Mam problem dlatego w sumie tu jestem. Miałam faceta ponad rok mieszkaliśmy razem, byliśmy zaręczeni,planowaliśmy wspólne życie. Jest uzależniony od trawy pali już jakieś dziesięć lat dodatkowo siedzi w tym głębiej niż mi się wydawało. Okłamywał mnie przez 9 miesięcy że z tym skończył a potem sam mi powiedział że palił codziennie, albo co drugi dzień. Kiedy z Nim byłam zaczęłam pracować w tej samej firmie co On ale w biurze. Razem ze mną pracuję facet , z którym się zaprzyjaźniłam . Kiedy z moim facetem się kłóciłam o trawę Konrad - kolega z biura zawsze przy mnie był, wspierał mnie, podnosił na duchu. Nie miałam już siły trwać w tym związku i po kilku rozmowach z Konradem zebrałam w sobie siłę żeby się wyprowadzić od narzeczonego , wrócić do domu rodzinnego i przeczekać. Widywałam się z Grześkiem - moim facetem codziennie przez 8 h w pracy. Olewał to wszystko bawił się moimi uczuciami. Myślał że żartuję że wrócę bo nie raz było tak że się pokłociliśmy spałam jedną noc w domu rodzinnym i wracałam ale teraz trwało to miesiąc ponad. Do czego zmierzam Konrad , bardzo mnie wspierał jak się rozstałam z Grześkiem, nigdy nie odmówił mi pomocy, rozmowy natomiast Grzesiek nawet jak byliśmy ze sobą nigdy nie miał czasu ze mną porozmawiać. Twierdził że spędzamy mnóstwo czasu ze sobą w pracy. Kiedy się rozstaliśmy , spotykałam się po przyjacielsku z Konradem aby pogadać . Między Nami nie było żadnego romansu czysta przyjaźń. Jednak po kilku spotkaniach zaczęliśmy coś do siebie czuć. Czułam się przy Nim bezpieczna, czułam także poczucie stabilizacji czego nie mogłam się spodziewać po Grześku. Zaczęłam być z Konradem. Jednak wszystko było w konspiracji, nie chcieliśmy robić afery w firmie ponieważ tam wszyscy się znają są wieloletnimi przyjaciólmi. Ja także pomimo wszystko nie chciałam aby Grzesiek się o tym dowiedział, bo nie chciałam aby cierpiał. Jednak wszystko wyszło na jaw. Grzesiek zaczął unikać zarówno mnie jak i Konrada. Po tygodniu wywalczyłam spotkanie z Grześkiem aby mu wszystko wyjaśnić. Powiedziałam co i jak było i wszystko jakoś się naprostowało w naszych relacjach. Sprawa jest tego rodzaju że Grzesiek chce do mnie wrócić a Konrad ze mną jest. Do Grześka coś czuję jak i do Konrada. Pomimo iż Grzesiek ma 30 lat a Konrad 25 lat widzę diametralną różnicę w ich myśleniu. Konrad jest bardziej poważny ustatkowany , a Grzesiek dosłownie jak duże dziecko. Nie wiem kompletnie co mam zrobić. Wiem że Grzesiek nie zrezygnuję z tego co robi i nie przestanie palić bo sam mi to powiedział. Jednak strach , obawy przed tym że nie wyjdzie mi z Konradem są ogromne. Nie chcę też aby któryś z Nich cierpiał z mojego powodu. Boję się nowego związku z Konradem ale też boję się powrotu do tej codziennej walki z Grześkiem o jego nałóg. Liczę na cenne rady.
Podobne tematy
Wyobrażasz sobie życie z Grześkiem? Pomyśl...jesteś w ciąży i potrzebujesz spokoju a byście się ciągle kłócili o trawę...albo jakbyś urodziła...przy dziecku trzeba wiecznie być...chciałabyś czasem mieć chwilę dla siebie,zostawisz dziecko z Grześkiem? Nie sądze...od razu pierwszą myślą byłoby,że dziecko w łóżeczku płacze a Grześ jara trawkę...nie ma co zastanawiać się nad związkiem z takim kimś...uzależnionym od trawy.Niech On najpierw dojrzeje do związku bo z tego co napisałaś...faktycznie jest jak dziecko.
Tez miałam kiedyś faceta, który za moimi plecami palił trawe. Ja go olałam i jestem teraz szczęśliwa i ułożyłam sobie życie a on podobnie jak Twój Grzesiu... duże wiecznie imprezujące dziecko... nie polecam tego typu facetów. Moim zdaniem nie powinnaś wracać do Grześka bo i ak w tej kwestii nic nie nie zmieni... a jak nie jesteś pewna czy chcesz być z Konradem to po prostu zostańcie przyjaciółmi jak na początku nic na siłę...
mysle, ze gdyby przestal palic szybko byscie o tym zapomnieli. Paru moich znajomych naduzywa tego rodzaju substancji i wydaje im sie, ze jest ok ale nie widza siebie z boku jak szybko to rujnuje zycie. mysle, ze dobrze postapilas. Musisz jeszcze tylko w tym postanoowieniu wytrwac
Powiem tak On mi sam powiedział że nie przestanie palić , ja sama sobie też zdaję z tego sprawę. On poprostu za głęboko w tym siedzi a po za tym no nie wiem jak to określić ale nie tylko to gówno pali ale także ... Bądź co bądź ma z tym styczność 24/24 i to jest właśnie najgorsze... Wytrwać właśnie nie jest tak łatwo dlatego że ze sobą pracujemy, nie ma nawet jak o Nim zapomnieć , bo kładąc się spać oraz budząc rano mam niestety taką świadomość że spotkam Go w pracy co sprawia że jestem słabsza...
Podobno jeżeli kobieta ma dylematy pomiędzy dwoma facetami, z kim powinna być, to nie powinna być z żadnym z nich. Jeżeli naprawdę sie kogoś kocha, to raczej się to wie. Niestety czasami nawet milosc nie wystarcza... W Grześku przeszkadza Ci jaranie, w sumie rozumiem to. Ale jeżeli on nie chce tego zmienić to Ty tez na sile tego nie zmienisz. Jest dorosłym facetem wiec chyba powinien mieć już jakieś priorytety życiowe i wiedzieć gdzie kończy się zabawa, a gdzie zaczyna odpowiedzialność. Wiec zadaj sobie pytanie, czy któryś z nich jest facetem, z którym chcesz spędzić resztę życia, założyć rodzinę i czy któryś z nich może być dla Twoich przyszłych dzieci wzorem do naśladowania....
Jeżeli chodzi o wzór do naśladowania dla moich dzieci to widzę go w Konradzie. Nie chciałabym bać się zostawić swojego dziecka z Grześkiem jadąc np. na zakupy i myśląc czy dziecko jest bezpieczne czy nie jara przy nim. Po za tym Jego koledzy tak robią. Żony zostawiają im dzieci a Oni bardzo często pilnują ich zjarani...
To chyba masz odpowiedz.... po co komplikować sobie życie, zmieniac kogoś na sile, czy czekać az on sam łaskawie dorośnie, a Tobie będzie uciekać życie przez palce.
Zgadza się, jednak Konrad zna się dobrze z Grześkiem a w dodatku wszyscy razem pracujemy. A w pracy przecież spędzamy dużo czasu. Łatwo jest powiedzieć sobie dość jak Go nie widzę ale widuję się z Nim codziennie i wtedy wszystko wraca. Nie mogę się odnaleźć w tej sytuacji...
To masz rzeczywiście utrudniona sytuacje. Fakt, faktem widywanie codziennie byłego nie jest dobre dla żadnej ze stron... tu akurat nie da się znaleźć idealnego rozwiązania, jeżeli nie jest możliwe jakieś przeniesienie na inny dział, to pozostaje chyba tylko szukanie innej pracy, chociaż wiem, ze z tym to nie tak "chop siup".... jednak w innym przypadku ciągle będziesz żyć w zawieszeniu a dylematy będą powracać, dopóki nie zerwiesz definitywnie z przeszłością.... a jakie jest zdanie Konrada na ten temat, ma jakiś pomysł?? bo w końcu dla niego ta sytuacja tez jest delikatnie mówiąc niezręczna...