Witam, podzielę się swoją historią może ktoś mi coś mądrego doradzi, czego jeszcze bym nie spróbował.
Jakiś czas temu na imprezie firmowej, poznałem rewelacyjną kobietę. Przetańczyliśmy całą noc, następnego dnia każdy z nas pojechał do domu jako byliśmy z dwóch różnych miejscowości. Ale kontakt się odnowił po kilku dniach, dostałem pierwszego sms, pisaliśmy tak około miesiąca po kilka set sms dziennie jak i godzinami rozmawialiśmy przez tel. Ale po czasie dowiedziałem się że ona jest mężatką ale mimo to kontynuowaliśmy znajomość jako ten związek ich był wielką farsą. spotykaliśmy się jakiś czas i oboje pokochaliśmy się tak wielką miłością i to nie taką udawaną, bo to się czuje, zdecydowaliśmy się razem zamieszkać razem i też to zrobiliśmy. W tym samy czasie dowiedziałem się że mam córkę 2 letnią, nie znałem tego dziecka jako jego mama zataiła przedemną ten fakt jako mieszkali w Szwecji. A dopiero się odezwała do mnie jak dziecko zachorowało na białaczkę. Nie zastanawiając sie długo poleciałem do Szwecji oddałem szpik kostny żeby ratować to dziecko. Ale też od tego momentu zaczeło się moje kłamstwo, powiedziałem ż eto mojej siostry dziecko co mieszka w Szwecji, ale niestety przeszczep się nie przyjął, został odrzucony. Kolejną próbą ratowania Juzefin bo tak miała na imię był przeszczep nerki, ale moja partnerka wtedy powiedziała mi że nie mogę przecież gdy by coś jej sie stało czy jej córeczce to co wtedy, po takim przeszczepie jest ciężko żyć itp. Ja tak ją kochałem i odmówiłem nie zrobiłem tego i zostałem w Polsce dziecko niedługo po tym zmarło. Moje życie zamieniło się w jeden wielki żal tu miałem rodzin dla której poświęciłem wszystko, kiedy odchodziła od męża obiecałem jej że nie zostawie jej nigdy, że zawszę będę przy niej i jej córeczce. W końcu poświęciłem wszystko dla niej wyprowadziłem się ze swojego rodzinnego miasta, rzuciłem prace swoich bliskich i jeszcze nie walczyłem o swoje dziecko. Czas mijał ja się biłem z myślami aż pewnego dnia o tym fakcie dowiedziała się jej mama nie wiem skąd do końca, że moja siostra ma córkę i świetnie się ma. Ja wszyszedłęm na obłudnego kłamce że wymyśliłem sobie ta historie ale pytanie po co?
Ona zabrała swoje rzeczy i wróciła do męża bo tak mama kazała mnie już nikt nie słuchał, poleciałem do Szwecji zebrałem całą dokumentacje że to było moje dziecko.
Jezdziłem do niej pół roku pokonalem chyba przez ten czas tyąsiace kilometrów jako podróż do niej liczyła przeszło 400km w obie strony.
Spotykaliśmy się ukratkiem to razem jezdzilismy w delegacje on mówi że kocha ale niemo że być ze mną. Ja zrobiłem już wszystko chyba co możliwe, nigdy nie kochałem tak nikogo jak jej. Ona zawsze mówiła chciała tego szalonego życia jak ja. My pochodziliśmy z dwóch różnych światów ale razem pasowaliśmy do siebie. Ale dziś ja stwierdziłem że tak już nie mogę. Boli mnie to że ona jest po tym wszystkim z mężem a ja zostałem sam. Macie jakąś rade na to, bo dziś nie mam kontaktu z nią od 2 dni i nie moge już wytrzymać.