Sprawa dotyczy sytuacji i relacji z moim mężem. Jesteśmy 3 lata po ślubie. Nie mamy dzieci. Mąż jest dla mnie dobry, stara się. Pomaga ni w codziennym życiu, dużo rozmawiamy ze sobą na różne tematy. Dogadujemy się, ale jest jedna sprawa, która mnie męczy i nie wiem co z tym zrobić, otóż w sytuacjach ważnych dla niego lub wspólnych, nie mówi mi pradwy. Np. kiedy wrócił na studia bo niby chciał to skonczyć, jeżdził do szkoły co się w pozniejszym czasie kazało,ze wcale go tam nie było, nic mi o tym nie mowiac.Dowiedziałam się o tym, domyśliłam pod koniec roku akademickiego jak cos zaczął kręcić. Mówił,ze bal sie przyznać.Kolejne stres w pracy wziął góre, zaczęło się palenie papierowów, dla mnie to nic złego, ale fakt ,ze nie przyznał się własnej żonie. Wiem,ze dla niektórych do błahostki, a dla mnie nie bo było tego jeszcze więcej. Rozmawiałam z nim na ten temat długo, jak ja to widzę i nie tylko. Przez chwilę było ok, potem znów to samo kiedys zagroziłam,że jesli bedzie tak dalej robił to rozwiedziemy się , ja nie mam już do niego zaufania, nie umiem myśleć czy mówi prawdę. Dałam mu czas, zeby się zmienił mówił, bo jesteśmy tylko we dwoje, przyglądałam się temu bacznie. Po pół roku to samo, kolejne kłamstwo - nie chodzi mi o zdradę. ja cierpliwie czekałam znosiłam wszystko , ale tego za wiele, jak ja mam budować związek jeśli 2 czlowiek popimo długich rozmów upominania i tak robi swoje. Nie wiem co mam o tym myśleć. Co robić dalej, jaką podjąć kolejną decyzję. Ja wiem,że dla kogoś to są błahostki, ale dla mnie nie. Ponieważ ja staram się zachować do tego dystans, jestem osobą spokojną i zrównoważoną, natomiast boję się kolejnych ukrywanych spraw lub wydłużania toku pracy w ważnych sprawach dla naszego małżeństwa. Ja nie mogę czekać, gdy on mówi, że to załatwi, a okazuje się,że jest to zrobione po 3 tyg. Jeśli chodzi o rodziców to jest wszystko w porządku ma dobre relacje, a chyba najlepsze z mamą. Co mnie martwi ? chodz jego rozmowy z matką zmniejszyły się , gdy poszliśmy na swoje. Jednak ma bliskie relacje, czasem jak dla mnie za bardzo. Szczera rozmowa to przykład: początek jest w porządku lub od razu naskakuje na mnie,że po co w ogole poruszam temat. Przeciez nic się nie dzieje. Staram się z nim rozmawiać , nigdy nie naskakują na niego, a to nie daje efektu, jest tak samo lub jeszcze gorzej bo on się denerwuje. Przed slubem był inny, jak każdy sytuacja bycia z drugą osobą zmienia człowieka. Przed slubem lubił flirtować, a mnie to drażniło ? dowiedziałam się o tym później. Mówił,że to nic takiego,ze mnie kocha. Ze te rozmowy ze znajomymi koleżankami to błąd i powinien mi o tym powiedzieć. Po slubie pamiętał o rocznicach uroczystościach, ale zbytnio się nie angażował. Co skutkowało złożeniem zyczen i koniec lub ewentualne wyjście na ciastko. A to przecież początki malzensta,a co będzie potem? Sama nie wiem co o tym myslec. Wiem tez,ze nic się nie dzieje vez przyczyny. A problem, dla jednych jest błahy, dla innych nie.
Podobne tematy
Bo to nie jest błahy problem; mąż w ważnych kwestiach (jak chociażby studia) cię oszukuje- co mu zależy?! Jaki ma w tym cel? Papierosy- to mogę zrozumieć, mój mąz też się nigdy nie przyznaje, ze palił- wyczuwam, ale już nic nie mówię, wiem, że nie cche ani słuchać kazania na temat tego że grozi mu rak, a także nie chce mnie martwić.
Kolejna sprawa: dlaczego piszesz o jego relacjach z matką? Czy to celowe? Bo jest to ciekawe, że piszesz o czymś zupełnie innym i nagle trochę uwagi poświęcasz tej kwestii.
Nie wiem, co będzie dalej. jestem zwolenniczką szczerej rozmowy, która z moim partnerem jest możliwa, wręcz jest normą w celu załatwiania wszystkich spraw, a bez niej nie wyobrażam sobie wspólnej relacji; bo na tym opiera się większośc małżeńskiego zycia: na rozmowie.
A jaki był przed ślubem? I co, sądzisz, ze go "zmieniło" ?
na dłuższą metę nie wytrzymacie...
Może warto skorzystać z małżeńskich poradni? Bo sama już za wiele nie zrobisz...
Zgadzam się z Przedmówczynią. Sama nie zrobisz właściwie NIC, a jeśli szczera rozmowa nie pomaga, to , proponując męzowi terapię małżeńską zobaczysz przynajmniej czy mu zalezy na tym by wasze małżeństwo było trwałe i no.....szczęśliwe.
Skoro on tak często boi się Tobie przyznawać do takich błachostek,oznacza to że często musiałaś mieć odmienne zdanie.Przecież zna cię wie co odpowiesz,jak zareagujesz..Nawet jesli chodzi o rocznice,napisałaś że tylko ciasto i kawa.Czyli nie byłaś w pełni z tego zadowolona.Niektorzy mężowie zapominaja całkowicie o rocznicach.Czasami tzreba sie umieć cieszyć z małych rzeczy.Mój partner np. czasami nie mówi mi o wszystkim i to sa też błachostki,ale jak on uważa,że robi to aby uniknąć niepotrzebnych spięć bo wie jaka będzie moja reakcja,jakie będzie moje zdanie.Ale to nie znaczy że mu nie zależy.Bo gdyby mu nie zależało to by robił swoje mówiąc ci o tym i miał by gdzieś co na ten temat sądzisz.TAk samo stosunki z matką to dobrze ,że ma dobre w końcu to jego matka.Przecież nie można się o to burzyć. Może za bardzo chcesz ingerować w każdą jego rzecz co robi,a faceci nie lubią pełnej kontroli.Denerwuje ich to,dlatego zaczynają kłamać.I często mężczyzni uważaja że są to błachostki co dla nas kobiet jest o wiele ważniejszą rzeczą.Ale można przyznać że czasami z małego problemu potrafimy wyolbrzymić go,gdzie po czasie przemyslimy i dochodzimy do wniosku,że aż tak to straszne nie było.Widać,że to ty dominujesz w tym związku.
Brak zaufania w związku do niczego dobrego nie prowadzi i im szybciej Twój mąż to zrozumie, tym lepiej dla Was.
Tak jak już Ci to sugerowano na forum, powinniście skorzystać z porad specjalisty. Jeśli Twój facet jest patologicznym kłamcą to mimo wysiłków nie wzbudzisz w nim poczucia winy. Nowe kłamstwa będą rodziły nowe konflikty.
Pójście do poradni, do psychologa - to przecież żadna ujma na honorze.
Dobrze, że zauważasz problem i chcesz w tym walczyć. Najgorsze jest chowanie głowy w piasek.
Dziś pierwszy raz byłam u psychologa, psychoterapeuty, problem nie jest tak błahy jak się wydawał. Dziękuje, za podpowiedzi w tej sprawie, długo myślałam nad tym ,żeby zdobyć się na spotkanie. Tylko czy dam radę? Nie życzę nikomu takiego związku. Pozdrowienia dla wszystkich :-)
Minął prawie rok od ostatniego napisania postu na tym wątku, początkowe miesiące były trudne, nawet bardzo. Dużo rozmów, rozów, które tak naprawdę nie wiadomo było czy będą działać, jednak teraz po tak długim czasie opłacało się w to wszystko brąć dalej, walczyć. Jestem już spokojniejsza, o to wszystko, kilka rzeczy ułożyło się bardzo dobrze, zostało dopięte na ostatni guzik. Czuję teraz ulgę, ale też wiem, że bez pomocy innych, nie dałabym rady, wszystko rozpadłoby się w drobny maczek. Dziękuję wszystkim za pomoc. Pozdrawiam :-)
9 2013-07-27 17:55:12 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-07-27 17:55:42)
Jesteś osobą bardzo spostrzegawczą i nie przegapiłaś niby detali, ważnych dla funkcjonowania małżeństwa. Myślę, że głównie zaprocentowało. Także możesz tez sama odczuwać satysfakcję, a mąż powinien być Ci wdzięczny. ![]()