netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdrada=samotność=koniec

26 odpowiedzi4 213 wyświetleńzałożony przez woyroy, 31.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada=samotność=koniec

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: zdrada=samotność=koniec

Witam
Na początku chciałbym wyjaśnić i opisac moje nieudane życie i do czego potrafi doprowadzić kobieta(chciałbym też otworzyć oczy WAM - drogie panie, kobiety, dziewczyny - dla niektórych z Was nie liczy się uczucie , oddanie - tylko jesteście jak modliszki- myślicie tylko o sobie). wiem , że zaraz zakrzyczycie mnie , ze się użalam nad sobą , że powinienem pozbierac się do kupy itp.... ale psychika każdego człowieka jest "INNA" - roztania , zdrady itp po niektórych ludziach "spływają" a niektórzy głęboko to przeżywają i nie potrafią sobie z tym poradzić (raczej w 100% należę do tej drugiej grupy) czyli do ludzi którzy jak się przywiązuja , pokochaja to oddaja sie całkowicie "związkowi" (może to błąd ale taki juz jestem)- to tyle w ramach wstępu a teraz do rzeczy!!!!!
Niestety moje życie pomimo starań nie potoczyło się jak należy . Nie potrafię go ułożyć lub trafiam na niewłaściwe osoby na mojej drodze. Niestety po odejściu kobiety (o niej powiem później) , która niestety kochałem nie potrafię dalej ciągnąć tego wiec postanowiłem skończyć z tym wrednym życiem!!!! Ale zanim to nastąpi chce przestrzec innych (rówieśników a przede wszystkim ludzi młodszych) aby każdą decyzje w życiu dokładnie przemyśleli, nie podejmowali pochopnie, spontanicznie decyzji a każdy swój krok dokładnie przemyśleli.

Nie wiem ile czasu tu zagrzeję i czy kto ktokolwiek to przeczyta ale muszę dać upust temu co mnie gnębi. Może bariera pęknie za dzień, dwa , a może za tydzień....sam nie wiem ale psychikę mam kompletnie rozjechaną (na razie wytrzymałem 4 tygodnie ale już widze że nie mam siły myśleć o tym , żyć z tym , - z każdym dniem jest gorzej!!!)

Może teraz się przedstawię
Mam 52l , mieszkam w małym miasteczku na południu polski. Do tej pory byłem osoba pracujacą na pełnym etacie, oraz prowadziłem od lat 90-tych dodatkowo działalność gospodarczą. Ożeniłem się w 84 r ale niestety - bedąc osobą "zagonioną" (jak wspomniałem etat+biznes) - pracując niejednokrotnie 24/24 (w zakładzie praca zmianowa np.noc a w dzień własny biznes) nie zwróciłem uwagi że życie rodzinne mi się rozpada i tak w 1997 roku żona odeszła (przy wspaniałej pomocy mojego "przyjaciela" - który okazał sie być bardziej jej przyjacielem - wiecie na pewno o co chodzi.
To rozstanie przeżyłem potwornie - nawet doprowadziło mnie do tego że wylądowałem w szpitalu na OIOM-e z zawałem serca a potem popadłem w cholerną depresje - już wtedy miałem dość życia ale jakoś powoli z tego wyszedłem.
Fakt - nikt nie jest doskonały i niestety byłem osoba nerwową , tzw "raptusem" ale za to nigdy nie latałem z koleżkami po knajpach a wręcz przeciwnie - uwielbiałem przebywać w domu (jak nie pracowałem), ceniłem ciepło rodzinne, uwielbiałem cos w domu własnoręcznie zrobić (a znam sie praktycznie na wszystkim począwszy od murarki,kładzenia gipsu, elektryce, gotowaniu, pieczeniu a skończywszy na biegłej obsłudze komputera

Po tych przejściach z byłą żona (ona może miała nadzieje że się nie podniosę)- postanowiłem poznać kogoś (nie cierpię samotności a od rozstania z poprzednią żona skończyłem wszelkiego rodzaju "koleżeńtwa") ..... i to był chyba największy błąd w życiu. Poznałem wówczas bardzo atrakcyjna blondynkę ale niestety o 13 lat młodszą. Byłem wówczas zdesperowany , przybity samotnością (do tego znacznie młodszy)i nie przemyślałem tego kroku.....
Po kilku spotkaniach przeprowadziła sie do mnie a po jakimś czasie ściągnęła swoją córkę - była wdową. Najpierw nic specjalnego do niej nie czułem ale po jakimś czasie po prostu zakochałem się w niej jak dzieciak. Fakt.... nauczyła mnie wiele a przede wszystkim wspaniałego sexu . Po jakimś czasie urodził się nam syn i wówczas zaczęła pokazywać "pazurki" . Dowiedziałem się o jej przeszłości (potrafiła sypiać z facetami zaraz po śmierci męża - którego też zdradzała np.potrafiła rzucić jego- jak jeszcze żył, córkę i wyjechać do przypadkowo poznanego włocha) Problemy się zaczęły jak przestały (trochę dziwne ale fakt..) jak przestały mi wychodzić jak ja poznałem wszelkie interesy - zaczęło brakować gotówki - bo co to przy młodej kobiecie jedna pensja ....... ech dokończę później bo jak sobie to przypominam to wyć mi sie chce i z chęcią aby o tym nie myśleć skończyłbym ze sobą dzisiaj.......
Załatwiłem sobie na razie 4 opakowania relanium..... ciekawe ile trzeba wziaść aby skutecznie odejść? 100-200 tabletek?

jak zaczął się kryzys z finansami wręcz wymuszała na mnie abym wziął jakiś debet, kredyt ....... ja głupi - możecie mi to w twarz powiedzieć - STARY I GŁUPI..... zapetliłem się w kredyty .... i padłem (i pomyśleć że to robiłem dla niej) a jak juz wszedł na moja pensje Mr.Komornik (obecnie kilkadziesiąt tysięcy wierzytelności)-otrzymałem "propozycję nie do odrzucenia" - ona postanowiła i wymusiła na mnie zgodę że będzie się "puszczać" za pieniądze - jak nie to odchodzi bo nie jest stworzona do skromnego życia a że była wówczas atrakcyjna kobietą, klientów podłapała natychmiast (kur....a i ja musiałem jej w tym pomagać) ponieważ była "ciemna" odnośnie komputera i internetu musiałem (żeby jej nie stracić) założyć profile, pocztę itd.
Boże - tylko ja wiem przez co przechodziłem przez te lata ..... jakie upokorzenia, nerwy, załamania.......... ale jej było tego mało!!!!! Zaczęła flirtować z facetami , umawiać się i oczywiście "pieprzyć" - chociaż w domu jej tego nie brakowało - trafiałem na to przez przypadek bo miałem dostęp do jej poczty , nk itd - taki był mój warunek. Co kilka miesięcy pojawiał się inny facet (oczywiście młody i bogaty) w jej życiu. Doszło do tego , że nie pogardziła księdzem z pobliskiej parafii. Jak trafiałem na ślad jakiegoś romansu potrafiłem jakoś ją wyprostować i przestawała romansować na jakiś czas ale to wracało jak zły sen co kilka miesięcy. Od jakiegoś czasu trafiłem na kolejny ślad nowej przygody erotycznej mojej kobiety - oczywiście przysięgała , że zerwie kontakty z tym facetem ale kilka dni temu gdy wróciłem z pracy (po nocnej zmianie) dom był pusty - nie było jej ,syna i ich rzeczy. Wyjechała niby do matki ale ja niestety wiem że prawda jest całkiem inna..... kur..a jak o tym myślę .... sam nie wiem czy to skończyć już , teraz czy jakoś pożyć jeszcze kilka dni - rozjechała mi psychikę całkowicie - może - jakbym do niej nic nie czuł to by było inaczej , może jakbym nie miał długów, był młodszy to może jakoś ułożyłbym jeszcze życie a jaka kobieta zechciałaby się związać z takim człowiekiem?Co z tego że mam dom,ogród,pracę jak nie ma przy mnie jej i syna.:(

Zacząłem pisać nawet bloga też ku przestrodze innym.... ale niestety.... odezwali się do mnie tzw "sekciarze" - czując łatwy kasek do przejęcia .
Powiedzcie mi kochani czy jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji? Zaznaczam , że zażywam środki antydepresyjne i niestety kompletnie nie działaja wręcz pogłębiają mój stan, ktoś mi doradził , że najlepszym lekarstwem jest poznanie kogoś ale...... po pierwsze nie potrafię wyjść z domu nawet wyjście na zakupy jest dla mnie "katorgą" a po drugie KTÓRA KOBIETA CHCIAŁABY SIE ZWIĄZAĆ Z CZŁOWIEKIEM "ZRUJNOWANYM"? Chyba żadna!!!!
Pozdrawiam wszystkich

2

Odp: zdrada=samotność=koniec

Woyroy, przede wszystkim do psychiatry! Skoro te leki, które bierzesz nie działają, to trzeba je zmienić.
Piszesz, że jestes bankrutem i z tego powodu żadna kobieta Cię nie zechce. Sprzedaj więc ten dom z ogrodem. Na pewno warty jest o wiele więcej niż kilkadziesiąt tysiecy długu. Spłać długi, a za resztę kup mieszkanko. Pewnie jeszcze Ci zostanie. Wyjdziesz na prostą.

3

Odp: zdrada=samotność=koniec

Po pierwsze uważam, że musisz uwierzyć w siebie i swój charakter, to nie Ty jesteś tym złym. 52 lata to nie koniec życia. Sama mam wujka, który zaczął swój nowy etap w życiu po ukończeniu... tak! 57 lat. I jest szczęśliwy, naprawdę szczęśliwy. To, w jaki  sposób piszesz, świadczy o tym, że potrafisz odróżnić co jest złe w życiu. Tylko musisz uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Musisz dać szanse sobie, żeby ktoś mógł Ci pomóc. Dobrze, ze znalazłeś się na tym forum. Ale nie zdarzy się cud, jeśli nie będziesz pracował nad sobą, a to zaczyna się chociażby właśnie od wyjścia na zakupy. I jeszcze jedno- nie jesteś ZRUJNOWANY !!! I wiedz, że ona po prostu na Ciebie ... nie zasługuje.

4

Odp: zdrada=samotność=koniec

Ha! Chyba wiem nareszcie dlaczego nie chce mnie żaden facet: nie mam nawet własnego mieszkania (nie mówiąc o domu), tylko gminne 40 metrów, nie mówiąc o ogrodzie i jedną pensję. JESTEM BANKRUTEM!!! Jakoś to przeżyję...

Ogarnij się się chłopie, zmień antydepresanty, złóż papiery o rozwód, PO ROZWODZIE sprzedaj dom z ogrodem i kup sobie 40 m z balkonem, a za resztę spłać długi. Życie nie kończy się na jednej..babie. Gdybym Ci opisała moje koleje losu, to złapałbyś się za głowę.

Jeszcze ułożysz sobie życie:)

5

Odp: zdrada=samotność=koniec

Moze pozyj jeszcze troche.
Trafiles na paskudna kobiete za przeproszeniem, ale takich nie jest tak duzo, wiec jest wielce prawdopodobne ze nastepna taka nie bedzie.
Ja osobiscie nie przykladam wagi do pieniedzy, odeszlam od meza bo mnie olal , dostalam jego dlugi i 3 dzieci do wychowania i co? Zyje jeszcze i staram sie nie myslec o przeszlosci i patrzec do przodu, co fajnego mnie czeka.
A jak po kaczce po mnie nie splywa bo uczuciowa jestem i prawie 20 lat z nim bylam.

A Twoj wiek jest idealny, bardzo bym sie cieszyla jesli jakis mily pan po 50tce obdarzyl by mnie taka miloscia bezgraniczna, niestety narazie musze ochlonac po moim malzenstwie, ale niedlugo napewno poszukam szczescia... i TY tez nie glupiej, bo raz to za stary jestes na glupoty a dwa to juz dosyc glupot narobiles.
Pozdrawiam

6

Odp: zdrada=samotność=koniec

Najpierw rozwod
Potem zajmij sie sobom ,zaczniij od dobrej terapii i do dziela
Uda sie ,musisz w to wierzyc ,ja tez dwa lata temu czulam jakby ktos mi wyrwal serce razem z podcieciem kolan
DZis juz niczego sie nie boje
A nie wszystkie kobiety to modliszki,ja np zostawiam wlasnie meza ,z bardzo duza kasa!!

7 Ostatnio edytowany przez woyroy (2012-05-31 15:18:58)

Odp: zdrada=samotność=koniec
margolcia napisał/a:

Ha! Chyba wiem nareszcie dlaczego nie chce mnie żaden facet: nie mam nawet własnego mieszkania (nie mówiąc o domu), tylko gminne 40 metrów, nie mówiąc o ogrodzie i jedną pensję. JESTEM BANKRUTEM!!! Jakoś to przeżyję...

Ogarnij się się chłopie, zmień antydepresanty, złóż papiery o rozwód, PO ROZWODZIE sprzedaj dom z ogrodem i kup sobie 40 m z balkonem, a za resztę spłać długi. Życie nie kończy się na jednej..babie. Gdybym Ci opisała moje koleje losu, to złapałbyś się za głowę.

Jeszcze ułożysz sobie życie:)

Żeby to było takie proste.......niestety rzeczywistość jest całkiem inna. Co z tego że mam -może źle napisałem wcześniej- to jest niezależne mieszkanie 3-pokojowe w domu wielorodzinnym i niestety dokad nie nastąpi sądowy podział majątku .... nie mam właściwie nic... nie mogę tego sprzedać itp... a wiadomo jak wyglada podział majatku z "rodziną".... zresztą .... mam to gdzieś.... nawet niech wezmą sobie całą moja część ...(po prostu..kiedyś zaniedbałem przepisanie na siebie części budynku którą otrzymałem .... )
Rozwód niepotrzebny - żyliśmy 14 lat na "kocia łapę"

Tylko - tak jak pisałem wcześniej - są różne charaktery , psychiki ludzkie - ja należę do osób które unikają hucznych imprez, zbyt zażyłych przyjaźni a 90% czasu wolałem spedzać w domu a najgorsza sprawa jest z tym , że jak sie do kogoś przywiążę, pokocham to "idę na całość" - mógłbym duszę za taką osobe oddać (przez to całe te moje problemy finansowe i depresja).
Wiem.... ciężko jest mnie zrozumieć , ale co poradzę , że taki jestem?
JUakby mnie ktoś z WAS zobaczył - pewnie po wygladzie stwierdziłby , że niemożliwe jest żeby u NIEGO się tak działo (180 mc wzrostu , silny ..kiedyś ćwiczyłem ciężary , uprawiałem taternictwo itp) .... ale wygląd zewnętrzny niestety nie idzie w parze z psychiką ....

p.s. niestety jest jeszcze większa prawda którą każdy z WAS zna...... kobiety są kilkukrotnie silniejsze psychicznie od mężczyzn!!! Dlatego chyba jest im łatwiej w życiu:(

8

Odp: zdrada=samotność=koniec
woyroy napisał/a:

kilka dni temu gdy wróciłem z pracy (po nocnej zmianie) dom był pusty - nie było jej ,syna i ich rzeczy. Wyjechała niby do matki ale ja niestety wiem że prawda jest całkiem inna..... kur..a jak o tym myślę .... sam nie wiem

tu w tym miejscu widzę szansę dla ciebie...
po co ci taka kobieta??? ona cię nie zrujnowała, ona cię zniszczyła
i bardzo super, że wyjechała, bo ta chora sytuacja sprowadziła cię do parteru
dostałeś szansę na uwolnienie się, przerwało się coś, co nie daje ci normalnie żyć

jesteś jak nakręcony.... złością!

lepsza złość, chęć wywalenia wszystkiego z siebie niż apatia
nie jest z tobą tak źle wink
już dziś możesz powiedzieć: ku*wa, jak dobrze, że to się wreszcie skończyło, sprzedam dom, spłacę długi i wreszcie zacznę żyć

czy to nie jest wykonalne?

9

Odp: zdrada=samotność=koniec

Raz pod górkę a raz z górki.. takie ejst zycie.. nigdy nie wiadomo kiedy dopadna nas potężne kłopoty ale tez nigdy nie wiemy kiedy pojawi się wielkie szczęście.. grunt to nie poddawać się.. Masz może gorsze dni teraz.. widzisz wszystko jeszcze czarniej .. daj sobie dzien dwa.. może papatrzysz na swoje sprawy inaczej? Tu sa mądre kobiety.. poczytaj.. popisz .. może będzie Ci lżej.. pozdrawiam..

10

Odp: zdrada=samotność=koniec

Niestety Malwina69 ma rację, raz jest się na wozie raz pod wozem..

A co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.

Rozwiodłam się 6 lat temu z miłością mojego życia, do dzisiaj tak naprawdę za nim tęsknię, bo tak jak Ty w miłości oddaję siebie całą i uwierz mi, było cholernie ciężko. Ale dałam radę, małymi kroczkami wychodzę z depresji, syn w tym roku zdał maturę i jestem z siebie dumna. Chociaż czasami miewam gorsze dni, to już wychodzę potańczyć, zdarza mi się zawiesić oko na jakimś panu....Idzie, mam nadzieję ku lepszemu...I Tobie się uda, tylko najpierw musisz sam siebie przekonać, że tego chcesz. Przygarnij psa ze schroniska, nie bedziesz wracał do pustego domu, a jego miłość odczujesz na każdym kroku. Spacery też Ci dobrze zrobią...
Pozdrawiam ciepło i 3mam kciuki

11

Odp: zdrada=samotność=koniec
margolcia napisał/a:

Niestety Malwina69 ma rację, raz jest się na wozie raz pod wozem..

A co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.

Rozwiodłam się 6 lat temu z miłością mojego życia, do dzisiaj tak naprawdę za nim tęsknię, bo tak jak Ty w miłości oddaję siebie całą i uwierz mi, było cholernie ciężko. Ale dałam radę, małymi kroczkami wychodzę z depresji, syn w tym roku zdał maturę i jestem z siebie dumna. Chociaż czasami miewam gorsze dni, to już wychodzę potańczyć, zdarza mi się zawiesić oko na jakimś panu....Idzie, mam nadzieję ku lepszemu...I Tobie się uda, tylko najpierw musisz sam siebie przekonać, że tego chcesz. Przygarnij psa ze schroniska, nie bedziesz wracał do pustego domu, a jego miłość odczujesz na każdym kroku. Spacery też Ci dobrze zrobią...
Pozdrawiam ciepło i 3mam kciuki

Mam Rybki ....Które zostawiła bo ciężko jej było oczko wodne z kaskadą zabrać smile:)... też akwarium zostawiła oraz budki dla ptaków które zrobiłem ale chyba z tego powodu że są w nich młode sikorki smile:) lub dlatego że nie umiała wyjść na drzewa smile:)

12 Ostatnio edytowany przez Dobra40 (2012-05-31 21:49:43)

Odp: zdrada=samotność=koniec

Twoje wypowiedzi bardzo przypominaja kogos tutaj ale to pewnie zbieg okolicznosci....
Jesli potraktowac to powaznie to nadaje sie to tylko do zgloszenia proby samobojczej.
Skad masz relanium?Przeciez to na recepte.Lekarz powinien wypytac co sie dzieje ze trzeba relanium i w tym przypadku powinien polecic pomoc psychologiczna.Kto pochopnie wypisuje recepty na psychotropy bez konsulatacji?Psychiatra?

Prosze wziac kartke dlugopis i zaczac od podstaw w punktach.
Swoje osiagniecia i porazki,cele,plusy i minusy tego nieudanego zwiazku,w punktach wypisz czego  oczekujesz od zycia od siebie,jak zaczac wychodzic z problemow.Moze nie wszystko na raz zacznij od tego co najwazniejsze czyli dlugi,wlasnosc mieszkania oraz plusy i minusy zwiazku.

Ale....,jesli jeszcze potrafisz pisac o ptaszkach i budkach to nie jest tak zle.

13

Odp: zdrada=samotność=koniec

Dobra rada.. a jak juz zrobisz bilans zysków i strat.. GRRRRRuba krecha i do przodu.

14

Odp: zdrada=samotność=koniec
Dobra40 napisał/a:

Jesli potraktowac to powaznie to nadaje sie to tylko do zgloszenia proby samobojczej.
Skad masz relanium?Przeciez to na recepte.Lekarz powinien wypytac co sie dzieje ze trzeba relanium i w tym przypadku powinien polecic pomoc psychologiczna.Kto pochopnie wypisuje recepty na psychotropy bez konsulatacji?Psychiatra?

.

Czy to ważne? mam to gdzieś - napisałem tego posta tylko aby przestrzec innych przed pochopnymi decyzjami życiowymi, przed zaslepieniem itp.... moze komus otworze oczy!!!

15 Ostatnio edytowany przez Dobra40 (2012-05-31 22:15:44)

Odp: zdrada=samotność=koniec
woyroy napisał/a:
Dobra40 napisał/a:

Jesli potraktowac to powaznie to nadaje sie to tylko do zgloszenia proby samobojczej.
Skad masz relanium?Przeciez to na recepte.Lekarz powinien wypytac co sie dzieje ze trzeba relanium i w tym przypadku powinien polecic pomoc psychologiczna.Kto pochopnie wypisuje recepty na psychotropy bez konsulatacji?Psychiatra?

.

Czy to ważne? mam to gdzieś - napisałem tego posta tylko aby przestrzec innych przed pochopnymi decyzjami życiowymi, przed zaslepieniem itp.... moze komus otworze oczy!!!

Skoro niewazne to po co pisac a oczy trzeba bylo miec samemu otwarte.
Powiedzcie mi kochani czy jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji? Po co to pytanie?

Nie rozumiem odpowiedzi.

16

Odp: zdrada=samotność=koniec
Dobra40 napisał/a:

Powiedzcie mi kochani czy jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji? Po co to pytanie?

Nie rozumiem odpowiedzi.

Sorry - rzeczywiscie nieswiadomie w trakcie pisania napisałem to głupie zdanie(jakas lawina mysli która tu przedstawiłem). Jak pisałem ten post jest ku przestrodze innym - jak ktos chce to niech przeczyta, jak nie - to nie
Temat do zamknięcia

17

Odp: zdrada=samotność=koniec

widzę, że i na tym forum wątek wzbudził kontrowersje ...

18

Odp: zdrada=samotność=koniec
woyroy napisał/a:
Dobra40 napisał/a:

Powiedzcie mi kochani czy jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji? Po co to pytanie?

Nie rozumiem odpowiedzi.

Sorry - rzeczywiscie nieswiadomie w trakcie pisania napisałem to głupie zdanie(jakas lawina mysli która tu przedstawiłem). Jak pisałem ten post jest ku przestrodze innym - jak ktos chce to niech przeczyta, jak nie - to nie
Temat do zamknięcia

Witam Woyroy.Poruszyła mnie Twoja historia. Może i nieświadomie napisałeś to pytanie,ale ja myślę,że to krzyk o pomoc. Wcale nie chcesz popełnić samobójstwa i bardzo dobrze. Moze taka myśl przemknęła Ci przez głowę, ale Ty chcesz żyć!!! Kiedy wali nam się świat, to pojawiaja sie tego typu mysli, ale zwykle to chwilowe. Pomyśl o tym ,ze oprócz tej kobiety masz jeszcze wspanialego syna, który potrzebuje ojca! Poza tym jest mnóstwo fantastycznych wartościowych kobiet! Z tą panią daj sobie spokój, ale pamiętaj o synu!Nie daj się jej więcej zmanipulować. Żyj dla dziecka,dla siebie... Jeszcze wiele pięknych chwil przed Tobą. Zadbaj o siebie. Długi to nie koniec świata! Poradzisz sobie! Pierwszy krok jaki powinieneś poczynić to wizyta u dobrego specjalisty, zmiana leków, terapia. Zobaczysz dobrze dobrane leki czynią cuda! Poczujesz jeszcze,ze możesz wiele, jeszcze będziesz szczęśliwy.
Pozdrawiam serdecznie i mocno trzymam kciuki!

19 Ostatnio edytowany przez Dobra40 (2012-06-01 01:01:49)

Odp: zdrada=samotność=koniec
woyroy napisał/a:
Dobra40 napisał/a:

Powiedzcie mi kochani czy jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji? Po co to pytanie?

Nie rozumiem odpowiedzi.

Sorry - rzeczywiscie nieswiadomie w trakcie pisania napisałem to głupie zdanie(jakas lawina mysli która tu przedstawiłem). Jak pisałem ten post jest ku przestrodze innym - jak ktos chce to niech przeczyta, jak nie - to nie
Temat do zamknięcia

Sorki woyroy,
dla mnie to co powypisywales to jeden wielki chlam i stek bazgrolow.
Jesli sytuacja jest prawdziwa to nie jestes bez winy,i nie piszesz ku przestrodze ale szukasz usprawiedliwienia dla siebie no i czekasz az ktos cos za Ciebie zalatwi,poszuka pomyslu co dalej.

...a po drugie KTÓRA KOBIETA CHCIAŁABY SIE ZWIĄZAĆ Z CZŁOWIEKIEM "ZRUJNOWANYM"? Chyba żadna!!!!
Pozdrawiam wszystkich...

a moze sednem postu jest to ostatnie zdanie,litowanie sie nad nieszczesnikiem niejedna juz doprowadzilo do rwania wlosow z glowy, sadu i stwierdzenia ale dalam sie nabrac.
Masz racje zadna ogarnieta kobieta nie da sie wylorzystac ani uczuciowo ani finansowo komus kto sam niepotrafi sie ogarnac.

20 Ostatnio edytowany przez cronos_pl (2012-06-01 10:43:48)

Odp: zdrada=samotność=koniec

Ech ja bym tak powiedział woyroy ... pieniądze to nie wszystko ale ...(wszyscy znamy resztę tej wypowiedzi) ale moim zdaniem zdrowie jest najważniejsze ... reszta to pikuś ... pisałem już wcześniej szef takiej firmy komputerowej z owocem w znaku nic nie mógł zrobić jak zdrowie padło. Kasa raz jest raz jej nie ma ... niektórym się udaje inni czasami upadają i wstają silniejsi. Trudno teraz znaleźć słowa pocieszenia i tłumaczyć, że czas leczy rany. Patrząc na twoją historie z "boku" nie będąc emocjonalnie zaangażowany z twoją osobą czy rodziną to każdy tobie powie "chłopie dobrze, że się tak stało" Alfonsem chciałeś być ? Pewnie ta twoja blondynka jest piękna i sex z nią był boski. Ale nie daj się zwariować ... Faceci już tak mają w każdym wieku te same błędy ...

21

Odp: zdrada=samotność=koniec
cronos_pl napisał/a:

Ech ja bym tak powiedział woyroy ... pieniądze to nie wszystko ale ...(wszyscy znamy resztę tej wypowiedzi) ale moim zdaniem zdrowie jest najważniejsze ... reszta to pikuś ... pisałem już wcześniej szef takiej firmy komputerowej z owocem w znaku nic nie mógł zrobić jak zdrowie padło. Kasa raz jest raz jej nie ma ... niektórym się udaje inni czasami upadają i wstają silniejsi. Trudno teraz znaleźć słowa pocieszenia i tłumaczyć, że czas leczy rany. Patrząc na twoją historie z "boku" nie będąc emocjonalnie zaangażowany z twoją osobą czy rodziną to każdy tobie powie "chłopie dobrze, że się tak stało" Alfonsem chciałeś być ? Pewnie ta twoja blondynka jest piękna i sex z nią był boski. Ale nie daj się zwariować ... Faceci już tak mają w każdym wieku te same błędy ...

Ja sie dziwie waszym komentarzom.
Ten post woyroy-a to jedna wielka sciema.Naiwnej pewnie mamuski szuka i wspolczucia.Wycycka,skorzysta i narobi dlugow.Wcale sie nie zdziwie jak juz zdazyl do kogos na priv napisac.
Wyobrazacie sobie meza ktoremu zona mowi ze bedzie sie puszczac za kase a on jeszcze jej w tym pomaga?I tym podobnych pare kwiatkow tam jest jeszcze.

22

Odp: zdrada=samotność=koniec

Dobra40 chcesz kopać leżącego? Rozumiem,że możesz mieć inne zdanie na ten temat ale nie powinnaś obrażać człowieka,który jak większość osób na tym forum chce się wyżalić,znaleść pocieszenie. Każdy popełnia błędy i moim zdaniem właśnie ta osoba próbuje znaleść sposób  by odnaleść na nowo sens życia, być może jak mówisz również usprawiedliwić się przed sobą.
Człowiek mówi o zamiarze samobójstwa, ogromnym cierpieniu a Ty mieszasz go z błotem.
Woyroy życie ma sens, cokolwiek by się nie działo.. Mimo,że momentami życie bywa okrutne trzeba z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wierzę,że te doświadczenia uczynią Cię silniejszym i kiedyś będziesz cieszył się z tego,że nie żyjesz z taką kobietą.
3mam za Ciebie mocno kciuki! wink

23

Odp: zdrada=samotność=koniec
Słonko91 napisał/a:

Dobra40 chcesz kopać leżącego? Rozumiem,że możesz mieć inne zdanie na ten temat ale nie powinnaś obrażać człowieka,który jak większość osób na tym forum chce się wyżalić,znaleść pocieszenie. Każdy popełnia błędy i moim zdaniem właśnie ta osoba próbuje znaleść sposób  by odnaleść na nowo sens życia, być może jak mówisz również usprawiedliwić się przed sobą.
Człowiek mówi o zamiarze samobójstwa, ogromnym cierpieniu a Ty mieszasz go z błotem.
Woyroy życie ma sens, cokolwiek by się nie działo.. Mimo,że momentami życie bywa okrutne trzeba z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wierzę,że te doświadczenia uczynią Cię silniejszym i kiedyś będziesz cieszył się z tego,że nie żyjesz z taką kobietą.
3mam za Ciebie mocno kciuki! wink

Slonko,Sloneczko,poczytaj wszystkie moje posty ktore napisalam na tym forum i poczytaj wszystkie w tym watku to moze zrozumiesz,ja nigdy nie kopie lezacego a i woyroy lezacy nie jest.
A jesli ktos pochopnie sie wypowiada niech posty woyroy-a przeczyta trzy cztery lub wiecej razy,wtedy dostrzeze pare rzeczy.
Takie fora sa  monitorowane i krzywda sie nikomu nie stanie.A zreszta wczesniej napisalam ze taki post nadaje sie do zgloszenia proby samobojczej na co autor ze co to kogo obchodzi, skad ma leki itp.I zaraz stwierdzil ze konczy watek.
Nic nie poradze ze woyroy jest dla mnie oszustem szukajacym naiwnej.A desperat zupelnie inaczej sie zachowuje.

24

Odp: zdrada=samotność=koniec

Pod pewnymi wzgledami masz racje,kobiety sa silniejsze naprawde psychicznie,myslalem ze jest odwrotnie na plaszczyznie ze u mnie skrajne ekstremalne zamilowania i ani serce drgnie i 'gacie suche',tylko kobieta potrafi'wyrwac faceta z butow'.Mysle ze powinienes sie pozbierac[trudne],okresl sobie cel jakis plan i go realizuj ale konsekwentnie,odzyskasz najpierw wiare w siebie a za tym nastapi cala reszta.Relanium,alkochol to dla cieniasow,moze uczyn cos na co nie miales odwagi nigdy w zyciu,tylko nie czytaj opatrznie,ja musialem sobie najpierw udowodnic ze jestem silny i twardy ale po grudzie to szlo na poczatku ale wrocilem do tej formy,tylko samotnosc i czasem wspomnienia mnie gruzuja czasem,ale tez w tym temacie sie zbieram.Wiem co to znaczy byc za kobieta ale niestety zycie inaczej sie uklada czasem i nalezy sie z tym pogodzic.Pozdrawiam.

25

Odp: zdrada=samotność=koniec
woyroy napisał/a:
margolcia napisał/a:

Niestety Malwina69 ma rację, raz jest się na wozie raz pod wozem..

A co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.

Rozwiodłam się 6 lat temu z miłością mojego życia, do dzisiaj tak naprawdę za nim tęsknię, bo tak jak Ty w miłości oddaję siebie całą i uwierz mi, było cholernie ciężko. Ale dałam radę, małymi kroczkami wychodzę z depresji, syn w tym roku zdał maturę i jestem z siebie dumna. Chociaż czasami miewam gorsze dni, to już wychodzę potańczyć, zdarza mi się zawiesić oko na jakimś panu....Idzie, mam nadzieję ku lepszemu...I Tobie się uda, tylko najpierw musisz sam siebie przekonać, że tego chcesz. Przygarnij psa ze schroniska, nie bedziesz wracał do pustego domu, a jego miłość odczujesz na każdym kroku. Spacery też Ci dobrze zrobią...
Pozdrawiam ciepło i 3mam kciuki

Mam Rybki ....Które zostawiła bo ciężko jej było oczko wodne z kaskadą zabrać smile:)... też akwarium zostawiła oraz budki dla ptaków które zrobiłem ale chyba z tego powodu że są w nich młode sikorki smile:) lub dlatego że nie umiała wyjść na drzewa smile:)

Nie jest Z Tobą tak źle, bo masz jeszcze poczucie humoru:)

Tylko nijak Cię nie widzę z tymi rybkami na spacerze...

26

Odp: zdrada=samotność=koniec

Witaj,
tak samo jak mężczyźni i kobiety wykorzystują i wyjątki od reguły są w obu przypadkach. Nie doradzam Ci brania antyprochów, tylko udanie się na terapię, wiem co mówię. Staniesz szybciej na nogi zobaczysz, sama się podnoszę i gdyby nie moja terapeutka byłoby mi dużo ciężej. Trzymam kciuki

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdrada=samotność=koniec

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026