KTOŚ KIEDYŚ POWIEDZIAL- MEZCZYZNA NOCY TO NIE JEST MATERIAL NA ZYCIE.
NIE POSŁUCHAŁAM...
BYŁAM Z NIM 5 LAT. POCZĄTEK WIELKA MIŁOŚĆ PLANOWANIE ŚLUBU WSPÓLNE MIESZKANIE ITD. JUŻ PO ROKU ZACZEŁO SIE PSUC... BYŁO LEPIEJ I GORZEJ. ALE NAJCZĘŚCIEJ GORZEJ.... KŁOTNIE WYRZUTY... CIĄGLE GO O COŚ PODEJRZEWAŁAM... MIAŁAM POWODY LECZ STANOWCZO ZAPRZECZAŁ...
NIE BEDE SIE ROZPISYWAĆ NA TEMAT WSPÓLNEGO ŻYCIA PO PRÓBUJE ZAPOMNIEC O TYM WSZYSTKIM...
MOGŁAM GO O WSZYSTKO PODEJRZEWAC - ALE TO JAK MNIE ZOSTAWIL NA ZAWSZE WYRYŁO SIE WIELKIM CIERNIEM W SERCU.
ZACZĄŁ OD TEGO ZEBYM TAK CZESTO DO NIEGO NIE DZWONIŁA BO MU PRZESZKADZAM, NASTEPNIE BYŁY PRETENSJE ZE GO NIE ROZUMIEM , I NIE WRACANIE NA NOC TEZ SIE ZDARZAŁO... WKONCU OZNAJMIŁ: CHCE ZA MNA ZNOW ZATESKNIC - PRZENOSI SIĘ NA TYDZIEN DO RODZICÓW I ŻE TO NIE JEST ZADNA SEPARACJA. OK POMYSLALAM DAM CI TEN CZAS.
ALE TYDZIEN ZMIENIŁ SIĘ W DWA MIESIĄCE.... JAK TO WYGLĄDAŁO? PO PROSTU NIE MIAŁ CZASU PRZYJECHAĆ DO NASZEGO DOMU!! CIĄGLE MIAŁ COS DO ZALATWIENIA- NIE MIAŁ CZASU!!! JAK JA TO PRZEŻYŁAM WYŁAM JAK BÓBR DZIEN W DZIEN... CZEKAŁAM Z JEGO STRONY NA RUCH NA DECYZJE ... A ON TYLKO MNIE ZAPEWNIAL ZEBYM SIĘ NIE MARTWIŁA ZE WSZYSTKO BEDZIE OK... ??!!! (SMSEM)
WYPROWADZIŁAM SIĘ NIE WYTRZYMAŁAM DŁUZEJ PSYCHICZNIE.
ON ZDOBYŁ SIE PO 2 DNIACH OD WYPROWADZKI SPOJRZEC MI W OCZY PO TYM KOSZMARZE JAKI MI ZGOTOWAŁ- ALE MIAŁ TYLKO 20 MINUT I CO MI POWIEDZAIŁ? ZE ZLE SIE CZUJE I NIE MOZE ROZMAWIAĆ!!!! ZE NIE MA SIŁY I ZE PRZYSIĘGA NIGDY MNIE NIE ZDRADZIL!!?
CO ZA TCHÓRZ...
OCZYWISCIE OD "UPRZEJMYCH" DOWIEDZIAŁAM SIE ZE BEDĄC ZE MNA MIAŁ JUZ POŁ ROKU NOWA DZIUNIE MLODSZA OD NIEGO 9 LAT...
JAK MOZNA BYC TAKIM TCHÓRZEM??!
JAK MOŻNA ZOSTAWIC KOGOŚ PO 5 LATACH BEZ SŁOWA WYJASNIENIA?
JAK TAK MOZNA???
POCZUŁAM SIĘ JAK SMIEC- ZUŻYŁ MNIE ZNISZCZYŁ PSYCHICZNIE I WYRZUCIŁ Z ZYCIA JAK SMIECIA....
MINĘŁO JUŻ TROCHE CZASU OD TEJ CHWILI SKUTECZNIE ZABIŁ WE MNIE WSZYSTKIE UCZUCIA JAKIE MIAŁAM DO NIEGO.
JEDNAK NIE POTRAFIE POGODZIC SIĘ Z TYM DLACZEGO TAK OKRUTNIE MNIE POTRAKTOWAŁ? DLACZEGO AZ TYLE CIERPIENIA NA KONIEC MI PRZYSPOZYŁ? ZMARNOWAŁAM 5 LAT DLA KOGOS TAKIEGO....
MOGŁ MI UCZCIWIE POWIEDZIEC- DLACZEGO?-
NIE POTRAFIE Z TYM ZYC Z TYM POCZUCIEM ZE ON TAK PODLE MNIE POTRAKTOWAŁ- NIE ZASŁUZYŁAM NA TO... NIE MOGE SIE Z TEGO OTRZĄSNĄĆ .NIE CHCE SIĘ Z NIKIM SPOTYKAĆ- MAM WRAZENIE ZE WSZYSCY TACY SĄ... ALBO ZE JA NIE ZASŁUGUJE NA NICZYJĄ UWAGĘ... MIŁOŚĆ...
NIE WIEM JAK SIĘ Z TEGO OTRZĄSNĄĆ...
ON ZE MNĄ NIE POROZMAWIA ZNAM GO I SAMA JUZ TERAZ TEGO NIE CHCE BO Z JEGO UST PŁYNĄ SAME KŁAMSTWA.
WBIŁ W ME SERCE CIERNIA TAK GŁĘBOKO ŻE NA ZAWSZE TAM ZOSTANIE..............
Podobne tematy
Wysłuchałem.
Wysłuchałem.
dziwna odpowiedź, to ty tak narozrabiałeś ??!!
Nie ma co zawracac sobie glowy takim typem. Tym bardziej nie wkladaj przez niego kazdego faceta do jednego worka. Wiem , ze to ciezkie szczegolnie teraz, ale na dobry poczatek skup sie na swoich pasjach, na znajomych, na ludziach ktorym naprawde ufasz...
No cóż Lukrecjo,pozostaje Ci zapomnieć,skupić się na sobie.Nie pokazuj mu,jak Cię zranił,kup nowe ciuchy,zrób nową fryzurę..Zastanów się nad formą małej zemsty..Szkoda tylko,że pozwoliłaś,aby taki palant zabrał Ci taki szmat życia..Skoro już tyle straciłaś czasu,nie pozwól sobie na większą stratę i rozpamiętywanie tego w kółko.Wiem,że to trudne,ale wykonalne.Bądź wściekła na niego,a nie rozżalona.Pomyśl sobie,co by było,gdybyście byli małżeństwem z dziećmi i by Cię zostawił..To byłby dramat.Pozostaje Ci szybko się pozbierać,wyrzucić wszystko z domu na śmietnik,co jest jego,zdjęcia,prezenty,itd.Pozbądź się wszystkiego.I trzymaj się,będzie dobrze.
6 2012-07-22 06:58:00 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-22 07:51:18)
Nilos napisał/a:Wysłuchałem.
dziwna odpowiedź, to ty tak narozrabiałeś ??!!
Jak jesteś mężczyzną to wiedz, że coś się dzieje jak taka forma wypowiedzi jest. Poważniej już. Czasem kobiety pisząc o swoim problemie nie chcą zbytnio porady. Ewidetnie widać, że autorka chcę się wygadać i wyżalić komuś. Zauważ też proszę, że to 1 post, a nie tylko 1 temat. Zwróc także uwagę na porę, środek nocy, nieźle po 2. Specjalnie się zarejestrowała, bo poczuła się samotna i musiała gdzieś dać upust emocjom i zrozumiałej złości. Nawet jakbym walnął plejadę racjonalnych powodów i długą wypowiedź, a zobacz jak chcesz, że mam taką przypadłość to Ona w mojej ocenie poszukiwała dowodu, kogoś mój los obchodzi, nie jestem sama.
Pisząc "wysłuchałem" dałem Jej jasny przekaz, że nie jest mi to obojętne. Nie jest sama. Forma wysłuchałem, a nie przeczytałem była specjalną formą jakbym siedział koło niej słuchał, tulił i mówił w porządku, będzie dobrze. Czasem z kobietami tak lepiej niż pisać elaboraty z masą argumentów logicznych.
Zaobserwuj też pewien fakt. Tylko Ciebie jako mężczyznę to zdziwiło. Twoje następczynie nawet nie zwróciły uwagi czyli zrozumiały przekaz, bo kobiety, gdybym się zachował nietaktownie na taki krzyk rozpaczy by mnie zjadły. Kobiety wątpie by miały problemy z deskrypcją tego co chcialem wyrazić. Tłumaczę to tylko Tobie jako mężczyźnie. Potraktuj to jako cenną wskazówkę w ramach męskiej solidarności. Wyprzedzisz na tym tle innych mężczyzn, którzy będą jej tłumaczyć co powinna zrobić, a Ona będzie nadal w złym humorze. Wtedy Ty podejdziesz, przytulisz, pocałujesz w głowę, powiesz będzie dobrze i Ona będzie szczęśliwa.
Spójrz także jak piszą Te kobiety. W sposób oszczędny. Od razu łapią o co chodzi.Nie rozpisują się. One konkludetnie (bez słów) się porozumiewają.
Ja Ci tu muszę być narratorem:D
ja mialam to samo.. a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze faceci nigdy nie odpowiedza na pytanie: dlaczego?
Nie rozumiem dlaczego???
Nie odpowiadają na to pytanie,ponieważ nie chcą wprost powiedzieć "znudziłaś mi się".A poza tym odpowiadanie na jakiekolwiek pytania,to znowu dodatkowa dyskusja.Faceci już mają taką nature,że nie chcą czuć się winni,nie chcą patrzeć na płaczącą kobiete i bezstresowo wymiksować się ze związku.
Lukrecja,ja nie powiem Ci,że nie warto zawracać sobie tym typem głowy,że najlepiej jakbyś się skupiła na czymś innym itp.To tak boli,że człowiek nawet nie jest w stanie myśleć o czymkolwiek.Tutaj tylko czas może zaleczyć rany.