Ostatnio zauwazyłam, ze stałam się starsznie złośliwa... Bardzo mnie to martwi, tym mocniej, kiedy informują mnie o tym najbliźsi... Dlaczego taka się stałam? Przecież fajniej jest być dla innych wyrozumiałą... Jak powstrzymać dalszy rozwój tej cechy u siebie i zapanować nad nią? Chorobcia....
Podobne tematy
1. Nie otwieraj ust, gdy cisną się Ci na usta różne złośliwości;
2. pozbądź się zawiści, złości, rozgoryczenia, zazdrości;
3. zacznij lubić siebie i innych.
Może wcześniej byłaś przesłodziutka? I najbliżsi do tego przywykli?
Człowiek nie krowa na pastwisku,normalne,że się zmienia.
Złośliwość to cecha inteligentnych ludzi,pod warunkiem,że nie zamienia się w ewidentne chamstwo,nie bazuje na krzywdzących punktach odniesienia.
Warto też pamiętać o tym,że na złośliwość można sobie pozwolić względem osoby,która jest na tyle inteligentna,że to zrozumie i ma do siebie dystans.
Moja bliska osoba mówi mi, że to dlatego, iż jestem rozgoryczona życiem i ludżmi.
5 2012-07-14 14:52:57 Ostatnio edytowany przez luc (2012-07-14 14:54:55)
Umiarkowana złośliwość nie jest jeszcze zła. Granicą jest ranienie innych ludzi. Nawet jeśli zasługują żeby im przysolić to ta granica jest nieprzekraczalna.
Nie jest łatwo z tym sobie radzić. Wiem to po sobie. Zwłaszcza jak człowiek jest popędliwy. Ale można to ćwiczyć (to też wiem po sobie). Dla mnie było to : wstrzymanie się z błyskawiczną odpowiedzią (jeśli chciałam na coś złośliwie zareagować) i w tym czasie szybka odpowiedż w myśli czy sama chciałabym usłyszeć to co chcę powiedzieć. Z tym rzeczywiście trudniej sobie poradzić, ale można.
Jeżeli natomiast złośliwa ma być wypowiedż bez związku z czyjąś wcześniejszą wypowiedzią czy zachowaniem to radzenie sobie z tym jest o tyle bardziej prostę, że jest czas na zastanowienie się: czy to zrani tę osobę i czy sama chciałabys coś takiego usłyszeć.
Jeżeli jesteś rzeczywiście rozgoryczona życiem i ludzmi to nie bedzie to proste. Ale warto. Ja osobiście lubię ludzi złośliwych, ale tych "umiarkowanie złośliwych", którzy tej nieprzekraczalnej granicy nie przekraczają.
Miałam podobnie. Złośliwość była sposobem na zdystansowanie się.
I całkiem mi to nie znikło, ale to chyba dobrze.
Ograniczałam poprzez:
1. przemilczenie - myśl już się pojawiła, chodziło o to, żeby nie otwierać ust.
2. dodanie dużej dawki życzliwości - owijanie złośliwostek w "bardzo cię lubię, ale te buty nie pasują ci do koloru oczu", albo dodawanie "moim zdaniem" przed wypowiedzią.
3. dodanie poczucia humoru - bo jeśli razem można się roześmiać z czegoś złośliwego, tworzy się ciekawa więź z osobą, której się zaserwowało trochę jadu.
A po pierwsze, dużo pracy nad poczuciem własnej wartości i akceptacją siebie.
Sprawdź, czy któraś z tych metod przyda się Tobie ![]()