Tak zwany "ghosting" - nagłe zniknięcie osoby z życia - nie jest rzeczą nową czy nieznaną. Kiedyś też ludzie znikali, ale było to trochę trudniejsze to zrobienia (trzeba było wynieść się do innego miasta, zmienić numer telefonu itd). Teraz wystarczy przestać odpisywać na fejsie.
Co nie zmienia faktu, że jak dla mnie znikanie bez słowa, czy z jednym, nic nie mówiącym zdaniem, jest zachowaniem poniżej krytyki. Ja się nie dziwię, Autorze, że drążysz temat i próbujesz dojść, o co chodzi. Ignorowanie kogoś, z kim się widywało regularnie przez rok, jest po prostu świadomym sprawieniem przykrości. Ona doskonale wie, że to ciebie boli, wie, że to jest chamskie i beznadziejne zachowanie. I nadal to robi. To jest jej decyzja.
Moim zdaniem nawet jeżeli jej pierwsze zdanie "nie mam ochoty na kontakty" jest prawdą (a może być, ja to całkiem rozumiem, miałam taki okres w życiu, że przez pół roku z nikim się nie spotykałam, nie wychodziłam na kawę, kino czy spacery; zdarza się człowiek czasem tego potrzebuje), to na dalsze pytania powinna jakoś normalnie zareagować. Co jest chamskiego w "sorry, ale ja naprawdę nie mam ochoty się teraz spotykać, ne chcę tego tłumaczyć, odezwę się, gdy będzie lepiej"? Za to zerwanie kontaktu bez słowa - to potrafi zaboleć jak nic innego.
Uważam, że dziewczyna wiedziała co robi - taki urwany kontakt to celowe sprawienie komuś bólu. I dobrze, że jej już nie będziesz umiał zaufać i będziesz miał dystans.