Hej Netkobiety.. Jestem w bardzo niefortunnej sytuacji, która jest przeze mnie stworzona.. Niestety. Jesteśmy we dwoje za granicą. Mieszkamy u moich dobrych znajomych. Wszystko było ok.. Do czasu. Poznałam tu kogoś, w kim się zauroczyłam.. Zdradziłam mojego narzeczonego, nie raz z nim.. Najgorsze jest to, że myślałam, że zrozumiem, docenię swojego faceta. Niestety jest na odwrót. Doceniam kochanka, coraz bardziej się angażuję w ten "związek", coraz bardziej mi zależy.. Nie wiem co robić, nie mam pojęcia jak się poskładać. Szkoda mi mojego chłopaka, on mnie kocha.. Mamy za sobą ponad rok razem. Czuje się jak między młotem, a kowadłem.. Sama sobie to zgotowałam.. niestety.
Zaczyna się gra uczuć.. Ostatnio wypiłam za dużo, przyszłam do tego drugiego.. Nie wiem nawet co mu powiedziałam w nerwach.. Strasznie zły na mnie..
Nie wiem co mam postąpić- skończyć z obecnym i zacząć być z tamtym? (mam studia w Polsce i nie bardzo widzi mi się zostać w Anglii)
po drugie.. Czy warto coś takiego przeradzać w związek? Czy może jestem tylko zabawką w jego rękach?
Szkoda mi tyle czasu spędzonego z moim chłopakiem.. Jestem w totalnej rozterce..
Żałuję tego wszystkiego.. Ale czasu nie cofnę.
Czy powiedzieć mojemu chłopakowi o wszystkim i zacząć na nowo? Czy zaryzykować i zostać? Proszę o pomoc! Nie potrzebuję krytyki.. wobec siebie potrafię być bardzo krytyczna.
Najgorsze jest to, że musimy udawać.. grać.. Robię to idealnie, ale gdy tylko kładę się spać, zaczyna się kwestia sumienia.. To jest chyba moja kara za to wszystko..
Oni się poznali tutaj w Anglii.. Mój żali się jemu.. a przecież.. Żenada.
Podobne tematy
Jeśli kochasz i jesteś kochana - zaręczona - to patrz TYLKO w tę jedną parę oczu i nie zerkaj na boki... On z pewnością tak robi, a Ty???
Nie krytykuję, nie potępiam... ale Twojego narzeczonego w tej sytuacji jest mi cholernie żal... Dla mnie zdrada nie istnieje, mój słownik tego pojęcia nie zawierał, nie zawiera i nie będzie zawierać. I nie dlatego, że obecnie jestem po ślubie kościelnym... Brzydzę się okropnie takiego "wyczynu".
Nie ma gotowego rozwiązania niestety. Trudno Ci będzie podjąć decyzję. Odpowiedz sobie na pytania,(najlepiej zapisz odp na kartce i glośno je sobie później przeczytaj):
- dlaczego zdradziłam swojego faceta?
- dlaczego zdradzam go nadal?
- dlaczego akurat z tym facetem?
- ile znam swojego faceta? ile znam kochanka?
- co mój facet robił dla mnie (dla nas)? co robi teraz?
- czego oczekuje od tego romansu?
- czego boję się najbardziej? dlaczego się tego boję?
- co bym doradziła swojemu facetowi gdyby oznajmił mi że ma kogoś i nie wie kogo wybrać ![]()
- dlaczego wybralam życie w kłamstwie?
.......... i jeszcze kilka na pewno przyjdzie Ci do głowy.
Domyślam sie, że się pogubiłaś i ważne jest abyś sobie uświadomiła co Ty teraz chcesz od swojego życia i od siebie. Uporządkowała myśli dopiero wtedy będziesz w stanie podjąć racjonalną decyzje.
Życzę Ci powodzenia i samych słusznych decyzji.
Pozdrawiam
4 2012-08-02 07:44:08 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-08-02 07:51:41)
Jak na razie to Ty się bawisz, Oni są zabawkami.
Chyba czegoś Ci brakuje w związku skoro mimo tego, że obok masz narzeczonego to jednak rozrywki szukałaś na boku.
Szkoda Ci narzeczonego zostawić... Ale to, że puszczasz go kantem i robisz z niego imbecyla jest w porządku?
On nawet nie wie, że osoba, której się zwierza, zabawia się z jego narzeczoną.
Mnie jest go szkoda, bo traktujesz go przedmiotowo, trzymasz jego los w swoich rękach.
To nie Ty powinnaś o tym decydować tylko ON, Twój narzeczony.
Powiedz mu a nie będziesz miała dylematu.
Nie możesz świadomie uwiązywać człowieka z kimś, kto bezczelnie pod jego nosem zdradza go ze wspólnym znajomym.
H.. Najgorsze jest to, że myślałam, że zrozumiem, docenię swojego faceta. Niestety jest na odwrót. a.
uznałaś, że jak się przespisz z innym, to zaczniesz bardziej doceniać swojego faceta?/
szczerze mówiąc troche nie rozumiem twojej niefortunnej, jak ją nazwałaś, sytuacji (cóż za eufemizm)
1. zostaw w spokoju swojego narzeczonego, daj mu normalnie zyć
absolutnie nie rozumiem, czemu uważasz, że bycie z tobą ma dla niego jakąkolwiek wartość?
przecież zdradzasz, kłamiesz, oszukujesz, jesteś wobec niego nielojalna... - no pomysl -co on ma ze związku z tobą? czy komukolwiek polecałabys życie z kimś takim, kto zachowuje się jak ty?
nie mysl, że go w ten sposób unieszczesliwisz - tak naprawdę, zdecydowanie, dasz mu w ten sposób szanse na szczęście, prawdziwą miłość i zdrowe relacje
2. po drugie wreszcie -a nie możesz zacząc z czysta kartą?/ jedyna mozliwość to taka, że zostawić narzeczonego i pójdziesz do kochanka?/ z jednych portek w drugie??
a propos - skąd wiesz, że kochanek będzie tobą powaznie zainteresowany - przeciez wie, że bez skrupułów zdradzasz narzeczonego?? więc z jakich powodów mógłby pomysleć, że jestes kandydatką na partnerkę??
PARTNERKA A KOCHANKA- to naprawde dwie zupełnie inne role, inne oczekiwania inne relacje
Chyba czegoś Ci brakuje w związku skoro mimo tego, że obok masz narzeczonego to jednak rozrywki szukałaś na boku.
LEila -0 czegos jej brakuje w związku? czyli co? to ją usprawiedliwia? czyli jest tak...
oj oj, rozłożyłam nózki bo mnie przypiliło przed jakimś facetem... więc wniosek jest taki, że to znaczy, że czegoś mi w związku w którym jestem brakowało??
moim zdaniem to znaczy, że osamotniona (co za eufemizm) jest nielojalną, fałszywą, napaloną kłamczuchą, która ma za nic innych ludzi
i czy w związku jej czegos brakuje czy nie brakuje - to nie zmienia faktu, że nie zdradza się swoich partnerów - po prostu
jak jej brakuje, to albo niech się zastanowi czego, i cos z tym zrobi, albo niech zostawi w spokoju tego faceta..
nie widze powodu, żeby wybielać MŁODĄ dziewczynę, w STAŁYM związku, która robi boki i tylko w nocy.. wyrzuty sumienia..
no kurna wybacz... a w dzień to nie mysli głową?
o facecie bysmy powiedzieli, że zamiast mysleć głową, mysli głowką.. a o kobiecie?
jakie wyrzuty sumienia??
przypiliło ją tak, że nie mogła wytrzymać i musiała kochankowi za przeproszeniem.. d..py dać?
zwięrzętami jesteśmy jakimiś??
osamotniona - NIC nie usprawiedliwia kłamstwa i oszustwa..
więc daj swojemu chłopakowi ułozyc sobie życie z normalną dziewczyną.
on da radę, naprawdę. KAŻDA będzie lepsza niż ty...
ofnę.
Nie potrzebuję krytyki.. wobec siebie potrafię być bardzo krytyczna.
.
ja myslę, że potrzebujesz.
Nie sądzę, że potrafisz być wobec siebie krytyczna. gdybys taka była, nie dopuściłabys do takiej sytuacji - no bo powiedz -co w twoim zachowaniu jest takiego, co cie usprawiedliwia, wybiela, nie zasługuje na krytykę?
Nie toleruję zdrady i nie rozumiem.. Skoro zauroczyłaś się w nowym to kochasz narzeczonego?? Chyba nie.
Szkoda ci chwil z nim spędzonych.. Ale jak skończysz z kochankiem to szkoda ci będzie chwil spędzonych z kochankiem.
Jeśli się kocha to się nie zdradzi. Nigdy. Ale jeśli się kocha prawdziwą i szczera miłością. Ja tutaj nie widzę przyszłości dla ciebie i narzeczonego. Żal mi chłopaka.
A ty nie pytaj nas z kim być- bo jak my mamy podjąć decyzję? Powiemy ci "zostaw kochanka, bierz narzeczonego" i zrobisz tak?
Pstryk i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki "oduroczysz" się i zapomnisz o kochanku? I narzeczony stanie się dla Ciebie najważniejszy? Nie sądzę..
Przemyśl sama to dokładnie i zrób coś z tym, Bo grac na dwa fronty nie można. To jest niewybaczalne. Więc zdecyduj i nie oszukuj.
Odpowiedziałaś sama sobie w pierwszym poście. To te zdania:
(...)Jestem w bardzo niefortunnej sytuacji, która jest przeze mnie stworzona.. (...)
Najgorsze jest to, że myślałam, że zrozumiem, docenię swojego faceta. Niestety jest na odwrót. Doceniam kochanka, coraz bardziej się angażuję w ten "związek", coraz bardziej mi zależy.. (...)
Szkoda mi mojego chłopaka, on mnie kocha.. Mamy za sobą ponad rok razem. (...)
Szkoda mi tyle czasu spędzonego z moim chłopakiem.. (...)
Najgorsze jest to, że musimy udawać.. grać.. Robię to idealnie, (...)
Niefortunna sytuacja, powiadasz? Interesujące i mało spotykane określenie zdrady.
To, że Twój chłopak kocha Cię, to wiadomo.
U Ciebie jednak nie ma ani odrobiny miłości do niego, jedynie odrobinę przywiązania (tak, jak do wygodnego mebla, z którym żal się rozstać).
10 2012-08-02 12:29:34 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-08-02 12:30:45)
Leila01 napisał/a:Chyba czegoś Ci brakuje w związku skoro mimo tego, że obok masz narzeczonego to jednak rozrywki szukałaś na boku.
LEila -0 czegos jej brakuje w związku? czyli co? to ją usprawiedliwia? czyli jest tak...
oj oj, rozłożyłam nózki bo mnie przypiliło przed jakimś facetem... więc wniosek jest taki, że to znaczy, że czegoś mi w związku w którym jestem brakowało??
moim zdaniem to znaczy, że osamotniona (co za eufemizm) jest nielojalną, fałszywą, napaloną kłamczuchą, która ma za nic innych ludzii czy w związku jej czegos brakuje czy nie brakuje - to nie zmienia faktu, że nie zdradza się swoich partnerów - po prostu
jak jej brakuje, to albo niech się zastanowi czego, i cos z tym zrobi, albo niech zostawi w spokoju tego faceta..
nie widze powodu, żeby wybielać MŁODĄ dziewczynę, w STAŁYM związku, która robi boki i tylko w nocy.. wyrzuty sumienia..
no kurna wybacz... a w dzień to nie mysli głową?
o facecie bysmy powiedzieli, że zamiast mysleć głową, mysli głowką.. a o kobiecie?jakie wyrzuty sumienia??
przypiliło ją tak, że nie mogła wytrzymać i musiała kochankowi za przeproszeniem.. d..py dać?zwięrzętami jesteśmy jakimiś??
osamotniona - NIC nie usprawiedliwia kłamstwa i oszustwa..
więc daj swojemu chłopakowi ułozyc sobie życie z normalną dziewczyną.
on da radę, naprawdę. KAŻDA będzie lepsza niż ty...
Ale spokojnie KObieto....
Gdzie Ty widzisz, że ją usprawiedliwiam?
Ja usilnie starałam się dobierać słowa aby nie powiedzieć brzydko co o tym myślę.
Czegoś jej brakowało w związku...Chodziło mi o to, że to nie to co Ona myśli, to nie miłość, a przyzwyczajenie etc.
A jeżeli brakuje czegoś, coś się dzieje nie tak, to nie wskakuje się innemu facetowi do łóżka tylko rozwiązuje się to w bardziej cywilizowany sposób. Świat byłby wtedy prostszy.
P.S. Poza tym przeczytaj całą moją wypowiedź a nie skupiasz się na jednym zdaniu, które ubarwiłaś jak chciałaś.
bo ja się z całą twoja wypowiedzią zgadzam;))
ale chciałam królewnie osamotnionej pokazać trochę, że trzeba kurna miec jakieś zasady, etyke w sobie
kurcze, czy to takie młode pokolenie teraz jest? wszystklo łatwo, prosto, wszystko mi się nalezy, pełen konsumpcjonizm...
12 2012-08-02 13:12:22 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-08-02 13:13:36)
bo ja się z całą twoja wypowiedzią zgadzam;))
ale chciałam królewnie osamotnionej pokazać trochę, że trzeba kurna miec jakieś zasady, etyke w sobie
kurcze, czy to takie młode pokolenie teraz jest? wszystklo łatwo, prosto, wszystko mi się nalezy, pełen konsumpcjonizm...
Nie. To głupota, brak szacunku do siebie i innych, egoizm, brak wyobraźni i empatii, i to, że nie docenia się tego co się ma, a potem płacz i lament.
Niech szaleje póki ktoś jej nie wykręci takiego numeru...
Ale to będzie przecież tylko NIEFORTUNNA SYTUACJA...
Nie mozna kochac i zdradzac jedna osobe ,bo jedno wyklucza drugie .Proste.
(...)kurcze, czy to takie młode pokolenie teraz jest? wszystklo łatwo, prosto, wszystko mi się nalezy, pełen konsumpcjonizm...
To są też zasady, tyle tylko, że inne od Twoich, moich i kilku innych osób na tym forum.
Nie ma gotowego rozwiązania niestety. Trudno Ci będzie podjąć decyzję. Odpowiedz sobie na pytania,(najlepiej zapisz odp na kartce i glośno je sobie później przeczytaj):
- dlaczego zdradziłam swojego faceta?
- dlaczego zdradzam go nadal?
- dlaczego akurat z tym facetem?
- ile znam swojego faceta? ile znam kochanka?
- co mój facet robił dla mnie (dla nas)? co robi teraz?
- czego oczekuje od tego romansu?
- czego boję się najbardziej? dlaczego się tego boję?
- co bym doradziła swojemu facetowi gdyby oznajmił mi że ma kogoś i nie wie kogo wybrać
- dlaczego wybralam życie w kłamstwie?.......... i jeszcze kilka na pewno przyjdzie Ci do głowy.
Domyślam sie, że się pogubiłaś i ważne jest abyś sobie uświadomiła co Ty teraz chcesz od swojego życia i od siebie. Uporządkowała myśli dopiero wtedy będziesz w stanie podjąć racjonalną decyzje.Życzę Ci powodzenia i samych słusznych decyzji.
Pozdrawiam
Dziękuję za radę, za pouczenie.. Masz cholerną rację, pogubiłam się.. Ale dzięki Waszym poradom/ (w większości krytyką.. najgorsza itp. jestem na dobrej drodze)
Łatwo się komuś mówi, że zdrada taka i owaka.. Sama byłam kiedyś na Waszym miejscu, też twierdziłam, że nigdy mnie to nie spotka.. Że zawsze będę tylko z tym i nikim więcej. Nie dopuszczałam takiej myśli do siebie.. A jednak się stało.. Nigdy nie mów hop póki nie przeskoczysz, bo potem można się rozczarować..
Zdradziłam mojego narzeczonego, nie raz z nim.. Najgorsze jest to, że myślałam, że zrozumiem, docenię swojego faceta.
Dobrze ten fragment pojmuję: zdradzilas swojego faceta, żeby go bardziej docenić? Jeśli tak, to masz bezsprzecznie pierwsze miejsce w konkursie na (i tu sie ocenzuruję): najmniej bystrą osobę roku.
Witaj Osamotniona89
Przezylam podobna sytuacje...Bedac w dlugoletnim zwiazku poznalam kogos kto "zawrocil mi w glowie" niesamowicie z ta roznica,ze nie poszlismy ze soba do lozka ale doszlo do pocalunku i wyznania.Mimo prosby ze strony kochanka,nie odeszlam od chlopaka.Wyrzuty sumienia meczyly mnie niesamowicie i przyznalam sie mojemu mezczyznie...Zranilam dwoch naprawde warosciowych facetow...Zostalam sama czego skutkiem byla depresja,problemy w kazdej dziedzinie zycia etc.
Patrzac na to z perspektywy czasu doszlam do wniosku, ze z chwila kiedy moje serducho zaczelo "swirowac" na widok tamtego czlowieka ...nastapila zdrada i powinnam o ty zakomunikowac jak najszybciej mojemu partnerowi. Moglibysmy w ten sposob zaoszczedzic sobie wiele nieprzyjemnych,przykrych sytuacji ktorych konsekwencje ponosimy do dzis. Cierpi moj ex-partner, cierpi ex-kochaneki cierpie ja. Kazdemu z nas ciezko bedzie odbudowac swoje zycie na nowo, zwiazac sie z kims ,zaufac.Na szczescie wyciagnelam wniski z popelnionych przeze mnie bledow (a byla ich cala masa ) i postaram sie nie powtorzyc ich w przyszlosci.
Mam nadzieje,ze tobie rowniez sie to uda.
Przeanalizuj na spokojnie swoja sytuacje i uswiadom sobie co czujesz do kazdego z nich.Byc moze jeszcze nie spotkalas milosci swojego zycia- czlowieka przy ktorym bedziesz czula sie kochana,dowartosciowana kobieta i nie bedziesz musial uciekac w ramiona innego.
Byc moze ten JEDYNY czeka gdzies na ciebie..." Gdzie dwoch sie bije...tam trzeci korzysta".
Zycze ci tego z calego serca i glowa do gory.
." Gdzie dwoch sie bije...tam trzeci korzysta".
Bije?! Facet, który się szanuje, nie bije się (nawet w przenośni) o babę , której,za przeproszeniem, d*pa lata po osiedlu.
Jak widzę, ze się jakiś obcy facet do mnie migdali,a jestem w związku, to nie lecę jak głupia ćma do ognia, tylko odwracam się i idę w drugą stronę, do swojego faceta. Wierzę w swój gust- nie byłabym z facetem, gdybym go nie kochała, gdyby nie miał zalet, gdyby mi się nie podobał. Moja głowa jest mi droga i doceniam stabilizację emocjonalną bardziej, niż jakieś dreszczyki początkujących emocji, które tylko prędzej, czy później wjadą mi na psychę, zrujnują kawałek życia i udany związek.
Jak już się dziewczyny nie oglądacie na drugą osobę, to chociaż pomyślcie o sobie i swoim zdrowiu psychicznym- czy warto je sobie psuć i podawać w wątpliwość trafność swoich własnych wyborów?
Moim zdaniem jeśli zdradziłaś i zdradzasz nadal to wcale nie kochasz swojego narzeczonego ...
Nigdy nie uwierze w słowa "zdradziłam ale kocham". Może Ty tak lubisz? Nie potrafisz inaczej?
Musisz powiedzieć swojemu facetowi o tym , należy się mu szczerość. Jak Ty byś się czuła gdyby się okazało,że dziewczyna,którą lubisz,której się zwierzasz to kochanka Twojego chłopaka?
Postaw się w jego sytuacji.
wiem, że każdy ma mnie za najgorszą..
Zapewne zasługuję na to, sama siebie bardzo nisko oceniam.. Nie wiem co ze mną się stało.. Wszystko powiem chłopakowi, zasługuje na szczerość.. Teraz dopiero uświadamiam sobie, co zrobiłam.. Mieliśmy kryzys, a ja chciałam odejść.. Teraz zaczyna się na nowo super uczucie.. Chcę naprawić swoje błędy. Ale czy nie jest za późno..
poszłaś po prostu w schematy twojego pokolenia, korzystam ze wszystkiego, nalezy mi się wszystko - ja ja ja
to nie chodzi to, żeby o siebie nie dbać, albo nie pamiętac o sobie - ale oprócz dzisiaj mamy tez jutro
na jedyne co pewnie, jedyne, co może mieć dla nas wartość, jedyne co świadczy o nas samych- to JA
jaka jestem, jakie decyzje podejmuje, jak zyje jakie mam wartości
spotkasz różnych ludzi, różne sytuacje - ale jedyne co masz to ty sama - i tylko swoich decyzji i swoich wyborów, swoich intencji i motywacji będziesz pewna
dlatego o siebie trzeba dbać - o własną samoocenę i o włąsną wartość
Hej Netkobiety.. Jestem w bardzo niefortunnej sytuacji, która jest przeze mnie stworzona.. Niestety. Jesteśmy we dwoje za granicą. Mieszkamy u moich dobrych znajomych. Wszystko było ok.. Do czasu. Poznałam tu kogoś, w kim się zauroczyłam.. Zdradziłam mojego narzeczonego, nie raz z nim.. Najgorsze jest to, że myślałam, że zrozumiem, docenię swojego faceta. Niestety jest na odwrót. Doceniam kochanka, coraz bardziej się angażuję w ten "związek", coraz bardziej mi zależy.. Nie wiem co robić, nie mam pojęcia jak się poskładać. Szkoda mi mojego chłopaka, on mnie kocha.. Mamy za sobą ponad rok razem. Czuje się jak między młotem, a kowadłem.. Sama sobie to zgotowałam.. niestety.
Zaczyna się gra uczuć.. Ostatnio wypiłam za dużo, przyszłam do tego drugiego.. Nie wiem nawet co mu powiedziałam w nerwach.. Strasznie zły na mnie..
Nie wiem co mam postąpić- skończyć z obecnym i zacząć być z tamtym? (mam studia w Polsce i nie bardzo widzi mi się zostać w Anglii)
po drugie.. Czy warto coś takiego przeradzać w związek? Czy może jestem tylko zabawką w jego rękach?
Szkoda mi tyle czasu spędzonego z moim chłopakiem.. Jestem w totalnej rozterce..
Żałuję tego wszystkiego.. Ale czasu nie cofnę.
Czy powiedzieć mojemu chłopakowi o wszystkim i zacząć na nowo? Czy zaryzykować i zostać? Proszę o pomoc! Nie potrzebuję krytyki.. wobec siebie potrafię być bardzo krytyczna.
Najgorsze jest to, że musimy udawać.. grać.. Robię to idealnie, ale gdy tylko kładę się spać, zaczyna się kwestia sumienia.. To jest chyba moja kara za to wszystko..
Oni się poznali tutaj w Anglii.. Mój żali się jemu.. a przecież.. Żenada.
nigdy nie zdradziłam nawet tych najgorszych byłych, ale myślę że jesteś tak zdezorientowana że powinnaś oddać tą decyzję "im", i tak prędzej czy później wyjdzie wszystko bo ktoś z waszej 3 się wkurzy i powie coś komuś. Radzę Ci się przyznać narzeczonemu zobaczyć jego reakcję czy wybaczy, jeśli tak to zostań z nim wróć na studia i bądź już dobra dla niego, choć wiesz że tak dokońca na pewno nie zapomni Ci tego i może się odegrać. Jeśli nie wybaczy Ci narzeczony masz tamtego pogadaj z nim i spróbuj może tego szalonego związku choć wątpię że to będzie przyszłościowe,(on lubi zajęte dziewczyny) a może się tak zdarzyć że obaj Cię zostawią to może być najlepsze dla Ciebie sytuacja i zaczniesz coś nowego od początku bez takich wpadek już.
wiem, że każdy ma mnie za najgorszą..(...)
Rozczaruję Cię.
Nie uważam Cię za najgorszą.
Myślę jednak, że zafundowałaś sobie, na własne życzenie, niezłą jazdę bez trzymanki. Jazdę, której konsekwencje właśnie ponosisz, a których nie przewidziałaś. Dlatego też tak zachęcałam i zachęcam do używania rozumu i kierowania się nim przy podejmowaniu decyzji.
Droga Osamotniona!
Mówisz że jesteście ze sobą rok, a Ty już zrobiłaś skok w bok...czy napewno to co czujesz do swojego chłopaka jest prawdziwe?
Mówisz że zadużyłaś się w swoim kochanku, a potem ,że żałujesz romansu, więc nie wiem w końcu co czujesz?
Moja rada: Usiądz sobie gdzieś gdzie nikt Ci nie będzie przeszkadzał, w ciszy i spisz na kartce kożyści i straty bycia z oboma mężczyznami. Pomyśl co do którego czujesz, bo chyba sama do końca nie jesteś tego pewna. Ale zadecydować musisz sama...
Sama do końca nie wiem czego chcę.. Zgubiłam się we własnym życiu, we własnych myślach.. Ciężko mi dojść do ładu.. Wyrzuty sumienia nadal są, i nie pozbędę się ich szybko- najwyraźniej moja kara za to wszystko.
Przyznam się swojemu narzeczonemu, nawet jeżeli mnie zostawi, nie chcę życia z kochankiem. To byłoby nie fair. Będę musiała zacząć na nowo. Najgorsze jest to, że nie wiem co mną kierowało, sama kiedyś zostałam zdradzona i wiem co to za cholerne uczucie..
Wiem, że mieliśmy straszny kryzys, a ten drugi to wykorzystał- ale gdybym nie chciała to bym go nie pocałowała. Potem związek sypał nam się jeszcze bardziej, w każdym momencie był ten "drugi" który strasznie o mnie zabiegał...
Skończyłam z kochankiem, nawet ostatnio powiedział, że u niego to nie pierwsza sytuacja.. W tym się różnimy. Mam nadzieję, że jakoś się ułoży, a jeżeli nie to tylko i wyłącznie moja wina..
Zwróc wolność narzeczonemu, jeśli zdradzasz to nie kochasz. On też ma prawo do szczęścia.
"Najgorsze jest to, że musimy udawać.. grać." -Nie musicie. Sama sobie taki świat dramatu tworzysz.
Ja chyba wybrałabym jak na razie życie singielki:) Tak chyba najszybciej dojdziesz do ładu i skłądu, spojrzysz na wszystko z boku, zdystansujesz się:)