Witam wszystkich forumowiczów. Na imię mam Maciek i zgłaszam się do was z pewnym problemem. Byłem z pewną dziewczyną około 7 lat, mieszkaliśmy już ze sobą, były zaręczyny, samochód itd , standard lecz niestety nie wyszło. Trudno stało się pobolało przeszło i było ok.
Nie miałem szczerze mówiąc chęci na nowy związek , zająłem się sobą. Odnowiłem kontakty wśród znajomych i było dobrze i tak cały rok. Lecz kilka tygodni temu stałem się bardzo niespokojny, czułem to w sobie. Nie wiem co mnie natchnęło ale napisałem do niej sms-a czy wszystko w porządku itd. Okazało się że tak i mój niepokój znikł. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie o dosyć późnej porze, co bardzo mnie zdenerwowało w pewnym sensie. Z rozmowy wynikło że ma faceta itd porozmawialiśmy o pracy i kilku sprawach codziennej egzystencji , nic szczególnego. Znów po kilku dniach dziwnym trafem trafiliśmy na siebie w parku, spacerowałem tam z psem a ona wracała od kogoś. Siedliśmy i pogadaliśmy,po tym jak zapytałem czy wszystko w sercu układa się ok to, wyszło z tego że ten facet nie jest jakiś super ekstra wspaniały, bardzo na nią wrzeszczy wyzywa itd (znali się miesiąc ). Lecz wytłumaczyłem to sobie, że w każdym związku coś jest nie tak i może po prostu przesadza a swego czasu miała do tego predyspozycje. Poszedłem do domu i w sumie , temat wywietrzał mi z głowy. Na dzień następny wybrałem się do przyjaciół na grilla zostawiając telefon w domu by nikt mi nie przeszkadzał. Po pewnym czasie ( jeszcze widno było ) wróciłem do domu i jakie moje zdziwienie było jak zobaczyłem na telefonie 11 nie odebranych połączeń i kilka sms-ów , z treściami że ona chce mi wszystko wytłumaczyć. Nie bardzo to rozumiałem, zadzwoniłem ... po około godzinie spotkaliśmy się i ze łzami w oczach przez godzinę opowiadała ile rzeczy złych się wydarzyło nie tylko związanych z jej już wtedy byłym. Nie powiem , jakoś trafiło to wszystko do mnie i wróciło do mnie to co było wcześniej ... po kilku dniach spotkaliśmy się znów i wyszło po prostu z tego że oboje chcieli byśmy powrotu. Lecz mam czekać bo ona ma mętlik chce to wszystko poukładać , ok proste i w sumie uczciwe. i tak trwa to już około tygodnia, spotkamy się nic wielkiego się nie dzieje buzi w policzek i jest ok, lecz mam wrażenie że nie jest ze mną szczera, ten facet cały czas wydzwania, piszę i przychodzi do niej. Ona na to pozwala, mówiąc jednocześnie że chciała by powrotu do mnie. I sam już nie wiem czy warto się w to pakować.
Problem we mnie jest też taki, że bardzo cenie sobie prawdę i szacunek, nienawidzę kłamstw. Nawet jeśli ma być to bolesna prawda to niech boli ale będzie to prawda. Dostałem sms-a że idzie z koleżankami do baru , na co ja ok prze ciesz mnie nie musi się tłumaczyć w końcu nie jesteśmy parą. Około 23 dostałem telefon od kolegi że przylecieli z żoną od rodzinny z zagranicy i czy mógłbym ich odebrać bo taryfa bardzo droga. Ok , niestety nie wiedziałem że mieszka na przeciwko jej bloku. I jakie moje zdziwienie było gdy zobaczyłem że świeci się w całym mieszkaniu. Posiedziałem dosyć długo o u nich nic nie gasło. Wyszedłem po godzinie 2, i dostałem sms-a że właśnie wraca do domu , obróciłem się jeszcze w stronę tych okien szybko i zgasły w sumie wszystkie.
Czuje się oszukiwany na samym starcie ... brnąć w to ? zaufać i czekać co się stanie ? czy póki nie dopuściłem jej za bardzo do siebie , odejść i nie cierpieć ?