netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Po upływie 2 lat to może nadal do obrzydzenia męczyć ?!

1 odpowiedź1 983 wyświetleniazałożony przez SonAndros, 30.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po upływie 2 lat to może nadal do obrzydzenia męczyć ?!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1 Ostatnio edytowany przez SonAndros (2012-05-30 18:02:06)

Temat: Po upływie 2 lat to może nadal do obrzydzenia męczyć ?!

Witam,
Nazywam się Piotrek. Już kiedyś temat o byłej zakładałem, troche osób się wypowiedziało. Nie będę go ponawiał bo nie w tym rzecz. Pomijam, że w związku byłem traktowany jak zabawka i tak samo kopniety w tylek po 5latach. Problem tkwi w powracających wspomnieniach. Przez ponad rok od rozstania nie widywałem byłej, ból i smutek był. Teraz od jakiegoś czasu czasami na nią "wpadam". Zawieszam wzrok na jej dumnej minie, przechodze dalej obok słyszać pozostawione bez jej odpowiedzi "cześć". Niby nic w tym dziwnego, bywa, przecież ona "mnie nie zna". To akurat mnie nie przejmuje. W tym wszystkim najgorsze jest to, że gdy na nią spojrze po chwili włączają się wspomnienia, taka fala napływa. A żeby to jeszcze były jakieś negatywne to bym zrozumiał bo zostałem konkretnie wykiwany. Niestety, wręcz przeciwnie. Same przyjemne wspomnienia, wspólnie spędzone chwile, na dodatek jakieś takie realistyczne. Nie wiem skąd to się bierze. Wydaje mi się, że po 2latach powinno to jakoś "wyparować", nie mieć żadnego znaczenia. Przeszkadza mi to bardzo, że aż sam czuje do siebie pretensje. Mam sto innych rzeczy na głowie, pracuje, pracuje, studia za chwile w Akademii Morskiej zaczne, pracuje, poświęcam sobie czas, pracuje, spłacam kredyt na wykupienie swojego własnego mieszkania co jest dla mnie wielkim sukcesem i pewnym punktem na reszte życia. Totalnie od rozstania się zmieniłem i dojrzałem a tu mi wyobraźnia plata figle i pompuje do głowy obraz, który przykro się zakończył. Czasami też kreuje przyszłość "a gdyby"...Osobą "nienawidzącą"? czy innym nie jestem, wmówić sobie tego nie umiem i później patrzeć z krytycznego punktu widzenia na swój związek bo nawet tak nie czuje
Przez co czasami siadam i zastanawiam się dokąd zmierzam. Wszystko co robie, co osiągnełem niszczy mi kilka nieznaczących już teraz chwil z przeszłości. Totalny bezsens.
Może nadal coś w podświadomości mi tkwi ?, nie znajduje wytłumaczenia na powracające wspomnienia o osobie, która mnie wyrolowała. W jakimś tam stopniu zrzucam wine na serce, które to nadal może uczucie pompować i brakuje mu mojego głosu recytowanych przeze mnie wierszy, które to kiedyś pisałem.
W opinii znajomych mam opinie jako ukształtowany, uporządkowany go granic facet. Z planem, z pomysłem, z uśmiechem, trochę "małomówny i cichy" przez ciągłe siedzenie w pracy. No i najgorsze: samowystarczalny (w sensie wszystko zrobie sam, dam rade big_smile- bez skojarzeń big_smile). Jakby nie patrzeć wariatem nie mogę być (to, że lubie jeździć na moto to nie powinno mieć wpływu). Ewentualne porady u psychologa odpadają bo czuje się zdrowy i świadomy. No bo po co ?
"
-Dzień dobry, terroryzuje mnie dziewczyna
*Pan z nią pogada i wyjaśni sprawę
-Ale nie jesteśmy razem
*To pan uda się na Policje
-ale ona robi to w myślach
*a skąd pan to wie ?
-bo to moje myśli...
*hę ?!
"
No niby to trochę żałosne ale mi to podcina skrzydła. Ktoś powie "lecz się albo szukaj sobie dziewczyny". No nie bardzo bo szukać to można grzybów w lesie. Ma osoba uważa, że kobiete/faceta należy zainspirować swoją osobowością, poczuć "prąd" patrząc tej osobie w oczy. No ale nie w tym rzecz bo tego etapu nie rozpocząłem w swoim życiu. Za bardzo stały uczuciowo jestem, po drugie trzeba w wieku 22lat spełnić się zawodowo i podoba mi się ten "wyścig szczurów", mam wolną rękę i mogę korzystać, po trzecie zauważyłem, że kobiety na łysych facetów nie zwracają uwagi big_smile hahah

Cóż a może najprostszym rozwiązaniem jest to, że mam dusze romantyka i gdzieś wewnętrznie jakiś organ nie może pogodzić się do tej pory ze stratą osoby o którą się dbało, szanowało, a miłość pielęgnowało. Trochę to słabo do mnie przemawia bo jednak wolę wierzyć w przemiane swojego życia, KATHASSIS aniżeli w to, że ludzie się nie zmieniają tylko czas i data w kalendarzu...
Tak, wiem, że życie wspomnieniami popsuje mi przyszłość. Niby proste a jakże skomplikowane

Jak tu rozwiązać ten problem, może jakaś książka

tekst może i o niczym, bez większego sensu ale jakoś tak łatwiej przelać myśli na papier. Ktoś mówił, że najlepsze na smutki to kieliszek wódki ale nie pije bo dbam o forme i .... pracuje

pozdrawiam

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po upływie 2 lat to może nadal do obrzydzenia męczyć ?!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026