9miesiecy temu zakonczylam swoj toksyczny trzyletni zwiazek.
Czuje sie gotowa by zaczac od nowa. Na nowo sie zakochac. I dokladnie dwa miesiace temu przeprowadzilam sie do kamienicy. okazalo sie ze ow kamienica ma bardzo sympatycznych lokatorow,ktorzy naturalnie stali sie moimi sasiadami i dobrymi znajomymi. To trojka chlopakow. I w tym wlasnie On. Mateusz.
Poznawalismy sie ze soba przez te dwa miesiace wspolnie rozmawiajac, pijac,bawiac sie. Mamy podobne priorytety i poglady na zycie. Nawet urodzilismy sie tego samego dnia o tej samej godzinie w tym samym roku. No coz...
No i jakis tydzien temu przespalismy sie ze soba. Ale nie byl to zwykly seks. Nadal nie jest. Pierwszy raz w zyciu czuje sie KOCHANA przez mezczyzne,ktory nawet nie wiem czy cos do mnie czuje... Spotykamy sie codziennie. przytulamy do siebie. Spimy razem, spedzamy cale dnie razem i cale noce. Jest niesamowicie czuly i cieply...
ale poniewaz jestem kobieta - a jak to kobiety maja w zwyczaju za duzo myslec - zaczelam sie zastanawiac co dalej? Z Mateuszem nie rozmawiamy o nas. Nie wysylamy prawie w ogole do siebie smsow (chyba zeby sie umowic). Jest z nim zupelnie inaczej niz do tej pory mialam ( z reszta zeby doszlo do tego punktu naszej relacji ,niezle musialam sie nagimnastykowac - nie byl latwy w zdobyciu
)
I teraz mam zagwostke... jak wyczuc czy facet naprawde cos czuje? Bo na chlopski rozum - po tych sygnalach co mi wysyla- dalabym sobie reke obciac ze sie zakochal. Ale potrafi wyslac tez zupelnie sprzeczne sygnaly. Troche sie boje,ze moglabym sie w nim naprawde zakochac a on we mnie nie.
Nie chce z nim o tym rozmawiac... Nie chce wyjsc na ta "slabsza" ktora zaczela cos czuc itd - jesli np. on traktuje nasza znajomosc tylko przelotnie. Sama nie wiem... Po prostu wolalabym na razie nie poruszac tematu "nas".
Zaten pytanie do was- jak rozpoznac ze to zmierza w dobra strone? czy moze nie ma reguly ? od razu mowie,ze to naprawde historycznie specyficzny facet - dlatego mam z tym taki problem i czuje sie jak nastolatka
...