Zawsze, od wielu lat, chodzę sama do kina... Tak się do tego przyzwyczaiłam, że gdybym miała iść z kimś, po prostu głupio bym się czuła ![]()
Podobne tematy
Ciekawy temat
Ja nie mam pojecia jak to jest iść samej do kina nie miałam jeszcze takiej sytuacji ![]()
Zawsze możesz spróbować... Do odważnych świat należy - ponoć... Po prostu nowa przygoda...
Chodzę do kina dość często, nigdy jeszcze nie byłam sama i chyba bym się nie wybrała bez towarzystwa
.
A co Cię powstrzymuje? Tzn. dlaczego sama byś się nie wybrała? Jestem ciekawa takich opinii...
6 2012-06-09 23:38:57 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-06-09 23:40:21)
Kino jest to dla mnie idealne miejsce do spędzania czasu ze znajomymi. Sama czułabym się tam nieswojo.
Jeżeli mam ochotę na samotne oglądanie filmu to robię to w domowym zaciszu.
Rozumiem...
8 2012-06-10 00:02:33 Ostatnio edytowany przez Mila5 (2012-06-10 00:04:52)
Ja do kina chodzę żeby mieć przyjemność z oglądania filmu, więc osoba towarzysząca nie jest mi potrzebna, choć miło jak w kinie facet trzyma mnie za dłoń ![]()
Więc miss- najważniejsze, czy dobrze czujesz się w swoim towarzystwie.
Nawet dawniej jak byłam zdeterminowana i nie miałam z kim wypaść na dyskę, to kilka razy byłam samiuteńka.
Ja do kina chodzę żeby mieć przyjemność z oglądania filmu, więc osoba towarzysząca nie jest mi potrzebna, choć miło jak w kinie facet trzyma mnie za dłoń
Więc miss- najważniejsze, czy dobrze czujesz się w swoim towarzystwie.
No nie do końca
Ale akurat w kinie przynajmniej sobie nie przeszkadzam ![]()
Nawet dawniej jak byłam zdeterminowana i nie miałam z kim wypaść na dyskę, to kilka razy byłam samiuteńka.
Ja nawet sama nie chodzę na spacery, takie bez towarzystwa nie sprawiają mi przyjemności, muszę mieć się do kogo odezwać ...
Dziwny temat. Jestem żonaty od kilku lat a w tym czasie wiele razy byłem w kinie sam. Choć więcej razy pewnie z żoną ale sam też naprawdę często. Zależy to czasem od filmu. Na niektóre chodzę sam bo żona nie jest zainteresowana i na odwrót - ona też czasem chodzi tam sama bo ja nie jestem zaintaresowany jakimś filmem. Dla nas to zwyczajna sytuacja i nie widzimy w tym problemu.
Dziwny temat. Jestem żonaty od kilku lat a w tym czasie wiele razy byłem w kinie sam. Choć więcej razy pewnie z żoną ale sam też naprawdę często. Zależy to czasem od filmu. Na niektóre chodzę sam bo żona nie jest zainteresowana i na odwrót - ona też czasem chodzi tam sama bo ja nie jestem zaintaresowany jakimś filmem. Dla nas to zwyczajna sytuacja i nie widzimy w tym problemu.
Jak widzisz, zdania są podzielone... Dla jednych taki samotny wypad to "normalka" a dla innych - coś niespotykanego... Czy dziwny - ja wiem? ... Widziałam na tym forum dziwniejsze... Temat jak temat...
ciekawe psychologicznie.
Ja nie mam problemu iść sam czy z kimś.
Niedawno miałam okazję poznać osobę, która sama chodzi do kina. Na początku pomyślałam, że ja bym tak nie mogła... ale z drugiej strony, dlaczego nie?
Przy najbliższej okazji przekonam się, czy i dla mnie taka forma rozrywki jest odpowiednia.
Dość często chadzam sobie sama do kina. Nie muszę spierać się z nikim co obejrzeć na dużym ekranie. Idę na to, na co chcę ![]()
Nie uważam, żeby było w tym coś dziwnego.
Czasem chodzę też do kina w towarzystwie. Lubię tak i tak ![]()
Zgadzam się z wpisem powyżej ![]()
Nie widzę w tym nic dziwnego.
Wolę chodzić ze znajomymi, bo lubię po seansie porozmawiać/wymienić się spostrzeżeniami na temat filmu. Samej czułabym się dziwnie, nie mogąc podzielić się emocjami.
Nie powiem kilka razy już prawie byłam zdecydowana iść sama, ale za każdym razem zniechęcała mnie wizja roześmianych par trzymających się za ręce.. czyli przypomnienie, że się jest singlem.
19 2012-06-10 15:11:03 Ostatnio edytowany przez paulla777 (2012-06-10 15:14:20)
Ja nie widze w tym nic dziwnego,a wręcz podziwiam i zazdroszczę osobom,ktore potrafią same pojsc do kina,restauracji czy na dyskotekę. Zazdroszczę,bo ja mam problem zeby sama wyjsc do sklepu,a czasami nie mam z kim pojsc na imprezę,a nie chce mi sie siedziec w domu i chetnie bym sie tam wybrała,ale nie potrafię zwyczajnie. Nie czuje sie pewnie,dziwnie i troche zle. Od 21mam przy boku swoja siostrę,z ktora praktycznie nie rozstajemy sie,czy to sklep,czy wyjście do kolezanki,czy impreza,czy spacer. Nie potrafię sama. Nie to,ze akurat bez niej,bo moze to byc ktos inny,w tym momencie moj chłopak,ale sama nie. Nigdy. I uważam,ze na dobre mi to nie wychodzi.
Podziwiam. Kino,moze prędzej wybrałabym sie do niego sama i musze spróbować tak zrobic,niz na imprezę...
Moj byly kiedys po prostu jak nie mial z kim wpadał do klubu,parkiet,wybawił sie,do domu. Zawsze spotkał kogos znajomego,pogadal czy to poznał zupełnie kogos obcego. I to jest fajne Wdl. Szansa na poznanie innych ludzi.
Tak wiec w temacie - nigdy nie bylam i sądzę o tym,ze to cos dziwnego czy innego,a wręcz wielką zaletą jest ![]()
Powiem tak: na początku niezwykle się wstydziłam, iż inni odbieraja mnie jako nieudacznicę życiową, która nie ma z kim nawet do wyjść. Jednak miłość do kina (jestem kinomaniaczką) doprowadziła do tego, że schowałam wstyd głęboko i chodziałm sama dalej. Teraz mi to "lotto" jak odbieraja mnie ludzie w kinie, widzę mnóstwo osób w różnym wieku, siedzących na widowni samotnie i cieszę się jak dziecko każdym zaliczonym seansem.
Ja lubię chodzić do kina sama. Robię to rzadko , ale jak już idę to sama.Skupiam się na filmie i odpoczywam. I nie widzę nic dziwnego w tym.Jedynie może na komedię bym poszła z kimś , żeby odczuć owy klimat wesołości.Pozdrawiam.
Jeśli Ty sama preferujesz wypady w pojedynkę do kina i nie jest Ci z tym źle to nic złego się nie dzieje. Ja osobiście jakoś siebie nie widzę, czułabym się nieswojo jakby wokół mnie siedziałyby pary, całe rodziny i ja sama
może dlatego, że nigdy nie próbowałam, a może akurat by mi się spodobało, któż to wie
Ciekawee
Chodzę czasami sama do kina, nie czuję się z tego powodu wyrzutkiem :-))
Dla mnie to wielka przyjemność, nie ma denerwującego mnie wymieniania się komentarzami w czasie projekcji, jest spokój, moja pełna koncentracja, film, wygodny fotel, ciemność, popkorn i świat zatrzymuje się w miejscu. Uwielbiam chodzić sama do kina :-D
Czytam i aż ciężko mi uwierzyć, myślałam, że mniej osób chodzi do kina w pojedynkę.
Ja jednak jestem dziwakiem ![]()
To fajnie... Być dziwakiem...
nigdy nie byłam sama w kinie i nie wiem czy się zdecyduję kiedykolwiek.. samej na pewno byłoby mi smutno- bo wyjście do kina zawsze kojarzę z drugą osobą... z randką itp.
Myślę, że gdybym była zapaloną kinomaniaczką, to samotne wyjścia na seans kinowy nie stanowiłyby dla mnie większego problemu, bo nie kojarzyłyby mi się tak romantycznie jak teraz ![]()
Zupełnie mnie to nie stresuje, że sama idę do kina, mam gdzieś to, co ktoś może sobie pomyśleć ( najczęściej nic sobie nie pomyśli, bo każdy ma własne życie i szczerze wątpie, że chciałoby się "temu komuś" dumać dlaczego ta X jest sama a nie z jakimś super boyem ).
Wydaje mi się, że to kwestia charakteru
Mam ochotę się rozerwać to idę i nie czekam aż komuś MOŻE ??? też się zechce pójść.
To fajnie... Być dziwakiem...
Sama nie jestes
Swego czasu jak nie mialam faceta to czesto chodzilam sama. Lubie kino, duzy ekran, popcorn, dobre glosniki i ciemnosci
Nie rozumiem czemu mialabym sobie odmawiac przyjemnosci tylko dlatego ze akurat w danej chwili zdarzylo mi sie nie miec zyciowego partnera. Poza tym tyle dobrych filmow lecialo ze facet bylby mi tak potrzebny jak piate kolo u wozu.
Obecnie chodze z mezem bo on tez maniak filmowy i by sie chyba obrazil gdybym pozbawila go przyjemnosci pojscia do kina
Zwlaszcza w takim odlotowym towarzystwie jak moje
Dla mnie kino jest dla wszystkich nie tylko dla par. Dla singli i seniorow tez.
Powiem tak: na początku niezwykle się wstydziłam, iż inni odbieraja mnie jako nieudacznicę życiową, która nie ma z kim nawet do wyjść.
Prawdę mówiąc nigdy (!) nie przyszło mi do głowy, że osoba samotnie siedząca w kinie, to życiowy nieudacznik. Na przykład mój mąż chcąc wybrać się na film z gatunku fantasy, na moją osobę liczyć nie może (wybitnie nie moja bajka), więc od czasu do czasu chodzi sam i oboje uważamy to za zupełnie normalne - bez sensu byłoby pozbawiać go przyjemności, a mnie z kolei męczyć.
Ja co prawda na towarzystwo nie narzekam, więc zawsze znajdzie się ktoś chętny, kto będzie mi towarzyszył, ale gdybym musiała pójść sama, to też na pewno nie miałabym z tym najmniejszego problemu. Zresztą w moim pojęciu takie samotne wyjścia nie są ani wadą, ani dziwactwem.
Zawsze, od wielu lat, chodzę sama do kina... Tak się do tego przyzwyczaiłam, że gdybym miała iść z kimś, po prostu głupio bym się czuła
ja też:)
Do wielkiego multipleksu sama nie poszłabym, bo tam panuje taka rodzinna atmosfera i brakowałoby mi tej drugiej osoby koło siebie, ale do kin małych studyjnych chodziłam i chodzę sama. W takich kinach oglądam filmy mniej rozrywkowe i szczerze mówiąc towarzystwo przeszkadzałoby mi w ich odbiorze.
32 2012-06-17 14:28:43 Ostatnio edytowany przez Dagger (2012-06-17 14:29:01)
Jak ja daaaaaawno nie byłem w kinie...... Będzie chyba z 7lat. Gdyby któraś z Was miała ochotę na kino z osobą towarzyszącą, to ja się zgłaszam na ochotnika
.
Nigdy nie byłam w kinie sama nie wiem czy w ogóle odważyłabym się...wydawałoby mi się z pewnością że wszyscy na mnie patrzą i dziwnie bym się czuła. Chodząc do kina nigdy nawet nie zwróciłam uwagi czy na sali znajdują sie jakieś samotne osoby być moze dlatego, ze zawsze byłam tam z kimś i nigdy nie myślałam że mozna sie tam wybrać samemu.
Spacer to co innego, niestety w mieście w którym mieszkam NAPRAWDĘ nie ma gdzie wyjść i może dlatego nie chodzę ale zapewniam gdybym mieszkała w mieście w którym mieszka mój były partner chodziłabym codziennie bo tam naprawdę jest gdzie wyjść i pospacerować tam jest po prostu pięknie i nie potrzebowałabym nikogo do towarzystwa.
A ja nadal nie mam z kim, więc chodzę sama do kina, jak wszędzie zreszta, ostatnio poszłam sama na wykład prof. Longina Patusiaka...
Chodze do kina prawie wylacznie sama.Podobnie jest ze spacerem po lesie i wczasowaniem-nie wyobrazam sobie wakacji z kims.Jestem z natury samotnikiem i dla mnie jest to naturalne.Pzdr.
A ja nie chcę chodzić sama!!! Zwyczajnie nie chcę. Chyba należę do towarzyskich stworzeń i samotność jest dla mnie karą. A może kiepskim wspomnieniem. Byłam kiedyś sama na koncercie .... nigdy więcej nie zrobię sobie tego. Zazdrościłam ludziom, że mogą być razem, uśmiechnąć się do siebie, wspólnie torować sobie drogę, czułam się kiepsko.
A jak byś nie miała z kim, to byś non stop siedziała w chacie? ![]()
To kazdego wybor.Jedni lubia chodzic do kina sami,inni w towarzystwie.Ot,problem rozwiazany.
Nie mam z kim ...... nie chodzę do kina,
nie chodzę na koncerty,
nie wyjeżdżam sama na wczasy,
nie robię wielu rzeczy, których
nie chcę robić sama i basta!
40 2012-06-24 15:53:34 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-24 15:55:16)
To kazdego wybor.Jedni lubia chodzic do kina sami,inni w towarzystwie.Ot,problem rozwiazany.
No jasne, że tak... Każdy robi co chce. co lubi i co mu się tylko widzi.. Mi tam szkoda życia na czekanie na kogoś więc stratuję tu i tam wyborówym towarzystwie czyli swoim własnym ![]()
Wczoraj np. byłam na spotkaniu z podróżnikiem i pisarzem Radkiem Biczakiem...
W ubiegłym tygodniu potrzebowałam odrobiny samotności. Wziełam sobie urlop z pracy na jeden dzień i poszłam do kina, na 3 filmy, a potem na dobry obiad w restauracji.
z chodzeniem do kina jest dla mnie tylko problem wieczorami lub w weekendy, gdy jest dużo ludzi. Jeśli udaje mi się pójść rano, albo przed 18, to tylko muszę pokonać strach i osobę, która mi sprzeda bilet (i jak zawsze dziwnie popatrzy lub zapyta:jeden?), a potem jest już łatwo. Na sali mniej niż 20 osób, wokół mnie pusto i nikt nie zwraca na mnie uwagi.
Ostatnio w ten sposób zaliczyłam "Mroczne cienie".
Chociaż na komedię romantyczną wolę chodzić z koleżankami.
A ja tam zlewam, co myśli o mnie obsługa kina. To ich praca i winni o niej myśleć. ![]()
Kurcze,a co ma myśleć obsługa kina? Oni byliby jacyś dziwni gdyby cokolwiek o Was pomyśleli, a szczególnie źle ....
Cóż z samotnego wypadu do kina, jak ja robię sobie samotne wypady do zoo na dwuosobowym bilecie rocznym?
Nie widzę w tym nic złego. Kiedyś też poszłam sama. Chyba nie miałam z kim, a i nie przeszkadzało mi to- po prostu chciałam zobaczyć film na dużym ekranie. Jasne, czasem fajnie, gdy bliska osoba jest obok, ale chyba do kina przede wszystkim chodzi się na film, prawda? No właśnie, dlatego samotny wypad nie powinien być tragedią.
Ja też nie widze w tym nic złego
Jak jest fajny film to idę sama ( jasne że fajniej z kimś ) a co mi tam... przecież lepsze to niż nic...
nie ma w tym nic złego, choć marne szanse że kogoś poznasz
W kinie sama byłam wiele razy; będąc mężatką i wiedząc o tym, że mąż nie zaprosi mnie na kolację zapraszałam się sama, jadłam pyszne jedzonko, uśmiechałam się do obsługi i wracałam do domu..........(męża już nie ma) a ja dalej różne rzeczy robię sama....... Ostatnio byłam sama na grzybach - uwielbiam grzybobranie, a w związku z tym, że nikt nie wybrał się ze mną pojechałam sama jakieś 80 kilometrów w jedną stronę - uwielbiam prowadzić, więc frajda była nawet w samej jeździe, pogoda piękna, kanapki pyszne, muzyka interesująca w mp3 - odsłuchałam płyty, których wcześniej mi się nie udało, nazbierałam duży koszyk pięknych zdrowiutkich podgrzybków i nikt nie stękał, że nogi bolą, że jeść, pić, kupa, zimno, albo "jedźmy dalej bo tu grzybów nie ma". Naprawdę polecam samotne aktywności, bo wystarczy się przełamać a może się okazać, że wypoczniemy o wiele lepiej niż w zrzędzącym towarzystwie z racji np. "sparowania"...............
hehe a ja w końcu się odważyłam iść sama ![]()
Nie było tak źle.. powtórka będzie na pewno.
Nawet dawniej jak byłam zdeterminowana i nie miałam z kim wypaść na dyskę, to kilka razy byłam samiuteńka.
oo podziwiam, naprawde podziwiam, ja bym z anic tak nie umiala!!!!!!! Jak to robilas? Najpierw sama cos wypilas i na dsyke odwanym krokiem sama? Bo ja sama na dyske, w zyciu nie umiem tego sobie nawet wyobrazic..
Co do kina to wolę tam chodzić samemu, bo po to się idzie obejrzeć film a nie gadać. Można się umówić po filmie na jakiś wypad czy coś. Zresztą, wczoraj byłem sam na filmie (Jurassic Park 3d) a po kinie sam poszedłem do baru na piwo. Czy czułem się samotnie i źle ? nie, bo miałem w końcu trochę czasu tylko i wyłączenie dla siebie po ciężkim tygodniu w pracy. Bycie samemu można dobrze wykorzystać, a co kto sobie o mnie pomyśli ? jego sprawa, liczę się tylko "ja" i to bym "ja" dobrze się czuł. Wam też polecam takie podejście do tematu.
do kina z kims????????!!!!!!!!!!!!!!!! NIGDY!!!!!!!!!!!!!!! ![]()
tylko samemu
Lubię kino i dlatego nie zrezygnowałabym z obejrzenia dobrego filmu tylko dlatego, że w danym "momencie" nie mam z kim na niego iść. Chodzę czasem sama do kin studyjnych czy do multipleksów. Nie mam z tym problemu choć fajniej iść z kimś bo tedy można pogadać o filmie ![]()
Lubię kino i dlatego nie zrezygnowałabym z obejrzenia dobrego filmu tylko dlatego, że w danym "momencie" nie mam z kim na niego iść. Chodzę czasem sama do kin studyjnych czy do multipleksów. Nie mam z tym problemu choć fajniej iść z kimś bo tedy można pogadać o filmie
hm tak mi się nasunęło
że do kina czy na koncert samej iść to nie mam problemu, nie raz tak robiłam i jest ok! ale za to do teatru to jakoś sama nigdy nie poszłam i tam to nieswojo bym się czuła...
Ja lubie wszędzie chodzić sama, również do restauracji.
Ja jak juz sama to tylko na spavcery w pole. Tak to zawsze musze po prostu musze z kims inaczej czuję się bardzo źle i samotnie i mysle ze kazdy jest z kims a ja sama...:/
Coz bylam 2 razy sama w kinie bo bardzo mi zalezalo na tych filmach a naprawde nie mialam z kim...
wiec poszlam sama,ale w sumie żle sie czulam choc nie zaluje ze obejrzalam te filmy ale tak źle sie czula, ze juz nigdy nie zamierzam powtorzyc samotnych wypadów do kina. A do restauracji NIGDY SAMA tez nie pójde czy gdziekolwiek indziej. Sama to tylko na zakupy, albo na spacer polazic po jakims polu np.
Szczerze to dziwie sie ze az tylu was lubi samemu do kina i podziwiam za odwage ![]()
Szczerze to dziwie sie ze az tylu was lubi samemu do kina i podziwiam za odwage
Co prawda mi też jest w towarzystwie raźniej i przyjemniej, ale nigdy w życiu nie wpadłabym na to, że pójście do kina samemu, to akt odwagi
.
Wedlug mnie tak, to odwaga. Bo wydaje mi sie ze wiekszosc ludzi chodzi z kims do kina ;-)
bardzo często chodzę sam do kina. głównie dlatego że nie mam z kim. dziewczyny nie mam, a nie zawsze znajomi są chętni. ale czasami wręcz wolę pójść sam niż z kimś. jak mam ochotę obejrzeć sobie film tak żeby nikt mi nie przeszkadzał, to nie ma dla mnie znaczenia czy dom czy kino. w domu zawsze ktoś jest, w tv są reklamy, na komputerze często kiedy zapauzuję żeby pójść do toalety czy po coś do picia, to gdy wróce, to zanim włączę dalej często sprawdzę facebooka itp, i czasami potrafię zapomnieć nawet że oglądałem film.
w towarzystwie też nie raz byłem w kinie, w gronie przyjaciół i w tym oczywiście też nic złego nie widzę.
Ja mysle nad samotnym wypadem na dyskoteke jednak mam jakies opory przed tym. Kino to zaden problem jak idzie sie samemu ale dyskoteka to calkiem inna sprawa. Dobrze miec sie do kogos znajomego odezwac w takim miejscu.
No w kinie usiadzesz i nic oprócz patrzenia sie nie robi, a na dyskotece to juz raczej trzeba wykazać sie wieksza aktywnoscia. Ja bym sama sie jakos ze tak powiem, niesfojo czula na dyskotece :-/
No w kinie usiadzesz i nic oprócz patrzenia sie nie robi, a na dyskotece to juz raczej trzeba wykazać sie wieksza aktywnoscia. Ja bym sama sie jakos ze tak powiem, niesfojo czula na dyskotece :-/
Dokladnie. W kinie siadasz w fotel, patrzysz na ekran i tyle. Wlasciwie zadnej imterakcji z innymi ludzmi. A na takiej dyskotece chyba prawie kazdy jest z kims. To dziwne uczucie byc tak samemu gdy wszyscy dookola nie sa.
No raczej nikt sam nie chodzi. No niezbyt ciekawie tak samemu :-/ jak kazdy z kims
Ja zebym sama poszla i wmiare dobrze sama sie tam czula, to najpierw můsialamby sie lekko upic.
No raczej nikt sam nie chodzi. No niezbyt ciekawie tak samemu :-/ jak kazdy z kims
Ja zebym sama poszla i wmiare dobrze sama sie tam czula, to najpierw můsialamby sie lekko upic.
Sam nigdy nie byłem ale domyślam się jakie może to być uczucie / doznanie. Z drugiej strony można pomyśleć "Co mam do stracenia skoro tak mnie tam ciągnie a nie mam z kim iść?"
Nie powiem - alkohol może nieco poprawić humor ale wtedy jazda samochodem odpada.