Witajcie. Postaram się napisać bardzo krótko. Po 6 latach w związku odeszłam. Poświęciłam się zupelnie w tym związku, zamieszkałam z nim wbrew swoim zasadom, zachowywałam się jak dobra żona do czego on szybko się przyzwyczaił. Pranie, gotowanie, sprzątanie. Tylko pierścionka brakowało. Wtedy pasował mi taki układ ale widząc wychodzące za mąż koleżanki zastanawiałam się kiedy będzie moja pora. Czekałam 6 lat, w końcu odeszłam.
pozbierałam się i teraz jestem z kochanym człowiekiem. Niestety zauważyłam, ze powielam wcześniejsze błędy. On kupił mieszkanie, urządzaliśmy je razem i razem zamieszkaliśmy. Obowiązki jednak dzieliliśmy między sobą: sprzątaliśmy razem, gotowaliśmy. Ale wciąż nie było pierścionka, a ja nie stawałam się młodsza. Pomyślałam, ze błędem było wspólne zamieszkanie więc wyprowadziłam się do siebie. Powiedziałam mu dlaczego. Ale w związku z tym, że mam mieszkanie na tym samym osiedlu co on w sobotę wpadałam po południu i gotowałam obiad dla nas i dla niego.. najczęściej na cały tydzień by miał ugotowane. Jak pytał się jak pomóc mówiłam, że nie trzeba (znów błąd). Po gotowaniu, prasowałam koszule i szłam do siebie. Po pracy też gotowałam a potem do siebie... Czułam, się trochę jak dochodząca na godziny gospodyni domowa.... Szukałam rozwiązania, postanowiłam nie gotować, niech w końcu odczuje ten mój brak w domu... więc radzi sobie na razie sam ale.. pierścionka wciąż nie ma. Przykro mi się zrobiło, kiedy jego mama dowiadując się, że któregoś dnia o 18 jeszcze nie jadł obiadu, bo się uczył zapytała: to ona nie mogła Ci ugotować? ty się uczysz więc chociaż to mogła zrobić...
Dla rodziny więc jestem jego dziewczyną, przyszłą żoną (jego matka się pytała czy myślimy o ślubie, że on podobno o tym myśli itd) więc powinnam wykonywać obowiązki związane z prowadzeniem domu.. Tylko że ja nie czuję się jak przyszła żona.
Rozmawialiśmy o tym, mówił, że będzie ślub, że bardzo chce, ale ma teraz dużo na głowie..'
Nie dawno siostrze urodziło się dziecko, a we mnie odezwał się instynkt macierzyński... To męczy..
Nie wiem czy czekać czy uciekać z tego związku, czy ratować ostatnie lata młodości by mieć szansę na urodzenie własnego dziecka? przez to wszystko jestem skołowana, smutna i nieszczęśliwa. Mam 31 lat. Co powinnam zrobić?
Podobne tematy
Nie zachowuj się jak żona przed ślubem bo inaczej facet się nie oświadczy. Bo po co ma to robić, skoro już ma "żonę" która mu gotuje, sprząta etc?
Skoro już mu tak wygodnie to nie będzie potrzebował dawac Ci pierścionka. I bez ślubu Ty go traktujesz jak meża. Zresztą, należałoby pewne obowiązki podzielić nawet po ślubie.
No właśnie po wielu miesiącach przemyśleń doszłam do tego samego wniosku: dlatego sie wyprowadziłam, nie gotuję, nie prasuję. Ale jego rodzinę to dziwi dlaczego o niego nie dbam...
Taki stan jak opisuję trwa już 4 miesiące.. zmiany nie ma.. więc nie mam pewności czy to było dobre posunięcie:/
Bo może facet po prostu nie chce zobowiązań?
Nie słuchaj rodziny. Przecież nie masz obowiązku być sprzątaczka i kucharką.... Jeżeli ze sobą nie mieszkacie to tym bardziej. Gdybyście mieszkali razem to wiadomo, że wypadałoby posprzątac i ugotować czy ogólnie jakieś tam obowiązki domowe. Ale nie mieszkacie razem to nie rozumiem czemu miałabyś robić za jego darmową pomoc domową.
5 2012-07-28 23:27:33 Ostatnio edytowany przez tajemnicaa (2012-07-28 23:29:07)
Mój były wyraźnie nie chciał zobowiązań..teraz to wiem. Mój obecny chłopak widzę, ze chce .. źle nie widzę, mówi to.. ale jest bardzo we mnie zakochany, aż czasem mi głupio że ja nie tak bardzo... tylko nie wiem na co czeka..
Czy jesteś pewna , że takie moje podejście jak jest teraz jest dobre?
Trochę mi samej ciężko się przestawić, bo jako zakochana osoba chcę dobrze dla niego, chcę go odciążyć.. więc jeśli ma być jak teraz ja muszę być konsekwentna.. ciekawe co osiagnę i... ile jeszcze czasu czekać..
6 lat?
zastanawia mnie co jest ze mną nie tak.. znam dziewczyny co pralki nie potrafią uruchomić i mają mężów i te co umieją również mają.. może to czy gotuję czy puszczam pranie nie ma znaczenia? może to ja jestem winna?
6 2012-07-28 23:36:20 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-07-28 23:39:43)
Pewnie, że dobrze robisz. Gdybyście mieszkali razem to owszem, rodzina mogłaby mieć pretensje że nic nie robisz. Ale skoro nie mieszkacie... No ja rozumiem, że czasem możesz go zaprosić na obiad, pomóc w czymś tam, pewnie. Nie mówię żeby facet nie mógł na Ciebie liczyć, czasem możesz zaoferować że np. ugotujecie razem. Ale odwalać całą robotę za niego? Nie, bo będziesz się zachowywać wtedy jak prywatna sprzątaczka
Gdybyś z nim mieszkała to co innego. Ale zadecydowałaś, że nie chcesz bo nie było oświadczyn z jego strony.
Pogadaj z tym swoim facetem. Powiedz, ze już masz 31 lat i chciałabyś niedługo mieć dzieci. Ciekawe jak na to zareaguje... Uważam, ze nie ma sensu naciskać na niego, ale z drugiej strony masz prawo znać jego stanowisko w tej sprawie. Jeżeli jesteście parą musicie rozmawiać o takich rzeczach i wspolnie planowac przyszłość.
Edit: Bo tu nie chodzi o pralkę, w ten sposób faceta do ślubu nie zaciągniesz. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się że jeżeli mu będziesz usługiwać to będzie Cie traktował bardziej jak pomoc domową niż małżonkę
Zresztą, pomyśl o sobie. Przecież Ty też masz swoje obowiązki, też musisz sobie ugotowac, uprać etc. Czy on Ci w tym pomaga?
Czyli proponujesz podtrzymywać uklad jaki jest teraz.
Porozmawiać z nim jaką widzi przyszłość ze mną ( takie rozmowy już były.. i mówił, że chce być ze mną, o dzieciach też rozmawiamy, żartujemy jak by np bawił się z córką czy z synem) ostatnio ostro z tym tematem naciskałam, więc trochę poczekam z rozmową i...
Czekać.. ile?
Kurcze znam 100 koleżanek które nie miały takich problemów. Czy mój chłopak jest nieodpowiedzialny? Nie napisałam: ma 29 lat, jesteśmy razem rok i 7 m-cy. Może mi się za bardzo śpieszy?
PS: zna moje doświadczenia z poprzedniego związku.
witaj tajemnico
) opowiem ci moja historyjke ktróra jest bardzo podobna , ja mam podobny probelm do twojego
!!! dotychczas myslam ze tylko ja trafiam na nieodpowiednich facetów. Ze swoim jestem juz ponad 5 lat i faktycznie za rok bedzie podbnie jak u ciebie ze 6 rok minie
, tez sie dalam wpakowac jak ty, ze mu piore,gotuje ( choc sam tez to robi i mi tez uszykuje jedzenie no ale prowadzimy pprostu zycie jak mazlenstwo) i choc wielokrotnie sie zareczal to pierscionka nie ma
... slub by chcial wzias ale nie duzy z tego co ja teraz sie dowaduje a pare lat wczesniej wymowka bylo to ze nie wyda pieniedzy na wesele jak sa wazniejsze rzeczy niz rozpieprzyc kase ( ze jak wrocimy do polski ,bo bylismy za granica, to wtedy zobaczymy jak sie zyje i pomyslimy nad wszystkim), ale tak sie nie stalo (a w polsce bylismy wiekszosc czasu osobno on u swojej mamy a mielsimy mieszkac razem ,to wymowka bylo ze u mnie nudno ,ze on nie ma co robic, a mial szukac pracy bysmy nie musilei wracac ,to caly czas wyjezdzal na handel z ojcem) ,worcilismy za granice z powrotem i kiedy juz mialm iskierke nadziei ze to wlasnie ten moment kiedy sie ulozy miedzy nami - niestety wszystko zgaslo
, myslam ze bedziemy mieli dziecko, ze wyremontujemy miszkanie ( bo parner kupil), oczywiscie ja mialam caly czas plan taki ze nawet jak za pierwszym razem wracalismy to klocilam sie czesto o to ze chce wyremontowac mieszkanie ze w polsce tego nie zrobimy i tak stoi od 4 lat niezrobione ... co wracam do tematu to ciagle jakies wymowki slysze jak nie o remoncie to o slubie to o pierscionku ze nie bylo okazji odpowedniej itd ,to ze jak juz chce sie zareczyc to ja to psuje bo sie poklocimy itp ,itd ( co do mieszkania rok temu powiedzial mjemu ze chce wyremontowac bedac tutaj,zajsc w ciaze i worcic do kraju , to powiedzial ze on jest dm mraca 2012 i wraca a jak widac dalej siedzi a mieszkanie bylo by juz zrobione !!!)
Poznalm go w wieku 19 lat po 6 mies zamieszkalismy razem i choc powinnismy byc szczesliw to moj parter tylko szukal wad u mnie ... staralm sie nie tylko w domu ,a za nastolatki raczej za wiele nie pomagalm mamie wiec tez pierwsze obiady byly kiepskie ,to chcialm na spacery chodzic, to na dyskoteki ,to podrozowac - wszystko bylo na nie ,skupiony byl tylko na oszczedzaniu pieniedzy (owszem dzis ma 3miszkania ale ja nie czuje ze mam jakas wladze na tym, ze moge decydowac o remontach itp)... trzyma mnie przy nim tylko to ze potrafi byc mily i cieply, ze przytuli ale fakt, w wielu nawet blachych sprawach nie bylo go przy mnie lub nie potrafil pocieszyc kiedy tego potrzebowalam, dzis mam25 lat ,slubu ,dalej nie ma, zareczyn tez ,mieszkamy razem za granica, ale czasami mam dosc i wybucham ile jeszcze tak , jak dlugo dam sie oszukiwac ??? ZWODZIC
...
... bylam gotwa na tyle poswiecen i sama sie poswiecalam dla niego ,przez 5 lat nie szalam sama po klubach ,potraktowalm go powaznie ,nie wloczylam sie po kolezankach ... nie czatowalm ,ani nie podrywalam ( zawsze byl z tego dumny ze nie jestem latwaica ze teraz trudno o taka dziewczyne) ... to dlaczego nie ma pierscionka !! dlaczego nie ma slubu !!! przeicez ja szykowalm romantyczne kolacje, ubieralm seski bielizne, nawet smsy pisalm ,pomimo ze mieszkalismy razem ale nie potrafil tego docenic, zagrac w moje karty... ciagle tylko slyszlam pretensje ze jak dziecko sie zachowuje
przeciez nie ma y dzieci ,mozemy sobie na tyle pozwolic, na zabawe, podroze ...
Nie wiem co mam robic czekac ??? ile tak trudno zebrac sily
powiedz jak ty to zrobilas ,spkowals wszystkie rzeczy i co bez slowa, kartka na stole ??
ty przynajmniej zerwalas zwiazek ja nie potrafie
,juz sobie mowilam w 2010 ze jak do 2012 nie bedzie nic zalatwione to zostawiam to wszystko i rzucam caly ten syf ,ale jak widac tkwie w tym
CO TO JEST ZEBY NIE PODAZAC ZA MARZENIAMI ,BAC SIE WSZYSTKIEGO ,OGRANICZAC SIE DLA KOGOS
(
P.S teraz szaleje,wychodze do klubów, pisze z facetami, mam kogos do kogo bym mogla odejsc by chociaz przezyc romans chwilowy i nie byc sama w ciezkich chwilach ale sie boje,ze sie zaangazuje,ze bede robila wlasnie ten sam blad
...boje sie ze facet mnie zostawi a ja bede zauroczona lub zaangazowana mocno...
no i moj parter chyba to wyczul ze cos jest nie tak ,coraz czesciej go odtracam,seks tez nie ten sam, mniejsza ochota, bo tyle co sie wyklocalm o swoje to juz mi sie nie chce, niby mam juz tylko plan na siebie, bo co planowalm za nas dwojga nie wychodzilo
to nagle parter stal sie milusi ,i to bardzo , rozpiszecza mnie, niby zostal tutaj za granica dla mnie a mila zjechac, ale mi to nie wystarcza bo mi nie chodzilo o to by on zostal dla mnie tylko ja nie chce wrocic bo nie chce zyc dalej bez obraczki, niby chce dziecko teraz ale ja chce szalec, nie czuje chyba nic do niego ,tylko sympatie
naert juz malo co jestem zazdrosna ...
wiec gratuluje odwagi odejscia... a tak juz poza moja historia ... czy twoj partner nalega powortu ?? , miszaksz sama ale jakwidac nic sie nie zmienia tylko to gadka szmatka, taka ... proponuje sie spotykac z innymi
)
... proponuje sie spotykac z innymi
)
Super rada.
Nie wszyscy idą na łatwiznę.
NIe lepiej pokazać się z dojrzałej strony i po zerwaniu wdawać się w nowe znajomości?
Ludzie zaskakują mnie co raz bardziej niestety...
Posłuchaj, on nie jest dzieckiem, umie o siebie zadbac, więc dobrze, że skończyłaś z matkowaniem.
Jego rodzina się wtrąca, więc przy najbliższej okazji powiedz, że nie życzysz sobie, aby ktoś mówił Ci jak ma wyglądac Twoja rola.
Dziwi mnie to, że facet dorosły nie chce Ci się oświadczyc. Ja po 2 latyach dostałam pierścionek, miałam wtedy 18l, ale narzeczony był jest starszy. Za miesiąc ślub.
Zmień faceta, albo spróbuj na siłę zmienic.
11 2012-07-29 11:07:27 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-07-29 11:13:25)
Tajemnica, rok i 7 miesięcy to nie jest aż tak długo. Według mnie w tym okresie można już zaczynać myśleć o zaręczynach (bo jeżeli ludzie się kochają to czemu nie) ale nie ma się z tym co spieszyć. Wiem, że pewnie myślisz że w wieku 31 lat to już na Ciebie czas, ale uważam że nigdy nie należy się spieszyc ze ślubem. Lepiej być pewnym ![]()
Skoro rozmawiałaś już o Waszej przyszłości wielokrotnie, to facet na pewno zna Twoje pragnienia i też przedstawił Ci swoje. Nie uważam, żeby zaraz był niedojrzały. Może on po prostu czuje się z Twojej strony trochę za bardzo naciskany? Jeżeli zbyt często mówisz o ślubie i tak bardzo Ci na nim zalezy to troszkę jakbyś była zdesperowana a to nie jest dobre
Wiem, że gdy kobieta naciska to faceci czasem czują się jak w pułapce i nie za bardzo im się spieszy do ślubu. Zresztą może do tej pory troszkę za bardzo go rozpieszczałaś i czuł że i tak jesteś już jego i dobrze jest jak jest, więc po co ślub.
Z drugiej strony też rozumiem, że chciałabyś już czegoś poważnego i zaczynasz myśleć o dzieciach. Ale ślub tak na dobrą sprawę to tylko formalność i nie ma co aż tak za bardzo za nim gonić. Proponuje Ci, abyś troszkę wrzuciła na luz, przestała się przejmować tym ślubem i spojrzała na to z innej strony: Nie jestem żoną, moge jeszcze troszkę poszaleć
Gdy Twój facet zobaczy że jesteś bardziej wyluzowana pod tym względem i już Ci nie zależy to może zacznie bardziej sie nad tym zastanawiać. Niech zobaczy, że stałaś się troszkę bardziej obojętna i wolisz szaleć niż gotować mu obiadki ![]()
Proponuje Ci przeczytać książke: "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" Sherry Argov. Może coś pomoże? ![]()
12 2012-07-29 11:49:35 Ostatnio edytowany przez tajemnicaa (2012-07-29 15:07:25)
dzieki Fairytale. Szaleć za bardzo się nie da.. po pierwsze nie mam z kim (koleżanki mają dzieci), po drugie kiedy iść chciałam zrobić sobie paznokcie do kosmetyczki powiedziałam, że to potrwa.. stwierdził że poczeka. Innym razem kiedy chcę iść pomierzyć spódnice on znów chce iść ze mną..mieszkając na jednym osiedlu jeździmy do i wracamy z pracy razem, więc jedyną opcją by poszaleć (czyli spędzać czas bez niego) będzie wracanie po pracy od razu do mnie a nie najpierw do niego a potem do siebie.
złośnica nie było łatwo.. z perspektywy czasu widze, ze to była stagnacja a nie zycie razem.. raczej obok siebie. On miał komputer a ja wykonywałam obowiązki domowe.. punktem zwrotnym, ktory otworzył mi oczy była informacja, że on chce kupić mieszkanie.. kiedy chciałam razem z nim je kupić ( np większe) nie chciał.. mówił, że on kupi. Jak do oglądania mieszkania przyjechali jego rodzice i pojechali oglądać mieszkania beze mnie wszystko stało się jasne. tego dnia od razu zarezerwowałam mieszkanie dla siebie. z czasem je kupiłam on kupił swoje. i kiedy wydawało się, że mamy już mieszkania to będzie coś więcej - nic się nie działo.. ja miałam swoje (wykończone ale bez mebli, łóżka) a mieszkałam u niego ( tu pomagałam wybierać szafy, łóżka) i znów wszystko wyglądało jak wcześniej. to trwało 8 m-cy. Najpierw się spakowałam i wyprowadziłam ale spędzałam w jego mieszkaniu czas. Potem postawiłam ultimatum.. usłyszałam, że będzie gotowy za 2 lata. już to kiedyś słyszałam więc spakowałam się i skończyłam ten związek. Po 6 latach razem nie było łatwo ochłonąć.. ale udało się. Jesteś jeszcze młoda więc postępuj rozważnie.. żebyś się nie obudziła jak ja w wieku 31 lat.
Edit: Fairytale dorwałam książkę na internecie, pewnie jakaś skrócona, bo ma tylko 29 stron. Jestem na 27 stronie i już wiem
jestem całkowitym zaprzeczeniem tej książki
i z tego co widzę nieświadomie postepowałam zupełnie wbrew sobie
od jutra silna postawa zmiany.. mam nadzieję, że nie jest za późno ![]()
złosnica napisał/a:... proponuje sie spotykac z innymi
)
Super rada.
Nie wszyscy idą na łatwiznę.
NIe lepiej pokazać się z dojrzałej strony i po zerwaniu wdawać się w nowe znajomości?
Ludzie zaskakują mnie co raz bardziej niestety...
leila to nie jest latwizna, jak widac mieszka osobno ,matkuje factetowi czy tam zonuje jak na kobiete przystalo a dalej nic, niby zajety studiami i praca ,kocha ja, tylko slowa sa nie ma czynow ! jak by chcial slub to by ustalili termin czy to slubu czy zareczyn ,jemu chyba nawet nie przeszkadza ze osobno mieszkaja a wiadome dlaczego, wiec to zadna latwizna,
moj tez byl zajety wlasnie tylko soba, niby dla nas te mieszkania wszystkie ale wypelnial swoj cel nie nasz bo ja chcialm remotu mieszkania jednego od AdoZ a nie mam....
pozatym moze patnerowi powiedziec ze idzie na kawe z kolega, zobaczymy tez na ile jemu zalerzy, przeciez mozna to wyczuc wszystko,nie musi ukrywac ze z kims wychodzi ale bedzie pewna czy dalej to ciagnac
jak widac pewnie rozmawiala z facetem i wie dlaczego sie wyprowadzila
dzieki Fairytale. Szaleć za bardzo się nie da.. po pierwsze nie mam z kim (koleżanki mają dzieci), po drugie kiedy iść chciałam zrobić sobie paznokcie do kosmetyczki powiedziałam, że to potrwa.. stwierdził że poczeka. Innym razem kiedy chcę iść pomierzyć spódnice on znów chce iść ze mną..mieszkając na jednym osiedlu jeździmy do i wracamy z pracy razem, więc jedyną opcją by poszaleć (czyli spędzać czas bez niego) będzie wracanie po pracy od razu do mnie a nie najpierw do niego a potem do siebie.
złośnica nie było łatwo.. z perspektywy czasu widze, ze to była stagnacja a nie zycie razem.. raczej obok siebie. On miał komputer a ja wykonywałam obowiązki domowe.. punktem zwrotnym, ktory otworzył mi oczy była informacja, że on chce kupić mieszkanie.. kiedy chciałam razem z nim je kupić ( np większe) nie chciał.. mówił, że on kupi. Jak do oglądania mieszkania przyjechali jego rodzice i pojechali oglądać mieszkania beze mnie wszystko stało się jasne. tego dnia od razu zarezerwowałam mieszkanie dla siebie. z czasem je kupiłam on kupił swoje. i kiedy wydawało się, że mamy już mieszkania to będzie coś więcej - nic się nie działo.. ja miałam swoje (wykończone ale bez mebli, łóżka) a mieszkałam u niego ( tu pomagałam wybierać szafy, łóżka) i znów wszystko wyglądało jak wcześniej. to trwało 8 m-cy. Najpierw się spakowałam i wyprowadziłam ale spędzałam w jego mieszkaniu czas. Potem postawiłam ultimatum.. usłyszałam, że będzie gotowy za 2 lata. już to kiedyś słyszałam więc spakowałam się i skończyłam ten związek. Po 6 latach razem nie było łatwo ochłonąć.. ale udało się. Jesteś jeszcze młoda więc postępuj rozważnie.. żebyś się nie obudziła jak ja w wieku 31 lat.Edit: Fairytale dorwałam książkę na internecie, pewnie jakaś skrócona, bo ma tylko 29 stron. Jestem na 27 stronie i już wiem
jestem całkowitym zaprzeczeniem tej książki
i z tego co widzę nieświadomie postepowałam zupełnie wbrew sobie
od jutra silna postawa zmiany.. mam nadzieję, że nie jest za późno
mozna tytul ksiazki ![]()
to jak umnie jak chcialm kupicmieszkanie ze swoim to nie, jak chcialm tam remontowac i mu pokazywalam co mi sie podoba to zawsze nie bylo czasu lub jakies glupie wymowki ,rok temu uslyszlam ze jak moglam cos ogladac jak nie bylo kasy na to ale teraz jest i nic, tez coagle tylko do mamy dzwoni i rozmawia z nia ze bedzie robil mieszkanie, (nawet kiedys jej zlecil wybranie kafelek do lzaienki, na samym poczatku naszego zwiazku)... teraz niby je chce robic razem ale jak zaczynam temat co tam che to tylko slysze : przeciez mowilas ,dobra,przeciez wiem albo jak bedziemky w polsce wtedy sie wybierze po co teraz rozmawiac o czyms i tak sie zrobi inaczej .... czujezezyje obok wlasnie
chcialabym zakonczyc myslam nawet ze sam to zrozumie bo mial zjechac ale ja ciagle sie upieram ze nie chce ( nie ze w polsce mi sie nie podoba), ale dlatego ze tam bedziemy dalej zyc jak zyjemy. Ale zostal niby dla mnie ale palnu dalej nie ma
Poznalm kogos na wakacjach u brata, tyko przez internet sie kontaktujemy, i mam hustawke uczuc nie spotkalm sie jeszcze z tamtym facetem tak sam na sam (nawet ubrata tylko w towarzystwie bylsimy,zawile nie rozmawialismy) ,cialgle pisze ze to niewypada...
ale z czasem chyba zaryzykuje i choc moj jest czuly i przemily to ja nie potrfie po tych wszystkich klotniach sie zaangazowac w to wszystko, czuje ze cos sie wypalilo i zostala tylko przyjazn
Oj tajemnico. Twój problem jest jak czytam napięty. Tak na szybko bo nie mam już dzisiaj czasu powiem krótko - wróć do korzeni!! To znaczy zastanów się jak wyglądał związek Twoich rodziców. Praktycznie zawsze jest tak, że nasze zachowanie determinowane jest tym czego doświadczyliśmy od nich, a właściwie jakie relacje były między nimi. To naprawdę jest niesamowicie trudne, żeby na na spokojnie przemyśleć tego typu sprawy. Być może naśladujesz matkę albo wręcz odwrotnie chcesz uniknąć jej Twoim zdaniem nietrafionych zachowań. Znalezienie własnej drogi to jak szukanie ścieżki w lesie po zmroku. Ale uwierz mi naprawdę warto. Jeśli uda Ci się w miarę dobrze poznać Siebie wszystko stanie się łatwiejsze. To tymczasem. Trzymam kciuki za rozwiązanie problemu.
dziękuję.. choć trudno mi na szybko znaleźć porównanie siebie do mamy, cech i zachowań które chce/ nie chcę powielać. Ale pomyślę.. jednak wydaje mi sie, że błędem było moje zachowanie, a po przeczytaniu paru stron książki ( tu zołza dla Ciebie) "dlaczego mężczyźni poslubiają zołzy" coś czuję, że tu tkwi problem. Figury nie mam modelki, urody tym bardziej.. a jednak wcześniej byłam pewna siebie a teraz to nuda. Ta książka otworzyła mi oczy.
Tajemnico, na chomiku gdzieś jest pełna wersja tej książki ![]()
myślę, że warto przeczytać.
Wiesz... Ja bym zapytała wprost: kochasz mnie? A na twierdzącą odpowiedź: więc zrób to dla mnie. Daj mi pierścionek, kup kwiaty i oświadcz się. Teraz.
Mam takie podejście: jeśli on mnie kocha, robi to o co go proszę, żeby sprawić mi przyjemność. Wie, że mu nie każę wyskoczyć z okna albo napić się trucizny. Ufa, że gdy czegoś zechcę, to mu powiem, żebym ja była szczęśliwa, a On spełniony, bo potrafi uszczęśliwić swoją Kobietę.
Możliwe, że jestem zbyt radykalna; moja serdeczna przyjaciółka powiedziała, że normalni mężczyźni uciekną przede mną i że muszę się zmienić. Nie zmieniłam się, tylko znalazłam Mojego Ukochanego, który myśli o relacjach damsko-męskich tak jak ja:
że mężczyzna ma Kobietę kochać nad życie,
że ma się o nią troszczyć
że ma być szlachetny
i rycerski
i gotów do poświęceń
a Kobieta taka być nie musi, natomiast jeśli chce z nim być,
powinna się o niego troszczyć,
NICZEGO NIE UDAWAĆ
wyraźnie mówić czego chce
doceniać jego oddanie
przyjmować z wdzięcznością to, co od niego dostaje
wymagać i nie odpuszczać (tzn. może być wyrozumiała, to miłe, ale nigdy nie pobłażliwa).
Pierwszego męża tłumaczyłam okolicznościami, wierzyłam w jego słowa nie poparte działaniami, współczułam i byłam nadmiernie wyrozumiała. To droga donikąd.
Jeśli jest dla Ciebie przykre oczekiwanie, on powinien o tym wiedzieć. Jeśli jesteś w rozterce, kochasz go ale licznik bije, chcesz męża i dziecko, powinien o tym wiedzieć. Oraz o tym, że nie jesteś pewna jego uczuć, gdy Ci odmawia.
Niech sobie wszyscy gadają co chcą. Mnie mówili, ze stosuję szantaż emocjonalny i manipuluję, ale czy powinnam kłamać? Co ma wspólnego prawda o uczuciach z szantażem emocjonalnym? Zostawiam przestrzeń innym - i jestem z nimi daleko. A jeśli ktoś chce być ze mną blisko, musi uważać na każdy swój ruch, żeby mnie nie poranić - najwyraźniej urodziłam się bez skóry i trzeba to respektować. Teraz milczę i tylko się uśmiecham gdy bzdurzą w moim towarzystwie.
TY rób tak, żeby było najlepiej dla Ciebie.
Moje kochane net kobiety temat zamknięty ![]()
oświadczył mi się
nie wiem, czy to tylko 24 str książki sprawiły.. z tego co wiem od jakiegoś czasu nosił się z tym ![]()
dla mnie to nie ważne
ale Fairytale na pewno przeczytam całą książkę i będę stosowała w zyciu bo to co tam napisano przyda się w każdym momencie zycia
i pewnie nie raz się spotkamy, bo widziałam jakiś Twój post ![]()
piszę dlatego, że Wam dziękuję kochane dziewuszki i dlatego że jestem szczęśliwa
rozpoczynam nowy etap w swoim życiu :* życzę Wam wspaniałych chwil ![]()
Moje kochane net kobiety temat zamknięty
oświadczył mi sięnie wiem, czy to tylko 24 str książki sprawiły.. z tego co wiem od jakiegoś czasu nosił się z tym
dla mnie to nie ważneale Fairytale na pewno przeczytam całą książkę i będę stosowała w zyciu bo to co tam napisano przyda się w każdym momencie zycia
i pewnie nie raz się spotkamy, bo widziałam jakiś Twój post
piszę dlatego, że Wam dziękuję kochane dziewuszki i dlatego że jestem szczęśliwarozpoczynam nowy etap w swoim życiu :* życzę Wam wspaniałych chwil
gratuluje kochana
)
bądź szcześliwa
jak dalej posuniesz swoje kroki na przód podziel się tym z nami ![]()
(Artemida)Mam takie podejście: jeśli on mnie kocha, robi to o co go proszę, żeby sprawić mi przyjemność. Wie, że mu nie każę wyskoczyć z okna albo napić się trucizny. Ufa, że gdy czegoś zechcę, to mu powiem, żebym ja była szczęśliwa, a On spełniony, bo potrafi uszczęśliwić swoją Kobietę.
to prawda facet ktory kocha chyba nie odmawia kobiecie ?
moj jest taki ze odmawia mi na kazdym kroku
(to pólka do kuchni nie taka ,on montuje inna ...
ramki do zdjec sie nie podobaja,
dywanika z nim do lazienki wybrac nie moge bo taki zły,niepraktyczny ... i tak bym mogla tutaj toroszku powymieniac)
...a kady nabytek to i tak wogule nie potrzebny i "na co ,po co kupilam"
Chcialm jechac na wycieczke gdzies to tez zle, ( wybralm miasto - to uslyszlam: a po co tam pojedziemy,co tam bedziemy robic, a czy tam fajnie ,dlaczego akurat tam ) i takie marudzenie, siedzenie w fotelu az dzien przelciezl i nigdzie nie bylismy .... tylko dlatego ze ja gdzies chcialm jechac no i do tego ja wybralam miejsce
Raz pojechalismy i to bez mapy gdzie 1,5 bladzilismy, to z wielka łaska i to byla nasza wieksza wycieczka zeby zobaczyc cos w Uk
puzniej sie nie doprosilam ......
az wkoncu chcialam sie ostatnio wyprowadzic, powiedzialm jemu o wszystkim
co jest złe u nas
co mi sie niepodboba w tym co robi ,ze mam dosyc ciaglego czepialstwa, ze mam dosyc jego decydowania o wszystkim, ze nawet półki nie moze do kuchni dac takiej jak chce tylko wszystko robi pod siebie....
emocje i zal wyrzucony i co sie stalo :
2 dni milczenia, stwierdzil ze sie poprawi ale ja juz to slyszlam ,ze bedzie sie staral ale myslicie ze to moze dlugo potrwac ??
Ze faktycznie bedzie sie staral cos naprwic ,liczyc z moim zdaniem ,patrzec bedzie na to co ja lubie nie tylko on ??
my nawet walentynek nie szykujemy juz sobie ,czy jakis wyjsc razem ,wycieczek ....
stac nas na to i na to zeby spedzac fajnie czas puki nie mamy dzieci ,no ale wszystko bylo do tej pory na Nie
Powiedzial ze nie moze mnie stracic,ze jemu zalerzy na mnie ,ale dlaczego skoro jemu zalerzy to mnie tak olewa ???
Wybiera takie rzeczy ktore on wybierze a nie takie o ktore ja prosze, a nawet sie wyklocam ??
Bylam zdecydowana odejsc ale on mi nie pozwala tzn chce probowac ale ja nie wiem czy to ma sens ???
,poniewaz dzsiaj w sklepie juz mnie namaiwal do przymierzenia bluzki ktora mi sie nie podbala ,(odmaiwalam i tlumaczylam ze bedzie leza w szwafie ,ze nie ma sensu jej mierzenie, no ale zgodzialm sie i mowie ze i tak mi sie nie podoba,zadowolony ? ) juz widzialm ze chodzi wkurzony bo ja jej nie chcialam a wie doskonale ze by lerzala w szafie !!! ,bo ja lubie bardziej kobiece,seksowne ciuszki a nie sportowe polówki ,to oczywiscie do mojego sklepu ze mna nie pujdzie, takiego co ja lubie ....
wiec chyba nici tutaj ze wszystkiego wyjda ![]()