Witam serdecznie, podczytuje Was od dluzszego czasu az w koncu sama postanowilam opisac swoja historie i moze uslyszec Wasze opinie.
Zaczne od poczatku
Spotkalam na swojej drodze wspanialego faceta. Ani nie byl to odpowiedni czas ani miejsce, pomogl mi przejsc przez ciezkie chwile w zyciu (rozwod, zmiana pracy). Sam (34l) po nieudanych zwiazkach. No i stalo sie nim sie obejrzalam zakochalam... Spedzilismy razem wiele pieknych chwil, historia moze sie wydawac typowa i zapewne taka jest
W pewnym momencie uznalam ze dluzej tak nie potrafie, zebralam sie na szczerosc i opowiedzialam o swoich uczuciach. MOze to byl wlasnie ten blad, od tamtej chwili zauwazylam jakby wycofanie, dalej jesli byla okazja widywalismy sie, spedzalismy razem noce, jednak to juz nie bylo to... Po raz drugi postanowilam pogadac, w odpowiedzi uslyszalam, ze ma problem z wyrazaniem uczuc, tego czego chce i potrzebuje, to jest silniejsze od niego i wie ze sam sobie nie poradzi, konieczna jest pomoc psychologiczna, ale nie teraz... teraz nie moze sie do tego zmobilizowac, ze nie powinien wchodzic w zwiazki bo wie ze bedzie ranil, jednoczesnie nie wyobraza sobie braku kontaktu ze mna... No i tak wlasnie sie to kula, u mnie masa niezaspokojonych potrzeb bliskosci, ciepla a z drugiej problem z dawaniem tego.
Momenami mam wrazenie ze tak sie zapetlilam ze ponizam sama siebie proponujac spotkania a w odpowiedzi slysze ze chce byc dzisiaj sam albo ze bedzie zmeczony i nie bedzie sie spinal... Dla mnie milosc oznacza potrzebe spedzania wspolnie czasu, dawania sobie siebie, a tymczasem mam wrazenie ze zebram o milosc. To jest silniejsze ode mnie, czasem prosilam go zeby przyszedl do mnie, pozniej to jednak ja jechalam do niego (bo wypil piwo, zmeczony itp.) Gdy jestesmy razem daje mi poczucie bezpieczenstwa, czulosc, dba o mnie. Problem polega na tym ze mam poczucie ze wymuszam te spotkania, gdy mowie ze tesknie to slysze ze przeciez zobaczymy sie za kilka dni (mieszkamy w tej samej miejscowosc). Czy ja przesadzam? czy jestem przewrazliwiona na wlasnym punkcie?
"Trudno jest uwierzyc w taka milosc, ktora dzieli przestrzen"