Zniknął prawie bez słowa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 55 ]

1

Temat: Zniknął prawie bez słowa

Cześć dziewczyny!
Mam dziwną sytuację do obgadania, bo sama już tego ogarnąć nie mogę, a że przydarzyło mi się to pierwszy raz, ciężko mi to tak zostawić bez żadnego zamknięcia <nieporadna>
Otóż, z poćzątkiem tego roku poznałam faceta za pomocą pewnej aplikacji randkowej. Tak się dziwnie złożyło, że zamiast być blisko mnie, tutaj w Polsce, mieszka w Londynie. Nie przekreśliliśmy tej znajomości, bo świetnie się dogadywaliśmy od początku, a on i tak miał w planach wracac do Polski. I tak było świetnie do początku kwietnia: codzienne wideo czaty, wiadomosci, kilka razy dostałam też od niego kwiaty, były też wyznanian miłości i bycia na wyłączność i jakieś tam plany na przyszłość, żeby się zobaczyć jak tylko lockdown pozwoli i jeśli wszystko bezie dalje z nami okej, to pogadamy sobie o jego powrocie do Polski i naszych dalszych ustaleniach. I tak nam się sielanka dłużyła do końca marca.

A potem bum! Nagle odzywał sie trochę mniej - mowie okej, potrzebuje czasu, nie ma problemu. Potem obiecywał, że zadzwoni następnego dnia i nie dzwonił. Odczytywał wiadomości, ale na nie nie odpisywal. Komunikował się znacznie mniej. Więc mówię - nie wiem dlaczego jego stosunek do mnei się nagle zmienił, ale okej, nie będę naciskać, żeby mi to wytłumaczył, jeśli potrzebuje czasu dla siebie niech go troche wezmie. Nic nie odpowiedział na to.

Przez kolejne dwa dni nie odezwalam sie w gole - mysle sobie, moze bylam zbyt nachalna, dam mu odetchnac. W ciagu tych dwoch dni napisal tylko "dzien dobry" kazdego z porankow. Odezwalam sie wiec trzeciego dnia i mowie - pogadamy? Obiecalismy sobie kiedys, ze nie bedziemy zachowywac sie jak w przedszkolu i jesli jest jakis problem to go przegadamy, i na to liczylam. Nie zareagowal. Nie odezwal sie przez kolejne kilka dni. Zadzwonilam raz, odrzucil polaczenie. Wyslalam wiadomosc. Nic. Czekalam wiec az sam sie odezwie a tu nic a nic. Do momentu kiedy zuwazylam, ze przestal obserwowac moje media spolecznosciowe, skasowal wszystkie komentarze i lajki pod moimi zdeciami a swoj profil zrobil prywatny. Mysle okej, choociaz nie mam pojecia co jest grane.

Odczekalam chwile i wyslalam wiadomosc - widze, ze zdecydowales, milo bylo cie poznac, powodzenia ze wszysktim. Nie jestem typem dziewczyny, ktora bedzie dochodzic o co mu chodzi, probowalam na poczatku i nic nie osiagnelam, to sobie mysle, dla mojego spokoju zostawie te wiadomosc i znikne, bo co innego moge zrobic. Wtedy nagle sie do mnie odezwal, mowiac, ze troche dziwnie sie poczul z tym wszystkim i tak wyszlo, i czy moze zadzownic jutro. Mowie, pewnie. Nie zadzownil. I tak juz nie odzywa sie wcale.

Nidy wczesniej nie mialam takiej sytuacji. Trudno mi pojąć, jak ktos kto mowi, ze cie kocha, wydaje sie byc taki zaangazowany, sle kwiaty, planuje przyszlosc, moz enagle tak zniknac <mindblow> I co to w ogole znaczy, troche dziwnie mi z tym i tak wyszlo? Nie jestem nawet zla, tylko rozaczorwana i zraniona chyba, i podejrzewam, ze jednal to wszystko byla sciema, a on najzwyczajniej w swiecie ma tam kogos i juz.

Nie wiem jak stad ruszyc, co mysliscie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Według mnie nie jest do końca ważne, co spowodowało jego najpierw obietnice, a potem wycofanie, tzn. pewnie byłoby wskazane kilka slow wyjaśnienia, żeby zamknąć temat, ale to nie zmieni sytuacji. A wygląda na to, że facet nie jest Tobą poważnie zainteresowany wbrew wcześniejszym deklaracjom, które też były raczej na wyrost, biorąc pod uwagę Waszą relację.
Tak wiec przykra sprawa, jak najbardziej rozumiem Twoje rozczarowanie, jednak dla własnego spokoju radziłabym Tobie odcięcie.

3

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Agufka napisał/a:

Cześć dziewczyny!
Mam dziwną sytuację do obgadania, bo sama już tego ogarnąć nie mogę, a że przydarzyło mi się to pierwszy raz, ciężko mi to tak zostawić bez żadnego zamknięcia <nieporadna>
Otóż, z poćzątkiem tego roku poznałam faceta za pomocą pewnej aplikacji randkowej. Tak się dziwnie złożyło, że zamiast być blisko mnie, tutaj w Polsce, mieszka w Londynie. Nie przekreśliliśmy tej znajomości, bo świetnie się dogadywaliśmy od początku, a on i tak miał w planach wracac do Polski. I tak było świetnie do początku kwietnia: codzienne wideo czaty, wiadomosci, kilka razy dostałam też od niego kwiaty, były też wyznanian miłości i bycia na wyłączność i jakieś tam plany na przyszłość, żeby się zobaczyć jak tylko lockdown pozwoli i jeśli wszystko bezie dalje z nami okej, to pogadamy sobie o jego powrocie do Polski i naszych dalszych ustaleniach. I tak nam się sielanka dłużyła do końca marca.

A potem bum! Nagle odzywał sie trochę mniej - mowie okej, potrzebuje czasu, nie ma problemu. Potem obiecywał, że zadzwoni następnego dnia i nie dzwonił. Odczytywał wiadomości, ale na nie nie odpisywal. Komunikował się znacznie mniej. Więc mówię - nie wiem dlaczego jego stosunek do mnei się nagle zmienił, ale okej, nie będę naciskać, żeby mi to wytłumaczył, jeśli potrzebuje czasu dla siebie niech go troche wezmie. Nic nie odpowiedział na to.

Przez kolejne dwa dni nie odezwalam sie w gole - mysle sobie, moze bylam zbyt nachalna, dam mu odetchnac. W ciagu tych dwoch dni napisal tylko "dzien dobry" kazdego z porankow. Odezwalam sie wiec trzeciego dnia i mowie - pogadamy? Obiecalismy sobie kiedys, ze nie bedziemy zachowywac sie jak w przedszkolu i jesli jest jakis problem to go przegadamy, i na to liczylam. Nie zareagowal. Nie odezwal sie przez kolejne kilka dni. Zadzwonilam raz, odrzucil polaczenie. Wyslalam wiadomosc. Nic. Czekalam wiec az sam sie odezwie a tu nic a nic. Do momentu kiedy zuwazylam, ze przestal obserwowac moje media spolecznosciowe, skasowal wszystkie komentarze i lajki pod moimi zdeciami a swoj profil zrobil prywatny. Mysle okej, choociaz nie mam pojecia co jest grane.

Odczekalam chwile i wyslalam wiadomosc - widze, ze zdecydowales, milo bylo cie poznac, powodzenia ze wszysktim. Nie jestem typem dziewczyny, ktora bedzie dochodzic o co mu chodzi, probowalam na poczatku i nic nie osiagnelam, to sobie mysle, dla mojego spokoju zostawie te wiadomosc i znikne, bo co innego moge zrobic. Wtedy nagle sie do mnie odezwal, mowiac, ze troche dziwnie sie poczul z tym wszystkim i tak wyszlo, i czy moze zadzownic jutro. Mowie, pewnie. Nie zadzownil. I tak juz nie odzywa sie wcale.

Nidy wczesniej nie mialam takiej sytuacji. Trudno mi pojąć, jak ktos kto mowi, ze cie kocha, wydaje sie byc taki zaangazowany, sle kwiaty, planuje przyszlosc, moz enagle tak zniknac <mindblow> I co to w ogole znaczy, troche dziwnie mi z tym i tak wyszlo? Nie jestem nawet zla, tylko rozaczorwana i zraniona chyba, i podejrzewam, ze jednal to wszystko byla sciema, a on najzwyczajniej w swiecie ma tam kogos i juz.

Nie wiem jak stad ruszyc, co mysliscie?

Agufka, a ile masz lat? smile

przede wszystkim, nie ma co wierzyc w to, ze kocha Cie ktos, kto Cie w zyciu nie widzial na zywo. Bo rozmowa przez kamerke to nie to samo. Wy sie ani razu nie spotkaliscie. To jak tutaj mozna skladac jakiekolwiek deklaracje milosci i wylacznosci? To jest smieszne. Tak naprawde Wy nawet nie byliscie razem.
Jemu sie pewnie znudzila zabawa, albo poznal kogos na miejscu, albo stwierdzil, ze jednak za szybko, albo stwierdzil, ze za bardzo go cisniesz. Ciezko stwierdzic. Ale obstawialabym, ze on nigdy nie mial w planach niczego powaznego z Toba. Po prostu nudzil sie tam i znalazl sobie kogos, kto mu czas zapelnil i ego podbudowal.

Jak ruszyc? Przemyslec to i wyciagnac nauczke na przyszlosc.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Dzięki dziewczyny, widzimy to tak samo, myślę.

Lady Loka, powiem ci, że niemało - ja mam 35, on 37... no cóż, ludzie twierdzą, że są dojrzali, a przyjdzie co do czego to istne przedszkole <nieporadna>

5 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-15 10:00:59)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

1. Relacja na odłegłość
2. RELACJA WIRTUALNA
3. Relacja trwająca nie więcej jak 3- 4 miesiące(choć przy widywaniu się w realu może to nie tak krótko, ale =>punkt 1. i 2.)
4. "Deklaracje i obietnice" o uczuciu, twaniu "związku" itp.
5. Błyskawiczne zaangażowanie się dziewczyny na podstawie rozmów przez kamerkę(!)

Po tym wszystkim facet się ulatnia i następuje wielkie zdziwienie, że się nie odzywa i nie wywiązuje sie ze swoim "zapewnień". Warto może sobie przeczytać kilka razy to, jak to wszystko wygląało i się zastanawić, czy tak powinno się nawiązywać bliższe znajomośći..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

6

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Agufka napisał/a:

Dzięki dziewczyny, widzimy to tak samo, myślę.

Lady Loka, powiem ci, że niemało - ja mam 35, on 37... no cóż, ludzie twierdzą, że są dojrzali, a przyjdzie co do czego to istne przedszkole <nieporadna>

Zdarza sie smile moim zdaniem nie ma co sie przejmowac i nie ma co nad tym jakos bardzo rozmyslac. Takze nie ma co sie przywiazywac do takich deklaracji na odleglosc. Tak naprawde to nie masz pojecia czy on tam nie ma chocby zony albo partnerki.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Agufka napisał/a:

Nidy wczesniej nie mialam takiej sytuacji. Trudno mi pojąć, jak ktos kto mowi, ze cie kocha, wydaje sie byc taki zaangazowany, sle kwiaty, planuje przyszlosc, moz enagle tak zniknac <mindblow> I co to w ogole znaczy, troche dziwnie mi z tym i tak wyszlo? Nie jestem nawet zla, tylko rozaczorwana i zraniona chyba, i podejrzewam, ze jednal to wszystko byla sciema, a on najzwyczajniej w swiecie ma tam kogos i juz.

Nie wiem jak stad ruszyc, co mysliscie?


Jak on może Cię niby kochać, skoro nawet się nie widzieliście? Mało wiarygodne to "kocham" w takich okolicznościach. Poza tym z wieloma osobami można mieć taki dobry kontakt, bo to nie jest aż takie trudne dogadywać się z kimś przez internet. Tyle, że trochę to mało, aby na tej podstawie mówić o związku i snuć plany na przyszłość. Uważam, że jeśli ktoś potrafi powiedzieć "kocham" w takiej internetowej 4 miesięcznej relacji to pewnie jest też w stanie powiedzieć "kocham" komuś kogo zna w realu tydzień. I kto wie, może właśnie poznał taką panią i snuje z nią plany na przyszłość. Widać, że łatwo mu to przychodzi. A tak na serio to podejrzewam, że koleś otrzeźwiał, i doszedł to przekonania, że snucie planów na przyszłość z kimś kogo zna się tylko przez neta jest jednak trochę niepoważne. Tym bardziej obiecywanie przeprowadzki do innego kraju.... tylko na podstawie tego, że się dobrze gada..

8 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-15 10:08:14)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Może warto po prostu przestać inwestować w takie "znajomości", bo branie na serio zapewnień kogoś, kogo się nie zna osobiście i kogo się nie widziało ani razu na żywo(!), jest zwyczajnie niepoważne. Oglądanie siebie w kamerkach, miłę rozmowy czy jakies prezenciki to chyba jeszcze za mało, aby w pełni zaufać drugiemu człowiekowi a tym bardziej snuć jakieś plany na przyszłość...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

9

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Wszystko pięknie, zgadzam się z wami w stu procentach.

Ale, ale: to nie ode mnie zaczelo sie to cale zaangazownie, bo zdawalam sobie sprawe, że bedzie kiszka. Wpadlam dopiero, kiedy on sie zaczal otwierac na mnie, a ze znajomosci wirtualne w tych czasach to chyba raczej nic nadzwyczajnego, glupio sie ludzilam, ze faktycznie to jakims cudem mogloby pracowac. I bum! tez sie zaczelam otwierac. Moja wina. Taka stara, niby ogarnieta, a wpadla jak sliwka w kompot <nieporadna2>. Zdarza sie, jak to Lady Loka mowi.

Jakie to szczescie, ze natretna nie jestem i zadnych tekstow typu "wroc" nie pisalam, bo bym sie chyba teraz ze wstydu spalila <porazka>

No ale przynacie, ze sa popaprancy na tym swiecie <niedowiarek> a taki down to earth facet sie wydawal... ide wyczyscic clouda, nie ma co tego bagienka trzymac w telefonie.

Dzieki wam!

10

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Póki człowiek z drugim człowiekiem nie zacznie się widywać na żywo, to można co najwyżej sobie wesoło poplotkować czy flirtować. Nawet jak się mieszka w jednym mieście, to trzymanie relacji w świecie wirtualnym przez kilka miesięcy jest dla mnie nie do pomyślenia..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

11

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Przez ostatnie pare miesięcy Anglia była w lockdownie i większość miejsc była zamknięta. Kontakt się urwał kiedy kraj zaczął wychodzić z lockdownu i wszystko się otworzyło wiec podejrzewam ze znalaz sobie inne zainteresowania z żywymi ludźmi a nie wirutalnymi. Wiem ze brzmi to dość brutalnie ale wydaje mi się ze to jest właśnie powód jego ucięcia kontaktu.

12

Odp: Zniknął prawie bez słowa

A ja bym chciała usłyszeć takie "kocham" bo wtedy juz wiedziałabym ze facet ze mnie żartuje! Niestety nie usłyszalam nic takiego. Tylko lubie Cię, uwielbiam Cię, jesteś mądra, fantastyczna, taka jak lubię itd itd... słowo " kocham" jest naduzywane a co ono wlasciwie znaczy ? A już Cię nie kocham? Mozna kochać dziś a jutro już nie???
Autorko... no cóż... pragniesz miłosci...jak każdy.. ale nid lap się na slówka wysokiego lotu... obróc je w żart i zerwij kontakt bo wtedy już wiesz ze masz do czynienia z kimś nieodpowiedzialnym dla kogo jesteś tylko zabawką...

13

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Jego żona / stała partnerka dowiedziała się o Tobie.
To jest powód dla którego tak szybko Cię zewsząd zniknął Autorko.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

14

Odp: Zniknął prawie bez słowa
bagienni_k napisał/a:

Póki człowiek z drugim człowiekiem nie zacznie się widywać na żywo, to można co najwyżej sobie wesoło poplotkować czy flirtować. Nawet jak się mieszka w jednym mieście, to trzymanie relacji w świecie wirtualnym przez kilka miesięcy jest dla mnie nie do pomyślenia..

Dlaczego?

15

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Wiecie co mnie boli, ze nie zauwazylam zadnych czerwonych flag; mieszka ze wspollokatorami, ktorych poznalam; widzialam zdjecia rodziny i znajomych; poznalam najlepsza psiapsiole... i to mi tak oczy zamydlilo, mysle. No ale, ajk mozna az tak to wszystko sciemniac, to jest dla mnie niepojete. Pewnie dlatego, ze z zalozenia wychodze, ze wszyscy sa dobrzy, co za naiwnosc.

Ciagle wierze, ze zwiazki na odleglosc maja szanse istnienia, a znajomosc przez internet ma szanse bytu, jesli na wszystko sa postawione jakies tam deadliney, chocby na spotkanie w realu. No bo chyba moze istniec cos takiego jak wiez emocjonalna, ktora sie buduje i podtrzynuje wlasnie do tego pierwszego spotkania. Nie wiem. Malo doswiadczenia mam w tych sprawach.

Nad czym sie jeszcze zastanawiam to, jak mozna miec w poukladane zycie profesjonlane, zawodowe i to ogarniac bardzo dobrze, niewazne na okolicznosci, a w milosi, zyciu prywatnych miec takie bagienko i zero ogarniecia?! Nie wiem. Cos musi byc ze mna nie tak chyba <smiech_przez_lzy>.

Dzieki raz jeszcze, za sprowadzenie na ziemie!

16

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Agufka napisał/a:

Ciagle wierze, ze zwiazki na odleglosc maja szanse istnienia, a znajomosc przez internet ma szanse bytu, jesli na wszystko sa postawione jakies tam deadliney, chocby na spotkanie w realu. No bo chyba moze istniec cos takiego jak wiez emocjonalna, ktora sie buduje i podtrzynuje wlasnie do tego pierwszego spotkania. Nie wiem. Malo doswiadczenia mam w tych sprawach.

Oczywiscie, ze maja.
Tylko ludzie musza sie ze soba realnie spotkac. Kazda wieksza deklaracja przed spotkaniem tak naprawde pokazuje, ze osoba deklarujaca nie jest jeszcze dojrzala do budowania zwiazku. Albo bawi sie po prostu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Agufka napisał/a:

Ciagle wierze, ze zwiazki na odleglosc maja szanse istnienia, a znajomosc przez internet ma szanse bytu, jesli na wszystko sa postawione jakies tam deadliney, chocby na spotkanie w realu. No bo chyba moze istniec cos takiego jak wiez emocjonalna, ktora sie buduje i podtrzynuje wlasnie do tego pierwszego spotkania. Nie wiem. Malo doswiadczenia mam w tych sprawach.

Z zasady nie wierzę w bliskie związki na odległość. Chociaż są ludzie, którzy mają potrzebę zbudowania więzi, ale nie potrafią tego zrobić z osobą fizycznie dostępną. Lubią zanurzać się w „obietnicy”.

Z drugiej stron sama doświadczyłam, więc wiem, że znajomość internetowa może wciągnąć, żeby potem mocno walnąć Tobą o ziemię :-D
Trzeba po prostu zorientować się, co jest rzeczywistością a co ułudą.

18

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Słodki drań... albo egoista zapatrzony w swoje potrzeby albo chce podbudować ego albo chce wykorzystać kogoś innego do poprawy już istniejacej relacji albo się nudzi... intencje zna tylko on . Nie chce rozmawiać bo nie ma nic do powiedzenia co nadawałoby się dla Twoich uszu... ciekawe dlaczego faceci nie mają odwagi powiedziec tego co myslą wprost tylko znikają...przestają się odzywać... raniąc innych... to jest to męstwo wzięcie odpowiedzialnosci na klatę , po co nam tacy faceci ktorych nie intetesuję ze robią komuś krzywdę swoim postępowaniem? Czasem myślę ze swiat bez facetów bylby lepszy bez tego ich EGO..

19 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-04-15 11:08:28)

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:

Słodki drań... albo egoista zapatrzony w swoje potrzeby albo chce podbudować ego albo chce wykorzystać kogoś innego do poprawy już istniejacej relacji albo się nudzi... intencje zna tylko on . Nie chce rozmawiać bo nie ma nic do powiedzenia co nadawałoby się dla Twoich uszu... ciekawe dlaczego faceci nie mają odwagi powiedziec tego co myslą wprost tylko znikają...przestają się odzywać... raniąc innych... to jest to męstwo wzięcie odpowiedzialnosci na klatę , po co nam tacy faceci ktorych nie intetesuję ze robią komuś krzywdę swoim postępowaniem? Czasem myślę ze swiat bez facetów bylby lepszy bez tego ich EGO..

Znowu przeginasz Petra.
Świat bez facetów byłby zdecydowanie gorszy :-)
Przecież autorce samej zabrakło refleksji i łykała słodkie słówka, które u większości wzbudziłyby konsternację. Wciąż się słyszy, że kobiety majątki przekazują facetom poznanym w necie, o których de facto nic nie wiedzą oprócz obrazu, który oni wykreują. A w necie możesz być kimkolwiek. Samemu trzeba mieć kontakt z rzeczywistością, zamiast liczyć, że inni o nas zadbają.

20 Ostatnio edytowany przez Agufka (2021-04-15 11:09:42)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Tez mi sie wydaje, ze podbudowanie wlasnego ego mialo cos tu na rzeczy; z drugiej strony, moze jakis odzew na bylej... nie wiem i pewnie nigdy sie nie dowiem. Wiem tylko, ze "dziwnie sie poczul z tym wszyskim i tak wyszlo", cokolwiek to znaczy...

21

Odp: Zniknął prawie bez słowa
MagdaLena1111 napisał/a:
Petra44 napisał/a:

Słodki drań... albo egoista zapatrzony w swoje potrzeby albo chce podbudować ego albo chce wykorzystać kogoś innego do poprawy już istniejacej relacji albo się nudzi... intencje zna tylko on . Nie chce rozmawiać bo nie ma nic do powiedzenia co nadawałoby się dla Twoich uszu... ciekawe dlaczego faceci nie mają odwagi powiedziec tego co myslą wprost tylko znikają...przestają się odzywać... raniąc innych... to jest to męstwo wzięcie odpowiedzialnosci na klatę , po co nam tacy faceci ktorych nie intetesuję ze robią komuś krzywdę swoim postępowaniem? Czasem myślę ze swiat bez facetów bylby lepszy bez tego ich EGO..

Znowu przeginasz Petra.
Świat bez facetów byłby zdecydowanie gorszy :-)
Przecież autorce samej zabrakło refleksji i łykała słodkie słówka, które u większości wzbudziłyby konsternację. Wciąż się słyszy, że kobiety majątki przekazują facetom poznanym w necie, o których de facto nic nie wiedzą oprócz obrazu, który oni wykreują. A w necie możesz być kimkolwiek. Samemu trzeba mieć kontakt z rzeczywistością, zamiast liczyć, że inni o nas zadbają.

To jesf moje osobiste zdanie. Nikomu go nie narzucam. Mam tskie przemyślenia. Kobiecie nie potrzebny jest facet tsk jak i facetowi nie potrzebna jest kobieta. Dlatego jest coraz wiecej singli. Kiedys ludzie nie chcieli być sami bo to było zle odbierane orzez otoczenie ale dzisiaj? Po co wiazac się z kims kto nie spelnua twoich oczekiwań i się meczyć i plątać się w ten układ coraz bardziej? Jezeli nie mozna miec kogoś kogo się chcd to lepiej realizować się samej  nic na siłe.

22

Odp: Zniknął prawie bez słowa

No bo nie jest potrzebny. Tak realnie rzecz biorac nie jest.
I wlasciwie dopiero kiedy sobie uswiadomimy, ze jestesmy w stanie zyc bez drugiej osoby to mozemy swiadomie zadecydowac o wpuszczeniu jej do swojego zycia i o stworzeniu dojrzalej relacji smile

Ale juz mowienie o swiecie bez facetow jest skrajnoscia.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

23

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Petra44 napisał/a:

Słodki drań... albo egoista zapatrzony w swoje potrzeby albo chce podbudować ego albo chce wykorzystać kogoś innego do poprawy już istniejacej relacji albo się nudzi... intencje zna tylko on . Nie chce rozmawiać bo nie ma nic do powiedzenia co nadawałoby się dla Twoich uszu... ciekawe dlaczego faceci nie mają odwagi powiedziec tego co myslą wprost tylko znikają...przestają się odzywać... raniąc innych... to jest to męstwo wzięcie odpowiedzialnosci na klatę , po co nam tacy faceci ktorych nie intetesuję ze robią komuś krzywdę swoim postępowaniem? Czasem myślę ze swiat bez facetów bylby lepszy bez tego ich EGO..

Znowu przeginasz Petra.
Świat bez facetów byłby zdecydowanie gorszy :-)
Przecież autorce samej zabrakło refleksji i łykała słodkie słówka, które u większości wzbudziłyby konsternację. Wciąż się słyszy, że kobiety majątki przekazują facetom poznanym w necie, o których de facto nic nie wiedzą oprócz obrazu, który oni wykreują. A w necie możesz być kimkolwiek. Samemu trzeba mieć kontakt z rzeczywistością, zamiast liczyć, że inni o nas zadbają.

To jesf moje osobiste zdanie. Nikomu go nie narzucam. Mam tskie przemyślenia. Kobiecie nie potrzebny jest facet tsk jak i facetowi nie potrzebna jest kobieta. Dlatego jest coraz wiecej singli. Kiedys ludzie nie chcieli być sami bo to było zle odbierane orzez otoczenie ale dzisiaj? Po co wiazac się z kims kto nie spelnua twoich oczekiwań i się meczyć i plątać się w ten układ coraz bardziej? Jezeli nie mozna miec kogoś kogo się chcd to lepiej realizować się samej  nic na siłe.

Jasne, że każdy sam wybiera to, co wydaje mu się najlepsze dla niego :-)
Pewnie, że bycie na siłę z kimś, czy też uganianie się za ułudą, mija się z celem, jeśli ktoś pragnie więzi. Tym bardziej, jeśli komuś lepiej jest w pojedynkę, to nie musi - na szczęście - dostosowywać się do otoczenia, które przeważnie wiąże się w pary.
Nie w tym rzecz. Na świecie jest takie bogactwo inności, że nie warto się tego wyzbywać.
A kontakt z własnymi potrzebami jest jak najbardziej wskazany, tylko nikt ich za nas nie zaspokoi, gdy już dorośniemy.

24

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaić. Gdy jest sie w zwiazku i przyzwyczai do bliskosci nie rozumie sie jej braku. Pamietam jak ryczałam w poduszkę . Nie wyobrazalam sobie spać samej. Na poczatku bylo trudno. Potem sie przyzwyczailam i teraz nie wyobrazam sobie spac z kimś. To samo dotyczy sexu. A co do facetow... przeciez takie zachowanie swiadczy o niedojrzalosci i okrucienstwie... bawią się kobietami, sa mali i zakompleksieni.. są tchórzami.. nie potrafią wprost zakomunikować tego czego chcą...oczywiscie nie wszyscy ale coraz wiecej kobiet wpada w pułapķe jak myszy co jest widoczne w zakladaniu nuwych tematow ciagle na ten sam temat... czy tacy faceci są nam w ogole potrzebni? Mogloby ich nie być.. a czesto to są ojcowie i mezowie prowadzący cichaczem  podwojne zycie... ich brak odpowiedzialnisci powala ! Kiedys jakis facet poznany na czacie maż i ojcuec 2 dzieci chcial sie ze mną spotkac na sex bez zabezpieczen.. zapytalam czy się nie boi?  Odpowiedz mnie powaliła...po co nam faceci? Zeby nas zarazali chorobami?

25

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:

Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaić. Gdy jest sie w zwiazku i przyzwyczai do bliskosci nie rozumie sie jej braku. Pamietam jak ryczałam w poduszkę . Nie wyobrazalam sobie spać samej. Na poczatku bylo trudno. Potem sie przyzwyczailam i teraz nie wyobrazam sobie spac z kimś. To samo dotyczy sexu. A co do facetow... przeciez takie zachowanie swiadczy o niedojrzalosci i okrucienstwie... bawią się kobietami, sa mali i zakompleksieni.. są tchórzami.. nie potrafią wprost zakomunikować tego czego chcą...oczywiscie nie wszyscy ale coraz wiecej kobiet wpada w pułapķe jak myszy co jest widoczne w zakladaniu nuwych tematow ciagle na ten sam temat... czy tacy faceci są nam w ogole potrzebni? Mogloby ich nie być.. a czesto to są ojcowie i mezowie prowadzący cichaczem  podwojne zycie... ich brak odpowiedzialnisci powala ! Kiedys jakis facet poznany na czacie maż i ojcuec 2 dzieci chcial sie ze mną spotkac na sex bez zabezpieczen.. zapytalam czy się nie boi?  Odpowiedz mnie powaliła...po co nam faceci? Zeby nas zarazali chorobami?

No bo kobiety to nie zdradzają, nie prowadzą podwójnego życia, nie są nieodpowiedzialne i nie zarażają, no nie? xD

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

26

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Nie mam takich doświadczeń z kobietami smile ale czytam tu tylko o facetach i sama mam takie doawiadczenia. Najwiecej jest tych prowadzacych podwojne zycie. Szukają kochanki na stałe. Jak zapytalam jednego czy jest gotowy na 2 zwiazki rownoczesnie i co bedzie jak kochanka zajdzie w ciaze to szok co odpowiadywali..  a dlaczego na sie to zdarzyć? Moze się nie zdarzy? A pomysle pozniej.. itd zostawiają sobie furtkę... jakue to typowe.. zapytam czy nie mają poczucia ze krzywdzą kochankę? Nie skąd... najwazdniejsza jest rodzina a kochanka to szmata sama chciała... pytam po co nam tacy faceci?

27

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:

Nie mam takich doświadczeń z kobietami smile ale czytam tu tylko o facetach i sama mam takie doawiadczenia. Najwiecej jest tych prowadzacych podwojne zycie. Szukają kochanki na stałe. Jak zapytalam jednego czy jest gotowy na 2 zwiazki rownoczesnie i co bedzie jak kochanka zajdzie w ciaze to szok co odpowiadywali..  a dlaczego na sie to zdarzyć? Moze się nie zdarzy? A pomysle pozniej.. itd zostawiają sobie furtkę... jakue to typowe.. zapytam czy nie mają poczucia ze krzywdzą kochankę? Nie skąd... najwazdniejsza jest rodzina a kochanka to szmata sama chciała... pytam po co nam tacy faceci?

To może poczytaj sobie tutaj o kobietach, albo jeszcze lepiej, przestań formułować takie durne ogólniki?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Napisalam ze to moje subiektywne zdanie. Kazdy ma do tego prawo. Czytaj dokladnie!

29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-15 12:22:46)

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Póki człowiek z drugim człowiekiem nie zacznie się widywać na żywo, to można co najwyżej sobie wesoło poplotkować czy flirtować. Nawet jak się mieszka w jednym mieście, to trzymanie relacji w świecie wirtualnym przez kilka miesięcy jest dla mnie nie do pomyślenia..

Dlaczego?

Bo świat wirtualny, to tylko kolorowe ekraniki, emotki czy literki pisane w wiadomościach. Co z tego, żę ja kogoś widzę i słyszę przez komunikator i kamerkę, to NIE JEST i nie będzie nigdy żywy człowiek, w którym to człowieku mogę się zakochać, polubić go albo poczuć sympatię czyt nawet znienawidzić. Bez kontaktu na żywo i wspólnych spotkań, takie witrualne "coś", to żadna bliska relacja, nie mówiąc już o związku.
Tym bardziej wiara w to, że czyjeś zapewnienia i deklaracje, przekazywane w sieci są prawdziwe, już świadczy o tym, że ta osoba nie potrafi odróżnić gdzie kończy się luźna znajomość a zaczyna się poważna relacja.
Naprawdę musiałbym być niepoważny, żeby wierzyć komuś, kogo znam kilka miesięcy i ani razu(!) go nie spotkałem na żywo..Dla mnie technologia ma UZPEŁNIAĆ kontakty międzyludzkie(wszelkiego rodzaju) a nie być ich podstawą..

LadyLoka napisał/a:

No bo kobiety to nie zdradzają, nie prowadzą podwójnego życia, nie są nieodpowiedzialne i nie zarażają, no nie? xD

Petra44, może poczytaj też niektóre historie z tego forum, kiedy to kobiety mają swoje za uszami, to może nieco pzejrzysz na oczy i nie będziesz całego zła tego świata zwalać na facetów..?
To jest niesamowite, jak "zwykłe", ogólnoludzkie przywary bywają przypisywane jednej albo drugiej płci...
W kwestii romansów, to akurat dobija mnie stwierdzenie, że kochankowie nie są winni..A to przepraszam, jak Ci żonaty facet zaproponuje romans to Ty w niego wchodzisz bez wahania? NIe czujesz wyrzutów sumienia, że pakujesz się z butami w czyjeś życie, choćby w sposób pośredni? Zresztą to dotyczyć mogłoby tylko takich relacji, gdzie jedno z kochanków jest zajęte a drugie nie..Ile to jednak romansów między DWOMA zajętymi osobami się spotyka?

Czyjeś zdanie to jedno, ale nie można dyskutować z faktami! A fakty sa takie, że każdy, niezależnie od płci, stanowiska czy majętnośći dopuszczać się może karygodnych czynów.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

30

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Jezeli ludziom jest dobrze w związku to nikogo nie szukają na boku. Podwojne zycie obojetne czy faceta czy kobiety , zdrady to zawsze wiaze się z tym ze w zwiazku nie jest dobrze. Niektorzy nie chcą rozmawiać . Latwiej jest uzupelnic deficyty poza zwiazkiem i niczego nue burzyć. Wyrzuty sumienia ? Nie miałabym ich bo relacja kochanka-maż to nowy zwiazek. Pytanie ktory jest wazniejszy? Mozna to porownać do par małzenskich w ktorych np. Kobieta na najpierw 1 meza, on umiera, potem ma 2 meza i też umiera. A potem umiera kobieta. Z ktorym facetem ma leżec w grobie? Ktory zwiazek był wazniejszy? Da się odpowiedziec na to pytanie? To samo dotyczy 2 zwiazkow rownoczesnie. Nie twierdze ze oszukiwanie jest moralne. Nie jest. Ja raczej zakonczylabym 1 zwiazek i kontynuowala drugi ale faceci są inni. Nue myslałabym o jego zonie. Raczej bym jej wspólczuła ze wybrala faceta ktory nie jest lojalny i uczciwy ale kazdy sobie... ze tak powiem. Gdyby mój partner czy maż miał jakaś relację wirtualną tylko albo fizyczną to nie potrafiłabym tej sytuacji zaakceptować. Gdybym ja była kochanką- to chyba lepiej bym się czuła.

31

Odp: Zniknął prawie bez słowa

No właśnie..I przez takie myślenie, jak Twoje kochanki/kochankowie wskakują na głęboką wodę..Kiedy przestaje się liczyć współczucie i empatia dla człowieka, a widzi się tylko czubek własnego nosa. Z opinii, jakie miałęm okazję czytać, 3/4 osób mysli w ten spoóśb, co Ty. Nie rozdzielają tutaj winy zdradzającego małżonka i kochanki/kochanka. A jak się na chłodno poppatrzy i przede wszytkim zobaczy to, że można przyczynić się do czyjejś krzywdy, to od razu będzie widać wszystko. Jaki nowy związek do cho....? Rozumując w ten sposób, to nieważne kim jest zdradzony małżonek(przyjaciel, ktoś z rodziny, ktoś z pracy czy nawet obcy człowiek) ja nie jestem niczemu winien, jak się pakuję komuś zajętemu do łóżka? Skąd niby te pomysły o jakiejś hierarchi ważności? Za każdym razem, jak dochodzi do zdrady po drugiej stronie jest CZŁOWIEK, którego się krzywdzi, czy to kochanek czy niewierny współmałżonek. Myśląc o takiej hipotetycznej sytuacji, gdzie miałbym uwieść żonę czy dziewczynę kogoś z grona przyjaciół lub nie daj Boże rodziny to słabo mi się robi. Miałem 2 razy taką sytuację, że podkochiwałem się w dziewczynie kumpli, ale ŻADNA siła by mnie nie zmusiła, żeby ją odbić. Są właśnie wartośći priorytetowe i zdrowy rozsądek a nie tylko poddawanie się działaniu koktajlu hormonalnego w organiźmie.
Twierdzisz, że faceci są inni. Pod jakim względem? Niby kobiety nie trzymają się dwóch gałęzi naraz, nie zostawiają sobie otwartej furtki? Zejdź na ziemię i nie zioń tak jadem na tych facetów, bo ja teraz nie czuję się dobrze, wspominając o kobiecych wybrykach a wiem, żę zdarzają się one równie często jak u nas. Nie ma co zrzucać na siebie wzajemnie winy.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

32 Ostatnio edytowany przez Petra44 (2021-04-15 13:15:20)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Nie wiem czy wiesz ale zycie jest krotkie i warto z niego korzystać. Nikogo nie krzywdzę bedąc kochanka kogos bo ten ktoś znajdzię sobie inna i tak. Jak nie ja to ktoś inny. Wina nie tkwi we mnie tylko w tym ze ludzie w zwiazku nie potrafią rozmawiać nie szukają pomocy kazdy zyje wlasnym zyciem j są jak lokatorzy we wlasnym mieszkaniu. Lącza ich kredyty wspolni znajomi i dzieci. Uwazam ze dla zachowanya pozirow nie warto tkwić w takim zwiazku ale dla wielu facetów żona to przedłużenie matki ktora upierze ugotuje j jest im w takiej relacji wygodnie. Krzywdę to robią sobie ludzie ktorzy zyją dla pozorów w tym zwiazku na siłę ! Meczą się ze sobą. Nue kochają się i są ze sobą z przyzwyczajenia. Zycie to nie jest tylko 1 zwiazek. Moze ich byc bardzo wiele. Rownolegle lub kaskadowo. Nie krzywdzę zony kochanka bo ona juz jest skrzywdzona tym ze ją jej facet nie chce. Co ja mam do niej? Jej w moim zwiazku nie ma.

33

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Wiesz Petra można udawać, że to nie jest moja sprawa, że przecież nikogo nie oszukuję będąc kochanką itp. Myślę jednak, że taka postawa odbija się czkawką, bo skupienie się tylko na własnym interesie ogranicza Cię jednak jako człowieka. Im mniej masz empatii i zrozumienia, tym mniej ich doświadczasz. Możesz sobie nawet to przećwiczyć na tym forum ;-) A im mniej doświadczasz empatii i zrozumienia, tym bardziej skupiasz się na sobie. Powstaje takie błędne koło, z którego wyjścia za bardzo nie ma.
Może i życie jest krótkie i warto z niego korzystać. Jak daje Tobie satysfakcję, że koncentrujesz się na sobie i w tle nie widzisz innych skrzywdzonych, to niby ok, ale to zawsze satysfakcja zatruta krzywdą kogoś innego. Nie sadzę, że daje to szczęście.

34

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Masz racje! Dlatego napisałam ze ja najpierw zakonczyłabym związek przed rozpoczeciem nastepnego ale wiem tez ze ludzie nie mają poczucia winy i że problemy zdrady nie biorą się z zewnatrz tylko głeboko tkwią wewnątrz zwiazku. Przykład. Moja ciotka była 8 lat starsza od swojego meza. Pobrali się bo zaszła w ciaże. Przez 25 lat ich zwiazku on ją zdradzał. Wszyscy o tym wiedzieli tylko ona nie chciała wiedzieć. Od urodzenia dziecka spali osobno. Tam był taki jad ze trudno pojać dlaczego tkwili w tym zwiazku. Ciotka była wredna. Była niedobrym człowiekiem. Wujek to dusza towarzystwa elokwentny zadbany pachnacy garnitur.. podobał się kobietom. Ludzie żyją w różnych relacjach. Warto tylko zachować autonomicznosc. Zeby potem nie załować ze się komuś poswięcało. Traktować zwiazek jak umowe cywilną. Na czas określony. Wtedy łatwiej zniesć rozczarowania.  Ludzie błądzą i czasem żałują . To jest własnue zycie

35 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-04-15 14:17:23)

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Agufka napisał/a:

Cześć dziewczyny!
Mam dziwną sytuację do obgadania, bo sama już tego ogarnąć nie mogę, a że przydarzyło mi się to pierwszy raz, ciężko mi to tak zostawić bez żadnego zamknięcia <nieporadna>
Otóż, z poćzątkiem tego roku poznałam faceta za pomocą pewnej aplikacji randkowej. Tak się dziwnie złożyło, że zamiast być blisko mnie, tutaj w Polsce, mieszka w Londynie. Nie przekreśliliśmy tej znajomości, bo świetnie się dogadywaliśmy od początku, a on i tak miał w planach wracac do Polski. I tak było świetnie do początku kwietnia: codzienne wideo czaty, wiadomosci, kilka razy dostałam też od niego kwiaty, były też wyznanian miłości i bycia na wyłączność i jakieś tam plany na przyszłość, żeby się zobaczyć jak tylko lockdown pozwoli i jeśli wszystko bezie dalje z nami okej, to pogadamy sobie o jego powrocie do Polski i naszych dalszych ustaleniach. I tak nam się sielanka dłużyła do końca marca.

A potem bum! Nagle odzywał sie trochę mniej - mowie okej, potrzebuje czasu, nie ma problemu. Potem obiecywał, że zadzwoni następnego dnia i nie dzwonił. Odczytywał wiadomości, ale na nie nie odpisywal. Komunikował się znacznie mniej. Więc mówię - nie wiem dlaczego jego stosunek do mnei się nagle zmienił, ale okej, nie będę naciskać, żeby mi to wytłumaczył, jeśli potrzebuje czasu dla siebie niech go troche wezmie. Nic nie odpowiedział na to.

Przez kolejne dwa dni nie odezwalam sie w gole - mysle sobie, moze bylam zbyt nachalna, dam mu odetchnac. W ciagu tych dwoch dni napisal tylko "dzien dobry" kazdego z porankow. Odezwalam sie wiec trzeciego dnia i mowie - pogadamy? Obiecalismy sobie kiedys, ze nie bedziemy zachowywac sie jak w przedszkolu i jesli jest jakis problem to go przegadamy, i na to liczylam. Nie zareagowal. Nie odezwal sie przez kolejne kilka dni. Zadzwonilam raz, odrzucil polaczenie. Wyslalam wiadomosc. Nic. Czekalam wiec az sam sie odezwie a tu nic a nic. Do momentu kiedy zuwazylam, ze przestal obserwowac moje media spolecznosciowe, skasowal wszystkie komentarze i lajki pod moimi zdeciami a swoj profil zrobil prywatny. Mysle okej, choociaz nie mam pojecia co jest grane.

Odczekalam chwile i wyslalam wiadomosc - widze, ze zdecydowales, milo bylo cie poznac, powodzenia ze wszysktim. Nie jestem typem dziewczyny, ktora bedzie dochodzic o co mu chodzi, probowalam na poczatku i nic nie osiagnelam, to sobie mysle, dla mojego spokoju zostawie te wiadomosc i znikne, bo co innego moge zrobic. Wtedy nagle sie do mnie odezwal, mowiac, ze troche dziwnie sie poczul z tym wszystkim i tak wyszlo, i czy moze zadzownic jutro. Mowie, pewnie. Nie zadzownil. I tak juz nie odzywa sie wcale.

Nidy wczesniej nie mialam takiej sytuacji. Trudno mi pojąć, jak ktos kto mowi, ze cie kocha, wydaje sie byc taki zaangazowany, sle kwiaty, planuje przyszlosc, moz enagle tak zniknac <mindblow> I co to w ogole znaczy, troche dziwnie mi z tym i tak wyszlo? Nie jestem nawet zla, tylko rozaczorwana i zraniona chyba, i podejrzewam, ze jednal to wszystko byla sciema, a on najzwyczajniej w swiecie ma tam kogos i juz.

Nie wiem jak stad ruszyc, co mysliscie?



moue dziewczyna/zona zobaczyla, ze z kims pisze


Petra moralnosc to cos, co odroznia czlowieka od zwierzecia, ktore sie kieruje jedynie instynktem.ludzie z takim podejsciem jej nie maja
okey jest jeszcze 3-5% z zaburzeniami platow mozgowych przednich i przez to nie czuja empatii. skads sie biora pdychopaci, dla ktorych kogos zamordowac to jak splunac, przeciez nic zlego nie zrobili.

36 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-15 14:15:09)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Petra, może i Tobie się podoba taka filozofia, ale uwierz, żę nie wszystkim. Akurat mnie  naprawdę mało obchodzi, że życie jest krótkie, jeśli mam świadomie kogoś krzywdzić. Tak, bo właśnie sam fakt, że się wcinamy w czyjeś życie, zgadzając się na taki układ i realizując tylko swoje cele, już jest krzywdą dla tej osoby. Przybiera to już skrajną formę, jeśli się partnera odbija bliskiej osobie. Kiedyś był wątek, w którym facet opisywał, jak jego żona miała romans z jego bratem. Siedzieli na rodzinnych spotkaniach przy jednym stole i udawali, że wszystko jest OK. To się nie mieści w głowie..
Dlatego uważam, że właśnie pewne zasady powinny być ponad naszym szczęściem, aby nie pozostawać po sobie zgliszczy. Fakt, że np przyjaźnię się z kimś od lat, jest to dla mnie wyjątkowo ważne nagle ma się stać bezwartościowe, bo się zauroczyłem w partnerce przyjaciela? Wszystko inne przestaje się liczyć?

Poza tym daj sposój z tym ustyskiwaniem na facetów, bo tez mogę powiedzieć, że wiele kobiet to rozpieszczone księżniczki, które tylko oczekują, że ktoś będzie koło nich latał. Gdybym tak samo myślał o kobietach, to musiałbym wyciągać wnioski tylko na podstawie otrzymywanych wiadomości, które swgo czasu dostawałem na jednym czy innym portalu. W penym okresie, połowa z noich była wysyłana od zajętych kobiet, z czego niektóre wprost mówiły, że niby są szczęsliwe w związku, ale chcą przeżyć coś nowego i ekscytującego z obcym facetem. Czy na tej podstawie ma twirdzić, że faceci sa święci, bo przeglądam siłą rzeczy tylko damskie profile?
To, co Magda napisała: ważne, aby móc w sobie wykrzesić zrozumienie i empatię dla drugiego człowieka.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

37

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Gdyby mnie partner zdradzał to nie miałabym pretensji do tej trzeciej tylko do mojego partnera. Bo umawialiśmy się na coś. I jezeli nie chciał już tych ustaleń dotrzymywać albo było mu zle to powinien mi o tym powiedzieć. Nie uwazasz ze to byłoby uczciwe? Dlaczego mam winić kochankę? Ona też jest jego ofiarą!  To nie ona mnie skrzywdziła tylko moj partner ktory mnie oszukał oklamywal nie był lojalny itd itd... co ma do tego kochanka ? Dlaczego wszyscy uwazają ze to wuna kochanki bo weszla w czyjeś zycie? A moze inaczej. Kto ją wpuścił do swojego zycia? Czy nie ten jest winiem kto szeroko otwiera drzwi i wpuszcza 3 osobę do pary???

38

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Winni są zaróno niewierny partner jak i kochanka/kochanek, która się na to Świadomie zgodziła..Traktowanie kochanki czy kochanka jako bezwolnej i bezmózgiej istoty jest zwykłą naiwnością. Sugeruje to, że zawsze kiedy zajęta osoba proponuje komuś romans, to ten czy ta się zgadza, mimo, żę wie, iż tamten/tamta jest zajęty.
Cały problem leży w ty, jak ta winę należy rozumieć. Oczywistym jest fakt, że partner jest tutaj pierwszorzędnym winowajcą, ale jeśli nawet krzywda obcej osoby nie wbudza w potecjalnym kochanku choć odrobiny współczucia, to taki człowiek jest dla mnie pobawiony emaptii. DO tego daje się zwyczajnie zbajerować.
Natomiast jeśli zdradzona osoba, jest dla kochanka kimś bliskiem(członkiem rodziny, przyjacielem itp.) to co wtedy? Też nie będziesz się przejmować niczym, bo to partner jest winny a Ty będziesz spokojnie się wdawać w romans z mężem/chłopakiem przyjaciółki?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

39

Odp: Zniknął prawie bez słowa
bagienni_k napisał/a:

Winni są zaróno niewierny partner jak i kochanka/kochanek, która się na to Świadomie zgodziła..Traktowanie kochanki czy kochanka jako bezwolnej i bezmózgiej istoty jest zwykłą naiwnością. Sugeruje to, że zawsze kiedy zajęta osoba proponuje komuś romans, to ten czy ta się zgadza, mimo, żę wie, iż tamten/tamta jest zajęty.

Nie przesadzaj bagiennik. Jak chcesz, to pojdziesz w romans, jak nie chcesz, to moze stac obok ciebie wysportowana gwiazda z TV, i tego nie ruszysz.

40 Ostatnio edytowany przez Petra44 (2021-04-15 14:46:22)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Ja się z kochanką na nic nie umawialam wiec trudno zebym ją winiła. Moze tez została oszukana? Np myslala ze partner jest w trakcie rozwodu itd... cała wina spoczywa na partnerach. W róznym stosunku procentowym. Osoba zdradzona tez nie jest bez winy. Wine za zdrade i za rozpad zwiazku ponoszą partner i partnerka! Nikt inny. Zadna osoba z zewnatrz. To tak jakbys powiedział ze zgwałcona ponosi za winę za gwałt bo kusiła gwałciciela. Na siłe wplatujesz osoby trzecie w zwiazek ktory jest sprawą tylko!!! I wyłącznie dwojga partnerow. Chcesz zwalic wine za zaniechanie i bledy w zwiazku na nic nie majacą z tym układem kobietą. To chore. To przypisywanie swoich win komuś z zewnatrz. To wybielanie siebie i usprawiedliwianie za to ze nic nie zrobili jak był czas. Słabe to

41 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-04-15 14:56:47)

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:

Ja się z kochanką na nic nie umawialam wiec trudno zebym ją winiła. Moze tez została oszukana? Np myslala ze partner jest w trakcie rozwodu itd... cała wina spoczywa na partnerach. W róznym stosunku procentowym. Osoba zdradzona tez nie jest bez winy. Wine za zdrade i za rozpad zwiazku ponoszą partner i partnerka! Nikt inny. Zadna osoba z zewnatrz. To tak jakbys powiedział ze zgwałcona ponosi za winę za gwałt bo kusiła gwałciciela. Na siłe wplatujesz osoby trzecie w zwiazek ktory jest sprawą tylko!!! I wyłącznie dwojga partnerow. Chcesz zwalic wine za zaniechanie i bledy w zwiazku na nic nie majacą z tym układem kobietą. To chore. To przypisywanie swoich win komuś z zewnatrz. To wybielanie siebie i usprawiedliwianie za to ze nic nie zrobili jak był czas. Słabe to

No smutne, ale wiekszosc osob tak mysli. Kochanka/kochanek to, tamto, jakby zewnetrzna osoba kierowala wyborem i decyzjami partnera. To forum jest pelne historii osob, ktore przychodza tu pelne zalu, gniewu i nienawisci i probuja wymierzyc kochankom sprawiedliwosc. Jakby to jakies znaczenie mialo... smile No ale zawsze to jakies zajecie, byleby tylko nie pracowac nad soba.

42

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Właśnie.  Jeżeli wieź w związku jest silna to zadna kochanka nie jest w stanie zmusić partnera do zdrady. Moze poflirtować ale na tym koniec. Jezeli w zwiazku jest źle ludzie ze sobą nie rozmawiają, udają ze ich to nie dotyczy, są w sumie dla siebie obcy, nie rozmawiają o swoich potrzebach i fantazjach... to zwykle jedna osoba zaczyna szukać...i znajduje... . Oczywiście są sytuacje ze facet lubi kobiety jest poligamistą, lubi zaliczać i to hest jego sposób na życie  j traktuje sex jak sport ale chyba partnerka wie kogo na w domu? Przewaznie zwrot ku osobie trzeciej wiaze się z deficytami w związku ktorych nie da się uzupelnić.

43 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-04-15 15:12:20)

Odp: Zniknął prawie bez słowa
Petra44 napisał/a:

Właśnie.  Jeżeli wieź w związku jest silna to zadna kochanka nie jest w stanie zmusić partnera do zdrady. Moze poflirtować ale na tym koniec. Jezeli w zwiazku jest źle ludzie ze sobą nie rozmawiają, udają ze ich to nie dotyczy, są w sumie dla siebie obcy, nie rozmawiają o swoich potrzebach i fantazjach... to zwykle jedna osoba zaczyna szukać...i znajduje... . Oczywiście są sytuacje ze facet lubi kobiety jest poligamistą, lubi zaliczać i to hest jego sposób na życie  j traktuje sex jak sport ale chyba partnerka wie kogo na w domu? Przewaznie zwrot ku osobie trzeciej wiaze się z deficytami w związku ktorych nie da się uzupelnić.

Problem moze byc na poziomie zwiazku lub na poziomie indywidualnym. Wtedy jestesmy jakby ''intencjonalnie'' nie-nastawieni na nie-zobowiazujacy flirt smile. Reszta to kwestia czasu. O tak, sa partnerzy, ktorzy zdrade maja we krwi big_smile. Robia to dla sportu, ale jest to zwykle uzaleznienie.

44 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-15 15:37:54)

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Ja naprawdę chyba jestem ulepiony z jakiejś innej gliny, ale no kuźwa nie wskoczę z ochotą do łóżka mężatce a tym bardziej partnerce kumpla czy kogoś z rodziny, niezależnie jak by mnie zachęcała. No nie ma siły, żeby mnie jakieś "cudowności" związane z zakochaniem do tego zacheciły. Dlaczego? Bo te "cudowności" nie są w życiu piorytetem. Nie mam zamiaru walczyć ze wszystkich sił, aby poczuć się "kochanym", zostawiając za sobą zgliszcza i nie licząc się z nikim..

Następnym razem się  możę zastanowie, jak mi zajęta osoba zaproponuje romans, bo przecież "ja się z nikim nie umawiałem na wierność", "to nie mój związek" itp.
Przy tym, jak jeszcze tutaj słyszę, że osoba zdradzona jest współwinna a nie kochanek, to ja wysiadam z tego pociągu "ambitnej dyskusji". Jeśli nie da się odzielić kwestii problemów w związku i zdrady, to nie ma sensu dalsze produkowanie się tutaj. Tak, jakby automatycznie problemy w związku oznaczały, że jedyną drogą doich rozwiązania jest zdrada. Zastanawiam się tylko, czy potencjalni kochankowie lub kochanki są osobami bezwolnymi, które tak łatwo jest zbajerować i wyłączyć u nich instynkt samozachowawczy, czy tez są w pełni świadome i decydują o swoich wyborach?

Zresztą, jeśli cały czas za osoby zdradzające przykłada się facetów, to tym bardziej nie ma o czym gadać..

Jeśli nie macie skrupułów, aby wplątać się w romans np. z facetem swojej przyjaciółki, to proszę bardzo droga wolna..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

45

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Wydaje mi się że ty nie rozumiesz , że zdrada jest wtedy kiedy partner lub partnerka nawiążą więź fizyczną lub emocjonalną z osobą trzecią. Dlaczego to robią?  Sam mowisz ze nikt by Cię nie skusił zadna mezatka zebyś wskoczył jej di lóżka. Więc dlaczego ludzie szukają relacji poza związkiem ? Bo ich zwiazek nie spełnia ich oczekiwań!!! To jest powod zdrady a nie osoba trzecia. Wiec to nie jest wina tej osoby trzeciej ze partner nie moze uzupelnić deficytow w związku i szuka ich poza związkiem. Dlatego za zdrade rozpad i rozwod są odpowiedzialni tylko i wyłacznie partner i partnerka. Jezeli ktos mysli inaczej to znaczy ze nie widzi w sobie winy za rozpad, umartwia się, robi z siebie ofiarę bo tak jest wygodniej niż zastanowić się co zrobil źle? Czego nue dopatrzył? Bo moze być super partnerem , dzielic domowe obowiazki ale brakuje mu np. Temoeramentu sexualnego ale jest wiecznie zmęczony itd itd...
Wypowiadam sie jako kobieta kochanka wiec mowie o niewiernych facetach ale oczywiscie dotyczy to też niewiernych kobiet.
Moja rada?
Nie tworzyć formalnych zwiazkow
Nie poswiecać się
Zachować autonomicznosc
Miec otwartą głowę
Rozmawiać!!!
Starać się tak jakbyscie poznali się wczoraj
Celebrować rocznice i wspolne miłe chwile
Spedzac ze sobą jak najwiecej czasu
Troszczyc się o siebie
Nue zaniedbywać swoich pasji
Nie zanyedbywać siebie.
Wtedy przyszlosc bedzie kolorowa

46

Odp: Zniknął prawie bez słowa

No cóż, skoro jesteś/byłaś kochanką, to ciężko oczekiwać od Ciebie innego spojrzenia. Może jednak warto spojrzeć oczami osoby zdradzanej, która wypruwa nieraz z sibei żyły i robi dla partnera wszystko, a ten nawet nie docenia tego, co więcej, nie razcy poinformować o tym, że coś mu nie pasuje, tylko od razu idzie na łatwiznę i skacze w bok..
Obserwując niektóre wątki tutaj, śmiem twierdzić, że sama obecność osoby trzeciej, jako NOWOŚCI, jest swego rodzaju bodźcem do tego, aby nawiązać bliższą relację, choćby nie wiem jak było dobrze w ich związku. Wpsomniałem zresztą o tym wcześniej, mówiąc o paru wiadomościach, jakie dostawałem sego nczasu na jednym portalu randkowym: "Wszystko jest cudownie, ale pragnę przeżyć przygodę, zaznać czegoś nowego..itp"
Poza tym myślenie, że "jak nie ja, to inna/inny będzie kochanką a tak to sobie przynajmnije zagwarantuję trochę przyjemnośći, bo przecież niczemu nie jestem winien" może paść chyba tylko z ust kochanki..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

47

Odp: Zniknął prawie bez słowa
bagienni_k napisał/a:

No cóż, skoro jesteś/byłaś kochanką, to ciężko oczekiwać od Ciebie innego spojrzenia. Może jednak warto spojrzeć oczami osoby zdradzanej, która wypruwa nieraz z sibei żyły i robi dla partnera wszystko, a ten nawet nie docenia tego, co więcej, nie razcy poinformować o tym, że coś mu nie pasuje, tylko od razu idzie na łatwiznę i skacze w bok..
Obserwując niektóre wątki tutaj, śmiem twierdzić, że sama obecność osoby trzeciej, jako NOWOŚCI, jest swego rodzaju bodźcem do tego, aby nawiązać bliższą relację, choćby nie wiem jak było dobrze w ich związku. Wpsomniałem zresztą o tym wcześniej, mówiąc o paru wiadomościach, jakie dostawałem sego nczasu na jednym portalu randkowym: "Wszystko jest cudownie, ale pragnę przeżyć przygodę, zaznać czegoś nowego..itp"
Poza tym myślenie, że "jak nie ja, to inna/inny będzie kochanką a tak to sobie przynajmnije zagwarantuję trochę przyjemnośći, bo przecież niczemu nie jestem winien" może paść chyba tylko z ust kochanki..

Nie jestem ani nie byłam kochanką.
To , że wypruwasz siły nie znaczy ze 2 osobie czegoś nie brakuje. Np. Więzi . Nie masz ani nikt nie ma na to wpływu ze druga strona w trakcie trwania zwiazku zmieni cele i priorytety i przestanie jej wystarczać to ze się starasz bo ona chce zupelnie kogoś innego. Tak czesto jest jak ktoś się za mlodu nie wyszumi... przyznam się ze tez miałam taki czas ale ja powiedzialam o tym partnerowi. A on zaczął mnie atakować.  To była ostatnia szczera z nim rozmowa. Czasem szkoda czasu jak ktoś Cię traktuje jak swoją własnosc. A wracajac do Ciebie... nic nie mogłeś zrobić bo ona zmieniła priorytety... chciala emocji ktorych moze dostarczyć tylko inny czlowiek. To ona zdecydowala. Ona opuscila wasz zwiazek. Zlamała obietnice. Mowią ze kobiety są z venus a faceci z marsa. Komunikacja jest trudna a czasem niemozliwa. Zwlaszcza jak rozjezdzają sie priorytety.. nie rozumiem tylko dlaczego winisz jej kochanka??? To był jej wybor! Na jegu miejscu mogł byc kazdy. Myslisz ze gdyby mial skrupuly to by do tego nie doszlo? Doszloby bo ona podjęła decyzje. Nie potrafiles jej od tej decyzji odwrocic?poszukales pomocy w terapii dla par? Mysle ze niewiele mogles zrobić. Jezeli ktos cgce się rozwiesc to sklada pozew i koniec. Czy druga strona ma na to wplyw? Zadnego.

48

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Wiesz, wydawało mi się zawsze, że związek tworzy dwoje ludzi. Zatem poza potrzebami jednej strony liczą się też potrzeby drugiej. Jeśli którejkolwiek czegoś brakuje i zmienia swoje priorytety, to należy o tym informować, rozmawiać..Inaczej, związek staje się jakąś parodią. Jeśli się chce czegoś innego, to możę warto najpierw spóbować wypracować jakieś rozwiązanie razem? Dojść do porozumienia?
Zresztą romans, dla kochanka to tez potencjalne źródło kłopotów, nie mówiąc o poczuciu przyzwoitości, ale to ostanie, jak widzę nie jest zrozumiałe..
Twój opis schemtu postępowania jest taki, jakby od razu najepszym wyjściem było rozstanie. Podejmowane zresztą bez trudności i żadnych wyrzutów sumienia czy żalu. Nie odpowiadam za to, czy jakiś inny facet się skusi na romans czy nie, nie siedzę w jego głowie. Wiem tylko co siedzi w mojej a sumienie, przyzwoitość i brak chęci do komplikowania sobie życia decyduje o tym, żę nie pakuje siuę w takie relacje. Zakochanie to czysta fizjologia a nad odruchami można panować, jeśli tylko się chce.
Nie wspominając o takich osobach, które umyślnie wchodzą w takie relacje, bo ich zwyczajnie kręci wyrywanie cudzych partnerów.

To tyle co mam do powiedzenia.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

49

Odp: Zniknął prawie bez słowa
bagienni_k napisał/a:

Wiesz, wydawało mi się zawsze, że związek tworzy dwoje ludzi. Zatem poza potrzebami jednej strony liczą się też potrzeby drugiej. Jeśli którejkolwiek czegoś brakuje i zmienia swoje priorytety, to należy o tym informować, rozmawiać..Inaczej, związek staje się jakąś parodią. Jeśli się chce czegoś innego, to możę warto najpierw spóbować wypracować jakieś rozwiązanie razem? Dojść do porozumienia?
Zresztą romans, dla kochanka to tez potencjalne źródło kłopotów, nie mówiąc o poczuciu przyzwoitości, ale to ostanie, jak widzę nie jest zrozumiałe..
Twój opis schemtu postępowania jest taki, jakby od razu najepszym wyjściem było rozstanie. Podejmowane zresztą bez trudności i żadnych wyrzutów sumienia czy żalu. Nie odpowiadam za to, czy jakiś inny facet się skusi na romans czy nie, nie siedzę w jego głowie. Wiem tylko co siedzi w mojej a sumienie, przyzwoitość i brak chęci do komplikowania sobie życia decyduje o tym, żę nie pakuje siuę w takie relacje. Zakochanie to czysta fizjologia a nad odruchami można panować, jeśli tylko się chce.
Nie wspominając o takich osobach, które umyślnie wchodzą w takie relacje, bo ich zwyczajnie kręci wyrywanie cudzych partnerów.

To tyle co mam do powiedzenia.

Typowy meski punkt widzenia! Skąd ja to znam? Nad zakochaniem mozna zapanować... wszystko można zaplanować... zaręczam nie można... moze faceci potrafią bo są zadaniowcami ale kobiety są inne są emocjonalne... moze powinienes popatrzec na ten temat od strony kobiety?
A z drugiej strony jak kobieta prawdziwie i szczerze kocha to nie zdradzi... po prostu inny facet jej nie interesuję wiec moze warto się zastanowić czego u was zabraklo? Bo na pewno więzi i miłosci też... wszystko sprowadza się do relacji w związku... mowisz rozmowa... zgadza się pod warunkiem ze obie stroby tego chcą! A nie splycają problemu albo zamiatają pod dywan na inny czas...

50

Odp: Zniknął prawie bez słowa

To jest w 100% naturalne, że mogą spodobać się nam inne osoby pomimo tego, że jesteśmy w związku. To jest naturalne, że można się zauroczyć w kimś innym. Ale Bagiennik ma rację. To, czy my za tym zauroczeniem pójdziemy czt nie, jest już konkretną decyzją. Nie da się wywalić ot tak zauroczenia z głowy  ale da się go nie dokarmiać i pozwolić mu po prostu ucichnąć. To jest miłożć do partnera.

I ja uważam, że jeżeli kochanka świadomie wchodzi w romans wiedząc, że facet ma partnerkę, to też jest winna, bo wchodzi z buciorami rozwalając rodzinę innej kobiecie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

51

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Petra, nie musisz w każdym poście tak dobitnie podkreślać swojej niechęci do facetów. Cokolwiek byś nie napisała, to wiedz, że większość zachowań, jakie się spotyka w relacjach międzyludzkich, dotyczy obu płci i tylko od nas zależy, czy się ślepo poddamy chwilowym zauroczeniom czy też pójdziemy po rozum do głowy i przedłożymy relacje, jakie nas łączą z partnerem, które można spróbować naprawić nad chwilowy i złudny poryw emocji.
Panowanie nad emocjami i chłodna ocena nie należą raczej do męskich cech, ale należeń powinny do rozumnego i dojrzałego człowieka. Zatem nie zapewniaj kogoś, że czegoś się nie da zrobić. Miałem w swoim życiu okazję, żęby wdać się w relacje z dziewczynami, które mi się podobały a były zajęte. Nie poszedłem na to. NIe jest to wcale cecha męska, ale raczej każdego trzeźwo myślącego człowieka.

Chociaż muszę przyznać, że mało rzeczy tak bardzo doceniam, jak w maire dobrą zdolność panowania nad emocjami.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

52

Odp: Zniknął prawie bez słowa
bagienni_k napisał/a:

Petra, nie musisz w każdym poście tak dobitnie podkreślać swojej niechęci do facetów. Cokolwiek byś nie napisała, to wiedz, że większość zachowań, jakie się spotyka w relacjach międzyludzkich, dotyczy obu płci i tylko od nas zależy, czy się ślepo poddamy chwilowym zauroczeniom czy też pójdziemy po rozum do głowy i przedłożymy relacje, jakie nas łączą z partnerem, które można spróbować naprawić nad chwilowy i złudny poryw emocji.
Panowanie nad emocjami i chłodna ocena nie należą raczej do męskich cech, ale należeń powinny do rozumnego i dojrzałego człowieka. Zatem nie zapewniaj kogoś, że czegoś się nie da zrobić. Miałem w swoim życiu okazję, żęby wdać się w relacje z dziewczynami, które mi się podobały a były zajęte. Nie poszedłem na to. NIe jest to wcale cecha męska, ale raczej każdego trzeźwo myślącego człowieka.

Chociaż muszę przyznać, że mało rzeczy tak bardzo doceniam, jak w maire dobrą zdolność panowania nad emocjami.

Ja lubię facetów smile jako kolegów. Mam ich zresztą więcej niż koleżanek. Moze mam takie doświadczenia ? Nie wiem. Mam zasady a nie kazdy je ma. Gdyby mnie facet zdradził to zastanawiałabym się co ze mną jest nie tak? Gdzie zawiniłam? A moze za słabo się starałam? Albo jestem za gruba ? Nie intetesowałaby mnie ta inna kobieta. Nie chciałabym nic o niej wiedzieć. Poteaktowałabym to jako osobistą porażkę. Poza tym jezeli chca być razem to dlaczego mam im przeszkadzać? Liczyloby się dla mnie tylko to ze mnie moj facet nie kocha a zycie bez milosci nie ma sensu wiec lepiej się rozstać i poszukać swojej szansy. Poza tym jak się kogoś kocha to chce się jego szcześcia. Pewnie nie był ze mną szcześliwy i dlatego kogoś znalazł.  Ale czy to bedzie ta czy inna? Jakie to ma znaczenie?

53

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Przykra sytuacja, nawet jeżeli nigdy sie nie spotkali, to facet nie ma totalnie jaj żeby napisać autorce cos w stylu 'sorry nie chce tego kontynuowac, to koniec'. Wydaje mi się, że jednak tego wymaga dorosłość i odpowiedzialność. A tutaj szanowny pan zrobił jak zrobił i znika, bez zadnego słowa wyjaśnienia, choby w tak krótki sposób. Nie wziął odpowiedzialności za swoje zachowanie, okazał totalny brak szacunku do autorki. Wyszedł z niego totalny burak ... co tu wiecej pisac. Takich kolesi sie olewa, blokuje gdzie sie i da, i zakopuje żywcem w pamięci.

54

Odp: Zniknął prawie bez słowa

Agufka
trafiłaś na dupka, który pewno kogoś poznał w realu, albo ex wróciła i nie miał jaj, żeby się do tego przyznać:

"Czekalam wiec az sam sie odezwie a tu nic a nic. Do momentu kiedy zuwazylam, ze przestal obserwowac moje media spolecznosciowe, skasowal wszystkie komentarze i lajki pod moimi zdeciami a swoj profil zrobil prywatny. Mysle okej, choociaz nie mam pojecia co jest grane."

Odetnij się, wykasuj z pamięci, zablokuj na fb itd.

bagienni_k napisał/a:

1. Relacja na odłegłość
2. RELACJA WIRTUALNA
3. Relacja trwająca nie więcej jak 3- 4 miesiące(choć przy widywaniu się w realu może to nie tak krótko, ale =>punkt 1. i 2.)
4. "Deklaracje i obietnice" o uczuciu, twaniu "związku" itp.
5. Błyskawiczne zaangażowanie się dziewczyny na podstawie rozmów przez kamerkę(!)

Po tym wszystkim facet się ulatnia i następuje wielkie zdziwienie, że się nie odzywa i nie wywiązuje sie ze swoim "zapewnień". Warto może sobie przeczytać kilka razy to, jak to wszystko wygląało i się zastanawić, czy tak powinno się nawiązywać bliższe znajomośći..

Niekoniecznie. Znam małżeństwa z takich relacji.

55

Odp: Zniknął prawie bez słowa

No cóż, jak ktoś jest ryzykantem i ma szczęście, to może mu się trafi...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

Posty [ 55 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021