Witam!
Jestem w zwiazku małzenskim od prawie 9lat, z czego 7 to małzenstwo jak ja to nazywam przez skypa. Mój mąż własnie od 7 lat pracuje w Anglii. Mamy dwoje dzieci, które sama wychowuje w Polsce. Mąz przyjezdza co 3miesiace ale teraz juz go nie ma prawie pół roku. Ostatnio jest bardzo źle, nie ma rozmowy która by się nie zakonczyła kłotnią. Jest mi bardzo cięzko. Moj mąż tego nie rozumie. Dla niego licza sie pieniądze. Ciągle mi wypomina ze musi mnie utrzymywać, że musi zarabiać bo jest kredyt na dom. A ja juz nie daje rady. Nie wiem sama co mam robić. Zajmuje sie domem nie mam własnych pieniedzy i z tego powodu znosze ciagle obelgi chamskie odzywki. w kłotni doprowadza mnie do takiego stanu ze czuje sie nic nie warta i mysle o samobojstwie.
Podobne tematy
Nie zastanawiałaś sie nad wyjazdem razem z dziećmi do męża?
7 lat to strasznie długo wiec tym bardziej powinniście sie nad tym zastanowić.
Skoro zwarliscie zwiazek małzenstki i przez 7 lat aby na skypie zastanowicie sie !. macie dwoje dzieci , Dziecko powinno miec obok siebie dwoje rodzicow , skoro ty nie pracujesz to co Cie tu trzyma ?? Badz przy mężu , wtedy aby bedzie coraz lepiej . Taki zwiazek to tylko bedzie sie aby opieral na sprzeczkach , klotniach zatarciach i tyle ... Poki dziecko jest male szybko sie nauczy jezyka angielskiego
, wiec naprawdę radze byś to przemyslała
Dla mnie to patologia, ale faceci - kasa, kasa.
U mnie w rodzinie też tak jest.
Facet siedział z 5 lat sam, chodził z laską, wybudował dom w tym czasie. Wzięli ślub, i dopiero po roku ślubu, ona do niego dołączyła. Dla mnie to chore i nienormalne. Dla mnie takie pseudo małżeństwo nie ma żadnych wartości.
Jedź do męża albo ściągnij go do siebie i idź do pracy.
Wyjazd niczego nie zmieni. Problem tkwi w moim męzu. Dla niego nie jestem ważna. Uważa że jak da pieniadze na utrzymanie to to w zupełnosci wystarczy. I powinnam byc szczesliwa. A ja nie jestem, brakuje mi w zyciu czegos. Tak naprawde to nie mam wlasnego zycia, żyje zyciem dzieci. Czuje sie czesto bardzo samotna. To nie jest tak ze teraz nagle przestały mi sie podobac mojego meza wyjazdy. Od lat ta sytuacja byla dla mnie trudna a teraz jest niedozniesienia. Obydwoje chcielismy lepszego bytu na nas dla dzieci i dlatego mąz wyjechal. Wtedy wiedzialam ze musze sobie poradzic bez niego. przez ten czas zylam nadzieja ze jak tylko bedziemy na swoim to nareszcie bedzie szczescie. I od roku mieszkamy w nowym domu a w zasadzie mieszkam z dziecmi. Ostanio mąż był na świeta Bozegonarodzenia. To był okropny czas, tylko kłotnie wyzwiska a potem cisza. Wyjazd bez pozegnania i dwa tygodnie ciszy. Potem rozmowy na skypie ktore przewaznie konczyly sie kłotnia. I tak jest do teraz. Nerwowo nie wytrzymuje juz tego. Chciałabym ratować nasze małzenstwo ale co robic? Powrót na stałe nie wchodzi w gre bo mamy kredyt. Ja z dziecmi nie pojede tam bo mąż musialby zmienic mieszkanie a poza tym dzieci chodza do szkoły a w zasdzie jedno a drugie do przedszkola (jedno prawie 8lat a drugie prawie 6lat). Chyba pozostaje mi życ tak jak do tej pory.
Chyba pozostaje mi życ tak jak do tej pory.
Znajdx sobie pracę, zajęcie.
Nie musisz siedzieć w domu.
Małżeństwo...jakie to małżeństwo?
Dwoje obcych ludzi praktycznie...
Myśl o sobie i o tym co zrobić aby nie zwariować.
Dzieci masz duże więc poszukaj etatu, a nie wymówek.
Dla mnie to patologia, ale faceci - kasa, kasa.
U mnie w rodzinie też tak jest.
Facet siedział z 5 lat sam, chodził z laską, wybudował dom w tym czasie. Wzięli ślub, i dopiero po roku ślubu, ona do niego dołączyła. Dla mnie to chore i nienormalne. Dla mnie takie pseudo małżeństwo nie ma żadnych wartości.
Jedź do męża albo ściągnij go do siebie i idź do pracy.
kurcze jak się ostatnio naduzywa słowa patologia.
albo zyc jak do tej pory albo wyjechac tam i zmienic mieszkanie, znajdz prace. Jak sie tylko chce to mozna.
A jak nie chce to znajdz prace w Polsce albo zyj jak zylas do tej pory.
Maz chce Ci zapewnic wszystko no bo pewnie jakby wrocil do Polski to ciezko byloby z praca i tez pewnie byscie sie klucili bo ty bys nie pracowala a maz mialby trudnosci w znalezieniu pracy. A wogole ty tam jezdzisz go odwiedzic? przeciez bilety na samolot sa takie tanie.
Napewno da sie cos zrobic, jak sie chce to sie da a jak sie nie chce to trzeba tkwic w tym w czym sie jest.
ja od tygodnia jestem sama. Moj facet wyjechal do francji.... Mamy dwoje dzieci a ja juz nie wytrzymuje. Podziwiam cie
uwierzcie ze to sie tylko tak latwo mowi jedz do niego z dziecmi. ja mam tez dwoje dzieci maz za granica od 7 lat.a nie bylam u niego ani razu, to nie jest takie latwe a z drugiej strony wnioskuje ze twoj maz nawet o to nie zabiega, powiem ci jedno idz do psychologa, bo to ze nie zarabiasz pieniedzy nie znaczy ze jestes gorsza. u mnie jest tak samo, ale w koncu nie wytrzymalam poszlam na porade i chodze juz od prawie dwoch miesiecy, twoj maz moze znecac sie psychicznie nad toba, on nie ma prawa ci ublizac ani cieponizac. on tylko pieniazki przywozi a kto zajmuje sie cala reszta. ja tez sie poczulam nikim ale to on mnie doprowadzil do takiego stanu, to dzieki niemu nie robilam zadnego kroku w przod bo twierdzilam ze nie porafie, to on z ciebie robi niedorajde a ty nią wcalle nie jestes musisz docenic siebie jako matke zone i przede wszystkim kobiete. mi terapia pomogla a jeszcze musze chodzic z 4 miesiace.
a mój jest za granicą od roku. mamy dwoje dzieci. i byłam u niego 2 razy, mąż jest raz na 5 tyg w domu. ja nie pracuję, ale maż "płaci" mi pensję. są to pieniądze tylko i wyłącznie na moje pierdoły. a całą pensje i tak mam do dyspozycji a mąż nigdy mnie z wydanych pieniądzy nie rozliczał. współczuje sytuacji i wydaje mi się że rada z psychologiem to strzał w dziesiątkę
cóż..ja też pracuję za granicą..od 6 lat, ale do domu wpadam często. Wyjazdy niestety oddalają i fakt, że się kłócicie, to potwierdza. Zaczynacie, a właściwie juz zaczęliscie dawno żyć osobno. Trzymają Was dzieci i kredyt na dom. To nie jest życie razem. Twój mąż ma życie tam, a Ty tu i w międzyczasie sobie pogadacie. Po wyłączeniu skype'a zostaje rzeczywistość...dla Ciebie polska, a dla Niego angielska.
Jak w poprzednich postach..jak się chce, to można. Terapia, moim zdaniem tak, ale przede wszystkim wziąć sie za męża. Mimo wszystko stanęłabym na głowie (jak już nie raz w moim życiu) i pojechałabym tam...
pozdrawiam i życzę powodzenia ![]()
Jestem sama z piątką dzieci ,mąż pracuje w Holandii nie jest lekko ale trzeba sobie jakoś radzić.Czasami jest smutek,tęsknota za tą drugą osobą ale co robić Polska to trudny kraj dla rodzin, ratujemy się jak możemy.Jedno mogę powiedzieć,nie jest proste rzucić wszystko i wyjechać,kto tak mówi jest w błędzie.My z mężem nie raz myśleliśmy o wyjeździe wszyscy razem bo nie lubimy rozłąki,zawsze coś stało na przeszkodzie na szczęście mąż wraca jak tylko może .Wiem że są tacy co powiedzą że wszystko jest możliwe optymistów na tym świecie jest wielu,tylko nie każdy z nich stawiłby czoła temu co mówi.Mąż autorki tego postu jest po prostu egoistą,jemu jest dobrze tak jak jest, ma w nosie rodzinę.Dzieci żona mu wychowa ,a on kiedyś tam wróci i będzie tatusia rżnął.Pieniądze niestety są ważne bez nich zginiemy,ale rodzinę trzeba szanować i o nią dbać razem, jedna osoba nie utrzyma ogniska rodzinnego jeśli drugiej nie zależy ani będąc blisko czy też daleko.
14 2012-07-12 17:01:15 Ostatnio edytowany przez blanka11 (2012-07-12 17:04:21)
a ty do niego jeździsz w odwiedziny ??? sama czy z dzieciakami ?
tak pytam bo nie wspomniałaś albo nie zauważyłam
jeżeli nie to skąd wiesz jak mieszka, z kim mieszka i gdzie ??
ewaaa super zasada ![]()