Hej
Mam pewnie problem- jak przekonać rodziców, żeby pozwolili mi, aby mój chłopak spał u nas w domu? Moi rodzice są dosyć konserwatywni i ciężko jest mi ich przekonać.
Dodam, że ich w tym czasie nie będzie, bo wyjeżdżają, nastolatkami też nie jesteśmy (24,28lat)
Jakieś pomysły?
Podobne tematy
Gdybym był w Twojej sytuacji, nawet bym ich nie uświadomił, że nocował...
A ja uważam, ze skoro sobie nie życzą, żeby nocował u Ciebie chłopak, to powinnaś to uszanować.
Po co robić komuś na złość? Nie to nie. Znajdź inny sposób, by spędzić noc z chlopakiem - poza domem Twoich rodziców, przecież jesteście dorośli, możecie np. wynająć pokój w hotelu.
Albo nie mów nic rodzicom albo jeśli źle się z tym czujesz to postarajcie się gdzie indziej znaleść dogodne miejsce na czułość i zbliżenie...i też będziecie zadowoleni:)są różne miejsca byle dla komfortu nie w jakiś krzakach:D....
Nic nie mówiąc rodzicom i potajemnie spędzając razem noc w ich domu i wbrew ich woli, zachowacie się właśnie jak nastolatki.
Co jeśli sąsiad zobaczy jak chłopak rano wychodził? Powie rodzicom i już będzie Ci głupio... poczujesz się właśnie jak nakryta na kłamstwie nastolatka.
Moi rodzice też są konserwatywni w tych sprawach. Nawet gdy mój chłopak nocował u mnie w domu, to spał w moim pokoju, a ja w salonie. Też miałam ponad 20 lat, ale uszanowałam wole rodziców. Miałam przynajmniej czyste sumienie.
Jeśli będziesz sama, to zorganizujcie sobie jakoś inaczej ten czas, aby móc spędzić go razem.
Moi rodzice też nie pozwalali na to. Kiedyś postąpiłam wbrew woli rodziców i po jakiejś imprezie mój chłopak został u mnie na noc. Dostałam ochrzan - wtedy byłam wściekła, teraz rozumiem i uważam, że mieli rację.
Raz, kiedy już mój narzeczony spał u nas w domu to nie w moim pokoju.
Jeśli chcecie spedzić czas razem pojedźcie sobie gdzie, wynajmijcie pokój, domek. Żadne z was nie będzie skrępowane, nie bedziecie musieli się chować, ukrywać, kłamać.
Również nie bawiłabym się w oszukiwanie rodziców.
Zawsze możesz spróbować z nimi porozmawiać, może uda Ci się ich przekonać. Warto dowiedzieć się skąd ten brak zgody.
Co by się stało gdybyś to Ty została u niego na noc?
A ja bym rodzicom powiedział, że jest 21 wiek i już się bzykałem z tą osobą ok 200 raz ![]()
Ich dom, ich zasady.
Skoro jesteście dorośli na tyle, aby postępować po swojemu, to tak właśnie żyjcie, ale nie pod cudzym dachem!
zy twoi rodzice wiedzą, że uprawiaie seks?
A ja bym rodzicom powiedział, że jest 21 wiek i już się bzykałem z tą osobą ok 200 raz
Nawet w takim wypadku, nie muszą być zadowoleni z faktu "bzykania się" pod ich dachem. Oni tego nie uznają, takie ich prawo. Dlatego należałoby się do tego dostosować.
12 2013-07-26 12:09:16 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-07-26 12:10:43)
ja nie rozumiem takiego podejścia zwłaszcza że autorka ma 23 lata a nie 17
żyjemy w 21 wieku, rodzice autorki mimo że są konserwatywni to z pewnością nie są zacofani i wiedzą że seks można uprawiać byle gdzie
to.skomplikowane - czy w ogóle masz prawo nocować po za domem?
Margolinka lepiej żeby córka bzykała się pod własnym dachem niż powiedzmy po krzakach ![]()
ja nie rozumiem takiego podejścia zwłaszcza że autorka ma 23 lata a nie 17
Dokładnie, dlatego eksperymenty związkowo-seksualne powinna uskuteczniać w innym miejscu niż swoj dzieciecy pokój.
Lena, lepiej oczywiście ale nie wszyscy wychodzą z takiego założenia.
Ja z partnerem jesteśmy w trakcie urządzania mieszkania, jednak mieszkamy już razem, z reguły jest tak, że weekend spędzamy u mnie w domu na wsi, w tygodniu jesteśmy u niego. Jednak często moja mam słyszy na rodzinnych imprezach "I Ty na to pozwalasz" (odnosi się to nie tylko do tego pomieszkiwania w rodzinnych domach ale i bliskiej perspektywy wspólnego zamieszkania)Śmieszne to ja mam prawie 25 on prawie 30 jakbyśmy potrzebowali pozwolenia na cokolwiek.
no tak a potem z takiego zabraniania zdziwienie bo córka w ciązy,a przeciez nie spała z chłopakiem ![]()
mam koleżankę do której chłopak przyjeżdżał,ona z tego co jej mama opowiadała spała w tym czasie z mamusią w łóżku,tylko ciekawe skąd się wnuczka wzieła na świecie skoro rodzice tacy konserwatywni byli ![]()
16 2013-07-26 12:29:12 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-07-26 12:30:28)
A może najwyższy czas pokazać rodzicom, że jestes osobą dorosłą? Wiek tu jeszcze o niczym nie świadczy. Zapewne Twoi rodzice mają co do Twojej dorosłości obawy i stąd te ich decyzje.
Doradzanie, żeby wbrew ich decyzji i tak spotkać się w domu, nie przyczyni się do tego, że rodzice uznają Cię za osobę dorosłą. To raczej zachowanie szczeniackie. ![]()
Ale skoro sobie tego nie życzą to dzieci powinni to uszanować. Przecież to ich dom, nie muszą mieć ochoty na zderzenia w łazience z roznegliżowanym obcym w gruncie rzeczy facetem.
Ale skoro sobie tego nie życzą to dzieci powinni to uszanować. Przecież to ich dom, nie muszą mieć ochoty na zderzenia w łazience z roznegliżowanym obcym w gruncie rzeczy facetem.
No właśnie dlaczego córka chce uprawiać sex z obcym dla rodziców facetem? Ma cos do ukrycia przed rodzicami? Nie traktuje związków poważnie i chce sie tylko pobzykać w wolnej chacie? O co tu chodzi?
Zielony_Domek napisał/a:Ale skoro sobie tego nie życzą to dzieci powinni to uszanować. Przecież to ich dom, nie muszą mieć ochoty na zderzenia w łazience z roznegliżowanym obcym w gruncie rzeczy facetem.
No właśnie dlaczego córka chce uprawiać sex z obcym dla rodziców facetem? Ma coś do ukrycia przed rodzicami? Nie traktuje związków poważnie i chce sie tylko pobzykać w wolnej chacie? O co tu chodzi?
ale nigdzie nie jest napisane że rodzice autorki go nie znają
pobzykać sobie może byle gdzie,własny dom nie jest tu do tego potrzebny
a po za tym chyba sami powiecie lepiej jest się obudzić rano u boku ukochanej osoby,niż pobzykać sie byle gdzie i za chwilę rozejść się każde w swoją stronę ![]()
ale nigdzie nie jest napisane że rodzice autorki go nie znają
pobzykać sobie może byle gdzie,własny dom nie jest tu do tego potrzebnya po za tym chyba sami powiecie lepiej jest się obudzić rano u boku ukochanej osoby,niż pobzykać sie byle gdzie i za chwilę rozejść się każde w swoją stronę
Dla mnie sytuacja jest dziwna i zgaduję, że nasza autorka nie zasłuzyła sobie u swoich rodziców na miano dorosłej. No i dlatego jej nie ufają, dla spokoju sumienia, nie chcą by spokania odbywały się w ich domu. Oczywiście to również świadczy o jej rodzicach nie za bardzo, przecież można sex uprawiać w innych miejscach. Ale zapewne rodziców nie zmienimy. Dlatego poradziłem udowodnienie im, że jednak autorka dorosła jest. ![]()
Ale dlaczego rodzice autorki mają przyklaskiwać łamaniu ich zasad w ich domu?
Tu nie idzie o to co robi autorka i jakie decyzje podejmuje. Jej rzecz. Ale o to, że żyjąc w czyimś domu, należy stosować się do zasad tam obowiązujących. I nie ważne czy idzie o nie kopanie psa, nie palenie w salonie, czy nie sekszenie się w swoim dziecięcym pokoiku. Jak jestem już na tyle dorosły, że chcę w swoim domu mieć inne zasady, to wychodzę z domu rodzinnego i wtedy w swoim domu wprowadzam swoje porządki.
22 2013-07-26 13:07:36 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-07-26 13:23:45)
Ale dlaczego rodzice autorki mają przyklaskiwać łamaniu ich zasad w ich domu?
A choćby dlatego, że mogą ją stracić. Będą mieć dom ze swoimi zasadami, ale bez córki.
Jak jestem już na tyle dorosły, że chcę w swoim domu mieć inne zasady, to wychodzę z domu rodzinnego i wtedy w swoim domu wprowadzam swoje porządki.
To też sposób, udowodnienia dorosłości rodzicom.
Przyznam twardy sposób.
Gergo, miałam taki plan- w sensie, żeby wiedzieli po fakcie, ale uznałam, że mają prawo wiedzieć i im powiedziałam. Ale się nie zgodzili na nocowanie. Moi rodzice znają mojego chłopaka i bardzo go lubią, jesteśmy prawie rok parą.
Również nie bawiłabym się w oszukiwanie rodziców.
Zawsze możesz spróbować z nimi porozmawiać, może uda Ci się ich przekonać. Warto dowiedzieć się skąd ten brak zgody.Co by się stało gdybyś to Ty została u niego na noc?
agnik, u niego nie byłoby problemu z zostaniem na noc-jego rodzice nie mają z tym problemu, ja miałabym gorzej z "pozwoleniem" od rodziców.
lena812, mogę nocować poza domem- u koleżanek nie ma większego problemu
Dodam, że razem już wyjeżdżaliśmy i nie spaliśmy w osobnych łóżkach, więc nie wiem skąd ten problem?!
Nie będzie rodziców, nie bd czuć się skrępowani jego obecnością, ale widać jestem jeszcze za młoda na takie nocne wizyty
Co do ewentualnej ciąży, to jesteśmy obydwoje na tyle odpowiedzialni, że na razie nie planujemy, nie zamierzamy mieć dzieci i tego się konsekwentnie trzymamy.
Hej
![]()
Mam pewnie problem- jak przekonać rodziców, żeby pozwolili mi, aby mój chłopak spał u nas w domu? Moi rodzice są dosyć konserwatywni i ciężko jest mi ich przekonać.
Dodam, że ich w tym czasie nie będzie, bo wyjeżdżają, nastolatkami też nie jesteśmy (24,28lat)
Jakieś pomysły?
Skoro jesteś dorosła i twój chłopak też, to zacznij żyć jak dorosła osoba! Wyprowadź się od rodziców i wtedy będziesz mogła robić to co Ty uznasz za słuszne.
Jak zgaduję, to twoi rodzice są właścicielami mieszkania i to oni dysponują swoją własnością. Nie chodzi o sex, tylko o prawo decydowania o sobie i swoich rzeczach. Chcesz decydować - to uniezależnij się!
nocnalampka napisał/a:Jak jestem już na tyle dorosły, że chcę w swoim domu mieć inne zasady, to wychodzę z domu rodzinnego i wtedy w swoim domu wprowadzam swoje porządki.
To też sposób, udowodnienia dorosłości rodzicom.
Przyznam twardy sposób.
Źle mnie zrozumiałeś. To żaden wyraz buntu, czy szczeniackiego udowadniania. To naturalna kolej rzeczy. Naturalny proces, że człowiek, na pewnym etapie, chce żyć po swojemu. I to żadna manifestacja, a po prostu dorosłość. Póki nie jest się dorosłym, to żyje się w domu rodziców i tak jak mama z tatą nauczyli, a skoro już jest się gotowym samodzielnie dokonywać wyborów - często innych niż te rodzicielskie, i samodzielnie ustalać sobie zasady, to jest sygnał, że czas wziąć na siebie odpowiedzialność i żyć po swojemu, u siebie. I o to idzie w tym wątku.
Margolinka lepiej żeby córka bzykała się pod własnym dachem niż powiedzmy po krzakach
To już świadomy wybór córki, czy będzie się bzykać po krzakach, czy nie. Ja się p krzakach nie bzykałam, w domu z chłopakiem nie nocowałam w jednym łóżku, a jakoś żyje i mam się dobrze ![]()
A choćby dlatego, że mogą ją stracić. Będą mieć dom ze swoimi zasadami, ale bez córki.
Córka wie dobrze, czy rodzice maja zbyt surowe podejście do niej czy nie. Jeśli jedynymi "surowymi" zasadami są te, żeby nie przyprowadzać pod ich nieobecność faceta do domu, to córka nie ma powodu aby mieć jakieś pretensje. Może warto nie wykorzystać okazji i zachować zaufanie rodziców, a następnym razem coś się zmieni? Nie sądzisz?
Źle mnie zrozumiałeś. To żaden wyraz buntu, czy szczeniackiego udowadniania. To naturalna kolej rzeczy. Naturalny proces, że człowiek, na pewnym etapie, chce żyć po swojemu. I to żadna manifestacja, a po prostu dorosłość. Póki nie jest się dorosłym, to żyje się w domu rodziców i tak jak mama z tatą nauczyli, a skoro już jest się gotowym samodzielnie dokonywać wyborów - często innych niż te rodzicielskie, i samodzielnie ustalać sobie zasady, to jest sygnał, że czas wziąć na siebie odpowiedzialność i żyć po swojemu, u siebie. I o to idzie w tym wątku.
Może tego potrzeba naszej autorce. ![]()
nocnalampka napisał/a:Źle mnie zrozumiałeś. To żaden wyraz buntu, czy szczeniackiego udowadniania. To naturalna kolej rzeczy. Naturalny proces, że człowiek, na pewnym etapie, chce żyć po swojemu. I to żadna manifestacja, a po prostu dorosłość. Póki nie jest się dorosłym, to żyje się w domu rodziców i tak jak mama z tatą nauczyli, a skoro już jest się gotowym samodzielnie dokonywać wyborów - często innych niż te rodzicielskie, i samodzielnie ustalać sobie zasady, to jest sygnał, że czas wziąć na siebie odpowiedzialność i żyć po swojemu, u siebie. I o to idzie w tym wątku.
Może tego potrzeba naszej autorce.
Ooo to to to to... dokładnie... zgadzam się w 100%. ![]()
Jeśli nie podobają nam się pewne zasady, trzeba je zmienić...
...ale nie poprzez okłamywanie rodziców i ukrywanie po kątach chłopaka
Bo to nic z dorosłością wspólnego nie ma ![]()
Może wtedy faktycznie trzeba znaleźć swój kąt, w którym będziemy sami rządzić. ![]()
29 2013-07-26 14:15:42 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-07-26 14:19:04)
ja nie rozumiem takiego podejścia zwłaszcza że autorka ma 23 lata a nie 17
żyjemy w 21 wieku, rodzice autorki mimo że są konserwatywni to z pewnością nie są zacofani i wiedzą że seks można uprawiać byle gdzieto.skomplikowane - czy w ogóle masz prawo nocować po za domem?
Margolinka lepiej żeby córka bzykała się pod własnym dachem niż powiedzmy po krzakach
mało tego, ma już 24 lata więc jest dorosła, może sobie kupić, wynająć dom i robić w nim co jej się podoba.
Nie musi mieszkać z rodzicami, skoro jej nie odpowiadają ich zasady !
chłopak ma 28 lat - jeżeli jest odpowiedzialnym facetem to zapewni jej odpowiednie warunki mieszkaniowe, a tam niech sobie wprowadzają swoje zasady na swoją odpowiedzialność.
U mnie rodzice też sobie nie życzyli by ktokolwiek ze mną nocował w ich domu.
Szanowałam to i żadnych pokątnych akcji nie robiłam. Nawet by mi to do głowy nie przyszło.
Każdy chce się w swoim domu czuć się swobodnie
To co napisałam, że obcy facet to bardziej przenośnia. Oni mogą znać tego chłopaka bardzo dobrze, ale nadal nie muszą mieć ochoty gościć go na noc w swoim domu.
agnik, u niego nie byłoby problemu z zostaniem na noc-jego rodzice nie mają z tym problemu, ja miałabym gorzej z "pozwoleniem" od rodziców.
Widzisz i dochodzimy do sedna, niby dorosła niby 24 lata a potrzebuje pozwolenia.
Być może tak jak ktoś pisał, rodzice mają Cię jeszcze za dziecko, skoro potrzebujesz ich zgody, żeby wyjść gdzieś na noc.
Dorosły człowiek nie pyta o zgodę, wychodzi, wypada poinformować gdzie się jest tak żeby nie martwić domowników.
Owszem rodzicom może się to nie podobać, ale ot tyle mogą, oczywiście jeśli mają do czynienia z osobą dorosła a nie prawie dorosłą.
Powinnaś szczerze porozmawiać z rodzicami. Użyć jakiś sensownych argumentów, zapewnić o swojej odpowiedzialności i nie łamać domowych zasad.
Wiesz dokładnie co przeszkadza rodzicom w tym, że Twój chłopak miałby zostać u Ciebie na noc?
Chodzi o seks? Opinie sąsiadów? To, że ktoś obcy będzie w domu i będą się krępować?
"Wiesz dokładnie co przeszkadza rodzicom w tym, że Twój chłopak miałby zostać u Ciebie na noc?
Chodzi o seks? Opinie sąsiadów? To, że ktoś obcy będzie w domu i będą się krępować?"
Agnik,nie będą się krępować, bo wyjeżdżają na wakacje i będę sama w domu. Nie chodzi mi tu o jakieś ukrywanie się z chłopakiem po kątach, tylko po prostu chce spędzić z nim czas i chociaż jednej nocy w domu nie spać sama. Cholera, to chyba nie jest jakieś nienormalne.
A wydaje mi się, że dużą przeszkodą jest opinia sąsiadów, bo wiecie, co ludzie powiedzą itd. kwestia seksu też wchodzi w grę, ale ja im wiele razy tłumaczyłam, że jestem odpowiedzialna i nie mają się o co martwić.
Najłatwiej powiedzieć- wyprowadź się. Przecież o mieszkaniu z chłopakiem przed ślubem nie ma mowy!
33 2013-07-26 15:52:51 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-26 15:56:14)
"Wiesz dokładnie co przeszkadza rodzicom w tym, że Twój chłopak miałby zostać u Ciebie na noc?
Chodzi o seks? Opinie sąsiadów? To, że ktoś obcy będzie w domu i będą się krępować?"Agnik,nie będą się krępować, bo wyjeżdżają na wakacje i będę sama w domu. Nie chodzi mi tu o jakieś ukrywanie się z chłopakiem po kątach, tylko po prostu chce spędzić z nim czas i chociaż jednej nocy w domu nie spać sama. Cholera, to chyba nie jest jakieś nienormalne.
A wydaje mi się, że dużą przeszkodą jest opinia sąsiadów, bo wiecie, co ludzie powiedzą itd. kwestia seksu też wchodzi w grę, ale ja im wiele razy tłumaczyłam, że jestem odpowiedzialna i nie mają się o co martwić.
Najłatwiej powiedzieć- wyprowadź się. Przecież o mieszkaniu z chłopakiem przed ślubem nie ma mowy!
Oboje jesteście dorośli i o pozwolenie raczej pytać nie musicie.
Jeśli macie taką możliwość, żeby coś wynająć i zamieszkać razem, to zróbcie to po prostu.
I wtedy nikt Wam nie będzie zaglądał pod kołdrę.
A rodziców po prostu informujesz o takiej decyzji. W końcu to Twoje życie, Twoje wybory i decyzje.
Pytać o pozwolenie rodziców...owszem...ale chyba do 18 roku życia, lub do ewentualnego samostanowienia o sobie (czytaj praca).
Opinie sąsiadów....tym należy się najmniej martwić. Ludziom i tak nie dogodzisz, czegokolwiek byś nie zrobiła. A z resztą.....oni za Ciebie życia nie przeżyją.
MoniaCo, masz rację za mnie życia nie przeżyją.. ten argument był wiele razy używany, ale nie skutkuje, bo rodzice jak to rodzice chcą zawsze,żeby było jak najlepiej, chcą uchronić od błędów. Ale właśnie na błędach człowiek się uczy...
Sąsiedzi gadali, gadają i zawsze będą gadać, ja się nimi w ogóle nie przejmuje, to nie ich sprawa co robię...ale rodzice mają inne zdanie ![]()
Ale czego oczekują od Ciebie Twoi rodzice?
Jaki mają wobec Ciebie "plan życiowy"?
To skomplikowane, uważam podobnie jak moniCo.
Jeśli możecie razem zamieszkać, jesteś pewna że dacie sobie radę i będziecie w stanie się utrzymać, to akurat to rodzice będą musieli zaakceptować. Uważasz się za dorosła osobę, odpowiedzialną, więc udowodnisz im po jakimś czasie, że nie była to fanaberia, a przemyślana decyzja. Z czasem złagodnieją. Tylko pamiętaj aby być konsekwentna i nie robić niczego "na złość", albo "dla zasady".
Tymczasem, gdy mieszkasz w domu rodziców, moim zdaniem nie powinnaś ryzykować utratą zaufania. Ty spędzisz jedna noc ze swoim chłopakiem, a potem stracisz zaufanie i z odzyskaniem go będzie już o wiele trudniej.
Plan jak prawie każdy rodzic: skończyć studia, znaleźć dobrą pracę, wyjść za mąż, urodzić dzieci...
Jestem na razie między pierwszym a drugim punktem
Oczywiście też pragnę mieć męża, dzieci, ale teraz kiedy nie jestem już małą dziewczynką, chociaż trochę swobody i zaufania mi się należy. Nigdy ich nie zawiodłam, zawsze byłam posłuszną córeczką, b.dobrze się uczącą i spełniającą każde polecenie od rodziców...nie przyszłam nigdy pijana do domu, nie palę, nie biorę narkotyków..ale widać nawet to nie wystarczy, żeby mieli do mnie zaufanie jak do dorosłej osoby.
To skomplikowane, ale tak już jest. Ja również byłam posłuszną córką, nie paliłam nigdy, w życiu mnie pijanej rodzice nie widzieli (w sumie 3 razy w życiu mi się to zdarzyło
), narkotyków nie używałam i nie używam, uczyłam się w miarę dobrze
Rodzice nie zgadzając się na to, chcą mieć świadomość, że "oni ręki nie przyłożyli" do jakichkolwiek Twoich problemów, nie zlamali swoich zasad. Oni chcą być "czyści". Sama dobrze wiesz, że chcą dobrze. Moim zdaniem coś w tym stylu... a Ty albo z nimi "po dobroci" z czasem wypracujesz więcej zaufania, luzu...czy jak to inaczej nazwać... albo "siłą". Masz prawo próbować i jednego i drugiego sposobu. Tylko bądz świadoma, konsekwencji.
Dzięki Margolinka
dzisiaj daję sobie ostatnią szansę na rozmowę z rodzicami o tym nocowaniu. Mam nadzieję, że jednak się zgodzą i dojdziemy do jakiegoś porozumienia ![]()
40 2013-07-26 16:31:58 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-07-26 17:41:07)
Spróbuj, spróbuj.... tylko pamiętaj, spokojnie, bez emocji i typowych dla takich rozmów... "bo wy zawsze... bo wy nigdy..." ![]()
Tylko spokój Cię uratuje
i konkretne argumenty... odpowiedzialność, świadomość, zaufanie...
Czyli... "wychowaliście mnie na odpowiedzialną...", "jestem świadoma tego, że się obawiacie...ale...", "wiem, że macie do mnie zaufanie i nigdy nie chciałabym go nadużywać, dlatego chciałam z wami porozmawiać o tym..." Powodzenia!
Możesz też najpierw zagadać z mamą...
Albo z tatą... zależy z kim masz lepsze "układy"
Wtedy ogólna rozmowa pójdzie już łatwiej ![]()
Dodam, że razem już wyjeżdżaliśmy i nie spaliśmy w osobnych łóżkach, więc nie wiem skąd ten problem?!
Nie będzie rodziców, nie bd czuć się skrępowani jego obecnością, ale widać jestem jeszcze za młoda na takie nocne wizytyCo do ewentualnej ciąży, to jesteśmy obydwoje na tyle odpowiedzialni, że na razie nie planujemy, nie zamierzamy mieć dzieci i tego się konsekwentnie trzymamy.
to.skomplikowane, rodzice dają Ci swobodę w decydowaniu o tym, co robisz poza domem, ale nie chcą pozwolić na to, abyś to samo robiła pod ich dachem, może jednak nie ze względu na sąsiadów, ale na to, że wtedy wyrażają zgodę i odpowiedzialność jest większa.
Może forma prośby, bardzo serdecznej prośby z ogólnym zapewnieniem że:
- Nie będziemy się zachowywać inaczej, niż się zachowujemy, o czym wiecie.
To będzie takie małe niedopowiedzenie.
A druga sprawa: ileż to par było tak bardzo odpowiedzialnych, a jednak życie zafundowało im prokreacyjną niespodziankę. Planować to sobie możecie. W tym właśnie zawsze jest pewien brak realizmu, dlatego zapytam:
JAKĄ skuteczność mają środki zapobiegawcze, wyrażające Waszą odpowiedzialność?
Przecież nawet sterylizacja nie daje stuprocentowej pewności, bo by w Anglii nie było procesów przeciwko lekarzom. Pełnoletność i odpowiedzialność nie dają pewności. To tylko poprawia samopoczucie.
Nie oszukuj rodziców co innego mąż co innego chłopak
Ludzie jak tak czytam co coś mnie bierze...Dziewczyna młoda nie jest i chłopak też więc co tu się kryć...Uważam że skoro rodzice go znają bo myślę że tak to czego tu bronić.Przez takie sytuację się biorą dzieci też wcześniej bo kryjąc się chyba wiecie jak jest.stres wcale nie daje satysfakcji z takiej bliskości.A przez ile się mają kryć?może do 40ki.
Trochę chore podejście ze str rodziców ok rozumie ich wolę ale to nie lata kamienia...
Pewnie, że chore podejście, że dorosła kobieta, będąca w związku z dorosłym facetem, nie jest dość dojrzała, aby żyć u siebie, za swoje i na swoich zasadach...
Ja też miałam/mam taką sytuację. Ja mogę nocować u narzeczonego bez przeszkód, On u mnie nie, mimo, że jest bardzo lubiany. Moja mama nie ma nic przeciwko ale tata owszem. Nie i już. Bo tak. Dla zasady. To JEGO dom i JEGO zasady. Pytałam kiedyś kilkakrotnie czy może zostać na noc, usłyszałam stanowcze NIE i więcej razy się nie prosiłam. Łaski bez.
To jest wg mnie hipokryzja, bo uprawiać seks mogę o 8 rano, 12 w południe, 17 wieczorem i 23. I nie ma tu najmniejszego znaczenia pora dnia, czy nocy. U mnie dodatkowym punktem, który mnie bolał <i narzeczonego też>, to fakt, że dziewczyna mojego brata może u nas nocować i jest wszystko git. Tłumaczenie mojego ojca? "No bo to facet i inaczej to wygląda". Śmiechu warte co? Moim zdaniem najlepiej temat odpuścić i nie dopraszać się o nic, bo to dziecinne. Nie to nie. My za tydzień bierzemy ślub, będziemy razem mieszkać i koniec tej patologii. I na noc w moim rodzinnym domu na pewno nie zostaniemy chętnie. Nie ze złośliwości, po prostu ta sytuacja trwała ponad 4 lata i była bardzo przykra dla nas.
20, czy 30 lat temu, to były inne czasy.. Ale dziś? Dziś to normalka że młodzi mieszkają razem przed ślubem! Ale kiedyś?! To było nie do pomyślenia! Uważam, że rodzice mają pełne prawo mieć we własnym domu własne zasady. A córka, by nie popadać z nimi w konflikt, może spędzić z chłopakiem noc w wielu innych miejscach ,/ nie mam oczywiście na myśli krzaków!/. I sprawa załatwiona!
47 2013-07-26 22:29:34 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-07-26 22:30:01)
ja tam tylko przytoczyłam krzaki
ale na to wychodzi że w porządku jest że córka będzie spała i uprawiała seks po za domem
a w domu rodzinnym juz nie bo to wstyd i hańba,starodawne poglądy
tym bardziej że autorka nie przyprowadza pierwszego lepszego do domu
i przeciwnicy przyznajcie? ile razy uprawialiście seks we własnym domu przed ślubem,pod nieobecność rodziców?
a właściwie czy nocowanie chłopaka u dziewczyny zawsze musi sie kojarzyć tylko z uprawianiem seksu?
Lena, nie ważnie czy to myślenie starodawne, czy też nie... rodzice maja właśnie takie myślenie i na siłę nie da się jego zmienić.
Można próbować, ale pomału i na spokojnie, a kłamstwo (jak się wyda) na pewno w tym nie pomoże.
Możesz mi nie uwierzyć, ale ja nigdy pod nieobecność rodziców nie spałam z chłopakiem w domu. Rodzice tego nie akceptowali i uszanowałam to. Dziewczyny moich braci, również nie spały. Da się...? Da ...
I co? Stało mi się coś? Absolutnie. W końcu zaręczyliśmy się i wyprowadziłam się do chłopaka, wtedy już robiłam co chciałam, bo byłam na swoim. Miałam mniej więcej tyle lat co autorka.
Wszystko się skończyło pomyślnie dla mnie ![]()
Obyło się bez kolejnej rozmowy z rodzicami, podjęli oni słuszną decyzję i wyrazili zgodę na nocowanie ! Pod warunkiem, że mamy się zachowywać grzecznie i odpowiedzialnie ![]()
Mam od roku ten sam problem i tego się nie przeskoczy... Wymyśliłam kompromis, aby chłopak owszem spał sam, ale siedzieć możemy sobie do późna a od samego rana i tak mamy dom dla siebie na troszkę. I rodzice spokojni że spaliśmy osobno i my będziemy mieć moment dla siebie,
. A problem w tym, że chłopak się dąsa i "przemyśli" mój pomysł. Bo rodziny się nie wybiera i nagle jej nie zmienię, dlatego sądziłam że takie rozwiązanie jest fajne.. a tu prosze...
51 2013-07-27 04:53:05 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-07-27 05:24:11)
Ale powiało postępem i podstępem/
20, czy 30 lat temu, to były inne czasy.. Ale dziś? Dziś to normalka że młodzi mieszkają razem przed ślubem!
A pewnie, że normalne. Normalne jest także, że po ślubie mieszkają ze sobą, rok, dwa, pięć i się rozchodzą i nie widzą skąd to się bierze. Ale po co wiedzieć, skąd się biorą życiowe niepowodzenia, skoro to normalne. To jest takie myślenie od doopy strony, a potem jak ta doopa wychodzi na każdym kroku i tylko o nią chodzi (bo przecież nie o zasady), to się pojawiają kwasy, które zżerają takie związki, zawiązki i rozwiązki. A wystarczy poczytać to forum, żeby znaleźć całkiem niezłe potwierdzenia tego, od czego się zaczynają tragedie: od podstępowych norm i pozwalaniu na wszystko.
Pewnie, że chore podejście, że dorosła kobieta, będąca w związku z dorosłym facetem, nie jest dość dojrzała, aby żyć u siebie, za swoje i na swoich zasadach...
Każdy ma swoje choroby. U jednego są to chore zasady, u innego brak zdrowych zasad.. Nie wiem, co lepsze.
Ja też miałam/mam taką sytuację. Ja mogę nocować u narzeczonego bez przeszkód, On u mnie nie, mimo, że jest bardzo lubiany. Moja mama nie ma nic przeciwko ale tata owszem. Nie i już. Bo tak. Dla zasady. To JEGO dom i JEGO zasady..
I pytanie, jak nauczysz się honorować zasady Męża, jak nie potrafisz honorować zasad Ojca. Już sobie ścielesz łoże na przyszłe konflikty. I myślisz, że jak Ci się zacznie "nowa droga życia" to Ci już mosty do starej drogi nie będą potrzebne. Nic bardziej błędnego. W momencie Twojego ślubu chcesz symbolicznie uśmiercić Ojca. Wydaje CI się, że nie będzie Ci potrzebny?
Już dawno zauważono związek przyczynowo skutkowy pomiędzy szacunkiem dla rodziców, a powodzeniem w życiu. Wyrażony on jest w kilkudziesięciowiecznej formule "Abyś długo żył i dobrze ci się powodziło". Można to ignorować, no bo przecież postęp znosi różne konserwatywne zasady i przykazania, ale nie znosi praw psychologii i jej reguł, które obowiązują niezależnie od postępu i różnych genderowych eksperymentów. Nie takie fifoki zmieniali świat po rewolucji francuskiej, a teraz pokornie słuchają, jak w ich własnych kraju muzułmanie tupią nóżkami.
Postęp,.. a jakże, na pewno jest, bo ilość rozwodów ciągle rośnie, no to jest postęp !!!
Taki temat jest zawsze dość grząski bo pojawiają się dwie strony. Jedna mówi: Są dorośli, wolno im, mają prawo. I druga: "Dopóki mieszkają pod dachem rodziców".....
Obydwie mają swoje racje, aczkolwiek osobiście uważam, że człowieka dorosłego, trzeba traktować jak dorosłego- w przeciwnym razie nigdy nie pozwoli mu się .... zachowywać i żyć jak dorosłemu.
Jeśli rodzice będą traktowali dorosłe dziecko jak tylko dziecko, stale wyznaczając drogę, ganiąc i uciszając, to to "dziecko" będzie podejmować decyzje nienaznaczone odpowiedzialnością: w końcu tak rodzice traktują, to znaczy, ze jeszcze nie jestem dojrzała, by odpowiadać za siebie.
Idealny przykład poznałam niedawno; córka ma 22 lata, ma rodziców, mama ma pod 50. Córka radzi się mamy we wszystkim, a mama podejmuje decyzje i.... płaci za nie. Córka jest mężatką od roku, ma roczne dziecko lecz sprawia wrażenie wiecznej, małej córki swojej mamy, która podjęła największą życiową decyzję: urodziła dziecko (studiuje, nie pracuje) i...niech się dzieje co chce! Mama pomoże, tata pomoże. I pomagają.
Można się tu wykłócać o "zasady" rodziców, o ich święty spokój nieskalany świadomością bzykania córki - ale czy to z ich strony jest racjonalne? Są starsi, powinni też być mądrzejsi i sami zaproponować taką rozmowę!
Można się tu wykłócać o "zasady" rodziców, o ich święty spokój nieskalany świadomością bzykania córki - ale czy to z ich strony jest racjonalne? Są starsi, powinni też być mądrzejsi i sami zaproponować taką rozmowę!
Według mnie nie jest to racjonalne. Dla mnie też śmiesznym było, że musiałam spać w osobnych pokojach, nawet z już narzeczonym
Jednak jestem zdania, że lepiej łagodnie i dyplomatycznie "wypracować sobie kompromis" z rodzicami, niż na siłę wprowadzać swoje rządy mieszkając nadal z nimi. Ja gdy tylko skończyłam szkołę, to wyprowadziłam się do narzeczonego, chociaż rodzice by pewnie woleli "po ślubie". Jednak o to już się nie pytałam
A oni przyjęli to już na spokojnie. Wszystko obyło się bez sprzeczek i tym podobnych, a z rodzicami do dzisiaj mam bardzo dobry kontakt.