netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ku przestrodze.

41 odpowiedzi9 447 wyświetleńzałożony przez Kasiaaa93, 07.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Ku przestrodze.

Witam wszystkich. Chciałabym Wam opowiedzieć moją historię ku przestrodze. Jak zaczynacie się z kimś spotykać miejcie oczy szeroko otwarte. Na tym świcie są naprawdę różni ludzi. I to, że Wy jesteście uczciwi nie gwarantuje, że wszyscy tacy są. To co mnie spotkało wygląda jak kilka kadrów żywcem wyjętych z serialu argentyńskiego. Dosłownie. Niechętnie wracam do tych sytuacji. Nawet nie wiecie ile przez to wycierpiałam. Przeszło rok dochodziłam do siebie. Może też przez to, że jestem wrażliwa i bardzo liczę się z opinią innych ludzi a siebie traktuję zbyt krytycznie a wobec innych jestem bardziej liberalna. Wiele to mnie wszystko kosztowało. Czułam się zaszczuta. Moją oazą był dom. Tylko tam czułam się bezpieczna. Miałam wrażenia, że mam wypisane na czole to co mnie spotkało i wszyscy to widzą. Płakałam po nocach, zarywałam szkołę, bo nie miałam sił aby rano wstać na zajęcia. Cieszę się, że to już jest za mną i się całkowicie wyleczyłam z tych miłości i mogę dowoli cieszyć się z nowej, która daje mi wiele szczęścia. smile A więc przechodzę już do rzeczy.

Wszystko zaczęło się trzy lata temu. Przyszłam do liceum. Jak chyba każdy na początku czułam się nieswojo, ale szybko przyzwyczaiłam się do nowej sytuacji i przyjednałam sobie koleżanki, z którymi do dziś jestem w kontakcie. Był tam pewien nauczyciel od języka polskiego. Okazało się, że będzie uczył naszą grupę. Wiecie, młody, bo zaledwie 26-letni, świeżo po studiach, w miarę przystojny, kawaler. I z tego co sam mówił na zajęciach nie miał dziewczyny. Więc stąd ni zowąd wszystkie dziewczyny zaczęły się nim interesować, podkochiwać. Pamiętam, że zawsze przed lekcją polskiego ubikacje były przepełnione, bo każda dziewczyna przychodziła poprawiać makijaż. Ja jako, że jestem i byłam rozsądną dziewczyną nie przywiązywałam uwagi do osoby nauczyciela. Dla mnie było jasne, że nauczyciel to nauczyciel i nie ma co się spoufalać. Dla mnie najważniejsze były oceny więc skupiałam się na nauce przy czym inne dziewczyny szalały za panem P. Lecz z dnia na dzień zauważałam, że wykładowca podczas zajęć ciągle mi patrzy w oczy. Uśmiecha, kokietuje i puszcza oczko przy wszystkich. Byłam w szoku. Miałam wtedy zaledwie 16 więc nie miałam żadnych doświadczeń damsko-męskich. Byłam naiwna, ale tłumaczę to właśnie młodym wiekiem i tym, że nie miałam wcześniej żadnych relacji z facetami. Robił wszystko to co robi facet aby zdobyć kobietę. Ciągle mnie faworyzował. Były takie momenty, że się zapatrzył w moje oczy zapominając co miał mówić. Ja na niego patrzę on na mnie a klasa nie wiedziała co się dzieje. Powtarzał na lekcjach, że się zakochał. Mówiąc to patrzył na mnie. Rysował serduszka na tablicy. Puszczał miłosne piosenki zawsze patrząc na mnie. No i cóż, stało się. Uwiódł mnie. Po pół roku zaczęliśmy się spotykać. Oczywiście w tajemnicy żeby nikt się nie dowiedział. Obawiał się opinii innych. Wszak on był nauczycielem a ja jego uczennicą. W dodatku niepełnoletnią. Zrozumiałam to. Powiedział, że będziemy się mogli z tym wszystkim ujawnić jak będę pełnoletnia. Zgodziłam się na taki układ. Spotykaliśmy się przez kolejne pół roku. Mięła pierwsza klasa liceum i przyszły wakacje. Umówiliśmy się, że podczas wakacji nie będziemy się spotykać. Na to też się zgodziłam. Po raz pierwszy z utęsknieniem czekałam na wrzesień. I w końcu przyszedł. Na rozpoczęciu zostałam wezwana do dyrekcji. Gdy weszłam był dyrektor i on. Przeraziła się, ale usiadłam i pełna niepokoju czekałam co powie dyrekcja. Dowiedziałam się, że ktoś, najprawdopodobniej z klasy doniósł na nas. Ktoś się zorientował i podzielił się swoją opinią z dyrektorem. Nie wiedzieliście co poczułam gdy P nagle zaprzeczył jakoby coś nas łączyło. Ale o zgrozo, ja także temu zaprzeczyłam. Żałuję tego do dziś. Jakbym wiedziała, że to wszystko się tak potoczy wyśpiewałabym wszystko czego się dopuścił. Dyrekcja oznajmiła nam, że to pewnie jakaś mściwy uczeń wymyśla niestworzone historię, ale dla dobra wszystkich pan P zostanie odsunięty od klasy a zamiast niego przyjdzie inny wykładowca. Wyszłam z gabinetu załamana. A potem on mnie wziął na stronę. Powiedział żebym o wszystkim zapomniała, że od dziś mnie nie zna ani ja jego. Byłam zdruzgotana. W międzyczasie doszło do buntu w grupie po tym jak wyszło na jaw, że P nie będzie już nas nauczył. Doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie napisać petycję o przywrócenie nauczyciela. Na czele stanęłam ja. Jako, że jestem uzdolniona w kierunku humanistycznym podjęłam się napisania petycji. I jak się później okazało niewiele ona pomogła. Gdy zaczęłam się godzić ze stratą ukochanej osoby jaką był mój nauczyciel on ciągle podsycał moje zainteresowanie swoją osobą. Nie dawał mi o sobie zapomnieć. Dawał dyskretnie znać, że ciągle jest mną zainteresowany. Więc nie przekreśliłam go zupełnie. Pozostawiłam mu otwartą furtkę. Wszystko było tylko uzależnione od niego, jaką postawę przyjmie i co najważniejsze jak mnie potraktuje. Ale już nie uzależniała wszystkiego od niego. Postanowiłam, że teraz będę bardziej otwarta na propozycje chłopaków, których nigdy nie brakowało. Więc jeszcze tego samego miesiąca, bo we wrześniu napisał do mnie na portalu społecznościowym mężczyzna. Nazwijmy go R. Mówił, że ma 24 lata. Lecz jak się później okaże okłamał mnie, bo w rzeczywistości był o 10 lat starszy . I to nie tylko w tej kwestii mnie okłamał lecz do tego również dojdziemy. Spotykaliśmy się przez rok czasu. W międzyczasie zainteresowanie pana P słabło moją osobą, ponieważ pojawiły się kolejne głosy jakoby byśmy się spotykali. Więc jak to dla niego typowe ? schował głowę w piasek. Podświadomie nadal go kochałam jednak skupiłam się bardziej na R. Przez ten rok czasu moja sytuacja z R nie posuwała się do przodu. Wszystko było w stagnacji, nie wiedziałam na co mogę z jego strony liczyć. Nic się nie wyklarowało mimo upływu znacząco czasu. Spotykaliśmy się tak co dwa tygodnie. Nie były to typowe randki, tylko na pierwszą zaprosił mnie do restauracji i kina. Potem już tylko spacerki, parki, alejki aż w końcu zaproponował hotel. Już pewnie domyślacie się, że nasze spotkania miały charakter erotyczny. Nie doszło do seksu ani z nim ani z P, ponieważ przeczuwałam, że coś jest nie tak a nie chciałam tracić dziewictwa z kim popadnie, z kimś na kogo nie mogę liczyć. To były jedynie drobne igraszki. Chciałam bardzo to zmienić, chciałam żeby R traktował mnie jak swoją dziewczynę a nie tylko jako partnerkę do łóżka. Walczyłam z nim o to przez cały rok, nie potrafiłam się z nim dogadać. Nie byłam w nim zakochana jednak coś mnie do niego ciągnęło. Miał to coś. Mimo roku znajomości formalnie nie chodziliśmy ze sobą, nic o nim nie wiedziałam, nie byłam nigdy u niego, jak czegoś się chciałam dowiedzieć ucinał rozmowę, nie wiedziałam co robił w danej chwili, odzywał się tylko jak zapragnął kontaktu ze mną. To było upokarzające. Dokładnie po roku znajomości z R dowiedziałam się przez przypadek, że jest żonaty. Że tak naprawdę ma rodzinę, dom, mieszka nieopodal mojego miasta, zupełnie gdzieś indziej gdzie mi opowiadał. Okazało się też, że nie jest R tylko K. Oszukał mnie praktycznie pod każdym względem. Myślałam, że się zabiję. Już planowałam powiesić się. Jednak opowiedziałam wszystko mamie. Nigdy nikomu nie podzieliłam się moimi sekretami. Koleżanki były, ale nie ufam im i w życiu bym w takie sprawy je nie wtajemniczała I Wam tego typu praktyki również odradzam. Mama zawsze była moją najlepszą przyjaciółką. Więc opowiedziałam jej zarówno o P jak i o R. To dzięki niej wyszłam na prostą. W czasie gdy zainteresowanie P słabło a pojawił się w moim życiu R był też jeden chłopak. To był Ł. Byłam z nim też rok i dokładnie rok temu, we wrześniu gdy dowiedziałam się o kłamstwach R zerwałam również z Ł. Zapytacie o powód. Zataił przede mną poważną chorobę genetyczną. Nie pozostało mi nic innego jak zakończyć znajomość. I tu też przeżyłam załamanie nerwowe, ponieważ przez bite trzy miesiące jego rodzina wydzwaniała do mnie z pretensjami, że go wykorzystałam i zostawiłam. Byłam w szoku, przecież ludzie się rozstają i na pewno rodzice się w to nie wtrącają. Tym bardziej, że zrobiłam to kulturalnie, bez jakiś tam ekscesów. Grozili mi, raz nawet koczowali pod moim domem. To był horror. Wszystko nałożyło się na mnie w jednym momencie. To mnie kompletnie rozbiło. Ale nie potrzeba było długiego czasu, ponieważ już w grudniu poznałam W i z nim jestem do dzisiaj. Czasami jest dobrze, czasami gorzej, jak to w każdym związku. Ale planujemy razem przyszłość. Ostatnio często wspomina o zaręczynach, ślubie, dzieciach. Jestem w końcu szczęśliwa. Dziś już nie czuję ani bólu, ani żalu, ani goryczy do P i R. Ich osoby stały mi się obojętne. Mimo ile cierpienia mi wyrządzili życzę im szczęścia w życiu. Wiem, że w tym wszystkim jest też sporo mojej winy, że dałam się tak oszukać jednemu i drugiemu. Ale ja jako młodziutka dziewczyna byłam pełna wiary w ludzi, nie sądziłam, że ktoś może zrobić drugiemu człowiekowi takie świństwo. Nie proszę Was o słowa wsparcia, bo sama się pozbierałam do kupy, normalnie funkcjonuję i nie odczuwam smutek. Piszę to aby przestrzec przed znajomościami z Internetu i w ogóle abyście zawsze miały oczy szeroko otwarte gdy zawieracie nową znajomość. Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca mojej opowieści.

2

Odp: Ku przestrodze.

Zuch dziewczyna! Dobrze, że powiedziałaś mamie, jeszcze lepiej, że się pozbierałaś.

3

Odp: Ku przestrodze.

Dotrwałam, choć łatwo nie było.
Cóż, mogę to określić w jeden sposób: słodki przywilej popełniania błędów młodości smile.... które niektórzy zostawiają sobie na lata dorosłe.
Lepiej , że los oduczył Cię naiwności teraz, niż za kolejne 10 lat. Jednak z kolei moja rada: Nie śpiesz się z małżeństwem.

4

Odp: Ku przestrodze.

Chyba troche sama sie o to prosilas.. moim zdaniem jetses naiwna. I poza tym wcale nie taka 'swieta' oi wrazliwa, spotykalas sie praktycznie z 3 facetami jednoczesnie:) a potem po 2 msc poznalas 'milosc' swojego zycia. No wrazliwa jestes baaardzo

Mnie takie hostoryjki nie ruszaja, wiadomo ze facet 26 letni ma jeszcze nie zbyt duzo w glowie (bez obrazy) i Ty 16sto latka myslalas, ze cos z tego bedzie? W dodatku ze byl Twoim nauczycielem? hehe:)

5

Odp: Ku przestrodze.

Rzeczywiście - historia niczym z telenoweli. Dobrze, że zakończenie również szczęśliwe!
A takie znajomości internetowe - to nic dobrego, nigdy. I również coś o tym wiem, ze swojego małego doświadczenia.
Najważniejsze, że wyszłaś na prostą i zgodzę się  z tym, że mama to najlepsza przyjaciółka, jaką można zdobyć.
Powodzenia w dalszym życiu ze swoją miłością!! smile)

6

Odp: Ku przestrodze.
poprostuania napisał/a:

Chyba troche sama sie o to prosilas.. moim zdaniem jetses naiwna. I poza tym wcale nie taka 'swieta' oi wrazliwa, spotykalas sie praktycznie z 3 facetami jednoczesnie:) a potem po 2 msc poznalas 'milosc' swojego zycia. No wrazliwa jestes baaardzo

Mnie takie hostoryjki nie ruszaja, wiadomo ze facet 26 letni ma jeszcze nie zbyt duzo w glowie (bez obrazy) i Ty 16sto latka myslalas, ze cos z tego bedzie? W dodatku ze byl Twoim nauczycielem? hehe:)

a Ty od razu urodziłaś się z mądrością życiową 50-latki? wątpię smile

7

Odp: Ku przestrodze.

Nie. Ale gadanie ze sie jest wrazliwa, a obracanie 3 facetow naraz to czysta glupota. Sama sie w to wszytsko popchnela, i nie ma co teraz sie zalic.

8

Odp: Ku przestrodze.

To wszystko skłąda się na młody wiek. ...jesli kiedykolwiek oczywiście byłaś młoda....

9

Odp: Ku przestrodze.
poprostuania napisał/a:

Nie. Ale gadanie ze sie jest wrazliwa, a obracanie 3 facetow naraz to czysta glupota. Sama sie w to wszytsko popchnela, i nie ma co teraz sie zalic.

tylko, że dziewczyna się nie żali...

10

Odp: Ku przestrodze.

Jakos w wieku 16 lat nie wpadlabym na pomysl, zeby sie z nauczycielem 'zadawac' albo spotykac sie z kolesiem poznanym przez neta , prawie 20 lat starszym na sam sex. I tu nie powinna pisac ku przestrodze, jacy to sa niby dziwni faceci itp, tylko ku przestrodze jak laski same robia z siebie nie powiem kogo hmm

11

Odp: Ku przestrodze.

No własnie, nie żali się smile I dobrze, że napisała o swoich doświadczeniach, widać, że wyciągnęła z nich wnioski.

12

Odp: Ku przestrodze.
poprostuania napisał/a:

Jakos w wieku 16 lat nie wpadlabym na pomysl, zeby sie z nauczycielem 'zadawac' albo spotykac sie z kolesiem poznanym przez neta , prawie 20 lat starszym na sam sex. I tu nie powinna pisac ku przestrodze, jacy to sa niby dziwni faceci itp, tylko ku przestrodze jak laski same robia z siebie nie powiem kogo hmm

On, jako pedagog nie powinien był dopuszczać do takiej sytuacji. To nieetyczne i powinien być znacznie mądrzejszy niż 16 latka.

13

Odp: Ku przestrodze.

Catwoman być wrażliwym, a "kochliwym" (choć bądźmy szczerzy - to hormony), to jednak odrobinę co innego. Podobnie jak być naiwnym, a głupim to też co innego.


No, ale cóż - w liceum to się różne ciekawe rzeczy robiło i póki szpital był zbędny, ani nikt nie kończył z brzuszkiem, to można się było tylko śmiać z własnej głupoty....

14

Odp: Ku przestrodze.

No właśnie smile -co do ostatniego. Natomiast będę obstawać przy tym, że nauczyciel popełnił błąd, któego nie powinien popełniać.
Co prawda tytuł "Ku przestrodze" jest średni bo każdy nastolatek pragnie się uczyć na własnych błędach:)

15 Ostatnio edytowany przez Kasiaaa93 (2012-08-08 12:06:03)

Odp: Ku przestrodze.

Dziękuję za wszystkie komentarze. Poprostuania, wiesz on nie był 20 lat starszy był o 10 lat starszy. Zarówno nauczyciel jak i R. Wiem, że być może byłam naiwna i liczę się ze zdaniem wszystkich. Ponadto nie łączył nas seks tak jak napisałaś. Z żadnym z tych trzech facetów nie współżyłam. Powiesz pewnie, że seks to nie tylko penetracja. Bo istnieje jeszcze seks oralny, analny itp. Ale one również nie miały miejsca. To były tylko pocałunki i jego dłoń na mojej piersi. Ot co. Bo na więcej nie pozwoliłam. Catwoman powiedziała dokładnie to samo co moja mama. Nauczyciel nie powinien był dopuścić do takiej sytuacji. To on z nas dwojga był pełnoletni i powinien myśleć głową niż rozporkiem. Zaimponowało mi to, że nauczyciel się do mnie zaleca. No i jakoś się potoczyło. Może gdyby miał więcej odwagi aby przeciwstawić się światu mogłoby to wyglądać inaczej. Bo znam jedno małżeństwo, gdzie ona to uczennica a on nauczyciel. I dzieli ich 8 lat różnicy. Co prawda oboje już mają po 40stce, ale z tego co widzę dobrze im się żyje. To prawda, że kręciłam z kilkoma na raz. Ale nie z 3 tylko z 2. Bo jak zainteresowanie P opadło, to poznałam R. I tu nie ma nic złego, jeden drugiemu nie koligował, bo P już w tym czasie odpuścił. Spotykałam się z R i Ł naraz. Wiem, to było złe, ale żaden mi nie zapewniał stabilizacji, związku z prawdziwego zdarzenia. Z żadnym nie czułam się spełniona jako kobieta, partnerka. Więc tak wyszło. Nie będę się też usprawiedliwiać, bo nie powiedziałam nigdy, że byłam bez winy. Ale kto jest bez niej niech pierwszy rzuci kamieniem....

16

Odp: Ku przestrodze.
Kasiaaa93 napisał/a:

Z żadnym nie czułam się spełniona jako kobieta, partnerka. Więc tak wyszło. Nie będę się też usprawiedliwiać, bo nie powiedziałam nigdy, że byłam bez winy. Ale kto jest bez niej niech pierwszy rzuci kamieniem....

Niektore i niektorzy nie czuja sie spelnieni i z trzema, wiec szukaja, piatego, dziesiatego itd. Co to za wytlumaczenie..

P.S. <rzucam kamieniem> Bo co jak co, ale w zyciu by mi nawet przez mysl nie przeszla gra na dwa fronty. I wiem, ze ten cytat bilblijny jest fajny, ale lepiej uzywaj go z rozwaga, bo mysle, ze na tym forum jest duzo wiecej osob o podejsciu podobnym do mojego, a chyba nie chcesz zostac ukamieniowana ;p

17

Odp: Ku przestrodze.

Midi to że TOBIE by nie przeszło i AKURAT TO to jedno. lepiej sobie przypomnij, jakie błędy młodości robiłeś, niekoniecznie identyczne jak Autorka, ale tak samo mogłyby być ocenione, skrytykowane a ty nazwany palantem i idiotą.
Niech sobie każdy z was, oceniających przypomni swoją młodość: jeśli nie było w niej żadnych błędów, niczego, czego mógłby się wstydzić gdyby mu przyszło napsiać autobiografię- O.K. smile  analogia do kamienia.

18

Odp: Ku przestrodze.

O-żesz! yikes

Kasiaaa93

Może powinnaś też spojrzeć na swój obecny związek przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń - będziesz pewniejsza czy nadal nie jesteś naiwna i zbyt kochliwa...

19

Odp: Ku przestrodze.

Kowaledlo, ja już od dłuższego czasu przypatruję się mojemu obecnemu związkowi. Uwierz mi, że wyciągnęłam olbrzymie wnioski z poprzednich doświadczeń. I właśnie po tych doświadczeniach stałam się nieufna, z trudem zaufałam mojemu obecnemu chłopaki. Czasami drobiazgowo analizuję każde Jego słowa, posunięcia. Właśnie przez przeszłość stałam się bardziej podejrzliwa. I muszę powiedzieć, że wobec obecnego nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest tak jak powinno być w normalnym, zdrowym związku. Jest nawet lepiej. Bo czuję się jakbym odżyła po tym wszystkim.

Nie wiem dlaczego Ty Kowaledlo jak i Midi oskarżacie mnie o kochliwość. Tak się składa, że ja się nie zakochuję ot tak. W P się od razu nie zakochałam. Czuję, że w R w ogóle nie byłam zakochana a w W musiało minąć kilka miesięcy zanim poczułam, że go pokochałam. Pisząc to wiedziałam, że od niektórych posypią się na moją głowę ostre słowa. Jednak Wy nie znacie tak dokładnie sytuacji, polegacie tylko na moim opisie, nie mieliście do czynienia z takim położeniem. Na mnie mówicie, że jestem kochliwa, głupia, naiwna itp. A ciekawe co byście powiedzieli na dziewczyny, który zabiegały w tamtym momencie o względy pana P a ten nie zwracał na nich uwagi. To już była z ich strony kompletna desperacja. Ja byłam na niego obojętna, lecz zaczął mnie adorować. Kurczę, no wyobrażacie sobie żeby nauczyciel podrywał uczennicę?! Raczej mało której nastolatce to się zdarza. Czułam się jak wybrana pośród tylu dziewcząt. Nie zabiegałam o jego zainteresowanie. On to robił. Miałam na początku świadomość tego, że to nie ma przyszłości i starałam się zawsze kierować wzrok gdzieś indziej, nie patrzeć na niego, lecz starał się i tak mu się udało.

Midi, chyba mnie nie zrozumiałeś. Czułam się niespełniona ponieważ ŻADEN z tych trzech nie zapewnił mi zdrowo wyglądającego związku. Czułabym się spełniona gdyby facet miałby tylko mnie, nie ukrywał przede mną tak prozaicznych spraw gdzie pracuje, mieszka, przedstawił rodzinie itp. Zwyczajne proste sprawy, które są na porządku dziennym w zdrowej relacji damsko-męskiej. Nie oczekiwałam cudów do tego aby być spełniona. A poza tym nie rozumiem dlaczego to mi się dostaje od Ciebie po głowie za to, że byłam z dwoma jednocześnie. Fakt, postąpiłam źle, ale ich winy zupełnie nie dostrzegasz...No cóż, jesteś facetem widocznie trzymasz z facetami, ale w takim razie jesteś nieobiektywny i nie powinieneś się tu wypowiadać. Jeden zataił przede mną chorobę. Słuchaj, to nie było fair a drugi zrobił jeszcze większe świństwo, spotykał się ze mną a w domu czekała na niego żona. Po spotkaniu ze mną przyjeżdżał do domu i być może kochał się z żoną. Spójrz, troszkę bardziej obiektywnie, bo jak na razie dostrzegasz tylko moją winę. Oczywiście, nie mówię, że jestem bez niej, ale mój występek w porównaniu do ich jest niczym...

20

Odp: Ku przestrodze.

A Wam dziewczyny: olcik i Catwoman, dziękuję, że nie widzicie w tym tylko i wyłącznie mojej winy.

21

Odp: Ku przestrodze.
Catwoman napisał/a:

Midi to że TOBIE by nie przeszło i AKURAT TO to jedno. lepiej sobie przypomnij, jakie błędy młodości robiłeś, niekoniecznie identyczne jak Autorka, ale tak samo mogłyby być ocenione, skrytykowane a ty nazwany palantem i idiotą.
Niech sobie każdy z was, oceniających przypomni swoją młodość: jeśli nie było w niej żadnych błędów, niczego, czego mógłby się wstydzić gdyby mu przyszło napsiać autobiografię- O.K. smile  analogia do kamienia.

Wiem, ze to zabrzmi strasznie arogancko, ale odpowiedz brzmi nie - nie zrobilem nic zlego w stosunku do (w tym potencjalnych potencjalnych) partnerek. I jestem palantem i idiotą, zdazalo sie, ze bylem tak nazywany, ale nie za grzechy, ktore popelnilem, ale wlasnie za ta moja skrajna uczciwosc i szczerosc - bywa i tak ;p

22

Odp: Ku przestrodze.

Midi a jakie grzechy popełniła Autorka? smile

23

Odp: Ku przestrodze.

Midi, w takim razie pozostaje Ci tylko pogratulować roztropności w młodym wieku.

24

Odp: Ku przestrodze.

Kasiaaa93, ja nie oskarżam Cię o kochliwość lub naiwność. Przeczytaj uważnie to jedno zdanie, które napisałem.

Ale byłaś naiwna i kochliwa, bo w końcu nie byłaś z nimi wbrew swojej woli.

A teraz zbyt mądrze piszesz żebyś była głupią gąską i widać, że uczysz się na błędach, co się chwali smile

25

Odp: Ku przestrodze.

Hehe, dziękuję kowaledlo smile

26

Odp: Ku przestrodze.

Kasiaaa93,

bardzo Ci współczuję, aż ciarki przeszły czytając to;/
wiadomo ze takie doświadczenia beda miały wpływ na dalsze życie - fakt troche masz nauczkę ale tez pewnie ciezko Ci bedzie komus zaufać (tzn ciezej niz innym osobom, które czegos takiego nie doswiadczyły)
Ja raz słyszałam o takiej sytuacji - uczennica i nauczyciel (nawet ludzi w podobnym wieku do Twojego) ;/

Ale powiem Ci szczerze, ze patrzac na to w jak mlodym wieku byłas to i tak poradzilas sobie z tym bardzo dobrze! Nastolatke latwo moze starszy facet uwiesc, a tez taka osoba nie wie jak sie moga skonczyc te internetowe znajomosci... Nie ma wiec o co Ciebie tu obwiniać

A co na to mama? Jak Ci pomagała?

27

Odp: Ku przestrodze.

Cytrynka1985, dziękuję za zrozumienie. Sama czasami nie mogę uwierzyć w to co mnie spotkało i choć to brzmi niewiarygodnie, niestety zdarzyło się naprawdę. Ale może dzięki temu wydarzeniu mam więcej siły.  Masz rację cytrynko, ten ciąg wydarzeń zmieniło mnie. I to niestety na niekorzyść. Czasami brak mi odwagi, nie cenię siebie, ponieważ mówiąc kolokwialnie zostałam potraktowana jak szmata przez tych delikwentów. Trudno mi zaufać, to fakt. Czasami trudno mi ocenić sytuacje. Są takie momenty, że czuję się niepewna uczuć partnera, choć zapewnia o swojej miłości dzień w dzień. I to nie tylko słowa świadczą o Jego zaangażowaniu lecz także czyny. Nigdy mi nie ubliżył. Bardzo liczy się z moim zdaniem. Ale ja zawsze potrafię znaleźć dziurę w całym. Przyczepiam się czasem tak mało istotnych spraw. Brak mi wiary w siebie. Potrzebowałam naprawdę dużo czasu aby stać się odważniejszą przy partnerze. To są wszystko skutki tych pechowych wydarzeń. Gdyby ich nie było ja zachowywałam bym się inaczej. Takie zdarzenia potrafią dobić człowieka na samo dno. Cytrynko, pytasz się jak mi mama pomogła. Otóż zrobiła to co mogłą zrobić najlepszego. Była ze mną w doli i niedoli. Oczywiście, chciała interweniować zarówno w obu przypadkach, z P jak i R. Jednak przekonałam Ją żeby tego nie robiła. Ale zawsze jak w nocy z tego bólu nie mogłam spać leżała obok mnie, słuchała, pocieszała. Czasem płakaliśmy obie. Zawsze mogłam z nią pogadać, zawsze znalazła dla mnie czas. To co zrobiła jest nieocenione, to rozmowy z nią pozwoliły mi wrócić do normalności. Będę jej wdzięczna za to do końca życia...

28

Odp: Ku przestrodze.

Kasiaaa93 Rzeczywiście to chyba było za dużo jak na psychikę tak młodej osoby. Polecam Ci wizytę u psychologa- pomoże Ci to przepracować i będziesz w stanie zbudować normalny związek w przyszłości. Inaczej to może "wyłazić" nawet po latach.

29

Odp: Ku przestrodze.
Catwoman napisał/a:

Kasiaaa93 Rzeczywiście to chyba było za dużo jak na psychikę tak młodej osoby. Polecam Ci wizytę u psychologa- pomoże Ci to przepracować i będziesz w stanie zbudować normalny związek w przyszłości. Inaczej to może "wyłazić" nawet po latach.

Zgadzam się z Tobą. Bo teraz Kasiu może Ci sie wydawać, ze o wszystkim juz zapomniałaś i jest ok a później może to wychodzić...
Wiadomo, ze wiekszość z nas przeszła jakies rozczarowania, facet okazał sie inny, udawał kogoś kim nie jest, czy jakies zdrady itd ale Ty byłaś po prostu manipulowana przez duzo starszych mężczyzn... psychika nastolatki jest inna niż dziewczyny 20+.

30

Odp: Ku przestrodze.

Tak, naiwność aż się wylewa. Młody wiek, młodym wiekiem, ale bez przesadyzmu. Również nie wzruszyła mnie Twoja historia, a czy jest ona dobrą przestrogą? Właściwie przed czym? Poobracało Cię dwóch wyrośniętych facetów i jeden małotal, dostałaś po tym rocznej traumy i tyle. Nic wielkiego się nie stało.

31

Odp: Ku przestrodze.

ja bym się częsciowo zgodziła z teo - w tym zakresie, że twoja historia ani specjalna ani interesująca, ani przestrogująca nie jest.....

I fakt, że z jednych starszych ramion wlazłas w drugie, a zaraz potem trzecie - świadczy o niedojrzałości i , być może, o skłonności do bycia manipulowaną...
wiesz, emocjonalnie ciągle byłaś gotowa na nowe relacje?/ może taki wiek.. moja mama by powiedziała, KOzi.... młoda kózka, która się wyrywa do świata dorosłych relacji...
za szybko, za duzo, za skomplikowanie

podejrzewam model - księżniczki tatusia, adorowanej przej ojca i stawianej na piedestale.. potem odrobina zainteresowania i hołdu i lecisz jak w dym

uważaj na to i słuchaj siebie
swojego serca, swoich potrzeb..

moja koleżanka mówi - połóż się na podłodze, wsłuchaj w swój organizm.... zobacz, co mówi ci serce, gdy myslisz o tej sytuacji, o tej relacji - a potem konsekwentnie zrealizuj, co ci serce powie...

32

Odp: Ku przestrodze.

Kurde, Teo, jej historia nie miała wzruszać - przeczytaj tytuł. Jest przestrogą (choćby przed zbytnią ufnością, w realu czy w necie, czy przed relacjami uczennica-nauczyciel), a czy trafi do takich małolat jak ona wtedy, to już inna kwestia. Zauważ, że ona przeszła to wszystko w bardzo młodym wieku - kobiety 10 lat starsze od niej dają się równie łatwo manipulować. I była naiwna i głupiutka, ale widać, że już nie jest. Do tego żadnemu z tamtych delikwentów nie dała się zaciągnąć do łóżka, co w ogóle jest godne podziwu - przynajmniej w mojej ocenie. Nie widzę też żadnego przesadyzmy i pisząc o tym "nic wielkiego się nie stało" możemy większość wątków tak podsumować.

Kasiaaa93,
What doesn't kill you makes you stronger.
http://www.youtube.com/watch?v=qqdwIxzRPck
(Tym bardziej, że za nimi nie tęsknisz i nie jesteś sama!)

Twoja mama pomogła Ci to przetrwać, a może swoim doświadczeniem Tobie w ogóle uda się ustrzec swoją córkę w przyszłości. I nie ma lepszego psychologa niż właśnie taka pomoc bliskich, rodziny.

Myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś dzieląc się tym tu na forum.

33

Odp: Ku przestrodze.
kowaledlo napisał/a:

Kurde, Teo, jej historia nie miała wzruszać - przeczytaj tytuł. Jest przestrogą (choćby przed zbytnią ufnością, w realu czy w necie, czy przed relacjami uczennica-nauczyciel), a czy trafi do takich małolat jak ona wtedy, to już inna kwestia. Zauważ, że ona przeszła to wszystko w bardzo młodym wieku - kobiety 10 lat starsze od niej dają się równie łatwo manipulować. I była naiwna i głupiutka, ale widać, że już nie jest. Do tego żadnemu z tamtych delikwentów nie dała się zaciągnąć do łóżka, co w ogóle jest godne podziwu - przynajmniej w mojej ocenie. Nie widzę też żadnego przesadyzmy i pisząc o tym "nic wielkiego się nie stało" możemy większość wątków tak podsumować.

Chyba powinna "wzruszenie" napisać tak jak teraz... Przestrogą też nie jest, bo przed czym przestrzega? Takimi oczywistymi sprawami, że równie dobrze mogła napisać "nie wkładajcie ręki do garnka z wrzącą zupą bo się poparzycie" Nooo seeerio?? -.-
Dają się kobiety starsze manipulować, ale to tylko świadczy o ich głupocie tak samo jak to co się stało Autorce - to też głupota była. Zaciągnąć się do łóżka nie dała, ale konkretnie obmacać to już tak.
I tak, 80% wątków na tym forum można by skwitować "nic wielkiego się nie stało".

34

Odp: Ku przestrodze.

Teo,
Napisałem przed czym. Oczywistymi sprawami jest żeby nie skakać główką na płyciznę lub odpalać petardy w rękach, a co roku ludzie ładują się na wózki i łapy im wyrywa - również dorosłym.
Fajnie, że taka mądra byłaś od pierwszych relacji damsko-męskich, nie każdy jest od razu taki 'genius' tongue
Autorka też tak do końca głupia nie była, bo w sumie cała historia nie skończyła się tragicznie i dać się obmacać, a spenetrować to jednak jest różnica.
Lubię czytać Twoje krótkie i cięte komentarze, ale tu pojechałaś niesprawiedliwie.

35 Ostatnio edytowany przez Kasiaaa93 (2012-08-09 17:45:36)

Odp: Ku przestrodze.

Dziękuję kowaledlo. To fakt, nie tęsknie za nimi. Nie wywołują już u mnie żadnych emocji, nawet tych negatywnych. Są mi po prostu obojętni. I tak jak już napisałam życzę im teraz jak najlepiej. Bo skoro musieli 'romansować' z małolatą to widocznie nie realizowali się w życiu codziennym. Bo wiem, że R się nie układało z żoną. Co było dla mnie szokiem, bo byli a zresztą są młodym małżeństwem, z trzyletnim stażem w chwili obecnej.

Teo, ja natomiast uważam, że moja historia jest w jakiś sposób 'interesująca'. Wiesz, rzadko się w życiu zdarzają takie relacje jakie mnie wiązały z tymi facetami. Nauczyciel-uczennica, żonaty/oszust-młoda panienka. Ja sama czasami nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy mnie spotkały. Z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś twardą kobietą. Bardzo dobrze. Niestety ja taka nie jestem. I to co mi się wydarzyło ja odbieram jako 'coś wielkiego'. Roczna trauma - w porównaniu do całego życia to faktycznie mało, ale w porównaniu do tego ile lat przeżyłam to dużo. Byłam wściekła, bo zabrali mi duuużo mojego cennego czasu. Mogłabym poznać kogoś wartościowego, a poznałam ich. Ale tak jak napisał kolega - co Cię nie zabije to Cię wzmocni. I tego się trzymajmy. Myślę, że jest przed czym przestrzegać. Przed znajomościami z Internetu, przed relacjami z nauczycielami. Młode dziewczyny są niedoświadczone i łatwo je sobie owijać wokół palca. Jeżeli moja historia komuś otworzy oczy będę szczęśliwa, że dzieląc się z tym kogoś ustrzegałam przed rozczarowaniem. Zresztą sama dużo lepiej się czuję wyrzucając to co się we mnie kłębi niż dusić w sobie. Piszesz 'że poobracało mnie paru facetów'. Hmmm, niezbyt trafne zastosowałaś słowo i wedle mojego gustu nie odzwierciedla tego co mnie z ich strony spotkało. Poza tym nie jestem jakimś przedmiotem żeby mnie sobie 'poobracać'. Poza tym nie wiem czy pocałunek czy ręka na piersi to 'konkretne obmacanie'. Dla mnie to niewinne igraszki...A skoro dla Ciebie takie och i ach to ja już nie wiem...Może to ja jestem jakaś wyzwolona i niemająca oporów, ale raczej wątpię. A skoro uważasz, że forum składa się z 80% błahych problemów to ja nie wiem po co marnujesz swój cenny czas i odpisujesz na wątki skoro tematy Cię nie ruszają i uważasz je za dziecinne i głupie. Jak ja bym sądziła, że w tym forum dominuje taka tematyka, która się mnie nie tyczy a problemy nastoletnich dziewczyn by mnie śmieszyły to zwyczajny bym tu nie zaglądała. Bo niby po co. W momencie, w którym bym odpisywała na 'śmieszny' wątek mogłabym przecież zrobić wiele pożytecznych rzeczy.

End_aluzja, może wtedy nie byłam dojrzała to fakt. Zresztą miałam prawo - miałam 16 lat. Chociaż wydaje mi się, że zawsze byłam o parę lat 'do przodu' niż moi rówieśnicy. Pragnęłam być kochaną i adorowaną i może to stąd wpadałam w ramiona kolejnych facetów. Nie pozwalam sobą manipulować. Ani wtedy ani teraz. Byłam z nimi, ale ulegałam każdym ich namową. Miałam trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość, nie byłam zaślepiona miłością. Zawsze miałam swoje zdanie. Stawiałam warunki. A to, że jeden przestraszył się opinii społecznej a drugi nie chciał odpuścić bogatej żony, do której de facto nic nie czuł to inna sprawa.

Bo może nie do końca przedstawiłam sprawę. Żona R była bardzo majętną, niezbyt urodziwą kobietą. A poza tym była bezpłodna i nie mogła dać dziecka R-owi. Skąd to wszystko wiem?? Otóż on sam mi to powiedział. R wywodził się z biednej rodziny więc jak pojawiła się okazja poślubienia bogatej panny skorzystał z niej bez mrugnięcia oka. Jak on sam mi powiedział małżeństwo bez miłości i w dodatku bezdzietne skłoniło go do znajomości ze mną. Gdy już się dowiedziałam o nim prawdy on zaproponował mi, że się rozwiedzie z żoną. Mógłby wziąc rozwód kościelny, bo bez problemu mógłby udowodnić jej bezpłodność. Chciał po prostu się ze mną związać, bo jak powiedział, zakochał się we mnie i pragnie mieć potomka, nie adoptowanego lecz swoje dziecko w kwestii biologicznej. Oczywiście, że się nie zgodziłam, bo pragnęłam za chłopaka kawalera a nie rozwodnika. Nie mogłabym przyjąć faceta z takim bagażem doświadczeń. To jest dla mnie za dużo, nawet w obecnej chwili bym nie mogła z kimś takim być. W dodatku fakt, że mnie przez rok czasu oszukiwał również działało na jago niekorzyść. I nawet po tym nie odpuścił. Miał wiele kont fikcyjnych na portalach społecznościowych i z nich pisał do mnie. Jakiś miesiąc temu się uspokoił i widzę, że odpuścił.

To była taka mała dygresja. Wracam już teraz do wypowiedzi End_aluzja. Mylisz się, nie jestem typowym modelem córeczki tatusia. Wiem, że rodzice mnie kochają, ale nie jestem i nigdy nie byłam rozpieszczoną dziewczynką. Bardziej mam więź emocjonalną z mamą niż z tatą. Wiesz, kochana, gdy decydowałam się wstąpić w owe znajomości kierowałam się sercem. I nie wyszłam z tym za dobrze. Ale to była kwestia naiwności i zbytniej wiary w ludzi. Dziś jestem bardziej realistką niż romantyczką. Kieruję się rozumem, a serce ma mnie za zadanie utrzymywać przy życiu.

36

Odp: Ku przestrodze.

Wydaje mi się, że nie ma sensu już tego rozważać smile
Ważne by iść do przodu a nie rozgrzebywać się w przeszłości smile

37

Odp: Ku przestrodze.

Catwoman, ja zawsze idę do przodu, jak to mówił Krzynówek, hehe big_smile A tak serio, to nie wracam już do tych zdarzeń myślami. I żyję obecną chwilą i teraźniejszością, która daje mi wiele szczęścia. Więc nie wiem po co miałabym wracać do tych przykrych wspomnień. Opisałam tu moją sytuację więc staram się wszystko napisać tak żeby zabrzmiało jak najbardziej obiektywnie. Pisząc tutaj byłam przygotowana na różne opinie i fakt, że na chwilę wrócę do wspomnień, ale one już nie wywołują u mnie żadnych emocji więc mogę śmiało i do woli pisać o tym smile

38

Odp: Ku przestrodze.
Kasiaaa93 napisał/a:

Catwoman, ja zawsze idę do przodu, jak to mówił Krzynówek, hehe big_smile A tak serio, to nie wracam już do tych zdarzeń myślami. I żyję obecną chwilą i teraźniejszością, która daje mi wiele szczęścia. Więc nie wiem po co miałabym wracać do tych przykrych wspomnień. Opisałam tu moją sytuację więc staram się wszystko napisać tak żeby zabrzmiało jak najbardziej obiektywnie. Pisząc tutaj byłam przygotowana na różne opinie i fakt, że na chwilę wrócę do wspomnień, ale one już nie wywołują u mnie żadnych emocji więc mogę śmiało i do woli pisać o tym smile

ja Ci powiem Kasia, że Twoja historia jest bardzo podobna do mojej! Ach, i to jak bardzo! Tylko nie za bardzo chciałabym robić offtop... w każdym razie- miałam podobne przeżycia, choć nie identyczne, nawet powiem Ci- byłam w podobnym co Ty wtedy wieku- 14-17 lat. Dlatego Cię rozumiem;) Chcę Ci powiedzieć- fajnie, że to opisałaś na forum, że się otworzyłaś, ale szczerze powiedziawszy... nie wiem, czy Twoja historia pomoże innym, bo... ludzie to mają taką naturę, że najlepiej to się na własnych błędach uczą...

39

Odp: Ku przestrodze.

Promemoria, hmm, masz racje, ale być może komuś moja historia da wiele do myślenia. Kochana, wiem co czujesz, bo sama to przeżyłam. Jak chcesz możesz również wyrzucić z siebie to co Cię spotkało. To nie będzie offtop. smile Jeżeli oczywiście chcesz i czujesz taką potrzebę.

40

Odp: Ku przestrodze.

Hmmm? no ok? Jak sobie to przypominam to się uśmiecham szczerze mówiąc, ale wtedy to były dla mnie bardzo poważne sprawy=). Do rzeczy. Miałam 13 lat i poszłam do gimnazjum. Tam poznałam nauczyciela od niemieckiego. Ja tam wiem, ile on mógł mieć lat? Tak na oko z 15 starszy był, liczmy że ja miałam wtedy 13, a on- z 28. Facet wkurzał mnie strasznie. Wybitnie. Zresztą wszystkich z klasy wkurzał, miał takie? specyficzne poczucie humoru? Chociaż miałam u niego dobre oceny to jakoś nie pałałamu ku niemu sympatią, irytował mnie swoją osobą. Tak było w pierwszej klasie. W drugiej jakoś już mniej mnie irytował, bo jakoś tak mi się przez wakacje poczucie humoru wyostrzyło i zaczęłam nadawać na jego falach? reszta klasy nadal go nie lubiła. On sprawiał wrażenie, że się tym nie przejmuje, był twardy, hardy.

A mi zrobiło się go szkoda? bo zobaczyłam, że oni najeżdżają na niego właściwie tak bez powodu, tak właściwie, nic im złego nie robił, a że miał swoiste żarty? no nic, taki typ, takie żarty, ale właściwie to nikogo nie oblał, ani nikomu też bez powodu jakichś złośliwości nie robił?  zaczęło mi się robić go z każdą lekcją coraz bardziej szkoda.

Aż w końcu przyszedł taki czas, że na niego ktoś najechał tak ostro z klasy i ja stanęłam w jego obronie? on się zdziwił, ale nic. Od tamtej pory zaczął być dla mnie kimś innym. Przychodziłam na lekcje, słuchałam wszystkiego co mówi, dyskutowałam z nim? nawet nie zauważyłam kiedy zaczęło mi na nim zależeć? tak zleciała druga klasa, ja szczęśliwa, że jeszcze rok w jego towarzystwie spędzę, aż tu nagle trach- okazało się, że w trzeciej już nie będzie go w naszej szkole. Do tej pory nie wiem, czy dyrektorka go zwolniła, czy sam odszedł? w każdym razie? nie mogłam dać sobie z tym spokoju? wszystko mi się w tej szkole z nim kojarzyło, szukałam go przez neta, wiedziałam, że uczy jeszcze w jednym gimnazjum w naszym mieście? zakochałam się na maxa? On miał żonę i dziecko. Szczęśliwy żonkoś.

I wiecie co? Weszłam na stronę tego drugiego gimnazjum, w którym on pracował. I tam był mail do Admina strony. A głupie dziecko pomyślało, że nawiąże kontakt z adminem i dzięki temu załapie kontakt z tym nauczycielem- tudzież się czegoś o nim dowie? Masakra? okazało się, że adminem był chłopak w moim wieku. Spotkaliśmy się parę razy? Oczywiście ja nie wyjawiłam prawdziwego celu mojego z nim spotykania się, rozmowy zawsze sprowadzałam na szkołę, na nauczycieli, że znajomy nauczyciel u nich uczy, czy go zna i takie tam- podchody?=p. Ten mi odpowiadał, ale tak zdawkowo, a dużo mówił o sobie? ja oczywiście wkurzona, bo nie po to się z nim widywałam?=p=p=p=p (Głupie, głupie!!) Któregoś razu ten chłopak odprowadził mnie pod dom i próbował pocałować (wymknęłam się! Przecież ?kochałam? pana S.)- pech chciał, że ten fakt widział kolega z klasy, który oczywiście sprzedał ów fantastyczną wieść w szkole? to pomińmy, że byłam tematem ploteczek w szkole?

Aha, uciekłwszy od tego typa, który chciał mnie pocałować stwierdziłam, że ups, za daleko się to posunęło? zerwę z nim kontakt, gdyż on miał być li i jedynie narzędziem do odnalezienia pana S. (głupie! Przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka! Zabawiłam się jego uczuciami? znajomością z nim?).

Poczym jakimś cudem (już nie pamiętam dokładnie skąd) dorwałam maila pana S. i najpierw anonimowo, później zaś już jako ja pisałam z nim. Aż któregoś razu coś mnie podkusiło i napisałam mu co do niego czuję, że się zakochałam, itp. W ŻONATYM! SZCZĘŚLIWIE! CO JA MYŚLAŁAM? ŻE CO? ŻE ON MI POWIE: ?Spokojnie, ludzie się rozstają, my z żoną to praktycznie tylko na papierze małżeństwo???? Jak ja tego maila pisałam to nie myślałam? o możliwych konsekwencjach przynajmniej? Ech? odpisał? Bardzo kulturalnie i konkretnie zakończył dalsze pisanie maili?

Ale to nie koniec? wtedy właśnie znów zaczął się do mnie dobijać ten Admin. Że się zakochał i takie tam. A ja przeciez nie mogłam mu powiedzieć prawdy? unikałam go, unikałam, aż w końcu po kilku miesiącach dał mi spokój?

Pocierpiałam jeszcze jakiś czas za panem S, potęskniłam.. przyszło liceum i sprawa rozeszła się po kościach, poznałam nowych znajomych, zapomniałam o tamtym zakochaniu w nauczycielu.

Aż tu nagle ostatnio? (czyli teraz, na 2-im roku studiów) Admin zaprosił mnie do znajomych na fb. I zagadał czy jeszcze go pamiętam. Ja tam, że jasne, dziecięce czasy itd., on tam gadka- szmatka, i nagle do mnie z bajerą wyjeżdża. Ja szok, i otwarcie- ?dzięki, dzięki, moje serducho zajęte od dawna i już na zawsze. ?. Na co on, że przeprasza i zakończył gadkę. Okazało się, że jest znajomym mojej znajomej i spotykają się na przygodny seks. I właśnie od niej pośrednio dowiedziałam się bardzo interesującej rzeczy o samej sobie. Że rzekomo ja w czasach gimnazjum z nim spałam? no zaje*iście wręcz? I teraz taka ploteczka o mnie krąży, oczywiście kto mnie zna- nie uwierzy, ale generalnie? tak sobie myślę, że to oszukiwanie go nie obyło się bez konsekwencji dla mnie?

A jeszcze wracając do pana S? jak ja sobie teraz pomyślałam, że jakimś cudem by nam się wtedy ułożyło? przecież rozbiłabym rodzinę? pozbawiła dziecko ojca?  musielibyśmy się ciągle ukrywać? nie mogłabym przystępować do Eucharystii? i nawet teraz- na studiach w innym mieście, gdzie nikt nas nie zna, powiedzmy, że byśmy mieszkali razem, byli razem? nawet taka różnica wieku, teraz nie byłaby aż tak drastyczna? to co ja bym czuła? jak ja bym z tym wszystkim żyła?? Masakra? dobrze, że S był mądry i zakończył kontakt, co prawda Admin plotę rozsiał, ale to w nosie, wszystko się mniej więcej dobrze skończyło? Dlatego powiedziałam Kasiu, że Cię rozumiem, o.=)

41

Odp: Ku przestrodze.

Ależ i ja miałam różne dziwne historie z mężczyzną w tle i to jest chyba zupełnie naturalne, że nastolatka chce sprawdzić jak oddziaływuje na facetów, w końcu się ich dopiero uczy i ma prawo popłeniać błędy. To co, że jest kochliwa?! Taki przywilej młodości smile Byleby z tego dzieci nie było big_smile

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026