Moj szef,czlowiek inteligentny,wyksztalcony,bogaty,na nic mu nie brakuje otworzyl firmę,w ktorej zatrudnil mnie.Praca fajna,bardzo to lubię,zresztą szukalam jej kilka lat (to moj wyuczony zawod) a znalazlam przypadkiem.Atmosfera w pracy fajna,mila,zero stresu,zero krzykow,ponizania itp.Ale problem lezy gdzies indziej a mianowicie moj szef jest skapcem i wyzyskiwaczem.Pracuje za 7zl za godzine(po studiach i z kilkuletnim doswiadczeniem) po 9h dziennie plus kazda sobota,na trzech stanowiskach jako astystent/sprzedawca i recepcja bez umowy,bez ubezpieczenia bo przeciez jemu szkoda oplacic zus bo on nie ma na to.Kawe do pracy i mleko trzeba kupic bo on nie ma na to (i przeciez to ja pije jedną dziennie a on i przedstawiciele roznych firm 1na tydzien).Na ubranie w firmie czyli fartuch nie ma dla mnie,choc on wyubierany w najlepsze ciuchy.JA fartuch dostalam z jakis gratisow,zolty w paski ale chodze bo nie mam innego.Buty kupilam za swoje i ubrania tez piore swoimi proszkami.Ostatnio kazal mi z pracy wziasc reczniki do prania(firmowe) i dywaniki zebym wyprala.Powiedzialam nie bo nie wracalam prosto do domu.Rozlicza mnie co do grosza zalujac zlotowki.Jak zamawiam cos dla siebie np.jakis lek z hurtowni nalicza mi marze.Ktos mi powie szukaj innej pracy ale tej pracy nie ma.A w moim zawodzie to juz totalnie nic.Po pracy wracam tak zmeczona,ze zyc mi sie nie chce.Czasami marze aby to rzucic ale ja mu rozwine firme a on zatrudni studentke,ktora juz polowe roboty bedzie miala wykonane(wprowadzenie towaru,ustalenie cen,stali klienci itp.).Szef wybudowal dom za 1mln zl,zafundowal opiekunce do dziecka miesieczne wakacje w Hiszpani,gdzie pracuje jego zona,jezdzi terenowym autem a na mnie oszczedza jak moze zalujac zlotowki.Obiecuje dac umowe moze za pol roku,moze za rok ale an pewno nie na pelny etat.Doradzcie mi,co mam robic...
Podobne tematy
Ja bym na Twoim miejscu pracowała i szukała czegoś innego. Dla przykładu moja znajoma też tak zaczynała jak ty, a szefowa posuwała się dalej. Doszło do tego, że ona musiała pilnować jej prywatnych rachunków za prąd, wodę itd. i wiele innych. Oczywiście pensja nie wzrastała, ale jej obowiązki tak. Na końcu już musiała być na każdy telefon. Szefowej zdarzało się podrzucić jej dziecko, bo nie miała z kim zostawić itd. W końcu znalazła coś innego i odeszła. Znosiła to tylko dlatego, że nie miała żadnego doświadczenia po studiach, a ona ją przyjęła jako jedyna.