Witajcie ! Jestem tutaj pierwszy raz... Mam 33 lata...
Narzeczona zostawiła mnie po 8 latach związku, było nam dobrze, kochałem ją (i nadal kocham) a ona mnie. Mysleliśmy nad ślubem, zamieszkaniu razem i dzieciach.
1 maja oznajmiła mi że nie chce ze mną być - powody były rózne, do najśmieszniejszych po bardziej poważne: np. zrywa ze mną bo nie chcę z nią tańczyć na np. weselu aż po słowa typu że jestem nic nie wartym człowiekiem, że nic do mnie nie czuje. Walczyłem do 12 maja, przynosiłem kwiaty, płakałem, błagałem. Mówiła mi że przemyśli sprawę że chce rozłąki na miesią dwa a pózniej powie mi czy chce ze mna być.... Pisała smsy że nie wie co czuje i myśli nad sprawą.
Nie wiedziałem o co jej chodzi ale cierpliwie czekałem...
Jakiez było moje zdziwienie kiedy w pracy dowiedziałem się (ok 14 maja) że Ona jest z innym, dokładnie z kolegą z pracy - bezrobotnym (zwolnili go),wywyższającym sie imprezowiczem. Mówili mi że uprawiają seks (po 2 tygodniach od rozstania !),razem balują, pija alkohol... Koleś chwali się wspólnym znajomym, kolegom że z nią spi (uprawia seks).
Napisałem do niej sms że o wszystkim wiem, że mnie okłamywała że nie umiała szczerze powiedzieć mi o co chodzi. Dlaczego od razu kiedy byłem u niej nie usiadła że mną i nie powiedziała o co chodzi, że poznała kogos. Po co dawała mi nadzieje ? Napisała tylko - PRZEPRASZAM i tyle. Kilkakrotnie wbiła mi nóż w serce, nie wiem czy nie wiedziała że jeszcze bardziej mnie rani okłamując mnie i dając nadzieję ? Czy jest bez sumienia ? Czy tak ten koleś (młody 23 lata) zawrócił jej w głowie ?
Czy dziewczyna mogła się tak bardzo zmienić ze spokojnej,sympatycznej dziewczyny w takie coś ?
Nie chcę jej powrotu - brzydzę się nią wręcz jej nienawidzę ale nadal ją kocham. Czuję ogromny ból że wywinęła mi takiego wała, zalega mi na sercu, tęsknota i myślenie są nie do zniesienia, no i samotność. Nie wiem co mam począć - prawie nie jem, schudłem bardzo a jeszcze muszę z nią pracować. Pomóżcie !
Podobne tematy
Bardzo bolesna sprawa ,ale niestety tak to niekiedy bywa -8 lat w związku to kawał czasu Ja myślę że zgubiła Was rutyna to tak jak w małżeństwie ,a wy to tak jak prawie małżństwo z takim stażem .Związki trzeba pielęgnować - i cały czas zdobywać jeden drugiego ,bo najgorsze jest to gdy jestesmy juz tak pewni siebie co do tej drugiej osoby że gdy już ja mamy to nic nie musimy robić - bo przecież jest moja -mój ..bo tyle jestesmy razem ....i nic nie może nas rozdzielić ..nie staramy sie i zabiegamy i nie pielęgnujemy uczuć ..i własnie wtedy pojawia sie ten nowy -ta nowa inny..inna zwariowana-ny ...i podsyca i pokazuje inny fajny*zwarowany seks, zabawę ..umie czarowac flirtować itd.....i własnie wpadamy jak sliwki w kompot.....Wiem coś o tym ,bo tak własnie ma mój syn tez 8 lat na początku szaleńczo zakochany a teraz ,widzę że o nic sie nie stara ,bo po co?..nieraz to nie mogę ich zrozumieć - rozchodzą sie ,wracaja -jakaś dziwna szarpanina -do puki jedno z nich nie wpadnie na jakiegoś ,na kogos kto rozkocha ,pokaże inna miłosć.........Życzę Ci powodzenia ,i miłosci ....A ona zobaczysz przyjdzie taki czas że będzie chciała wrócić ...ale czy ty będziesz chciał ...watpię ....Powodzenia
Okłamywała cię, dawała nadzieję, bo traktowała cię jak koło rarunkowe..... jak nie wyjdzie jej z tamtym kolesiem , to wróci do ciebie. Byłeś za dobry, może za spokojny, potrzebowała urozmaicenia, no i je znalazła. Potraktowała cię instrumentalnie i bardzo przedmiotowo... bardzo współczuję i rozumiem. Jak tamtemu facetowi się znudzi, to wróci do ciebie, płacząca, przepraszająca, i jeszcze będzie pewnie starała się udowodnić ci że pewnie ty sam wepchnąłeś ją w łapy tamtego kolesia.
Myslalam ze tak moga zachowywac sie tylko mezczyzni. Widac mylilam sie. Kobieta nie warta zachodu,wszystko moze sie stac w naszym zyciu tylko trzeba byc szczerym i odwaznym.zeby to powiedziec. Poza tym jak jej sie nie podobalo to moga usiasc i porozmawiac ze cos sie dzieje w waszym zwiazku. Przeszedles juz kawalek drogi jeszczetroche przed toba ale wygrasz ta walke i nie pozwolisz upokazac sie. A chlopaczek mlody poszaleje sobie ze starsza babka i ja pozegna bo po co mu"stara baba"
Najgorsze jest to, że wszystko trzeba budować od nowa. Mnie zostawił po 6latach, wręcz krzyczał, że nie chce ślubu, dzieci. Co ja mam powiedzieć, dziś po 2 latach od rozstania jestem sama, nadal czuję żal i rozczarowanie, a on jest już rok po ślubie!
Wiem, że ci ciężko i cierpisz. Ale pomyśl jaki ci dała bonus: zdradziła ciebie. A to naprawdę pomaga po rozstaniu dojść do siebie. Za spokojnie, za dobrze jej było i się zaczęła nudzić. No i jak ktoś wyżej napisał - rutyna i świadomość że mamy i będziemy mieć.
No cóż. Musisz pocierpieć, odchorować to. Ale powinno być ci łatwiej mając świadomość co z niej wylazło. I życzyć szczęścia z nią temu drugiemu ![]()
Dziękuję za słowa otuchy. Tęsknie za nią niemiłosiernie ale chyba mi przejdzie kiedyś ?
Nawet nie mam ochoty się z nimkim spotykać nie mówiąc już o zwiąkach i zaufaniu... To też mi przejdzie ?
Dziękuje kochani. Pzdr
wiadomo ze miłość nie zanika z dnia na dzień potrzebny jest do tego czas, na pewno znajdzie sie osoba której zaufasz bezgranicznie aczkolwiek bedziesz też ostrożniejszy. Mówie to z wlasnego doświadczenia. Mi bardzo dużo pomogły wypowiedzi i posty uczestników tego forum, bardzo dużo wychodzilam, jeżdzilam na roweże, solarium fryzjer. Moze idz na silownie nie zamykaj sie w sobie. Trzymam za Ciebie kciuki
Tutaj potrzebny jest już tylko czas na przecierpienie... dasz radę
chociaż nie wiem czemu czekaliście 8 lat na ślub i dopiero zaczęliście o tym myśleć...
co do ewentualnego czasu przyszłego
Pewnie się przejedzie na tym chłopaczku...
Może będzie chciała wrócić... ale nie pozwól jej na to łatwo.