Piszę do Was z pytaniem i zarazem prośbą, byście ocenili czy mam podstawy do obaw czy też wszystko sobie wymyśliłam i nie muszę się obawiać.
Na wstępie napiszę iż mam problemy z samooceną, przez tramatyczny związek który przeszłam wcześniej. Mam teraz bardzo udany związek z nową osobą, która dba o mnie, kocha mnie, okazuje mi uczucia. Widać że mu na mnie bardzo zależy. On też ma za sobą długi i niefajny związek.
Był zawsze wierny, mimo że ona źle go traktowała i żyli na odległość.
Mimo że jest sielankowo, ja ciągle widzę jakieś "ale".
Na przykład jestem zazdrosna gdy zaczepiają go dziewczyny w klubie (on stoi np przy barze i coś zamawia, ja jestem ze znajomymi - zaczepia go jakaś panienka i on z nią gada, a ja oczekiwałabym by przyszedł do mnie, a do nieznajomej sie nie odezwał...).
Jest miły dla kelnerek w restauracjach - nie flirtuje z nimi, choć ja histerycznie uważam że może to podchodzić pod flirt (ale no bez przesady - czy flirtowałby ostentacyjnie przy mnie?), ale sam fakt że jest miły, nawiązuje jakieś rozmowy z nimi, mi przeszkadza.
Kolejna rzecz - komplementuje dziewczyny w filmach, piosenkach itd. Oczywiście te polnagie itd.
Zwykle wtedy jakoś zamruczy z aprobatą czy coś w tym stylu. Albo powie, że ta i ta jest super, albo idealna. Irytuje mnie to, wtedy zwykle albo nie reaguje, albo jak zareaguje to tak, że on widzi ze jestem zazdrosna a nie lubie jak to widzi.
Czasem nawet dochodzi do sytuacji że jestem zazdrosna o własne koleżanki, jak powie że sobie ładne dodały zdjęcie na portal społecznościowy, czy coś.
Dla porownania dodam - moje kolezanki nie lubily mojego przeszłego partnera, mialy wciaz wrazenie że "flirtuje z nimi" jakoś tak. A z obecnym nie mają takiego wrazenia.
Uważacie że przesadzam czy też mam powody do obaw?