Nakręcam się poraz drugi, może niepotrzebnie ale potrzebuję obiektywnego spojrzenia na tą sprawę od innych osób.
Otóż spotkałam sie z moim dawnym kolegą ze szkoły , jest żonaty i ma dwójke dzieci. Potrzebowałam się z nim spotkać ponieważ nieodzywałam się do swojego chłopaka tydzień czasu, od ostatniej soboty kiedy wyzwałam go bo byłam zła że znowu wyszedł sobie gdzieś(ja w soboty poźno wracam bo studiuję) Rozmawiałąm sobie z tym kolega o chłopaku ogólnie że jestem zazdrosna itp. kiedy ni z tego ni z owego zapytał czy znam taką dziewczynę z imienia i nazwiska. Znałam ją z tąd że pisała jakieś życzenia mojemu chłopakowi na nk , gdy zapytałam kto to odpowiedział że dziewczyna kolegi.
Ten kolega powiedział: ale ja będe dla ciebie wrogiem jak ci to powiem. Oczywiście musiał powiedzieć o co mu chodziło. I taki tekst: to jest wspólna znajoma moja i żony, miała wpaść do nas na kawę , wchodzi do nas i zgadnij z kim! z twoim chłopakiem. Nie chciałam w to wierzyć. Ale gdy zapytałam kiedy to było odpowiedział ze 3,4 miesiące temu.
Miałąm taki przypadek że on chował przede mną telefon, inaczej się zachowywał, ale miał taki etap że poznał jakiś znajomych ,robił sobie u nich tatuaże itp. Ja tych ludzi nigdy nie poznałam. Twierdził że załatwiał jakieś interesy z nimi, a telefon chował bo załatwiał im jakieś ćpanie , mniej więcej o to chodziło i nie chciał żebym takie rzeczy czytała. Pewnego razu gdy spał spisałam pewien telefon z którym często dzwonił. Smsów nie było nigdy. Ale zadzwoniłam pod ten nr dopiero wtedy gdy zobaczyłam te komentarze na jego profilu,laska miała tatuaż i domyśliłam się że to z tej ich ekipy. oczywiście odebrała dziewczyna. I tak mi tłumaczył że to dziewczyna kolegi , który dzwonił do niego na ten nr bo z tej samej sieci i tak się kontaktowali.
Nie miałam odwagi zadzwonic do niej i porozmawiać, zapytać, skoro miał telefon do innej. Ale gdy ten kolega powiedział mi o tym że mó chłopak był u niego w mieszkaniu z ta laską, zagotowałam się. Powiedział jeszcze że jak zobaczył go to podał mu rękę cały trzęsąc się i zaraz odebrał jakiś telefon mówiąc , że muszą szybko iść. Tyle dodam, że widzieli się rok temu na sylwestrze, gdzie byliśmy razem( pamietali by się?) Tyle że data zgadzała się mniej więcej , ok 10 stycznia on ostatecznie skonczył znajomość z tamtą ekipą, faktycznie telefonów już zadnych nie dostawał ani ich nie chował. Teoretycznie więc mogła byc wtedy taka sytuacja.
Ten kolega mi mówił:to może nic nie znaczy, ale sprawdź to , bo ja cie tak strasznie lubię, ale ty zawsze na jakiś dupków trafiałaś i szkoda mi cię , fajna laska z ciebie , zostaw go, daj sobie spokój on robi cię w balona, nawet go nie słuchaj bo zacznie ci wymyślać poprostu spakój rzeczy i nie gadaj z nim. Bo on sobie robi odskocznie, a do mnie wie że zawsze bedzie mógł wrocic.
Załatwił mi jej aktualny nr. Dzwoniłam do niej na ten stary z prywatnego kiedyś z dwa razy, ale się nie odezwałam, pożniej tel był juz nieaktywny, a ja wtedy żałowałam że nie zapytałam wprost.
spotkałam się znim wczoraj po tygodniowej przerwie. Zapytałam co robił z nią u tego kolegi. Nie pisałam wcześniej o tym żeby widzieć bezpośrednią reakcję. Zdziwił się strasznie i wyśmiał mnie, że nie byo takiej sytuacji. Wtedy wykręciłam przy nim nr do niej . Dałam głośnomówiący, odpowiadała mi że nie pamięta gdzie go poznała, a jak zapytałam czy coś ich łączyło to była chwila ciszy i pytanie niby co. Ja na to że czy spali ze sobą. Ona na to :nie wiem, powinnaś sama z nim o tym pogadać , ja zaczęłam prosić , mówić że to ważne. Myślałąm że mój chłopak nie bedzie chciał tego słuchać ,że wyjdzie, przede wszytskim ja byłam pewna że odpowie że spała z nim. Ale on siedział spokojnie. Tyle że gdy zapytałam o to czy ich cos łaczyło to własnie zaczeła dziwnie kręcić że nie może rozmawiac że jest w pracy . Nie powiedziała jednoznacznie ani tak ani nie. Nie rozumiem co jej szkodziło? Myslalam że powie tak , chocby na złość, ale tak się nie stało. Rozłączyła się. Po tym telefonie chciałam zeby chłopak wyszedł, krzyczałam ale on mówi że nie wyjdzie bo nie zasluzyl na to bo nic nie zrobił, patrzył mi prosto w oczy mówiąć że nic ich nie łączyło i że nie spał z nią. Siedział ze mną do konca dnia i rozmawiał.
Zalezy mi na nim bo już 5 lat jesteśmy. Zastanawiałam się czy nie iśc do jakiegoś psychologa, bo ja tak naprawdę nie umiem mu już ufać. Dlaczego ten kolega nie zadzwonił do mnie od razu mi to powiedzieć skoro była taka sytuacja? Po co by miał kłamać i dziwny przypadek że ja akurat wiedziałam co to za dziewczyna gdy zapytał mnie o nią? Swoją drogą ten kolega to czasem umiał bajki wymyślać, bo go dobrze kiedyś znałam.
Powiedziałam mojemu chłopakowi że jesli mamy byc razem , to nie bedzie mogl wychodzic sam na imprezy. Ani nie bedzie mial wieczoru kawalerskiego, za duzo sie nasluchalam przypadkow jak pan mlody zdradza przyszlą żonę na swoim wieczorze. Najgorzej mi bedzie przeżyc dwa ostatnie weekendy w szkole, wiem że nie moge mu zabronic wyjścia w sobotę, dlatego że mnie nie ma.
Dużo z tym chłopakiem przeżyłam, i bardzo złe i bardzo dobre chwile. Widział co ja przeżywam że płaczę przez to. W tamtym tygodniu to on pierwszy za mną dzwonił i pisał. Dzisiaj też. Że dostosuje sie do wszystkiego zebysmy byli razem bo nie moze beze mnie zyc. Może mi oczy tylko mydli ? Napisalam dlugiego smsa ze chce jakiś czas odpoczac, ze to jest dla mnie za trudne, bo znowu dowiaduję się jakis dziwnych rzeczy. jestem wściekła i czuje straszny żal, chociaż nie żałuje że w koncu do niej zadzwoniłam, bo to mnie tak naprawdę ciągle męczyło. Tyle że dlaczego nie powiedziała konkretne nie? To sytuacja z przed paru miesięcy, teraz wszystko było dobrze, aż gdy właśnie spotkałam kolege który mi to opowiedział.
Co o tym myślicie, dziękuję z góry za szczere odpowiedZi