdradza, tylko lubi się bawić, a ona nie. Nie przyjmuje do wiadomości, że jego zachowanie - pomijanie partnerki w zabawie - jest niewłaściwe, godzące w poczucie jej wartości jako kobiety i ich przynależności jako pary.
Równie dobrze, ta osoba mogłaby iśc sama i świetnie by się bawiła.
Na dyskotece pewnie tak. Natomiast na imprezie takiej jak wesele, jest to pod znakiem zapytania...bo, tu znowu jest problem tańca w parze.
Posłużę się przykładem. Zaprosiłam koleżankę (wolnego stanu) na wesele syna, która przyjąwszy zaproszenie od razu zaznaczyła, że przyjdzie, jeżeli do tego czasu znajdzie sobie pana. Sama na pewno nie, bo nie chce siedzieć w kącie.
Pomijam tu osoby samotne, w naprawdę starszym wieku, często schorowane, które znajdują przyjemność w rozmowie z rodziną, znajomymi i nie krzywdują sobie, jeżeli w większości spędzą czas za stołem.
Pozdrawiam. ![]()
Edit:
Nie zmieniałam treści, tylko poprawiłam błąd w pisowni.
Anno doskonale rozumiem o czym mówisz. Nie chodzi o to, że jesteś nieśmiała tylko o to, że Twój mąż tańczy z innymi kobietami, a ty siedzisz jak kołek przy stole bo nikt Ciebie nie zaprosił do tańca. My kobiety jesteśmy w gorszej sytuacji ponieważ to mężczyżni proszą kobety do tańca nie odwrotnie. Twój mąż zdecydowanie Cię zaniedbuje. Zachowuje się tak jakby przyszedł sam na wesele. Zdecydowanie Cię ignoruje. Bardzo nieładnie wg. mnie:(
Porozmawiaj z nim o swoim samopoczuciu w takich sytuacjach. Życzę powodzenia
Mnie już ten problem na szczęście nie dotyczy. Wyplątałam się ze swojego toksycznego związku (z czego jestem bardzo dumna!:))
Nie to, bym proponowała Annie rozwód he ![]()
mała_stokrotka przeczytam książkę, może wyciągnę wnioski na przyszłość.
Ciekawa jestem jak Anna rozwiązała swój problem.
Hej. Hmmm......trudno zrozumieć facetów. Może własnie Twoja nieśmiałość jest dla niego inna. A bawiąc się na weselu no tańczy z kobietami innego charakteru.... Ale zapewne kocha Cie
Może powinnaś troche wyluzować i być bardziej smiała...a co najważniejsze to powiedz mu o swoich obawach.Bo facetom trzeba mówić wszystko wprost bo inaczej nie zrozumieją.
Dokładnie facetom trzeba niestety wszystko mówić bo sami są baaardzo małodomyślni;) ogólnie ciężko ich zrozumieć ale ostatnio czytałam "Single- męski świat" i ale się uśmiałam haha ale same prawdziwych rzeczy sie dowiedziałam ![]()
Tak jak Anemonne, mysle, ze na tym weselu moglas po prostu zaczac tanczyc z kims innym, pogadac, a nie siedziec jak kolek. No i oczywiscie meza za reke do tanca zaciagnac!
Jezeli jestes niesmiala, a Twoj facet bardzo towarzyski, staraj sie przekroczyc te bariere bycia "podporka sciany", bo inaczej szybko nabawisz sie kompleksow i zazdrosci. Jestes ladna, maz Cie kocha, jest wam dobrze- nie zostawaj w kacie ![]()