netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

19 odpowiedzi5 556 wyświetleńzałożony przez anita2108, 25.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Witam wszystkie panie smile Wstawilam buzke chociaz wcale nie jest mi do smiechu... Szukalam jakiegos forum, aby sie  wyzalic. Moze osoby postronne beda umialy spojrzec na moj problem inaczej niz ja i mi pomoc. Mianowicie, mam problem z mezem. Ale moze zaczne od poczatku.  Mam 21 lat, od roku meza i coreczke w wieku 4 lat. Z mezem jestem od 6,5 roku, (maz ma 23 lata). Nasz zwiazek zawsze byl nieco burzliwy, ale myslalam ze to sie wkoncu zmieni. Mieszkamy w malej miejscowosci (od urodzenia w tej samej), mąż ma tu wieeelu kolegow. Moj problem polega na tym, ze moj maz nie moze doroslec. Ciagle ma wazniejsze sprawy niz rodzina, codziennie po pracy spotyka sie z kumplami, w niczym mi nie pomaga, nie zajmuje sie corka, ciagle cos chce a nic od siebie nie daje. Rozstawalismy sie juz milion razy, ale jakos tak wychodzilo, ze zawsze do siebie wracalismy. On mi wiecznie obiecuje, ze sie zmieni, ze spowaznieje, ale to sa tylko puste slowa. Obietnice bez pokrycia. Wzielismy slub rok temu w sierpniu, w styczniu sie rozstalismy. JA przeprowadzilam sie do mamy, bo mieszka w tej samej miejscowosci. Nie bylismy ze soba 2 miesiace. On prawie codziennie przychodzil do nas, przepraszal, bawil sie z corka, staral sie jak mogl. I obiecywal, obiecywal, obiecywal... Wkoncu uleglam, bo byl taki idealny. Przeprowadzilam sie z powrotem, a tu pare dni bylo fajnie i znowu to samo. Od tego czasu, czyli od tych paru miesiecy od ktorych ze soba mieszkamy jest ciagle to samo. On obiecuje, ja wierze... I tak w kolko. Nie wiem czy mam czekac, az on dorosnie w koncu i naprawde zacznie doceniac ze ma rodzine, czy dac sobie spokoj, rozstac sie z nim i wrocic do domu. Dnie spedzam sama, bo on jest w pracy. Wieczory tez, bo on jest z kolegami. Jestem wykonczona, bo w domu robie wszystko sama, zajmuje sie corka i jeszcze prawie caly czas sie przez niego denerwuje. Prosze niech ktos mi cos doradzi... Czekam na odpowiedzi i pozdrawiam serdecznie

2

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

No tak, taka huśtawka to nic fajnego. Właściwie on już jest w tym wieku, że mógłby wreszcie pomysleć o życiu poważnie. Być może nie chce wyjść przed kolegami na pantoflarza, być może nie dorósł jeszcze do roli męża i ojca, nie mniej jednak to go nie usprawiedliwia. Usiądź z nim kiedyś i porozmawiaj. Nie wiem, co jeszcze mogę Ci doradzić.

3

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Gość wyraźnie nie dojrzał jeszcze do małżeństwa, rodziny i tego wszystkiego. On wciąż jest dzieciakiem, który woli bawić się z kolegami. Zastanów się sama czy chce Ci się czekać aż on dorośnie. Czy może lepiej byłoby Ci bez niego?

4

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

A po co ma być prawdomówny i wywiązywać się z obietnic jeśli żadna kara go za to nie spotyka. Każdy związek to próba sił. Partner (ka) testuje drugą osobę (tak jak u dzieci) na ile może sobie pozwolić. Mąż Cię rozgryzł i doskonale wie co mu wolno i jak czym Cię przeprosić (obietnicami bez pokrycia).

5

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

powiedz mu o tym wszystkim co tutaj napisałaś, powiedz o tym co czujesz, jak jesteś nieszczęśliwa. I ze chciałabyś żeby poświęcał Ci więcej czasu, bo w ogóle nie odczuwasz że mu na Tobie zależy, że czujesz się tak, jakbyś była sama.

6

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

W interesach obowiązuje zasada: nie dotrzymujesz zobowiązań to licz się z konsekwencjami. Małżeństwo to taka mała "firma" gdzie wewnętrzna komunikacja to podstawa funkcjonowania, nie może być tak że każdy sobie rzepkę skrobie, albo gramy razem albo dziękuję i do widzenia.

7

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Po co Ty sie wpakowalas w dziecko i malzenstwo tak wczesnie? Twoj maz ma tylko 23 lata i dziecko i zone. Ja sie nie dziwie, ze on do tego nie dojrzal. Ja wiem, ze to teraz placz powylanym mleku, ale jakbyscie nastepne kilka lat poczekali z tym hajtaniem i produkcja potomstwa, to by problemu nie bylo.

W sytuacji jaka jest, mozna poczekac i zobaczyc czy 2-3 lata niczego nie zmienia, albo sie rozstac i czasu nie marnowac.

8

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Normalnie chłopię nie dorosło. Ty oczekujesz od niego familijnego sposobu życia. A może postarajcie się razem to połączyć- niech on zaprosi kilku kumpli do was, a Ty wyegzekwuj np wspólne spędzanie weekendów, bo Ci go brakuje. Powiedz mu, ze owszem- spotykać z kumplami mu nie bronisz, ale pod warunkiem, że będzie się udzielał w codziennych obowiązkach. Fifty- fifty. Ty bądź wyrozumiała i jego poproś o to samo. Znajdźcie złoty środek. Wyznaczcie granice. Dajcie sobie szansę, ale pod warunkiem, że naprawdę chcecie o siebie walczyć i być ze sobą. Wyznaczcie konsekwencje niedotrzymywania obietnic.

9

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Będzie ciągle tak samo . tylko ze pożniej bedzie cie zdradzał gratis. O ile juz tego nie robi . Jest gówniarzem jak 99% facetów w tym wieku i sie nie dziwie ze nie ma ochoty niańczyć nikogo . Nie wierze w wierny i dobry związek w który weszło się za dzieciaka .

10

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

W ciaze jak mozna sie domyslec zaszlam przypadkiem. Nie mieszkalismy ze soba az do slubu. Maz obiecywal mi ze wszystko zmieni sie po slubie i wtedy gdy ze soba zamieszkamy. No, ale jak juz powiedzialam tak sie nie stalo. To nie jest tak ze ja siedze bezczynnie i czekam az on sie domysli czego ja od niego oczekuje. Ciagle mu powtarzam co musi sie zmienic. Ale wiem, ze on jednym uchem mnie slucha, a drugim wypuszcza. Z jednej strony chcialabym probowac, czekac, bo bądz co badz to moj maz i ojciec mojego dziecka, ale czasami nie mam juz sily i chcialabym go zostawic, wyprowadzic sie (bo mieszkamy u niego) i miec swiety spokoj. Wiem, ze niektore z was mysla sobie, ze jestem niemadra, bo tkwie w tym wszystkim i tylko sie truje, ale ja sama czasami nie moge zrozumiec swojego zachowania. Jestem troche uzalezniona od niego finansowo i nie wiem za co ale go kocham...

11

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...
Obiektywna napisał/a:

No tak, taka huśtawka to nic fajnego. Właściwie on już jest w tym wieku, że mógłby wreszcie pomysleć o życiu poważnie. Być może nie chce wyjść przed kolegami na pantoflarza, być może nie dorósł jeszcze do roli męża i ojca, nie mniej jednak to go nie usprawiedliwia. Usiądź z nim kiedyś i porozmawiaj. Nie wiem, co jeszcze mogę Ci doradzić.

Metrykalny wiek nie ma aż takiego znaczenia. Czekałam długo aż mój były dorośnie. Nie doczekałam się nawet po jego czterdziestce...

12

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

A po co ma być prawdomówny i wywiązywać się z obietnic jeśli żadna kara go za to nie spotyka. Każdy związek to próba sił. Partner (ka) testuje drugą osobę (tak jak u dzieci) na ile może sobie pozwolić. Mąż Cię rozgryzł i doskonale wie co mu wolno i jak czym Cię przeprosić (obietnicami bez pokrycia).

Związek powinien opierać się na miłości, a nie na tresurze.

13

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Słów było już dużo. Dziecko ma 4 lata, poradzisz sobie. Odejdź. Dziecko do przedszkola, Ty do pracy, od niego alimenty. I nie wracaj po serii obietnic, tylko po serii działań z jego strony. Jak przyjdzie Was odwiedzić, wydzielaj mu siebie. Czasem z nimi bądź, czasem idź sobie gdzieś sama, odpocznij, nabierz dystansu. Małżeństwa z wpadki często tak się niestety rozwijają - z trudem.

Daj mu szansę tęsknić. Daj mu szansę dojrzeć. Niech zobaczy, że to nie przelewki i że musi się o Ciebie postarać.

Jeśli się nie postara, to znaczy że mu na Tobie nie zależy. Po co Ci facet, któremu zwisasz wielkim łomem u kaleson?

Jeśli jesteś jego skarbem, jego szczęściem, szybko się naprostuje.

A jeśli jesteś tylko poczekalnią, służącą, zmarnujesz życie zostając z nim na jego układach, zmarnujesz życie jemu, bo nigdy nie dorośnie i zmarnujesz życie córce, wdrukowując Jej wzorzec nienormalnych, krzywdzących relacji.

Mój mężczyzna powiedział właśnie, że nie można takich  smarkaczy nazywać mężczyznami, bo to obraża mężczyzn. To Piotruś Pan, syneczek, chłopaczek, wieczny dzieciak broniący się przed dorosłością.

Jeśli on wymięknie (co jest możliwe), znajdziesz lepszego. Albo będziesz tylko z córką. Będzie dobrze. Zobaczysz.

14

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Caly czas bije sie z myslami co powinnam zrobic. Rozsadek podpowiada mi ze lepiej bedzie odejsc, ale mimo wszystko cos mnie zatrzymuje. Czasami mysle ze to juz chyba jest zwykle przyzwyczajenie, bo jestesmy ze soba od ponad 6 lat. Musze zaczac wkoncu dzialac, podjac jakas decyzje. Dzisiaj przeczytalam swoj horoskop i bylo w nim napisane, ze czas juz podjac jakies decyzje. Isc w jedna albo druga strone, nie oszukiwac partnera, bo moze czas sie juz rozstac? Zazwyczaj nie przywiazuje wagi do takich rzeczy, ale teraz mysle ze to moze jakis znak? Mysle i mysle o tym... Ciezko...

15

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Rozsądek mówi dobrze. Za Tobą 6 lat toksycznego związku, ale przed Tobą jeszcze 60 lub więcej lat życia. Chcesz złośliwemu szczeniakowi oddać najlepsze lata?

16

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Pewnie, ze nie chce... Jak tak teraz mysle to dochodze do wniosku, ze miedzy nami bylo dobrze tylko przez ten czas zanim zaszlam w ciaze. Potem zaczelo sie wszystko sypac. Czytalam tu na forum kilka bardzo podobnych sytuacji do mojej i w niektorych odpowiedziach  radzono dziewczyną, aby walczyly o milosc i probowaly ratowac to co maja mimo wszystko i ja wtedy pomyslalam ze moze warto walczyc? Ale przy dluzszych rozmysleniach mowie sobie- halo, przeciez ty walczysz juz od kilku lat. Zawsze ja wychodze z inicjatywa rozmowy i probuje podjac temat o problemach i uczuciach. Ale zawsze wyglada to tak, ze ja wyglaszam monolog, mowie co mnie wkurza, jak mi zle itd, a on potakuje i czasem sie wysili na jakies ,, Przepraszam za wszystko, zmienie sie obiecuje''. Gdyby jeszcze on byl dobrym ojcem to moglabym tlumaczyc sie tym ze jestem z nim dla dobra dziecka, ale tak nie jest. On nie jest dobrym ojcem. Oczywiscie nie chodzi o to ze bije corke czy cos, ale on poprostu ma ja gdzies. Nie takiego zycia chcialam...

17

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Hej dziewczyny....moja historia tez jest mało przyjemna. Jestem w związku malzenskim krotko bo 1rok a już jestem w depresji, po wielu poważnych sprzeczkach,klotniach,przepychanek i wyzwisk. Mój maz jest starszy o 10lat, ma swoja firme i swietne zarobki. Kiedys bylam pracowita, wesola, spontaniczna...z pracy zrezygnowałam bo jak on to skomentowal " po co masz pracować,na wszystko nas stać a Twoje 1500zl nic nie da" No i ma argument. Po jakims czasie siedzenia w domu i sprzątania przy wieku 23lat podjelam temat pracy, który jednak szybko został obalony przez brak możliwości brania wolnego kiedy będzie nam potrzebny na podroze, które zawsze ustala on....czasami z dnia na dzien. Ale momentalnie wiedziałam, ze nie o to chodzi...bal się, ze kogos poznam. Zapisalam się na kurs językowy i na jego 2 lata trwania chodziłam 3miesiace...nie z lenistwa tylko akurat wyjazdy wypadaly w tych dniach kiedy miałam zajecia...kiedy prosiłam żeby jechać np. jutro albo cos to slyszalam "mowilem kurs w domu jest lepszy" Tak jasne jak ja tam ciagle siedze i już nigdzie nie chce mi się isc. Trace przyjaciol bo maz jest samotnikiem, roznica wieku tez jest odczuwalna no i ma pieniądze co moich znajomych bardzo krepuje sad W końcu zaakceptowałam fakt, ze jest alkoholikiem...ale podobno taki okres nerwowy i zapewnial, ze zaraz minie....nie mija od roku...przed slubem wywalil mnie z domu w srodku nocy, niszczy kazde swieto od urodzin po Boze Narodzenie. Raz jest mily a zaraz agresywny,opryskliwy...obraza się o wszystko jak male dziecko, wsiada w auto i wraca po 2 dniach z brakiem poczucia winy...Prosilam go o leczenie bo już sama zaczynam pic, żeby się z nim dogadać, żeby był w domu...głupie to ale prawdziwe. Jestem od niego zalezna...tzn tak mi się wydaje i nie umiem tego zmienić....po długich rozmowach przyznal mi racje, ze czas zmienić nasze rzycie bo to jest mało fajne i wykańcza nas...ucieszyłam się pierwszy raz od miesięcy bylam szczesliwa:) Postanowilismy wyjechać na jakiś czas zabierając 805 rzeczy i nasze koty....wszytsko spakowane, koty uśpione na podróż a on o 11 rano wraca do domu jak z wesela z oczepinami i zaczyna się jadka...bez powodu...oczywiście wyzwiska,trzasniecie drzwiami i już go nie było....ja wyprowadziłam się do starego mieszkania...jak nigdy po takich akcjach bo zawsze siedziałam i czekałam...to jeszcze po 3 dniach milczeniach oznajmil, ze on wyjechal w planowane miejsce....zostawil mnie....bylam zalamana...oczywiście wrocil bez wyjasnien bo on nigdy nic nie pamięta...przepraszam itd...nigdy więcej...itd. Tylko ja już mu nie ufam w nic...;/ Kocham go bo wiem, ze jest dopbrym człowiekiem, dzieli się wszystkim, nie panoszy mimo statusu aleeee rani mnie...nie wiem co mam zrobić...gdzie odejść...:(
Zalamana

18

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...
anita2108 napisał/a:

Witam wszystkie panie smile Wstawilam buzke chociaz wcale nie jest mi do smiechu... Szukalam jakiegos forum, aby sie  wyzalic. Moze osoby postronne beda umialy spojrzec na moj problem inaczej niz ja i mi pomoc. Mianowicie, mam problem z mezem. Ale moze zaczne od poczatku.  Mam 21 lat, od roku meza i coreczke w wieku 4 lat. Z mezem jestem od 6,5 roku, (maz ma 23 lata). Nasz zwiazek zawsze byl nieco burzliwy, ale myslalam ze to sie wkoncu zmieni. Mieszkamy w malej miejscowosci (od urodzenia w tej samej), mąż ma tu wieeelu kolegow. Moj problem polega na tym, ze moj maz nie moze doroslec. Ciagle ma wazniejsze sprawy niz rodzina, codziennie po pracy spotyka sie z kumplami, w niczym mi nie pomaga, nie zajmuje sie corka, ciagle cos chce a nic od siebie nie daje. Rozstawalismy sie juz milion razy, ale jakos tak wychodzilo, ze zawsze do siebie wracalismy. On mi wiecznie obiecuje, ze sie zmieni, ze spowaznieje, ale to sa tylko puste slowa. Obietnice bez pokrycia. Wzielismy slub rok temu w sierpniu, w styczniu sie rozstalismy. JA przeprowadzilam sie do mamy, bo mieszka w tej samej miejscowosci. Nie bylismy ze soba 2 miesiace. On prawie codziennie przychodzil do nas, przepraszal, bawil sie z corka, staral sie jak mogl. I obiecywal, obiecywal, obiecywal... Wkoncu uleglam, bo byl taki idealny. Przeprowadzilam sie z powrotem, a tu pare dni bylo fajnie i znowu to samo. Od tego czasu, czyli od tych paru miesiecy od ktorych ze soba mieszkamy jest ciagle to samo. On obiecuje, ja wierze... I tak w kolko. Nie wiem czy mam czekac, az on dorosnie w koncu i naprawde zacznie doceniac ze ma rodzine, czy dac sobie spokoj, rozstac sie z nim i wrocic do domu. Dnie spedzam sama, bo on jest w pracy. Wieczory tez, bo on jest z kolegami. Jestem wykonczona, bo w domu robie wszystko sama, zajmuje sie corka i jeszcze prawie caly czas sie przez niego denerwuje. Prosze niech ktos mi cos doradzi... Czekam na odpowiedzi i pozdrawiam serdecznie

Czytam to i czytam i jestem przerazona, bo tak jakbym czytała osobistą historię. Też młodziutko wyszłam za mąż w wieku 20 lat. Biorac ślub byłam w ciązy. Przed slubem wcale nam się nie układało. Powody? On był bardzo zazdrosny, czasem potrafił mi wmawiać, że go zdradzam, mówił, że wulgarnie się ubieram, raz nawet podarł na mnie bluzke. Przemoc psychiczna to był standard, że jestem do niczego, że żaden facet by mnie nie chciał. Po urodzeniu dziecka to był dopiero koszmar. Koledzy, koledzy, koledzy i ja sama
Właśnie jestem w trakcie uniewazniania małżeństwa koscielnego. Od takich typów z daleka. Szkoda tylko, że w wieku 20 lat nie byłąm na tyle silna aby powiedziec STOP.

19

Odp: Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...
patita89 napisał/a:

Hej dziewczyny....moja historia tez jest mało przyjemna. Jestem w związku malzenskim krotko bo 1rok a już jestem w depresji, po wielu poważnych sprzeczkach,klotniach,przepychanek i wyzwisk. Mój maz jest starszy o 10lat, ma swoja firme i swietne zarobki. Kiedys bylam pracowita, wesola, spontaniczna...z pracy zrezygnowałam bo jak on to skomentowal " po co masz pracować,na wszystko nas stać a Twoje 1500zl nic nie da" No i ma argument. Po jakims czasie siedzenia w domu i sprzątania przy wieku 23lat podjelam temat pracy, który jednak szybko został obalony przez brak możliwości brania wolnego kiedy będzie nam potrzebny na podroze, które zawsze ustala on....czasami z dnia na dzien. Ale momentalnie wiedziałam, ze nie o to chodzi...bal się, ze kogos poznam. Zapisalam się na kurs językowy i na jego 2 lata trwania chodziłam 3miesiace...nie z lenistwa tylko akurat wyjazdy wypadaly w tych dniach kiedy miałam zajecia...kiedy prosiłam żeby jechać np. jutro albo cos to slyszalam "mowilem kurs w domu jest lepszy" Tak jasne jak ja tam ciagle siedze i już nigdzie nie chce mi się isc. Trace przyjaciol bo maz jest samotnikiem, roznica wieku tez jest odczuwalna no i ma pieniądze co moich znajomych bardzo krepuje sad W końcu zaakceptowałam fakt, ze jest alkoholikiem...ale podobno taki okres nerwowy i zapewnial, ze zaraz minie....nie mija od roku...przed slubem wywalil mnie z domu w srodku nocy, niszczy kazde swieto od urodzin po Boze Narodzenie. Raz jest mily a zaraz agresywny,opryskliwy...obraza się o wszystko jak male dziecko, wsiada w auto i wraca po 2 dniach z brakiem poczucia winy...Prosilam go o leczenie bo już sama zaczynam pic, żeby się z nim dogadać, żeby był w domu...głupie to ale prawdziwe. Jestem od niego zalezna...tzn tak mi się wydaje i nie umiem tego zmienić....po długich rozmowach przyznal mi racje, ze czas zmienić nasze rzycie bo to jest mało fajne i wykańcza nas...ucieszyłam się pierwszy raz od miesięcy bylam szczesliwa:) Postanowilismy wyjechać na jakiś czas zabierając 805 rzeczy i nasze koty....wszytsko spakowane, koty uśpione na podróż a on o 11 rano wraca do domu jak z wesela z oczepinami i zaczyna się jadka...bez powodu...oczywiście wyzwiska,trzasniecie drzwiami i już go nie było....ja wyprowadziłam się do starego mieszkania...jak nigdy po takich akcjach bo zawsze siedziałam i czekałam...to jeszcze po 3 dniach milczeniach oznajmil, ze on wyjechal w planowane miejsce....zostawil mnie....bylam zalamana...oczywiście wrocil bez wyjasnien bo on nigdy nic nie pamięta...przepraszam itd...nigdy więcej...itd. Tylko ja już mu nie ufam w nic...;/ Kocham go bo wiem, ze jest dopbrym człowiekiem, dzieli się wszystkim, nie panoszy mimo statusu aleeee rani mnie...nie wiem co mam zrobić...gdzie odejść...:(
Zalamana

A masz gdzie odejść? Czy możesz mimo wszystko wrócić do pracy?

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąz od lat nie dotrzymujacy słowa...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026